niedziela
| 18 sierpnia 2019

Żądania są jasne i jednoznaczne. Rolnik, który w procesie podlewania zużywa wodę z pokładów powierzchniowych, wód gruntowych musi płacić za każdy metr sześcienny pobranej wody.

 

W grę wchodzą pola uprawne, a to oznacza zwiększenie kosztów produkcji. Nie chodzi też o to, czy jest to opłata symboliczna? Jeśli raz ugruntują się obowiązki wobec gospodarzy ziemi, nieprędko ktoś się z nich wycofa.

 

Ekolodzy w Niemczech ostro naciskają, aby takie opłaty wprowadzić. Według nich, przyczyni się to do obniżenia zużycia wody przez gospodarstwa rolne. Nikt jednak nie wspomina, czy rolników stać na taką daninę?

 

Stowarzyszenie ekologiczne BUND dziś tylko apeluje do rolników Nadrenii Północnej-Westfalii, aby płacili za korzystanie z wód gruntowych lub powierzchniowych zużywanych do nawadniania. Jeśli wezwania nie odniosą skutku, przeprowadzą kampanię lobbując za swoistym podatkiem deszczowym.

 

W Niemczech, w przeciwieństwie do np. właścicieli elektrowni lub pogłębiarek żwirowych, rolnicy obecnie są zwolnieni z regulowania opłat za pobór wody. Jeśli nacisk ekologów będzie się wzmagał, pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy zostaną wprowadzone.

 

Źródło: nrz.de/PP

Fot. pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.