Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Anna Kołcon | 24 lipca 2017

Komary najniebezpieczniejsze zwierzęta na świecie. Jak z nimi walczyć?

Komary najniebezpieczniejsze zwierzęta na świecie. Jak z nimi walczyć?

Entomolodzy z SGGW uważają, że tegoroczna aura sprzyja komarom. Ich prawdziwy wysp pojawi się prawdopodobnie za kilka dni.

 

Komary to owady niezwykle dobrze przystosowane do warunków, w których bytują. Za pomocą zaawansowanego systemu wykrywania zapachów – czułki z receptorami zapachu oraz w wyspecjalizowany w analizie otrzymywanych aromatów mózg – umożliwia im znalezienie ofiary z odległości kilkudziesięciu metrów.

 

Samce komarów są niegroźne. Żywią się nektarem z kwiatów i sokami roślinnymi. Żyją zaledwie 2-3 miesiące i nie są w stanie przetrwać zimy.

 

Prawdziwym zagrożeniem są samice, które krwi kręgowców potrzebują do rozrodu. Kłują "nas", by zapewnić przetrwania gatunkowi. Atakują zazwyczaj od świtu do południa, a potem znowu tuż przed zmierzchem i polują do godz. 21.00-22.00. W pochmurne i wilgotne dni są aktywne cały dzień. Nie lubią wiatru, który skutecznie utrudnia im znalezienie woni potencjalnej ofiary.

 

Komarzyce wydają potomstwo tylko raz w życiu. Składają jaja do wody. Po około sześciu tygodniach wykluwają się z nich larwy. Zanim staną się dorosłym osobnikami, przechodzą jeszcze kilkudniowe stadium poczwarki.

 

Choć może trudno w to uwierzyć, komary są dla człowieka najbardziej niebezpiecznymi zwierzętami na świecie. WHO podaje, że rocznie przyczyniają się one do śmierci ponad 750 tys. ludzi. Dla porównania krokodyle i aligatory zabijają około tysiąc osób, hipopotamy – 500, jadowite węże – kilkadziesiąt tysięcy. Rocznie popełnianych jest też około pół miliona morderstw. Zatem prawdopodobieństwo zgonu po ugryzieniu komara jest połowę wyższe niż z ręki drugiego człowieka.

 

W sumie to nie komar jest ostateczną przyczyną zgonu, bo zabijają bakterie, wirusy i pierwotniaki. Jednak to ten mały owad infekuje organizm ofiar. W jednych częściach świata choroby przenoszone przez komary są powszechne, w innych praktycznie nie występują. W wielu miejscach na naszym globie owady te przyczyniają się do śmierci mnóstwa ludzi. Przenoszą groźne choroby takie jak malaria, denga czy wirus zika.

 

Na szczęście żaden z kilkudziesięciu polskich gatunków komarów nie przenosi chorób, które zagrażałyby życiu i zdrowiu ludzi. Podobnie jest w większości krajów europejskich.

 

Warto jednak wiedzieć, że co najmniej jeden gatunek komara występujący w naszym kraju może być wektorem malarii.

 

– Przypadki takich zachorowań miały już u nas miejsce, ostatnie zanotowano w latach 60. XX wieku. Z malarią poradziliśmy sobie, tępiąc całkowicie populację roznoszącą zarodźce tej groźnej choroby. Nie znaczy to jednak, że nigdy ona do nas nie wróci. Poza tym istnieje ryzyko, że w naszym kraju pojawią się także komary przenoszące groźne bakterie, wirusy, pierwotniaki i pasożyty z Azji i Afryki. Na południu Europy odnotowano już przypadki owadów zarażających dengą i wirusem Zachodniego Nilu

 

– informuje prof. dr hab. Stanisław Ignatowicz z Samodzielnego Zakładu Entomologii Stosowanej SGGW.

 

Jeśli w Polsce pojawią się komary przenoszące groźne choroby, trzeba będzie się zastanowić nad użyciem pestycydów na masową skalę. Być może do tego czasu uda się jednak opracować inne metody zwalczania tych owadów. Na świecie trwają badania nad możliwościami sterylizacji (ubezpładniania) samców komarów za pomocą promieniowania jonizującego oraz zastosowania inżynierii genetycznej do osłabiania węchu komarzyc.

 

Jak do tej pory najskuteczniejszym sposobem walki z komarami jest masowe stosowanie pestycydów. Metoda ta nie jest jednak idealna.

 

– Trzeba pamiętać, że pestycydami niszczymy nie tylko komary i kleszcze, lecz także pożyteczne owady. W ten sposób zabijemy też biedronki, motyle, pszczoły i wiele innych gatunków. Takie działania nie są konieczne ani wskazane, bowiem mamy mnóstwo innych metod. Warto przede wszystkim pomyśleć o środkach ochrony osobistej i dbaniu o to, by przydomowe ogródki nie były wylęgarnią tych dokuczliwych owadów

 

– ostrzega prof. S. Ignatowicz.

 

Ekspert radzi używać w walce z komarami repelentów, które zawierają duże stężenia DEET. Powodują one, że stajemy się dla "krwiopijców" niewyczuwalni.

 

Ponadto należy dbać o to, by w naszym otoczeniu nie było źródeł stojącej wody.

 

– Porzucona opona, zatkana rynna, metalowa puszka wypełniona wodą to wszystko idealne miejsca do życia dla larw komarów. Nie znaczy to jednak, że należy zrezygnować z ogrodowych basenów czy oczek wodnych. W tym przypadku wystarczy zastosować środek bakteryjny, który szkodzi wyłącznie larwom komarów. Jeśli zaniedbamy tego typu zabiegi i w naszym ogrodzie pojawią się dorosłe osobniki, wówczas nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po środki chemiczne, które unicestwią także inne owady. Zapobieganie jest jednak zawsze tańsze, skuteczniejsze i lepsze niż zwalczanie

 

– podkreśla prof. Ignatowicz.

 

– Gdybyśmy doprowadzili do ich całkowitego wyginięcia, co jest jednak mało prawdopodobne, wówczas pozbawilibyśmy pożywienia wiele gatunków zwierząt, szczególnie ryb i ptaków. Wojna totalna, jaką jest masowe stosowanie pestycydów, na pewno nie wyjdzie nam na dobre. Poza tym nie ma co martwić się na zapas – groźne choroby przenoszone przez te owady wcale nie muszą do nas dotrzeć. O tym, że komary to najniebezpieczniejsze zwierzęta na świecie, póki co warto pamiętać przede wszystkim podczas zagranicznych podróży

 

– uspokaja prof. Ignatowicz.

 

sggw.pl/AZK/Fot. pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.