Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Anna Kołcon | 24 kwietnia 2017

Kwietniowi wspomożyciele rolników

Kwietniowi wspomożyciele rolników

Wojciech, Jerzy i Marek – ci trzej kwietniowi święci od lat uważani są za ważnych wspomożycieli rolników. Wprawdzie są patronami rozlicznych zawodów, rzemiosł, miast i państw, ale jednocześnie w wierzeniach ludowych postrzegani są jako "pomocnicy" rolników w czasie wiosennych prac.

 

Kwiecień to od dawien dawna szczególny miesiąc dla rolników. Rozpoczyna on sezon intensywnych prac polowych, od których zależała pomyślność przyszłego urodzaju. Pod koniec tego miesiąca wspomina się świętych uważanych za patronów wiosny, rolnictwa, wiosennych prac polowych, hodowli bydła; 23 kwietnia św. Wojciecha oraz św. Jerzego, 25 kwietnia św. Marka. W dni wspominania tych świetych stosowano liczne zabiegi i formuły magiczne, by "zakląć" urodzaj, a także wróżono pogodę na najbliższe miesiące.

 

W polskiej tradycji ludowej święci Wojciech i Jerzy są patronami wiosny i wiosennych prac polowych, opiekunami rolników, pasterzy, pól i stad. Św. Wojciech był bardziej popularny w zachodniej części Polski, natomiast św. Jerzy – we wschodniej. 23 kwietnia po raz pierwszy wypędzano bydło na wypas. Stosowano wówczas różne praktyki mające zapewnić dobry chów zwierząt i ich mleczność, a także ochronić od działania wszelkich "nieczystych" sił. Głęboko wierzono, że wigilię lub o świcie święta Wojciecha i Jerzego czarownice chodziły po polach i zbierały rosę, porywały jakąś rzecz z obejścia lub podrzucały pod próg stajni zwitki sierści, żeby odebrać lub "popsuć” krowom mleko. By ustrzec się od uroków, gospodynie wychodziły o świcie i zbierały chociaż trochę trawy; nikomu nic nie pożyczały. Przezorni gospodarze czatowali w na czarownice, a kobiety unikały wchodzenia do obcych zagród lub pożyczania czegokolwiek w obawie, by nie posądzono ich o rzucanie uroków.

 

Wyprowadzanie bydła poza gospodarstwo poprzedzały specjalne praktyki: nad zwierzętami czyniono znak krzyża, okadzano je dymem z poświęconych ziół, gładzono lub bito wielkanocną palmą. Pod progiem obory kładziono różne ostre żelazne przedmioty (noże, tasaki, siekacze, siekiery), a także kłódki z pękiem kluczy. Ostre przedmioty miały odstraszać czarownice, klucze natomiast sprawiać, że masło będzie twarde, a ogólnie metalowe przedmioty zapewniały bydłu zdrowie.

 

Na świętego Wojciecha i świętgo Jerzego starano się także "przebudzić" zboże, by lepiej rosło i plonowało. W czterech rogach pola zakopywano kość z poświęconej, wielkanocnej szynki, skorupki pisanek lub spożywano na polu uroczyste śniadanie i zakopywano nie zjedzone resztki biesiady.

 

Z kolei 25 kwietnia na świętego Marka, patrona zbóż i wiosennych zasiewów oraz orędownika w sprawach pogody, w procesjach obchodzono i święcono pola, modląc się o urodzaj i dobrą pogodę. Dzień ten zwano także "wołowym świętem.Tego dnia nie orano z obawy przed tym, że "woły by wyschły na szczapę". Zwierzętom tym na św. Marka ozdabiano rogi wieńcami z kwiatów, ziół, gałązek i tak ustrojone przepędzano pod kościół, aby pobłogosławił je kapłan. Dzięki temu zwierzęta zachowywały siłę potrzebną do pracy. Gospodynie podczas nabożeństwa składały za ołtarzem "na ofiarę" jajka i słoninę, aby zapewnić sobie dobre urodzaje i powodzenie w hodowli. Nie pracowano w tym dniu, aby piorun nie zapalił zboża.

 

Opady deszczu w święto patrona zbóż zapowiadały suche lato, natomiast upał - dokuczliwych "zimnych ogrodników" i majowe przymrozki. Dopiero po św. Marku gospodynie zaczynały przesadzać w ogrodach rośliny i wysiewać rozsady.

 

Z wymienionymi świętymi wiązało się także wiele ludowych przysłów dotyczących pogody i zbiorów:

Gdy na Wojciecha rano plucha, do połowy lata będzie ziemia sucha.

Gdy na świętego Wojciecha rano deszcz pada, do połowy lata suszę zapowiada.

Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni.

Na świętego Wojciecha wołowa pociecha.

Na święty Wojciech kobyli pociech.

Kto sieje jarkę po świętym Wojciechu, to lepiej, żeby ją trzymał w miechu.

Na Święty Wojciech zniesie jajko bociek.

Na Wojciecha sucha strzecha.

Jeśli Jerzy zbliża się pogodnie, będzie tak cztery tygodnie.

Kiedy Jerzy pogodą częstuje, wnet się pogoda zepsuje.

Kiedy Jerzy skryje wronę w życie, będzie zboża obficie.

Na Święty Jerzy każdy już oziminę oblicza, a mierzy.

Na Święty Jerzy rosa, nie trzeba koniom owsa.

Na Święty Jerzy trawa się pierzy.

Na święty Jerzy każdy już oziminę oblicza a mierzy.

Chodzisz na Marka bez koszuli, w maju kożuchem się otulisz.

Co Marek zagrzeje, Pankracy (12 maja) wywieje.

Co na Marka się stanie, to na ogrodników (12,13,14 maja) odstanie.

Deszcz w święty Marek, to ziemia w lecie jak skwarek.

Kiedy Marek skwarem zieje, w maju kożuch nie dogrzeje.

Siej groch na św. Marka, nie wyleci z garnka.

Na św. Marka późny owies, wczesna tatarka.

Na św. Marka kartofle wychodzą z garnka.

Świętego Marka! Nie ma co włożyć do garnka.

Święty Marek wrzucił do wody ogarek.

 

Anna Kołcon

Fot. pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.