Talk icon

Informacje

22-08-2022

Autor: Świat Rolnika

Rolnicy znęcali się nad stadem krów. Zwyrodnialcy trafili do aresztu

Rolnicy

Rolnicy podejrzani o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad stadem krów w jednym z gospodarstw koło Pisza na Mazurach zostali w poniedziałek aresztowani. 

Właścicielka gospodarstwa Ewa P. i jej syn Wojciecha P. zostali tymczasowo aresztowani na okres dwóch miesięcy. Znęcali się oni nad stadem krów od kilku miesięcy. Zwierzęta były przetrzymywane w drastycznych warunkach. Stały zanurzone – niektóre po szyje – w brei z własnych odchodów wymieszanych z wodą, wypływającą prawdopodobnie z pękniętej rury. Część z nich nie przeżyła.

Rolnicy, znęcający się nad stadem krów aresztowani 

Na wniosek prokuratury Sąd Rejonowy w Piszu zastosował wobec właścicielki gospodarstwa Ewy P. i jej syna Wojciecha P. tymczasowe aresztowanie na okres dwóch miesięcy. Według śledczych następstwem znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad co najmniej 90 sztukami bydła była śmierć co najmniej 46 krów i cieląt. Wstępnie ustalono, że do przestępstwa miało dochodzić od września 2021 r.

Rolnicy przetrzymywali zwierzęta w drastycznych warunkach. Krowy stały zanurzone – niektóre po szyje – w brei z własnych odchodów wymieszanych z wodą, wypływającą prawdopodobnie z pękniętej rury. Część z nich nie przeżyła. Te, które udało się wydobyć, były wyczerpane i wygłodzone, czasem także pokaleczone.

Jak powiedział prokurator Bogdan Dąbrowski, poziom gnojowicy był tak wysoki, że uniemożliwiał zwierzętom – zwłaszcza mniejszym sztukom i cielętom – położenie się, żeby odpocząć. "Bo to groziło utonięciem" – wskazał.

Sprawa wyszła na jaw po anonimowym, telefonicznym zgłoszeniu do powiatowego inspektoratu weterynarii w Piszu, który – po potwierdzeniu tej informacji na miejscu – zawiadomił policję. W akcję ratowania zwierząt włączyły się inne służby i osoby, w tym organizacje broniące praw zwierząt.

Rolnicy

Wojewódzki Lekarz Weterynarii ma żal do mieszkańców

Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Lekarz Weterynarii Jerzy Koronowski poinformował, że ostatnia wizyta powiatowego lekarza w tym gospodarstwie odbyła się w ubiegłym roku i wówczas było wszystko w porządku. Zaznaczył, że wizyty w ramach nadzoru weterynaryjnego w gospodarstwach rolnych utrzymujących bydło powinny odbywać się w przedziałach, co 2-3 lata, zależnie od analizy ryzyka.

"Powiatowy lekarz weterynarii w Piszu niczego nie zaniedbał. Natomiast warte podkreślenia jest to, że gdy w piątek otrzymał informację, że tam źle się dzieje, pojechał natychmiast, podjął działania od razu" – powiedział Koronowski.

Stwierdził, że ma "wielki żal" do mieszkańców tej wsi, że nikt wcześniej nie powiadomił gminy, inspekcji weterynaryjnej, policji albo innej instytucji.

"To jest niemożliwe, żeby to nie było tam zauważone, ponieważ tam był odór zwłok i gnojówki, która się wylewała. Nie można było tego nie zauważyć" – ocenił wojewódzki lekarz weterynarii.

Czytaj też: Zarzuty dla 35 osób za znęcanie się nad zwierzętami w ubojni

PAP/fot. OTOZ Animals 

swiatrolnika.info 2022