Łucznicy chcą pomóc w walce z ASF! Czy w Polsce byłoby to legalne?
Autor: Artur Hampel 2020-01-19 14:30:26

Łucznicy chcą pomóc w walce z ASF! Czy w Polsce byłoby to legalne?

Ogromnym problemem są dziki na terenach zabudowanych, zwłaszcza w miastach. Nie dawno na przykład poznańscy włodarze sprzeciwiali się jakimkolwiek polowaniom w obrębie granic miasta, by po zdarzeniach z udziałem dzików atakujących ludzi zmiękczyć swoje stanowisko. Ogromnym problemem jest też Afrykański Pomór Świń (ASF).

Dziki występujące na terenach zurbanizowanych, w ogólnodostępnych parkach, przy śmietnikach, pod blokami mieszkalnymi, a mogącymi być nosicielami wirusa sprawiają ogromne zagrożenie epidemiologiczne, gdyż nie można przecież zakazać ludziom funkcjonowania oraz podróżowania na tereny wiejskie czy do lasu. Rozsądnym i chyba jedynym rozwiązaniem wydaje się być możliwie najskuteczniejsze wyeliminowanie dzików z przestrzeni miejskiej.

Łucznicy są gotowi pomóc

Zadałem pytanie doświadczonemu łucznikowi - myśliwemu, panu Andrzejowi Kowalskiemu, czy wykorzystanie tej formy odstrzału na terenach zurbanizowanych może być metodą bezpieczną i skuteczną. Jak to wygląda w innych krajach Unii Europejskiej?

„Wielu z naszych europejskich sąsiadów jak i z całego świata już dawno skorzystało z możliwości jakie daje bardzo bezpieczne i niezwykle skuteczne użycie myśliwskiego bloczkowego łuku i strzały myśliwskiej na terenach podmiejskich, w parkach oraz innych miejscach, gdzie działalność zwierzyny zagraża funkcjonowaniu społeczeństwa a użycie broni palnej jest zbyt niebezpieczne z uwagi na bliskość zabudowań i miejsca skupisk ludzkich”

- mówi Kowalski.

„Sztandarowym przykładem jest Madryt, gdzie od 2012 roku mieszkańców przed dzikami chroni 55 łuczników. Myśliwi-łucznicy, którzy na co dzień są zwykłymi członkami społeczności, na zlecenie władz wykonują bezpłatnie odstrzał redukcyjny. Warto wspomnieć, iż Madryt autoryzował regulacje populacji kóz i zezwolił, by zrobili to łucznicy a nie myśliwi z bronią, by nie stresować zwierzyny w parku narodowym Sierra del Guadarrama, a to świadczy o  tym, jak etycznym narzędziem pozyskania jest łuk”

- dodaje łucznik-myśliwy.

A co z problemem ASF? Inne kraje wykorzystują łuczników? Najlepszym przykładem rozwiązania problemu ASF i roli dzika jako wektora jest Finlandia. Nawet Komisja Europejska na swojej stronie internetowej przedstawia jako przykład sposób rozwiązania problemu ASF w Finlandii  (szersze informacje znajdują się pod linkiem –

https://ec.europa.eu/food/sites/food/files/animals/docs/reg-com_ahw_20180117_asf_prev_fin.pdf )

Na podstawie chociażby opublikowanych dotychczas przez Duńskich myśliwych-łuczników badań statystycznych (link - http://www.jousimetsastys.fi/wp/wp-content/uploads/2009/07/danish-report-1999-2004.pdf )

Widać tu jak wysoce efektywnym i skutecznym narzędziem łowieckim jest myśliwski łuk bloczkowy, który z powodzeniem może być wykorzystany także do redukcji pogłowia dzików w ramach walki z ASF na terenach zurbanizowanych. Ze względu na wysokie bezpieczeństwo narzędzia możliwe jest także użycie go w promieniu nie powyżej a do 150m od zabudowań mieszkalnych, czyli w promieniu objętym zakazem stosowania broni palnej.

Aby wprowadzić takie rozwiązanie konieczna jest kolejna zmiana ustawy Prawo Łowieckie? Może w sytuacji kryzysowej, jaką jest rozprzestrzenianie się wirusa ASF oraz ewidentna uciążliwość żerowania dzików na terenach miejskich i innych obszarach zurbanizowanych, wystarczyłoby rozporządzenie właściwego do tej sprawy ministra? Może są jeszcze jakieś inne możliwości prawne skorzystania przez państwo z pomocy łuczników?

Kilka dni temu media informowały o incydencie z udziałem dzikich zwierząt na terenie Poznania. Dziki poturbowały kilka osób. Wcześniej dziki biegały po pasie startowym lotniska Ławica a nawet wtargnęły na teren jednego z przedszkoli miejskich a stąd już tylko o włos od tragedii. Populacja miejskich dzików Poznania, to około sto sztuk, największa ich liczba przebywa na terenie Lasku Marcelińskiego w centrum miasta, który codziennie odwiedzają setki jeśli nie tysiące spacerowiczów. Mamy tu sytuację, gdzie wektorem przenoszenia wirusa są ludzie, nieświadomie mogący go zarówno wnieść, jak i wynieść poza miasto poprzez zwykły spacer po parku.

Jeszcze w ubiegłym roku po innym incydencie z dzikami Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Poznaniu otrzymało pismo od Waldemara Włodarczyka z Wielkopolskiego oddziału PBA (Polish Bowhunting Association) z deklaracją bezpłatnej pomocy. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację iż centrum wystąpiło z zapytaniem o możliwość użycia łuku myśliwskiego do wojewódzkiego weterynarza a ten stwierdził iż prawo łowieckie nie pozwala na użycie łuku myśliwskiego... sytuacja i odpowiedź iście tragikomiczna, gdyż to weterynarz został decydentem, zamiast to centrum skorzystać z gotowego, podsuniętego rozwiązania, tym bardziej, iż to właśnie centrum wydaje upoważnienia do odstrzału na terenach miasta?

Powyższe pismo z deklaracją pomocy nie było jedyne, podobnych incydentów z dzikami w terenach zurbanizowanych zdarzyło się i zdarza znacznie więcej. Członkowie Polskiego Stowarzyszenie Myślistwa Łuczniczego (PBA) w grudniu 2019 roku wysłali niemal dwadzieścia pism do wielu instytucji z deklaracją bezpłatnej pomocy w walce z wirusem ASF, w tym do Prezesa Rady Ministrów jak i Ministra Rolnictwa. Otrzymaliśmy niestety tylko dwie odpowiedzi w tym jedną przytoczoną wcześniej.

Funkcjonujące w Polsce Prawo Łowieckie zabrania użycia łuku i strzały myśliwskiej, jednak najnowsze zmiany zwiększają bezpieczeństwo oraz skuteczność polowania, a odstrzał sanitarny znacznie rozszerza możliwości użytych narzędzi. Uważam, że decydenci powinni skorzystać właśnie z tej możliwości bez konieczności zmiany ustawy, która wiąże się z czasochłonnym procesem legislacyjnym, ponieważ czasy i sytuacja wymagają szybkich i stanowczych rozwiązań.

„Mogę mieć osobistą nadzieję, iż nasza deklaracja pomocy zostanie zauważona a niezbite dowody i doświadczenie sąsiadów jednoznacznie przekonają decydentów o konieczności dopuszczenia myśliwskiego łuku jako nowego narzędzia walki z ASF”

- powiedział na zakończenie Andrzej Kowalski.

 

Artur Hampel

fot. Pixabay

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.