niedziela
| 18 sierpnia 2019
Robert Wyrostkiewicz | 07 sierpnia 2019

Ekolodzy uratowali stado "wolnych krów" z Deszczna. Teraz potrzebują setek tysięcy złotych na ich utrzymanie. Domagają się pieniędzy od...

Ekolodzy uratowali stado

Absurd z krowami z Deszczna trwa nadal. Kilka miesięcy temu cała Polska (niestety, także z najważniejszymi osobami w państwie, łącznie z prezydentem Andrzejem Dudą) włączyła się w akcję ratowania stada krów. Każdego dnia zabijanych jest setki czy tysiące innych krów na mięso, ale te z Deszczna trzeba było nie wiedziec dlaczego ratować za wszelką cenę. A cenę można już prognozować do końca roku w setkach tysięcy złotych!

 

 

Finalnie krowy z Deszczna uratowano i oddano obrońcom zwierząt. Jednak po przypadkach z Pogotowiem dla Zwierząt, gdzie zarekwirowane krowy przez animalsów były przez nich sprzedane do rzeźni w celach zarobkowych (prezes Pogotowia dla Zwierząt został zresztą za wiele interwencji skazany prawomocnymi wyrokami sądu) dzisiaj urzednicy ostrożnie pdochodzą do pełnego przekazania krów z Deszczna organizacjom ekologiocznym. Póki co, podmioty prozwierzęce robią publiczne zbiórki na utrzymanie doraźne krów. A ludzie zapewne chętnie płacą na ratowanie słynnych "wolnych krów".

 

Jak donosi "Gazeta Lubuska", stado tzw. wolnych krów z Ciecierzyc w gminie Deszczno znajduje się obecnie na terenie rezerwatu Santockie Zakole.

 

"Do końca czerwca za ich pobyt płaciła gmina Deszczno. Teraz jednak odpowiedzialność za utrzymanie prawie 200 krów przeszła na Biuro Ochrony Zwierząt z Zielonej Góry, które musi płacić właścicielowi ziemi za pobyt krów w rezerwacie. Te koszty to 2160 zł dziennie"

 

- czytamy na Farmer.pl

 

"Obrońcy zwierząt chcą, by stado ocalonych przed wybiciem krów trafiło do rezerwatu w Czarnocinie nad Zalewem Szczecińskim. Najpierw jednak krowy muszą zostać dokładnie przebadane, a żeby to zrobić, trzeba je zarejestrować w ARiMR. Zdaniem cytowanego przez GL Łukasza Godowskiego, działacza organizacji obrońców zwierząt, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa działa jednak w tej kwestii bardzo wolno. Dokumenty w tej sprawie miały być złożone 3 lipca, a Agencja po dwóch tygodniach stwierdziła, że potrzebuje opinii prawnika. Stado wciąż więc nie ma numeru, a krowy kolczyków"

 

- podaje serwis.

 

"Obrońcy zwierząt obawiają się, że krowy będą musiały zostać w obecnym miejscu do zimy, bo badania i kwarantanna mogą jeszcze potrwać 6 miesięcy. Na to zaś organizacji utrzymujących zwierzęta nie stać, więc ogłosiły w internecie zbiórkę pieniędzy na ten cel. Mają one jednak świadomość, że koszty te mogą sięgać kilkuset tysięcy, a takiej sumy zebrać się nie uda. Jeśli formalności w Agencji będą się przeciągać, obrońcy zwierząt zamierzają domagać się dofinansowania z ministerstwa rolnictwa"

 

- informuje portal rolniczy.

 

"Mając na względzie dobrostan tych zwierząt chcemy zrobić wszystko, by mieć pewność, że stadu nic się nie stanie i będzie miało należytą opiekę i dobre warunki bytowania. Chcemy uniknąć sytuacji, które miały miejsce w Polsce w latach poprzednich, że zwierzęta trafiały do obrońców praw zwierząt, a następnie - po pewnym czasie - do rzeźni"

 

- powiedział Gazecie Lubuskiej Tomasz Miller, kierownik biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Zielonej Górze.

 

Rzecz nazwiemy zapewne dla wielu obrońców zwierząt zbyt mocno i zbyt prosto. Ale czy nie łatwiej byłoby te krowy przebadać, zabić i zjeść? Sprzedać mięso i zrobić np. z utargu plac zabaw dla dzieci? Niektórzy mówią, że przepisy zabraniają. Dobrze, więc tylko zabić, zamiast płacić ponad dwa tysiące dziennie za utrzymywanie stada. Nie można było? Polska też musi miec swoje święte krowy?

 

 

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.