Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Anna Kołcon 2017-05-18 19:22:06

Kto i dlaczego chce likwidacji branży futrzarskiej w Polsce?

Kto i dlaczego chce likwidacji branży futrzarskiej w Polsce?

Dyrektor Instytutu Gospodarki Jacek Podgórski opowiada o tym w jaki sposób i dlaczego próbuje się z likwidować branżę hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.

Dyrektor Instytutu Gospodarki Jacek Podgórski opowiada o tym w jaki sposób i dlaczego próbuje się z likwidować branżę hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.

 

W Sejmie znajduje się obecnie projekt, który postuluje zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Argumentem za tym, by tak się stało, jest według części opozycji oraz ekologicznych aktywistów niehumanitarny sposób prowadzenia tego typu gospodarstw, prościej mówiąc  znęcanie się nad zwierzętami. Jednak czy możliwe jest, by polscy producenci, będący jednymi z najbardziej znaczących na świecie dostawcami wysokiej jakości skór zwierząt futerkowych, dopuszczali się takich praktyk? 

 

Hodowla samych norek w ciągu ostatnich kilku lat wzrosła w Polsce do ok. 10 mln sztuk. A popyt na polskie skóry wciąż rośnie. 

 

– Od 2012 roku Polska podwoiła swoją produkcję skór zwierząt futerkowych, co pokazuje, że popyt jest. On nie jest na wszystkie skóry, ale akurat na polskie – tak, z tego prostego względu, iż polskie hodowle niezwykle dbają o dobrostan swoich zwierząt. Jest to o tyle kluczowe w przypadku hodowli zwierząt futerkowych, że jakość okrywy włosowej, od której zależy finalna cena futra, jest bezpośrednio powiązana z warunkami bytowymi

 

– informuje dyrektor Instytutu Gospodarki Jacek Podgórski.

 

Pracom nad ustawami zakazującymi hodowli zwierząt futerkowych sprzeciwia się resort rolnictwa, który zwraca uwagę na duże znaczenie gospodarcze tego sektora. To prężnie działająca i rozwijająca się branża. Polska jest jednym ze światowych liderów. Komu zatem zależy, tak naprawdę, na likwidacji tego typu hodowli? Kto na tym zyska najbardziej? 

 

– Rosjanie wymyślili, że muszą rozwinąć u siebie produkcję drobiu, ponieważ nie mają drobiu z Polski, wobec czego będą mieć bardzo dużo odpadów zwierzęcych. Mają potężny areał ziemi i bardzo dobre warunki do tego, by hodować norkę amerykańską. Po co mieliby wpuszczać na swój rynek zagraniczne firmy zajmujące się przemysłową utylizacją odpadów pozwierzęcych (…), jeżeli mogą wybudować sobie fermy norek, które będą żywić się tym, co pozostaje z produkcji zwierzęcej, a dodatkowo zarobić na sprzedaży futer? (…). Są także Duńczycy, którzy chcieliby potwierdzić swoją pozycję hegemona na rynku, bo są krajem, który lideruje w tym przemyśle

 

– zauważa Jacek Podgórski.

 

– Niemcy nie hodują u siebie aż tak dużo zwierząt futerkowych, ale mają świetnie rozwiniętą branżę utylizacyjną. Obecnie sytuacja w naszym kraju wygląda w ten sposób, że jeżeli ktoś ma np. produkcję drobiu, to hodowca norek amerykańskich odbiera od niego odpady płacąc mu za to konkretną kwotę, tj. ok. 500 mln zł rocznie (…). Gdyby zlikwidować w Polsce branżę zwierząt futerkowych, musielibyśmy w jakiś sposób utylizować odpady, a więc: po pierwsze, trzeba byłoby je spalać, tym samym zanieczyszczając środowisko, a po drugie, musielibyśmy wpuścić na swój rynek firmy utylizacyjne, ponieważ ta kwestia nie jest w naszym kraju zbyt dobrze rozwinięta. Ten rynek działa natomiast prężnie za naszą zachodnią granicą

 

– dodaje.

 

Ponadto w opinii dyrektora IGR argumenty tzw. ekologów nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Według niego nie ma logicznych powodów, by zwalczać hodowlę zwierząt futerkowych w naszym kraju.

 

– Jeżeli przeczytamy ten pseudoraport nt. przemysłu futrzarskiego (tego dokumentu nie mogę traktować poważnie), to na każdej stronie znajdziemy przekłamane i zmanipulowane informacje. Trudno jest doszukać się konkretnych dowodów i dokumentów, które poświadczałyby współpracę organizacji – które jak same twierdzą, walczą o dobro zwierząt – z zagranicznym lobby. Natomiast, jeśli spróbowalibyśmy ułożyć prosty związek przyczynowo-skutkowy, to pewne wnioski nasuwają się same: to jest bardzo szeroka walka z polskim rolnictwem. Tam, gdzie byliśmy czy jesteśmy liderami – momentalnie pojawiają się gigantyczne protesty

 

– zaznaczył dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

 

radiomaryja.pl/AZK/Fot. enorka.info


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.