niedziela
| 18 sierpnia 2019
Piotr Pałys | 10 czerwca 2019

Scena jak z horroru. „Mogły leżeć martwe w stodole od dłuższego czasu i prawdopodobnie nie padły z głodu”. Obok leżał w wychodku martwy pies…

Scena jak z horroru. „Mogły leżeć martwe w stodole od dłuższego czasu i prawdopodobnie nie padły z głodu”. Obok leżał w wychodku martwy pies…

Nie wiadomo co było bezpośrednią przyczyną śmierci 20 krów na farmie w St. Nikolai w pobliżu Feldkirchen. Mogły leżeć martwe w stodole od dłuższego czasu i prawdopodobnie nie padły z głodu.

 

Sprawę bada Instytut Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii Prowincji Karyntia. Według Roberta Derhaschniga, urzędnika tej instytucji, oprócz krów i cieląt, znaleziono również martwego psa (w wychodku!). Rozpoczęte dochodzenie powinno dostarczyć odpowiedzi na najważniejsze pytania: co było powodem śmierci zwierząt i czy istnieje zagrożenie epidemiologiczne związane z tą tragedią.

 

41-letni rolnik, który jest właścicielem stada, stronił od ludzi. W zeszły poniedziałek, przebywał w szpitalu w Klagenfurcie, do którego sam się udał. Nie wiadomo, czy stoi za tym chęć uniknięcia odpowiedzialności, czy też mężczyzna cierpi na jakąś chorobę.

Policja wszczęła własne dochodzenie w tej sprawie. W przygotowaniu jest raport dla prokuratury, a ponadto należy zakładać, że na hodowcę zostanie nałożony tymczasowy zakaz utrzymywania zwierząt.

 

Gdy w sobotę 1 czerwca krewni hodowcy chcieli zobaczyć zwierzęta, znaleźli w stodole rozkładające się ciała. Zaalarmowali policję. To doprowadziło do dochodzenia w sprawie okrucieństw wobec zwierząt.

 

Martwe zwierzęta były w zaawansowanej fazie rozkładu. Z terenu hodowli wywieziono ok. 5 ton padliny.

 

Dietmar Stückler z okręgu Feldkirchen potwierdził incydent w telewizji ORF w niedzielę rano i powiedział, że wśród martwych zwierząt może być także pięć do sześciu cieląt:

 

„Nie można dokładnie powiedzieć, czy jest to pięć czy sześć, ponieważ ich rozkład jest zbyt zaawansowany”.

 

Nikt z miejscowych nie domyślał się, że może dojść do takiej sytuacji jak z horroru. Dopiero smród rozkładających się zwierząt zaalarmował sąsiadów. Drzwi stajni były zamknięte. Wezwano straż pożarną, a ta wyważyła wrota.

 

Według Stücklera rolnik jak dotąd nie otrzymał żadnych negatywnych uwag od władz:

 

 

„Urzędujący lekarz weterynarii był w gospodarstwie około dwóch lat temu i potwierdził prawidłowy proces hodowli.”

 

 

Dochodzenie powinno teraz wyjaśnić, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach i co spowodowało drastyczną zmianę warunków panujących w gospodarstwie.

 

Jest to kolejny, nieodosobniony przypadek znęcania się nad zwierzętami; być może zagłodzenia ich na śmierć.

 

Piotr Pałys

fot. arch. JIR (zdjęcie ilustracyjne, FR)


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.