Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 2016-12-23 10:42:03

Marzenie o czystej i zarybionej Wiśle staje się realne [WYWIAD]

Marzenie o czystej i zarybionej Wiśle staje się realne [WYWIAD]

O roli wody w życiu człowieka i o stanie Wisły wypowiedział się dr. hab inż. Piotr Parasiewicz z Instytutu Rybactwa Śródlądowego, dyrektor Instytutu Rushing Rivers.

 

MW: Czy zgadza się Pan z maksymą Talesa z Miletu, że miarą wszechrzeczy jest woda?


PP: Jak najbardziej. W 70% składamy się z wody. Życie na Ziemi zaczęło się w wodzie i rozprzestrzeniło się na strefę lądową. Nie tylko przez wybrzeża oceanów,  ale także przez rzeki, które funkcjonują jak arterie komunikacyjne całej planety. Nie tylko prowadzą one wodę, minerały i substancje organiczne do morza, lecz także dopuszczają migracje organizmów wodnych w górę rzeki. No i zapewniają nam wodę potrzebną do życia, produkcji i rozwoju. Niestety nie szanujemy ani wody, ani środowisk, których są one podstawą. Marnotrawimy nasze wspólne dobro, na przykład przez nadmierne podlewane trawników i coraz bardziej zagraża nam brak wody do podstawowych procesów życiowych człowieka i otaczającego go środowiska. Prowadzi to do przyspieszonego wymierania organizmów wodnych, pięć razy szybciej niż lądowych, które są czymś w rodzaju kanarka w kopalni, wskazując na grożące nam niebezpieczeństwo. Jeśli użyjemy wody jako miary naszego dobrego gospodarowania zasobami planety, to ocena będzie bardzo niska.

 

MW: Jakie miejsce na mapie Europy zajmuje Polska pod względem zasobów wodnych?

 

PP: Jeśli chodzi o zasoby wody pitnej, to jest to jedna trzecia średnich zasobów europejskich.

 

MW: Czy wody w Polsce są zasobem niewyczerpalnym, który sam się odnawia?

 

PP: Wody śródlądowe podlegają wprawdzie cyklicznemu odnawianiu w ramach obiegu wód miedzy oceanami, atmosferą i lądem, jednak na pewno nie należą do zasobów niewyczerpywanych. Ich dostępność zależy od sumy opadów i szybkości spływów powierzchniowych i parowania na danym terenie, jak też od zużycia w gospodarce człowieka. Duże znaczenie ma też utrzymanie czystości zbiorników wodnych i rzek oraz zachowanie ich dobrego stanu morfologicznego i ekologicznego, tak by dostępna dla ludzi woda odpowiadała wymogom jakości jako woda pitna oraz dla celów rekreacyjnych i przemysłowych.

 

MW: Co Polacy wiedzą o stanie zanieczyszczenia naszych rzek?

 

PP: Wiedza na ten temat jest często fragmentaryczna i nieaktualna – narzeka się na zanieczyszczenia wód powierzchniowych ściekami komunalnymi i przemysłowymi, co było podstawowym problemem jeszcze 20 lat temu, a obecnie występuje głownie w skali lokalnej. Nie są natomiast dostrzegane przekształcenia morfologiczne powodowane przez regulacje i tzw. prace utrzymaniowe oraz fragmentacja rzek przez budowę licznych zbiorników np. małej retencji – co obecnie staje największym zagorzeniem dla ekosystemów wód płynących.

 

MW: Jakiej jakości wody mamy w polskich rzekach?

 

PP: Zdecydowana większość naszych rzek ma obecnie wody o dobrych parametrach fizykochemicznych – oceniane są pod względem tych wskaźników jako bardzo dobre i dobre. Stan chemiczny poniżej dobrego notowany jest lokalnie w pobliżu większych ośrodków przemysłowych, dużych miast i obszarów o szczególnie intensywnym wykorzystaniu rolniczym. Problemy dotyczące punktowych zanieczyszczeń chemicznych są stopniowo eliminowane przez budowę kolejnych oczyszczalni ścieków. Jednak ocena stanu wód rzecznych w oparciu o elementy biologiczne: glony tworzące fitobentos, roślinność wodną (makrofity), zwierzęta bezkręgowe (np. larwy jętek, ochotek, ślimaki, małże) oraz ryby wypada już znacznie gorzej. Szczególnie dużo rzek ocenianych jest poniżej stanu dobrego ze względu na występujące w nich zespoły ichtiofauny, co wiąże się z wrażliwością ryb na przekształcenia morfologii rzeki (np. regulacja brzegów, usuwanie zwalonych pni drzew z wody itp.) i przerwanie ciągłości systemów rzecznych przez wszelkiego rodzaju jazy i zapory, często nie posiadające sprawnych obejść dla ryb (przepławek). Ten ostatni aspekt ma szczególne znaczenie dla występowania ryb dwuśrodowiskowych, które w cyklu życiowym obywają wędrówki na znaczne odległości – między środowiskiem rzecznym a morzem.

 

MW: Opracował Pan systemy, dzięki którym można powstrzymać rabunkową gospodarkę wodną. Na czym one polegają?

 

PP: Cała sztuka jest w narzędziach planowania. Na dzień dzisiejszy panuje bałagan, jeśli chodzi o planowanie zrównoważonej gospodarki wodnej, i gdybyśmy chcieli budować mosty, używając podobnych narzędzi, to by się co drugi zawalił. Narzędzia, które stworzyłem, służą ocenie wpływu działań antropogenicznych na organizmy wodne poprzez ocenę jakości i ilości siedlisk. Obserwujemy, jakie są parametry używanego siedliska ryb (np. prędkość i głębokość wody, kryjówki takie jak podcięte brzegi, podłoże), tworzymy mapy ich rozkładu i analizujemy zmiany powierzchni użytecznych wraz z przepływem czy ingerencją człowieka. Powstają przez to podstawy ekologicznego planowania działań gospodarczych, przy użyciu symulacji komputerowych siedlisk zwierząt wodnych. Wiadomo wtedy, jakie są skutki naszych działań, zanim one zostaną wprowadzone w życie. Skutki te są wyrażone w walucie powierzchni siedliska przed i po. Pozwala to zaoszczędzić środków i błędnych decyzji oraz na wybór ekonomicznie i ekologicznie najlepszych rozwiązań. Ponadto, powstaje numeryczne narzędzie kontroli wyników wskazujące najlepsze kierunki adaptacji działań. W innych dziedzinach inżynierii takie narzędzia są oczywiste i często stosowane.

 

MW: Czy Wisła jest ostatnią dziką rzeką współczesnej Europy?

 

PP: W Europie Zachodniej nie ma już drugiej tak dużej rzeki o tak dzikim charakterze. Wystarczy spojrzeć na lewy brzeg Wisły w Warszawie. To chyba ostatni taki fragment dużej rzeki w dużym mieście Europejskim, która nie jest twardo uregulowana. Odcinki Wisły powyżej Warszawy – aż do ujścia Sanu mają ogromne walory przyrodnicze i zachowały się w stanie bliskim naturalnemu. Występują tam wszystkie formy siedlisk tworzonych przez wielką rzekę nizinną. Takie jak: łączące się z rzeką stale lub okresowo starorzecza, o różnym stopniu zarastania roślinnością wodną, piaszczyste łachy i wyspy tworzące boczne odnogi nurtu rzecznego, głębokie rynny o wartkim prądzie i twardym, nieraz kamienistym podłożu. Takie zróżnicowanie siedliskowe zapewnia dogodne warunki dla różnorodnych gatunków ryb. Na przykład brzana, boleń czy kleń występują w bystrym nurcie, sum, sandacz i leszcz – w głębszych, spokojniejszych partiach głównego nurtu, okoń i szczupak w strefie przybrzeżnej roślinności, natomiast lin, karaś oraz chronione gatunki jak różanka, koza i piskorz – głównie w starorzeczach o różnym stopniu połączenia z rzeką. Podobnie wysokie walory przyrodnicze ma Wisła poniżej Warszawy – aż do Płocka, gdzie zaczyna się cofka Zbiornika Włocławskiego. Również odcinki dolnej Wisły, poniżej Włocławka, mimo częściowej regulacji zachowały wiele cech naturalnych i znaczną różnorodność siedlisk. Wisła jest to nasz skarb narodowy, który jeśli o niego zadbamy i umiejętnie wykorzystamy, może przynieść ogromne dochody. Pomysły usuwania drzew z międzywala czy regulacji dolnej Wisły w celach żeglugowych są krokiem w kierunku zniszczenia tej możliwości i nie przyniosą nic, jeśli chodzi o ochronę przeciwpowodziową. Trzeba powstrzymać masową regulację dopływów wiślanych, które stanowią często miejsca tarła i wzrostu gatunków ryb zasiedlających Wisłę lub wędrujących nią do morza (ryby dwuśrodowiskowe takie jak: łosoś, troć, certa czy wprowadzany w ostatnich latach ponownie do naszych rzek jesiotr). Zachowanie w stanie bliskim naturalnemu przynajmniej wybranych systemów rzecznych w zlewni Wisły jest koniecznym warunkiem utrzymania różnorodności gatunkowej ryb i innych organizmów wodnych oraz powodzenia podejmowanych zabiegów przywracania populacji gatunków ryb wędrownych. Mało tego, jest to konieczne ze względu na ochronę przed powodzią.


MW: Wisła to rzeka groźna i brudna…

 

PP: Wisła będzie coraz groźniejsza, jeśli będzie kontynuowana zabudowa i regulacja jej dopływów. Ale brudna już nie jest.

 

MW: Co trzeba zrobić, aby osiągnąć dobry stan ekologiczny Wisły?

 

PP: Zostawić ją w spokoju i pozwolić działać naturalnym procesom samooczyszczania i odtwarzania siedlisk w drodze sukcesji ekologicznej. Teren międzywała powinien w całości zostać oddany w gospodarowanie rzece – wszelkie ingerencje powinny być prowadzone jedynie w wypadku konieczności poprawy bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i poprzedzone szczegółowym planowaniem i modelowaniem skutków przyrodniczych prowadzonych zmian. Najlepszym rozwiązaniem byłoby usunięcie Zbiornika Włocławskiego. Jeżeli jednak wybrany zostanie wariant jego pozostawienia, absolutnie konieczne jest trwałe i skuteczne udrożnienie jego zapory dla migracji ryb. Najlepszą opcją udrożnienia jest potężny kanał obejściowy (parę kilometrów), który zapewni migrację podstawowych gatunków dwuśrodowiskowych w górę i w dół rzeki. Niedopuszczalne jest dalsze przegradzanie dolnej czy środkowej Wisły zaporami kolejnych zbiorników – doprowadzi to bowiem do całkowitej utraty zachowanych dotąd walorów przyrodniczych tej rzeki. Ponadto trzeba stworzyć nowy całościowy plan gospodarczy całej zlewni (łącznie z najmniejszymi dopływami), który weźmie pod uwagę jej walory przyrodnicze i świadczenia ekologiczne. Taki plan musi doprowadzić do konsensusu różnych grup i interesów. Szczególnej ochronie i przyspieszonemu udrażnianiu dla migracji ryb istniejących piętrzeń powinny podlegać te dopływy, w których zachowały się dogodne tarliska ryb dwuśrodowiskowych oraz rzecznych gatunków reofilnych i litofilnych (związanych z wartkim nurtem i z kamienistym podłożem).


MW: Wisła jest zatem rzeką życia. Dla kogo jest miejscem zamieszkania, jakie ryby żyją w Wiśle?

 

PP: Wisła jako wielka rzeka nizinna o znacznym stopniu naturalności jest miejscem bytowania bardzo licznych i różnorodnych zespołów ryb i innych zwierząt wodnych. Występuje w niej ponad 40 gatunków ryb, setki gatunków bezkręgowców, jak również szereg gatunków ssaków i ptaków związanych z wodą. Z charakterystycznych gatunków ryb należy wymienić przede wszystkim ryby dwuśrodowiskowe – odbywające tarło w dopływach Wisły i dorastające w Morzu Bałtyckim: łososia, troć wędrowną, certę, minoga rzecznego i jesiotra – przywracanego obecnie w ramach programu restytucji po latach nieobecności w systemie Wisły. Szczególnym gatunkiem jest węgorz – odbywający tarło w Morzu Sargassowym i wędrujący do rzek i połączonych z nimi jezior, gdzie przez kilka lat dorasta, zanim podejmie wędrówkę tarłową do morza. Do ważniejszych gatunków rzecznych należą: brzana, kleń, boleń, jelec, jaź, miętus czy kiełb – preferujące środowiska nurtowe. Z kolei takie gatunki jak sum, sandacz leszcz, krąp, płoć, ukleja, jazgarz żyją w spokojniejszych partiach nurtu. Szczupak i okoń związane są głównie ze strefą przybrzeżnej roślinności, natomiast lin, karaś oraz chronione gatunki jak różanka, koza i piskorz występują głównie w starorzeczach o różnym stopniu połączenia z rzeką i w zarośniętych, spokojnych strefach głównego koryta rzeki. Należy wspomnieć też o gatunkach obcych, zwleczonych w ostatnich dziesięcioleciach – jak trawianka i czebaczek amurski – czy też docierających przez połączenia z innymi systemami rzecznymi – jak karaś srebrzysty i kilka gatunków z rodziny babkowatych. Gatunki te mogą stwarzać zagrożenie dla ryb rodzimych, np. żerując na ikrze innych gatunków (jak dwa pierwsze z wymienionych), tworząc krzyżówki (jak karaś srebrzysty z rodzimym karasiem zwyczajnym), czy też konkurując o pokarm (jak ryby babkowate i rodzime gatunki kiełbi).

 

MW: Czy łowienie ryb w Wiśle to dobry pomysł?

 

 Na pewno tak. Obecnie nad Wisłą, nawet w obrębie Warszawy, spotyka się wielu wędkarzy. I to nie tylko polujących na okazy ichtiofauny, ale preferujących sport wędkarski jako formę aktywnego wypoczynku i obcowania z naturą. Oczywiście wędkarstwo powinno wiązać się ze świadomością ekologiczną polegającą na szanowaniu i nie zanieczyszczaniu przyrody, jak też respektowaniu okresów i wymiarów ochronnych oraz dziennych limitów połowu dla poszczególnych gatunków ryb. Zaangażowanie licznej społeczności wędkarskiej w sprawy ochrony wód i ichtiofauny jest niezmiernie ważnym czynnikiem społecznym wymuszającym na zarządzających wodami działania zmierzające do poprawy ich stanu ekologicznego, równolegle do przepisów Ramowej Dyrektywy Wodnej. Ważną rolę pełni tu Polski Związek Wędkarski będący rybackim użytkownikiem bardzo wielu rzek w Polsce i wobec tego odpowiadający za prowadzenie na tych rzekach racjonalnej gospodarki rybacko-wędkarskiej i finansujący (ze składek wędkarzy!) zarybianie wód, których jest gospodarzem.

 

MW: Czyli w takim razie ryby z Wisły można jeść?

 

PP: Obecnie brak jest zanieczyszczeń chemicznych wykluczających jedzenie ryb złowionych w Wiśle. Ryby łowione w Wiśle i Zbiorniku Włocławskim są dopuszczane do normalnego obrotu handlowego i do spożycia. Rzecz jasna walory smakowe tych ryb, szczególnie łowionych w pobliżu wielkich miast czy ośrodków przemysłowych, mogą być mniejsze niż w przypadku ryb złowionych w czystszym środowisku. Nie ma już jednak takich sytuacji jak w latach 80., kiedy ryby z Wisły nie nadawały się do jedzenia i wręcz śmierdziały fenolem i innymi związkami chemicznymi.

 

MW: Czy ryby wędrowne, np. łososie, powrócą do Wisły?

 

PP: Jak już wspomniano, zależy to od skutecznego udrożnienia zapory we Włocławku dla migracji ryb. Tylko wtedy możliwe będzie docieranie gatunków wędrownych do najważniejszych historycznych tarlisk, położonych w podgórskich i górskich dopływach Wisły. Równie ważne jest zachowanie tarlisk tych gatunków w dopływach Wisły i przywrócenie drożności dopływów będących potencjalnymi miejscami ich rozrodu. Łosoś i troć wędrowna, które zniknęły z Wisły w drugiej połowie ubiegłego wieku już zostały przywrócone w ramach programu restytucji i wstępują do dopływów dolnej Wisły (np. do Drwęcy), jednak ze względu na ograniczoną drożność tych rzek i liczbę dostępnych tarlisk ich utrzymanie zależne jest od sztucznego rozrodu i stałego zarybiania. Od kilku lat do systemu Wisły wprowadzany jest także jesiotr, jednak na powrót pierwszych dorosłych ryb na tarliska położone np. w Sanie trzeba jeszcze poczekać ponad 10 lat, gdyż przystępują one do tarła dopiero w wieku 15-18 lat! Może do tego czasu zostanie w pełni otwarta dla migracji ryb zapora Zbiornika Włocławskiego...

 

MW: Który odcinek Wisły jest najwartościowszy przyrodniczo?

 

PP: Niewątpliwie najcenniejsza jest środkowa Wisła – od Warszawy do ujścia Sanu. Również warszawski odcinek Wisły, szczególnie prawy brzeg, jest unikatowym przykładem dzikiej rzeki w wielkiej aglomeracji miejskiej. Generalnie cały dolny i środkowy bieg tej rzeki zachował wiele walorów przyrodniczych i powinien podlegać różnym formom ochrony. Jest to już częściowo realizowane, gdyż nawet odcinki Wisły między Włocławkiem a Toruniem znalazły się w obszarach NATURA 2000!

 

MW: Czy Wisła odzyska swoją świetność sprzed lat?

 

PP: Jest to dziś znacznie bardziej realne, niż można było przewidywać jeszcze 20 lat temu! W tej chwili więcej zależy od tego, czy nie będziemy szkodzić, niż od konieczności podejmowania kosztownych działań technicznych w celu rewitalizacji rzeki. Jeżeli zostanie usunięta lub skutecznie udrożniona zapora we Włocławku, prowadzone będą konsekwentnie udrożnienia dla migracji ryb dopływów Wisły, zaniechane zostaną zbędne zabiegi regulacyjne na odcinkach dopływów, gdzie występują tarliska i kontynuowany będzie program restytucji ryb wędrownych – za kolejne 20 lat możemy doczekać się Wisły z łososiem, trocią, certą i jesiotrem oraz całym bogactwem rzecznych gatunków ryb. Stan taki znamy z opowiadań naszych dziadków i z dostępnych informacji o wielkości połowów poszczególnych gatunków ryb jeszcze w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. W niedalekiej przyszłości możemy do niego wrócić, jeśli tylko mądrze będziemy gospodarować zachowanymi zasobami przyrodniczymi i wykorzystywać środki dostępne w ramach Unii Europejskiej dla poprawy, a nie pogarszania stanu ekologicznego naszych rzek...

 

Z dr hab. inż. Piotrem Parasiewiczem z Instytutu Rybactwa Śródlądowego, twórcą i dyrektorem Instytutu Rushing Rivers, rozmawiał Maks Weber.

Fot. FB Miasto Stołeczne Warszawa


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.