środa
| 23 października 2019
Daria Wyrostkiewicz | 09 października 2019

Lider "przyjaciół" zwierząt skazany na odsiadkę w więzieniu! Tak wygląda ikona organizacji prozwierzęcych w Polsce!

Lider

Zamiast pomagać zwierzętom bezprawnie je zabierał wykorzystując swoją funkcję prezesa Pogotowia Dla Zwierząt? Tak uznał poznański sąd skazując Grzegorza B., byłego prezesa stowarzyszenia Pogotowie Dla Zwierząt, na karę ośmiu miesięcy więzienia. Sąd podkreślał, że Grzegorz B. był już wcześniej karany za przywłaszczenie zwierząt. Nadal toczy się za to proces o rozwiązanie Pogotowia Dla Zwierząt. Sam Grzegorz B. podkreśla, że jest niewinny i będzie się odwoływał od wyroku - poinformował "Głos Wielkopolski".

 

Sędzia Agnieszka Parnowska stwierdziła podczas ogłaszania wyroku, że Grzegorz B. w przeszłości był już trzykrotnie karany za przywłaszczenie zwierząt.

 

"Biorąc to pod uwagę, nie można wykluczyć, że był to jego sposób działania, a odebrane zwierzęta były wydawane, za co oskarżony mógł uzyskiwać korzyści majątkowe"

 

- mówiła sędzia.

 

Problem w tym, że Grzegorz B., celebryta prozwierzęcy i jego Pogotowie Dla Zwierząt to... recydywa. Głośne sprawy kradzieży zwierząt przez Bielawskiego (np. pani Urszuli Gańsko) relacjonował jako jeden z pierwszych serwis wSensie.pl i SwiatRolnika.info (materiały red. Ewy Zajączkowskiej).

 

 

"Grzegorz B. był prezesem Pogotowia Dla Zwierząt od 2008 do 2015 roku. Jako przyczynę rezygnacji podawał wyrok, który zapadł w sądzie rejonowym w Wołominie, kiedy to Grzegorz B. został uznany winny przywłaszczenia zwierząt Anety i Dariusza K."

 

- czytam na serwisie gloswielkopolski.pl

 

"To jednak nie była jedyna sprawa karna Grzegorza B. W 2014 roku w poznańskim sądzie ruszył proces o przywłaszczenie przez niego w 2008 roku zwierząt, które należały do Zuzanny D. Łącznie chodziło o kilkadziesiąt psów wartych ponad 80 tys. zł"

 

- relacjonuje portal.

 

"Córka prowadziła hodowlę, która była zarejestrowana w związku kynologicznym. Pewnego dnia przyjechała z mężem do opuszczonego przez nich wcześniej domu, który wciąż do nich należał. Tam już czekali wolontariusze Grzegorza B. Zaczęli zabierać psy. Córka protestowała, więc wywieźli ją nawet do szpitala psychiatrycznego"

 

– wspomina pani Alina, mama pani Zuzanny.

 

Pomimo gangsterkich zachowań organizacji pseudo-prozwierzęcej, jej były prezes jeszcze w tym roku gościł jako ekspert od zwierząt w stacji telewizyjnej TVN i radiowej RdC Polskie Radio.

 

"Czuję satysfakcję i jestem pełna podziwu dla sądu, który wreszcie zrozumiał, że szef Pogotowia to zwykły oszust żerujący na ludzkiej naiwności i krzywdzie zwierząt"

 

- mówi w rozmowie z SwiatRolnika.info Maria Sowińska, wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt.

 

"Mam nadzieję, że ręka sprawiedliwości wymierzy mu taką karę, na jaką zasłużył. Jestem pewna, że zgodnie z wyrokiem sądu, powinno się teraz przyjrzeć jeszcze wielu innym podejrzanym interwencjom Pogotowia dla Zwierząt"

 

- dodaje Sowińska.

 

Obecnie w sądzie wciąż toczy się natomiast sprawa o rozwiązanie Pogotowia Dla Zwierząt, o co jesienią 2015 roku wnioskował ówczesny starosta czarnkowsko-trzcianecki. Jak ustalił serwis SwiatRolnika.info, środowisko Grzegorza B. założyło inne stowarzyszenie, tym razem nie rejestrowe, a zwykłe, pod tą samą nazwą (Pogotowie dla Zwierząt) i przez ten podmiot pozyskuje pieniądze na - jak twierdzą - ratowanie zwierząt.

 

Daria Wyrostkiewicz

 

 

 

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.