logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Ewa Zajączkowska-Hernik | 12 stycznia 2021

Lockdown do 31 stycznia – jakie będą skutki? Komentuje Mikołaj Pisarski (Instytut Misesa)

Lockdown zostanie przedłużony minimum do 31 stycznia, wynika z komunikatu ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który ogłosił tę decyzję podczas konferencji prasowej. Jedynym wyjątkiem jest powrót dzieci klas I – III do szkół. Szef resortu zdrowia, dopytywany o wskaźniki zapewniające otwarcie gospodarki w reżimie sanitarnym po 31 stycznia, nie był w stanie takowych przedstawić. Takie zachowanie pozwala wysnuć wniosek, że pod koniec miesiąca po raz kolejny usłyszymy o konieczności przedłużenia obostrzeń w związku z rozprzestrzeniającym się koronawirusem. Gościem w programie “Polska na serio” jest Mikołaj Pisarski, prezes Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa.

Lockdown do 31 stycznia, nie do 17-go, jak zapowiadano. Jakie będą konsekwencje?

Lockdown oficjalnie został przedłużony do 31 stycznia, choć jeszcze trzy tygodnie temu mówiono, że potrwa maksymalnie do 17 stycznia. Wszystkie dotychczasowe obostrzenia zostają, wyjątkiem jest powrót dzieci klas I – III do szkół. Przedsiębiorcy nie kryją oburzenia. Część decyduje się na wznowienie działalności mimo obostrzeń, inni wkraczają na drogę sądową, żądając od Skarbu Państwa odszkodowań za bezprawne wprowadzenie lockdownu w drodze rozporządzenia. “Bunt przedsiębiorców” – tak określa się działania tych, którzy nie są w stanie znieść dalszego zamrożenia ich działalności gospodarczej.

To jest kwestia elementarnej przyzwoitości. Ci ludzie mają pełne prawo ratować swoje rodziny i swoje biznesy przed, jak już wiemy po kilku orzeczeniach sądów, niekonstytucyjnym, niezgodnym z prawem lockdownem

– stwierdził Mikołaj Pisarski w programie “Polska na serio”.

(...) Niestety, powrotu do świata sprzed covidu nie ma i nie będzie. Konsekwencje będą oczywiście dwojakie. Dla wielu branż ta sytuacja obecnie, niezależnie od tego, jak głęboka byłaby skala interwencji polskiego rządu, musi oznaczać być może koniec działalności, być może konieczność jej całkowitej reorganizacji. Branże najbardziej dotknięte, te 45 PKD, które są wyłączone administracyjnie lub ponoszą największe konsekwencje lockdownów, związane z tym, że nie mają klientów, nie mogą działać, także zmagały by się z problemami, gdybyśmy w Polsce mieli nawet słynny model szwedzki. (...) Jeżeli spojrzymy na tę sytuację z punktu widzenia makroekonomicznego, to tych kilkadziesiąt branż najbardziej dotkniętych, czy wyłączonych administracyjnie, to są branże, które z punktu widzenia całości polskiej gospodarki, odpowiadają za stosunkowo małą część PKB. Być może tutaj jest jakieś wyjaśnienie działań rządu, który patrzy sobie na statystyki makro i nie widzi ludzkich tragedii i dramatów, za które odpowiada administracyjnie, zabraniając tym ludziom pracować i zarabiać na siebie. (...) Ludzie mają prawo pracować, mają prawo zarabiać na siebie i na swoje rodziny. To, co robi rząd, to jest legalne bezprawie, tak powinniśmy to określić. Równocześnie powinniśmy bardzo jasno powiedzieć, zwłaszcza tym branżom najbardziej dotkniętym, że niestety powrotu do świata sprzed koronawirusa nie ma i nie będzie

– dodał prezes Instytutu Misesa.

Oglądaj także: Rząd łamie prawo, a obostrzenia są nielegalne? Zapraszają Łukasz Warzecha i Patryk Wachowiec

Lockdown do 31 stycznia. Mikołaj Pisarski: rząd kieruje się filozofią zasypywania kryzysu tanim pieniądzem

Lockdown, który został przedłużony do 31 stycznia niesie za sobą szereg konsekwencji. W naszym wypadku bardzo często dochodzi do porównań z Europą Zachodnią i budowania narracji, że radzimy sobie z kryzysem znacznie lepiej niż nasi bogatsi sąsiedzi. Sprawa jednak nie jest tak prosta. Zdaniem Mikołaja Pisarskiego z Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa prawo w Polsce nie tyle jest niestabilne i nieprzychylne dla przedsiębiorców, co wręcz wrogo do nich nastawione i skierowane przeciwko nim. Wiele organizacji prezentuje swoje pomysły na uleczenie gospodarki w trakcie kryzysu. Często te pomysły polegają na ograniczeniu legislacyjnej obstrukcji, zakazie uchwalania nowych podatków, redukcji aparatu państwowego, zmniejszeniu państwowego interwencjonizmu i oddłużaniu państwa. Taki model natomiast jest skrajnie różni się od tego, jak działa państwo i rząd, który postępuje zupełnie odwrotnie.

Niestety, filozofia, którą kieruje się rząd Zjednoczonej Prawicy, to filozofia zasypywania doraźnych konsekwencji kryzysu i spowolnienia gospodarczego produkcją łatwego i taniego pieniądza. To widać w działaniach NBP, który bardzo kreatywnie, zdaniem niektórych krytyków, omija konstytucyjny zakaz finansowania długu rządowego, obniża stopy procentowe. Mówiąc najprościej, rząd próbuje nas z tego spowolnienia i kryzysu uratować poprzez zasypanie go nowym, łatwym, tanim pieniądzem

– powiedział Mikołaj Pisarski w programie “Polska na serio”.

Tym tanim pieniądzem wepchnęliśmy przedsiębiorców w pewną pułapkę. Przyjęcie tego większego zadłużenia wiązało się z warunkami, takimi, jak np. zakaz zwolnień, czy brak możliwości dokonania restrukturyzacji swojej firmy. Rząd ograniczył w ten sposób przedsiębiorcom możliwość dostosowania, okłamując ich z resztą, bo informacja była taka, że to są środki na przetrwanie tego króciutkiego lockdownu. Jedyny sposób, żebyśmy wyszli z tej sytuacji, to pozwolić przedsiębiorcom działać i dostosowywać swój model działania do nowej sytuacji. W tym przedsiębiorca jest najlepszy, bo to robi w gospodarce i żaden polityk, czy urzędnik tego zrobić nie może

– dodał prezes Instytutu Misesa.

Czytaj także: Bunt przedsiębiorców. Sadowski: narodowa kwarantanna powinna obowiązywać od biurokracji i nowych podatków

Lockdown do 31 stycznia i ustawa mandatowa. Mikołaj Pisarski: przy całych wcześniejszych staraniach rządu ten projekt ustawy jest wybitnie skandaliczny

Lockdown, który potrwa do 31 stycznia zaskoczył nas wszystkich kolejnym genialnym pomysłem polityków Prawa i Sprawiedliwości, by odebrać Polakom możliwość odmówienia przyjęcia mandatu od policjanta. Ustawa pozwala policji wystawianie mandatów w trybie administracyjnym, od których będzie przysługiwało odwołanie w ciągu 7 dni do odpowiedniego sądu. Zdaniem polityków PiS-u obecnie Polacy często impulsywnie przyjmują mandaty karne i potem czują się poszkodowani niesprawiedliwym ukaraniem, wobec czego, w świetle nowych przepisów, mandaty będą nakładane obligatoryjnie.

Ta propozycja jest skandaliczna, jest niekonstytucyjna, nieobywatelska i ciężko sobie przypomnieć, by kiedyś wcześniej ten rząd, choć bardzo się starał, przedstawił równie skandaliczną propozycję zmiany prawa. Ona doskonale ukazuje filozofię, która kieruje myśleniem przynajmniej części obozu Zjednoczonej Prawicy o obywatelach, czyli o nas. Rząd patrzy na nas jak na takie dzieci we mgle, jak na nieporadnych, impulsywnych, kierujących się emocjami głupków, którzy potrzebują tego, by mądry i oświecony ustawodawca pokierował za nich ich życiem. (...) Niekonstytucyjność i anty-obywatelskość tego projektu przejawia się jeszcze w czymś innym, mianowicie ona przekazuje w ręce policjanta kompetencje właściwe sędziom. Nie może być kary bez orzeczenia winy, a o winie może orzec tylko sąd

– stwierdził Mikołaj Pisarski w programie “Polska na serio”.


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.