środa
| 19 czerwca 2019

Taki pomysł padł z ust polskiego ministra rolnictwa. Nie byłoby w tym nic szokującego, ponieważ mięso bobra ma znakomite własności kulinarne i było niegdyś uważane za delikates, a zwłaszcza jego tylne nogi, wątroba i ogon, jednak rozwiązywanie kwestii szkód czynionych przez bobry w rolnictwie za pomocą zachęty do odształu bobra wpisując go równoczesnie na nowo w poczet zwierząt jadalnych, może zakończyć się nie mniejszą wojną ideologiczno-polityczną jak w przypadku planowanego odstrzału dzików w walce z ASF.

 

"Pojawiają się problemy ze zwierzętami chronionymi, takimi jak wilki. Generalnie jest większy problem ze znalezieniem ludzi, którzy chcieliby prowadzić odstrzał, niż z uzyskaniem zgody na odstrzał. Regionalne zarządy środowiska wyraziły np. pozwolenie na odstrzał paru tysięcy bobrów i nikt nie chce na nie polować, ale zgoda jest. Podejmę decyzję o uznaniu bobra i żubra jako zwierząt jadalnych. Może się okazać, że i na bobra chętni będą. W tej chwili nie bardzo wiadomo co z tym bobrem zrobić nawet jeśli by się go upolowało. A jeszcze jak ludzie sobie przypomną, że płetwa bobra ma ponoć właściwości afrodyzjaku, to może się okazać, że problem bobrów niedługo się skończy"

 

– powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa podczas konferencji „Rola izb rolniczych w kształtowaniu i realizacji polityki rolnej państwa”.

 

"Dopuszczamy do nadmiernej koncentracji zwierząt, która szkodzi rolnictwu. Wspólnie o to występujmy, również do organizacji ekologicznych. To nie jest tak, że wszystko można dekretem, ustawą, zarządzeniem czy rozporządzeniem przyjąć. Trzeba przekonywać społeczeństwo. Każdy kto ma dostęp do mediów lokalnych czy centralnych musi o tym mówić. Te interesy chłopów trzeba przedstawić siostrom, braciom kuzynom, którzy mieszkają w mieście, bo oni tego nie rozumieją"

 

– dodał minister.

 

Ardanowski twierdzi, że przeszkodą w regulacji ilości występowania bobrów jest niska świadomość ludzi z miasta, którzy masowo protestują przeciwko zabiciu jednego stada krów z lubuskiego, a nie wiedzą, że dziennie w Polsce zabijanych jest 6 tys. krów.

 

RW

fot. Pixabay

 

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.