Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Sebastian Żwan 2015-12-10 00:00:00

Maliszewski: Trzeba mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wrócimy na rynek rosyjski

Maliszewski: Trzeba mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wrócimy na rynek rosyjski

Z danych Eurostatu i amerykańskiego Departamentu Żywności wynika, że Polska nie jest już największym eksporterem jabłek. Naszą dominację przerwały Włochy i USA. O przyszłość polskich jabłek zapytaliśmy posła sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Mirosława Maliszewskiego.

- Panie Pośle, po dwóch sezonach dominacji Polska spadła na trzecie miejsce w zestawieniu największych eksporterów jabłek. Wyprzedzili nas Włosi i Amerykanie. Co zrobić, aby ta zła tendencja się nie pogłębiała?
- To jest przede wszystkim spowodowane utratą rynku rosyjskiego. Jeżeli popatrzymy na dane Eurostatu, to one uwzględniają przede wszystkim eksport poza kraje Unii Europejskiej. My, wobec utraty rynku rosyjskiego, zwiększyliśmy sprzedaż na rynki państw członkowskich. Może gdybyśmy uwzględnili ten eksport wewnętrzny, to okazałoby się, że nadal jesteśmy liderem. Oczywiście, intensywnie poszukujemy alternatywnych miejsc sprzedaży wśród państw pozaunijnych. Z nadzieją patrzymy szczególnie na rynki azjatyckie. Kilka krajów już otworzyło się na eksport polskich jabłek, a  z kilkoma wciąż negocjujemy. Pozytywnie o jakości naszej produkcji wypowiadają się np. Chiny. Według nich zapewniamy najlepsze warunki fitosanitarne i gwarantujemy bezpieczeństwo. Musimy też do końca uregulować sprawę eksportu do Indii. Myślę, że trzeba mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wrócimy na rynek rosyjski, bo, o ile w tym roku Rosja zaimportowała mniej jabłek niż w roku ubiegłym, to wciąż pozostaje największym na świecie importerem. 

- Polskie jabłka de facto w niewielkich ilościach jeszcze niedawno docierały do Rosji, mimo embarga. Działo się to za pośrednictwem Białorusi. Kilka dni temu Rosjanie zapowiedzieli wzmożenie kontroli wwozu żywności na teren Federacji, aby nic z Polski na pewno tam nie docierało…
- Te przypadki z ubiegłego sezonu były raczej jednostkowe. Nie ma możliwości docierania na ten rynek, mimo embarga. Tak jak my cierpimy z powodu embarga, tak Rosja też cierpi, bo nie ma gdzie tych jabłek kupić. Ich import z Serbii, Ukrainy, Białorusi i Mołdawii nie jest absolutnie wystarczający. Tych jabłek wystarczyło Rosjanom do nowego roku, ale potem byli zmuszeni importować z innych krajów. Te kraje do jesień sprzedawały wszystko na swój rynek, a potem eksportowały do Rosji. I być może w tych partiach wysyłanych do Federacji były też jabłka z Polski.

- Polska miała stać cydrem. Niestety tak nie jest. Największa marka na naszym rynku jest spółką z większościowym udziałem podmiotów zagranicznych. Czy mamy szansę prześcignąć na tym rynku Anglików, Niemców, czy Austriaków?
- Warto zwrócić uwagę, że na cydrowej mapie świata nasza pozycja znacznie się poprawiła. Jeszcze trzy-cztery lata temu w Polsce nie można było produkować cydru, a co dopiero mówić o jakiejś ekspansji. Takie kraje jak Wielka Brytania mają ponad stuletnią tradycję spożycia i produkcji cydru. Wyprzedzenie Brytyjczyków jest więc wciąż tylko marzeniem. Jak popatrzymy na wskaźniki produkcji i spożycia cydru w Polsce, to zauważymy, że często to jest kilkuset procentowy wzrost w stosunku rocznym. Jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby Polska stała cydrem. Dziś każdy na świecie wie, że Polska produkuje jabłka. Przyczyniło się do tego rosyjskie embargo. Coraz więcej krajów, łącznie z Chinami, Indiami i Wietnamem, pyta o możliwość zakupu polskiego cydru. To jest nasza wielka szansa. Trzeba stworzyć dogodne warunki prawne do prowadzenia dużej produkcji i sprzedaży…

- Na przykład dalsze obniżanie akcyzy na ten trunek?
- Rzeczywiście obniżenie akcyzy jakiś czas temu sprawiło, że produkcja lawinowo wzrosła. Mówimy jeszcze o możliwości reklamy cydru na rynku wewnętrznym i możliwości wykreowania polskiej marki cydrowej, aby ona się odróżniała od światowej konkurencji. Chodzi o produkowanie cydru z jabłek, a nie z koncentratu niewiadomego pochodzenia. Takie propozycje przedstawiamy resortowi rolnictwa. Taka polska marka, jak w przypadku polskiej wódki, gwarantowałaby konsumentom bardzo dobrą jakość. To, obok innych naszych działań na rynkach zewnętrznych, pozwoli mówić nam za parę lat, że Polska cydrem stoi.

Sebastian Żwan/SR/Fot. Internet

Opublikował:
Author: Sebastian Żwan
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Polecane z kategorii Rolnictwo i uprawa

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.