poniedziałek
| 16 września 2019

Sektor związany z produkcją i przetwórstwem żywca wieprzowego przeżywa w ostatnich miesiącach trudne chwile. Rosnąca ilość przypadków afrykańskiego pomoru świń powodująca konieczność likwidacji całych budowanych przez pokolenia stad utrzymujących trzodę chlewną stały się niechlubną codziennością polskiego sektora wieprzowiny. Ale nie tylko polskiego. Krajem, który w największym stopniu zmaga się z tą chorobą jest największy producent tego gatunku mięsa czyli Chiny.  Wyliczenia FAO wskazują że, aż o 4% obniży się światowa produkcja wieprzowiny. W praktyce, oznacza to jedno- ogromne zawirowania na światowym rynku wieprzowiny wywołany przez ASF oraz wynikającą z tego dużą  niepewność związaną z inwestycjami w ten sektor.

 

Sytuacja ta częściowo odpowiada także za zawirowania w polskim sektorze przetwórstwa mięsa wieprzowego. Jak dotąd podium tego sektora zajmowały: duński Sokołów, amerykańsko-chiński Animex oraz polska, rodzinna firma Zakłady Mięsne Henryk Kania. Analizując dane publikowane przez Ministerstwo Finansów, okazuje się, że przez lata była to jedyna polska firma, która potrafiła skutecznie konkurować z zagranicznymi gigantami funkcjonującymi na polskim rynku. Reszta zakładów mięsnych tego typu, zajmowała dużo dalsze lokaty, pozostające w cieniu rozwijających  się i rosnących w siłę liderów.

 

ZM Henryk Kania do niedawna uznawane były za dumę polskiego przemysłu mięsnego


Auchan, Carrefour, Delikatesy Centrum, E-Leclerc, Intermarche, Kaufland, Lidl, to tylko początek długiej listy sklepów, w których można było kupić produkty Henryka Kani. Marki znane z Biedronki „Nasze smaki” czy „kraina wędlin” to także produkty tej firmy. Przez lata ZM Kania liczyły zyski, osiągając w 2017 roku rekordowe 1,4 mld było tak, aż do pierwszego kwartału 2019. Ten zakończyły z 10-milionową stratą.

 

Niestety, od początku 2019 roku pojawia się coraz więcej niepokojących sygnałów świadczących o tym, że może być to ostatni rok istnienia tej rodzinnej firmy z tradycjami, a nowoczesne zakłady produkcyjne mogą stać się łakomym kąskiem możliwym do przecięcia za grosze. Losy przyszłości tej firmy ważą się właśnie teraz.  Do końca sierpnia ZM Henryk Kania mają czas na przygotowanie planu restrukturyzacji oraz uzyskanie akceptacji rady wierzycieli.

 

Dlaczego  wielka polska firma funkcjonująca w tym sektorze znalazła się w bardzo trudnej sytuacji – czyli problemy z bankiem w tle

 

Oparcie sieci dystrybucji produktów wyłącznie o wielkie sieci handlowe przy jednoczesnej rezygnacji z posiadania własnych sklepów firmowych i dostaw do mniejszych sklepów mięsnych powoduje trudności w negocjowaniu cen dostaw, nawet przy znaczących wzrostach kosztów produkcji a takie przecież miały miejsce.  W związku z ASF o blisko 40% wzrosły ceny wieprzowiny.

 

Pierwsza negatywna informacja dotyczące problemów tej firmy dotyczyła protestu ukraińskich pracowników, domagających się pilnej wypłaty uposażenia. Mimo, iż z firmy płynęły uspokajające komunikaty, to w ciągu 2 tygodniu wartość akcji spółki spadła o połowę.

 

Kolejnym ciosem, było zamknięcie rachunków ZM Kania przez Alior oraz wymówienie umowy kredytowej. Odcięcie firmy od środków finansowych potęgowało problemy doprowadzając finalnie do konieczności wstrzymania produkcji.

 

Wtedy to, nadszedł kolejny cios. Alior złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości dopuszczenia się oszustwa przez zarząd spółki ZM Henryk Kania, poprzez zatajenie fatycznej kondycji finansowanej spółki. Zdaniem ówczesnego prezesa Zarządu, Alior miał wszystkie  dostępy do kont, miał więc pełną wiedze na temat przepływów spółki.

 

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że do mediów przebija się coraz więcej informacji na temat okoliczności trwającego przyspieszonego postępowania układowego z wierzycielami. Podczas spotkania przedstawicieli ZM Kania Jeronimo Martins (około 60% produkcji ZM Henryk Kania trafiało do Bierdronki) w którym brał udział także przedstawiciele Aliora. Ogromna sieć handlowa  wyraziła zainteresowanie dalszą współpracą deklarując skrócenie dwumiesięcznego terminu płatności do kilku dni. Renegocjowano także ceny gotowych produktów. Do takiego planu ratunkowego przedstawiciel banku zdystansował się.

 

To, czy jako kraj stracimy kolejną dotychczas dobrze prosperującą, całkowicie polską firmę zależy czy Sąd w Katowicach zaakceptuje plan restrukturyzacji. Wstępnie zaakceptowali go producenci osłonek, opakowań, przypraw- wszystkim zależy na jak najszybszym wznowieniu produkcji. Scenariusz ten wskazuje jak zacząć działanie firmy pozbawionej wsparcia banków. Co jest praktycznie niemożliwe w sytuacji blokady rachunków firmy.

 

W przeciwnym razie, koniecznym stanie się skorzystanie z inwestora z zewnątrz. Niewykluczone że z zagranicy.

 

ZM Henryk Kania chcą się restrukturyzować

 

 

Tragiczna sytuację ZM Kania wykorzystują konkurenci dla których upadłość to świetna okazja do przejęcia majątku rywala za ułamek jego wartości.  Lion Broker ustalił wartość rynkową majątku ZMHK na 248 mln zł- jest więc o co walczyć. O chęci zakupu majątku ZM Henryka Kani oficjalnie poinformowała w raporcie bieżącym firma Tarczyński. Przy czym zarząd ZMHK nie bierze pod uwagę sprzedaży spółki ani majątku. Twierdzi że ma lepszy plan naprawczy, pozwalający wyprowadzić spółkę na prostą oraz uregulować długi- bez konieczności ich redukcji.

 

Jak czytamy w Business Insider Polsa „Układ z wierzycielami przewiduje, że posiadacze obligacji obejmą nowe papiery oprocentowane na 3,5 proc. w skali roku. Ich wartość obejmie 100 proc. wierzytelności powiększonych o odsetki. Spółka ma odkupić obligacje za siedem lat, a kupon wypłacać po czterech. Kluczowi kooperanci (np. dostawcy mięsa) także mają zostać spłaceni w 100 proc. (wraz z odsetkami). Podobnie zresztą jak banki. Z tym, że ten dług ma być rozłożony na 96 oprocentowanych rat, a pierwszą z nich spółka chce wypłacić za 4 lata.” Wydzierżawienie majątku produkcyjnego spółce celowej HK Trade., która zgodnie z przyjętymi założeniami  powinna stać się rentowna już od drugiego miesiąca działalności.  Pozwoliłoby to generować dodatnie przepływy pieniężne, zdolne do obsługi czynszu dzierżawnego.

 

Z punku widzenia wielu wierzycieli ZMHK, jest to optymalny plan- pozwala odzyskać całość zobowiązania, umożliwia tez dalszą współpracę z wracającą na rynek firmą.

 

Niestety, z nie do końca zrozumiałych przyczyn nie wszyscy odnoszą siei do tego pomysłu optymistycznie. Warto zaznaczyć, że oferta kupna spółki przez Tarczyńskiego trafiła nie do zarządu firmy a do nadzorcy sądowego. Zdaniem ZMHK jest niezgodne z przepisami prawa. Pojawiły się zatem pytania, czy przypadkiem firma Tarczyński nie dopuściła się przypadkiem manipulacji instrumentami finansowymi. Wniosek w tej sprawie trafił już do KNF. Interesujące także, z czyjej inicjatywy wyszły te propozycje. Czy były inspirowane wolą wierzycieli, a jeśli tak, to czy ma ona oparcie w stosownej uchwale rady wierzycieli?

 

Analizując jednak całą sytuacje w której znalazła się obecnie spółka widać, że komuś bardzo zależy, aby opcję inwestorską wprowadzić w życie. Z relacji ZMHK widać, też że najwyraźniej robi to bez porozumienia z zarządem firmy. Otwartym pozostaje pytanie, jak należy takie działanie interpretować?

 

Co można to odczytywać jako  próbę zablokowania układu i doprowadzenia do przeprowadzenia innej procedury restrukturyzacyjnej niż tej zaplanowanej przez Zarząd?

 

Należy pamiętać, że jeżeli nie dojdzie do przegłosowania układu, to może zostać wdrożone postępowanie sanacyjne. A w sytuacji dłużnik traci prawo rozporządzania swoim majątkiem, a zarządzanie przejmuje zarządca i to do niego wówczas składane są propozycje kupna.

 

Właśnie dziś, ważą się losy ZM Henryk Kania. Dłużnikowi zależy na spłacie zobowiązań, ale przede wszystkim na kontynuowaniu działalności. Wierzyciele chcą z kolei odzyskać pieniądze i to najlepiej wszystkie i w jak najkrótszym czasie.  Z tej perspektywy zainteresowanie głównych wierzycieli, a tu przede wszystkim Aliora - opcją inwestorską. 

 

Bez wątpienia, trudna sytuacja w jakiej znalazła się firma, jest wynikiem kilku gruntownie niewłaściwych decyzji. Wydarzenia związane z przygotowywaniem planu restrukturyzacji budzą jednak coraz więcej niepewności co do czystości intencji wierzycieli.

 

Czy kolejna polska, dotychczas dobrze prosperująca firma mięsna dostanie szanse na odbudowanie posiadane potencjału? Czy też polscy producenci, stracą kolejną możliwość na współpracę z firmą o 100 %polskim kapitale- o tym przekonamy się już dziś.

 

Daria Wyrostkiewicz

red. naczelna "Świat Rolnika BIZNES"

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.