O tym co ważne dla polskiej wsi.

Czyste powietrze czysty zysk Czyste powietrze czysty zysk
Talk icon

Informacje

02-02-2019

Autor: Daria Wyrostkiewicz

Trochę prawdy o myślistwie! „Stać się częścią lasu”

Trochę prawdy o myślistwie! „Stać się częścią lasu”

"Każda śmierć jest powiązana z życiem"

„Nie ma innej możliwości, by pozyskać pożywienie niż przez zabijanie. Zjadając rośliny też kończymy ich egzystencję. I tak jak inaczej, lepiej, smakuje pomidor dojrzewający na słońcu, tak też inaczej smakuje mięso prosto z natury. To chyba normalne, że pragniemy dla siebie i bliskich tego, co najlepsze. Nie ma nic lepszego niż smak mięsa, które powstało w naturze i wzrastało w promieniach słońca i wodach leśnych strumieni”

- mówią Małgorzata i Piotr Beszterda w rozmowie ze ŚwiatRolnika.info


DP: Jesteście rodziną leśników, myśliwych z dziada pradziada?


Tak, nasze dzieci są piątym pokoleniem leśników i myśliwych. Człowiek polował i poluje od zawsze. Absolutnie się z tym utożsamiamy, to część naszego życia. Zastanawia nas obecny, społeczny odbiór naszej działalności i negatywne postrzeganie zielonego munduru. Widoczne od niedawna, tendencyjne przekazy medialne, pogłębiają ten negatywny trend, zwłaszcza zarzuty bezlitosnego szafowania życiem i śmiercią. Każda śmierć jest powiązana z życiem. Polowania eliminują pojedyncze zwierzęta ale są również narzędziem zachowania równowagi zasobów przyrody. Koty polują na myszy, wilki na sarny, jelenie i dziki, a ludzie posiadają wiedzę jakie może mieć konkretne korzyści z łowiectwa. Z drugiej strony ludzie obecnie wolą nie widzieć śmierci. Nie ma mięsa bez śmierci. Każdy jego kawałek jest  związany ze śmiercią. Każdy. Należy o tym pamiętać podczas zakupów i nie udawać, że tak nie jest, zapewniając sobie poczucie wewnętrznego spokoju.To hipokryzja.


DP: Polowanie to dowód na to, że jesteśmy częścią natury?


Oczywiście. W wolnym świecie każdy człowiek żywi się tym, co najbardziej lubi i robi to z własnej, nieprzymuszonej woli. Natura i jej zasoby to szereg powiązanych ze sobą łańcuchów pokarmowych. Wszyscy możemy być częścią takiego łańcucha. Zasada jest prosta. Człowiek jest wszystkożercą, potrzebuje tak samo roślin jak i mięsa, by żyć. Nie ma innej możliwości, by pozyskać pożywienie niż przez zabijanie. Zjadając rośliny też kończymy ich egzystencję. I tak jak inaczej, lepiej, smakuje pomidor dojrzewający na słońcu, tak też inaczej smakuje mięso prosto z natury. To chyba normalne, że pragniemy dla siebie i bliskich tego co najlepsze. Nie ma nic lepszego niż smak mięsa, które powstało w naturze i wzrastało w promieniach słońca i wodach leśnych strumieni. Mamy to szczęście, że od dziecka znamy smak wartościowego, dzikiego mięsa. Od dziecka znamy smak dziczyzny. Nasze dzieci też go znają. Pytanie, czy będą znały go nasze wnuki?


DP: Uważacie, ze świat się zmienia, zmieni?


Świat się ciągle zmienia, ale nie zawsze w dobrym kierunku. Przyszedł czas na refleksję. Gdy ojcowie zabierali nas na polowania uczyliśmy się naturalnych kolei życia. Obcowania z naturą, szacunku do niej i uczenia się naturalnych procesów w niej zachodzących. Człowiek od zawsze ma w genach instynkt tropiciela. Ćwiczenie w młodości tropienia uwalnia dalszą motywację do polowań. Tropiąc, odczytujemy naturę wszystkimi zmysłami. Uaktywniamy wzrok, słuch, węch. Widzimy, słyszymy, czujemy naturę, uczymy się respektu do niej. Poznajemy ją i prawa w niej rządzące. Dziś zabranie własnego dziecka na polowanie, niestety, od niedawna zabronione, postrzegane jest jak barbarzyństwo. Jak to tłumaczyć? To także hipokryzja. Nas nauczano szacunku do zwierząt, obecnie dzieciom wmusza się miłość do nich. Taki „odruch miłości” tworzy nierealny odbiór rzeczywistości. Dzieciom od przedszkola wmawia się, ze jelonek Bambi to realny przyjaciel. Nic bardziej mylnego, jelonek to jelonek, a człowiek to człowiek. Z jednej strony ludzie spodziewają się, że natura dokona naturalnej selekcji i utrzyma równowagę w przyrodzie a z drugiej zapominają, że człowiek jest jednym z elementów świata natury odpowiedzialnym za ten stan rzeczy. Człowiek ma pełne prawo do zarządzania zasobami natury, jest częścią tej natury.


DP: Polowanie to zaspokajanie potrzeb tych najbardziej pierwotnych, głodu, zdobywania pożywienia, ale czy coś jeszcze?                                


Polowanie jest rzemiosłem i jak każdy rodzaj rzemiosła wymaga ciągłego doskonalenia. To ciągła nauka radzenia sobie w trudnych warunkach, w łowisku i sztuka godzenia ze sobą różnych emocji. Zawsze na polowaniu jest krew, jest ona również w każdej ubojni zwierząt. Zrównoważenie tych emocji nie jest łatwym wyzwaniem, ale jest też satysfakcją bycia godnym ujrzenia zwierza. Społeczeństwo powinno mieć także gwarancje zachowania zasobów zwierzyny następnym pokoleniom. To jest zrozumiałe dla myśliwych, a efekty ich polowań to nie tylko trofea na ścianę, ale przede wszystkim mięso, skóry i futra.


DP: Właśnie futra, pseudoekolodzy, czy jak ich ja nazywam, ekoterroryści nie tolerują naturalnego futra w porównywalnym stopniu jak myśliwych, hodowców zwierząt itd.


Nikt kto twierdzi, że sztuczne futro jest lepsze dla natury nie powinien nazywać się ekologiem. Sprawdzenie trafności tego stwierdzenia nie jest trudne. Wystarczy zakopać w ziemi skrawek sztucznego i naturalnego futra na 30 lat. Wynik doświadczenia powie sam za siebie. Tu nie trzeba naukowców, Ziemia pokaże, co lubi. Poza tym, niekwestionowanym obciążeniem środowiska stanowi produkcja tworzyw sztucznych, w tym futer, wymagająca energii i surowców nieodnawialnych.  


DP: Uznajmy, że świat pójdzie w złym kierunku, potępi myślistwo. Jakie będą tego konsekwencje?


Wspominaliśmy już, że natura nie ma obecnie zdolności do samoregulacji. My uważamy, że polowania są niezbędne. Ale to nie jest tak, że myśliwy idzie do lasu i strzela co i kiedy chce. Obowiązujące zasady pozyskania zwierzyny, oparte o wyniki badań naukowych, a także o obowiązujące prawo, są wymogiem nadrzędnym. Jest też kodeks etyczny, stosowany od dawna z poszanowaniem przez myśliwych. Myśliwi wielokrotnie udowodnili poprzez swoje działania wsparcie dla ratowania zagrożonych gatunków. Trudno sobie wyobrazić, kto mógłby ich dzisiaj zastąpić w utrzymywaniu stabilnych ilości zwierzyny grubej w celu ograniczenia szkód w rolnictwie lub ograniczaniu zagrożenia chorób epizootycznych (np. afrykański pomór świń (ASF), wścieklizna itd.).     

                                                                  
Darz Bór!

 

Rozmawiała Daria Plewa

Redaktor naczelny serwisu SwiatRolnik.info
d.plewa@swiatrolnika.info


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


swiatrolnika.info 2023