środa
| 19 czerwca 2019

W wyniku swych „pro-zwierzęcych” działań grupa pseudoekologów doprowadziła do cierpienia bezbronnych zwierząt.

 

W nocy na fermie pod Toruniem grupa aktywistów dokonała zniszczeń, których konsekwencje do tej pory trwają. Od ponad 6 godzin pracownicy fermy norek ratują wypuszczone przez aktywistów zwierzęta. Kilkutygodniowe młode norki umierają z głodu i pragnienia bez pokarmu matek. Tylko niewielką część z nich uda się uratować przed tragiczną śmiercią.

 

 

„Od kilku godzin próbujemy połączyć ponownie matki z ich potomstwem. Pokarm norek jest specyficzny, ciężko jest go czymś zastąpić, tak żeby został odpowiednio przyjęty przez organizm maleństwa. Zazwyczaj norki reagują na produkty zastępcze źle, chorują bądź nie przyjmują go wcale. W tym upale oseski nie są w stanie przetrwać. Dopajamy je, ale większość jest za małych by przyjąć od nas płyny. Umierają na naszych oczach z wycieczenia. To barbarzyństwo skazywać na śmierć w męczarniach te małe zwierzęta”

 

- mówi  Daniel Chmielewski, właściciel fermy oraz prezes zarządu Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych.

 

W imię tak zwanej walki o dobro zwierząt aktywiści zniszczyli płot i klatki zwierząt wypuszczając je na wolność. Nie wiadomo co kierowało bezmyślnością ludzi dokonujących zbrodni na norkach. Wypuszczone matki rozłączyły się ze swoim potomstwem. W powstałym chaosie rodziny nie są w stanie się odnaleźć, a to pewna śmierć dla niezdolnych jeszcze do samodzielnego życia maluchów.

 

„Tu nie chodzi nawet o finansowe konsekwencje tej nielogicznej akcji a o obraz, który teraz mamy przed oczami. Pokrzywdzonych zostało około 2400 zwierząt, jeżeli 400 z nich uda się uratować to będzie sukces. Jakieś 2000 norek straci życie w męczarniach. Te zwierzęta umierają na naszych oczach. Piszczą nawołując się wzajemnie ale wiadomo, że nie zdołają się odnaleźć. Próbujemy połączyć matki z młodymi ale w przypadku błędu, norka dusi nie swoje potomstwo. To walka z czasem. Jest upał, małe norki szybko się odwadniają”

 

– dodaje Chmielewski.

 

To nie pierwszy atak na fermę norek pod Toruniem, ale pierwszy tak drastyczny w skutkach. O ostatecznych skutkach tragedii do jakiej doprowadzili pseudoekolodzy będziemy informować na łamach wkrótce.  

 

Daria Plewa


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.