Informacje
15-05-2020
Kradzież roku? Wyciągał zwierzęta za ogon i rozpłynął się w powietrzu! Nagroda za pomoc w odnalezieniu sprawcy
Do niecodziennej sytuacji doszło w stajni Mirowo w Bielsku-Białej. W nocy z zagrody zniknęły dwa… kangury. Kradzież okazała się przy tym niezwykle zuchwała.
Kradzież roku? Wyciągał zwierzęta za ogony…
Ze stajni Mirowo w Bielsku-Białej w nocy zniknęły dwa białe kangury. Z zapisu kamer wynika, że złodziej wyciągał zwierzęta za ogony. Kradzież została zgłoszona na policję, a sam właściciel wyznaczył sowitą nagrodę za pomoc w odnalezieniu rabusia.
Właściciele zareagowali jak trzeba. Czy kradzież ujdzie sprawcy na sucho?
Właściciele, gdy tylko spostrzegli, że zwierzęta zniknęły, zadzwonili na policję, która niezwłocznie podjęła interwencję. Kobieta, będąca właścicielką stajni Mirowo, przyznaje, że złodziej wykonał swoją brudną robotę profesjonalnie. Miał on szczegółową wiedzę na temat tego, gdzie znajdują się zwierzęta, jak się do nich dostać, jak je uwolnić. Właściciele zwracają uwagę, że sprawca nie potrzebował nawet żadnego źródła oświetlenia, ponieważ doskonale znał teren, na którym dokonana została kradzież.
Czytaj także: Zażółcenie wełny owczej – zapobieganie i wykorzystanie przemysłowe.
Wszystko przygotowana skrupulatnie
Do zaboru zwierząt doszło w nocy z 5 na 6 maja około północy. Złodziej przeciął siatkę i wyprowadził zwierzęta. Kangury są specyficznymi zwierzętami w obejściu, ale mimo to złodziej doskonale wiedział jak się z nimi obchodzić. Same zwierzęta nie wykazywały szczególnego oporu. Właściciel stajni podkreśla, że nawet on sam miałby problem z tak wprawnym wyprowadzeniem zwierząt. Złodziej posiadał też specjalną siatkę na zwierzęta.
Kradzież na specjalne zlecenie?
Stajnia Mirowo cieszy się dużym zainteresowaniem, a porwane kangury to jedne z jej głównych atrakcji. To ojciec i syn. Policja utrzymuje, że zabezpieczyła monitoring, który może okazać się szczególnie pomocny przy zatrzymaniu sprawcy.
Kangury tu się urodziły i wychowały. Tu był ich dom. Były to samce – 6-letni i jego syn. Przypuszczam, że była to kradzież na zamówienie. Mam nadzieję, że naszych kangurów nie udało się wywieźć z kraju. Że ktoś zwróci na nie uwagę, gdy pojawią się w nowym miejscu, bo to przecież niecodzienny widok
– powiedział właściciel.
Wartość zwierząt szacowana jest na około 10 tys. złotych. Policja przypuszcza, że kradzież mogła być dokonana na zlecenie.
Policja/rmf/jac/fot. FB