niedziela
| 17 listopada 2019
Daria Wyrostkiewicz | 25 czerwca 2019

Myta sałata z supermarketu? To masakra nazywana myciem... Przez takie "wielokrotne umycie" ludzie chorują i umierają!

Myta sałata z supermarketu? To masakra nazywana myciem... Przez takie

Często spotykane, głównie w marketach, różnorodne sałaty, sprzedawane są jako gotowy do spożycia produkt. Na opakowaniach dużymi literami dystrybutor podaje informację, że produkt jest już umyty, nawet wielokrotnie.


Proces mycia sałat przed zapakowaniem pozostawia jednak wiele do życzenia. Do mycia i dezynfekcji sałat używa się różnego rodzaju środków, są to zazwyczaj kwasy organiczne i chlor. Wszystkie środki te są oczywiście bezpieczne jednak w tak przygotowanej „miksturze” często moczy się kilka partii sałaty a zakrawa to w pewnym stopniu o absurd. Patogeny wypłukiwane z jednej partii osadzają się na kolejnej i z każdą następną mnożą w pojemniku brudnej wody.


Nie dotrzymanie pełni zasad bezpieczeństwa przy myciu sałaty skutkuje, zwielokrotnioną ilością patogenów w jednych pojemnikach, przy zachowaniu czystości partii, która jako pierwsza otwiera proces wypłukiwania niepożądanych substancji.


W paczkowanych sałatach, nawet tych mytych, spotkać możemy najróżniejsze zanieczyszczenia pochodzące wprost z gleby, w której warzywo rośnie, jak i w wyniku niedotrzymania zasad higieny przez osoby je pakujące. Rozwojowi drobnoustrojów i bakterii sprzyja nieodpowiednia temperatura podczas transportu oraz tacki często wykonywane z materiałów sprzyjających ich rozwojowi. Naukowcy dowodzą, że w foliowych, szczelnie zamkniętych warunkach samoistnie tworzy się sprzyjające namnażaniu bakterii, wilgotne i beztlenowe środowisko. Wśród badanych próbek do najczęściej spotykanych należały pałeczki salmonelli i E. coli czy Listerii.


Spożycie bytujących w sałacie patogenów najczęściej kończy się chorobami układu pokarmowego, biegunką, niestrawnością, bólem brzucha czy wymiotami. W niektórych przypadkach stanowią one jednak zagrożenie dla życia.


Szczególnie niebezpieczne są bytujące na liściach sałat ślimaki i ich odchody, które niestety spotykane są również w ich mytych i pakowanych partiach. Ślimaki poprzez kontakt np. z odchodami szczurów są posiadaczami larw nicienia płucnego. Pasożyt ten powoduje angiostrogylozę. Nicień ten przemieszcza się z układu pokarmowego do płuc czy układu nerwowego, powodując początkowo gorączkę, bóle głowy, ogólne rozbicie, nieżyty nosa, zaburzenia ostrości widzenia, kaszel, czy sztywność karku. W ostrych przypadkach zakażeń nicień płucny może doprowadzić do zapalenia opon mózgowych, śpiączki i śmierci.
Przypadki takie, powiązane ze spożyciem ślimaka posiadającego larwy nicienia, wraz z sałatą odnotowano na Hawajach, w Stanach Zjednoczonych i Australii. Z powodu nicienia płucnego zmarł młody mężczyzna z Sydney.


Jedyną obroną przed powyższymi patogenami jest dokładne mycie sałaty i warzyw. Warto również z dozą odpowiedniego marginesu błędu podchodzić do sałat i ich mieszanek opatrzonych informacją, że są gotowe do spożycia. Nigdy bowiem nie mamy pewności czy nie zawiódł któryś z elementów procesu mycia i dezynfekcji, pakowania czy transportu sałaty a badania dowodzą, że dzieje się tak zdecydowanie za często.

 


Daria Plewa
fot. Pixabay

 

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.