Talk icon

Informacje

25-08-2022

Autor: Sebastian Wroniewski

Kowalczyk: Lęki o to, że ukraińskie zboże nas zaleje się nie sprawdziły

Kowalczyk

Na wczorajszy dzień z Ukrainy przybyło do nas około 1 mln ton zbóż, natomiast z Polski wyjechało w tym czasie 2,2 mln – powiedział Henryk Kowalczyk.

Wicepremier i minister rolnictwa dodał na konferencji prasowej w Łańcucie, że widać wyraźnie, iż to wzbudzanie lęków, że zboże ukraińskie zasypie polskie magazyny, się absolutnie nie sprawdza.  Odniósł się też do sytuacji na granicy w związku z transportem z Ukrainy towarów. Zapytany o ewentualne problemy powiedział, że może są bardziej po stronie ukraińskiej, gdzie jest potrzeba, by odseparować różne rodzaje produktów, aby służby mogły sprawnie sprawdzać towary sprowadzane.

Kowalczyk: Wzbudzanie lęków absolutnie się nie sprawdza

Szef resortu rolnictwa spotkał się w czwartek po południu w Łańcucie z mieszkańcami. Wcześniej wziął udział w zaimprowizowanym briefingu prasowym.

Zapytany o to, czy ukraińskie zboże zostaje na polskim rynku, ocenił, że „trudno powiedzieć”.

„W każdym razie, na wczorajszy dzień, z Ukrainy przybyło do nas około miliona ton zbóż, natomiast z Polski wyjechało w tym czasie 2,2 miliona” – podał minister Kowalczyk.

Dodał, że trudno stwierdzić, czy wyjechało całe ukraińskie, czy część została, „ale na pewno, jak widać bardzo wyraźnie, wyjechała znaczna część polskiego zboża”.

„Polscy rolnicy i ten eksport, który zwykle na wiosnę był dość znaczący z powodu (...) obawy przed skutkami wojny w Ukrainie, ten eksport polskich zbóż był wyhamowany. I teraz on następuje, więc widać bardzo wyraźnie, że te obawy, to wzbudzanie lęków, że to zboże ukraińskie zasypie polskie magazyny, absolutnie się nie sprawdza” – podkreślił wicepremier Kowalczyk.`

Przypomniał, że na początku żniw wskazywał, że takie budzenie "lęków i strachów" wśród rolników może służyć tylko wzbudzaniu niepokojów, albo też chęci zysku.

„Dlatego, że wtedy pośrednicy mogliby wykupować od rolników zboże po bardzo zaniżonych cenach. Na szczęście udało się tę sytuację opanować. Rolnicy postępują bardzo rozsądnie, nie wyprzedają zboża w sposób ani nagły, ani w panice. My możemy oferować bardzo przyzwoite ceny zbóż” – podkreślił min. Kowalczyk.

Dla przykładu podał, że w środę Zamojskie Zakłady Zbożowe oferowały za pszenicę 1600 zł za tonę, „więc jest to dobra cena” – ocenił szef resortu rolnictwa.

Kowalczyk

Ceny w Polsce nie odbiegają od światowych

Zaznaczył jednocześnie, że ceny te są skorelowane z giełdą zbożową Matif i ceny w Polsce nie odbiegają od cen światowych.

„I to, że rolnicy przytrzymują trochę zboże, myślę, że jest to rozsądne zachowanie, również w kontekście wojny na Ukrainie, niższych plonów, ale też i suszy na świecie. W Polsce myślę, że plony z powodu suszy nie odbiegają od przeciętnej, nawet są lekko powyżej przeciętnej” – ocenił wicepremier Kowalczyk.

Zwrócił uwagę, że susza w Polsce, choć w tej chwili jest nawet bardzo odczuwalna, szczególnie przy obecnym upale, „to jednak już nie ma żadnego wpływu na plony zbóż”.

„No może były w kilku miejscach w Polsce takie punktowe ogniska suszy, ale to nie da się porównać z taką suszą wielkoobszarową, jaka była w roku 2018 czy 2019, więc można powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni żywnościowo. Plony są dobre, zbiory przebiegają prawidłowo i myślę, że tutaj w Polsce w tym zakresie nic nie grozi” - przekonywał.

Kowalczyk odniósł się do sytuacji na granicy

Minister odniósł się też do sytuacji na granicy w związku z transportem z Ukrainy towarów.

Zapytany o ewentualne problemy powiedział, że może są bardziej po stronie ukraińskiej, gdzie jest potrzeba, by odseparować różne rodzaje produktów, aby służby mogły sprawnie sprawdzać towary sprowadzane.

„W przypadku, kiedy nie ma tej separacji, to (...) jedne służby czekają, aż gdzieś tam, między tymi samochodami pojawi się ciężarówka z towarem na przykład podległym inspekcji weterynaryjnej, czy inspekcji ochrony roślin i nasiennictwa i tak dalej. Więc będzie to duży materiał do tego, aby usprawnić to przejście graniczne” – ocenił wicepremier.

Dodał, że spotkał się w obecności wojewody podkarpackiej ze służbami rolnymi (m.in. Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa, Wojewódzkim Inspektorem Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Inspekcją Jakości Handlowej Artykułów).

„Mówiliśmy o różnego typu postępowaniach, też o problemach, które występują w związku ze wzmożonym ruchem granicznym. Takim problemem zgłaszanym przez te służby było wzmocnienie kadrowe. I to żeśmy ustalili z panią wojewodą i myślę, że takie wzmocnienie kadrowe tych służb będzie następowało” – dodał.

Szef resortu rolnictwa przed spotkaniem z mieszkańcami w Łańcucie wziął udział w spotkaniach roboczych w urzędzie wojewódzkim, marszałkowskim, na przejściach granicznych w regionie, z przedstawicielami instytucji samorządowych i rządowych odpowiedzialnych za rolnictwo.

Czytaj też: Henryk Kowalczyk: Jesienią rolnikom nie zabraknie nawozów

PAP/fot.gov

swiatrolnika.info 2022