PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Hodowla / Zwierzęta futerkowe / Szczepan Wójcik: aktywiści chcą włamać się na moją fermę. Powiadomiłem służby

Szczepan Wójcik: aktywiści chcą włamać się na moją fermę. Powiadomiłem służby

Autor: Świat Rolnika 2022-07-01 08:34:00
szczepan wójcik

Szczepan Wójcik poinformował, że aktywiści antyhodowlani w najbliższych dniach mają dopuścić się włamania na jedną z ferm i wypuścić zwierzęta. 

Szczepan Wójcik przekazał informację, że dziennikarze poinformowali go o planowanym włamaniu na jedną z ferm należących do jego rodziny. Miało to być połączone z wypuszczeniem norek amerykańskich znajdujących się na w gospodarstwie. „Z informacji, które do mnie docierają, wynika, że miałyby się tego dopuścić osoby sympatyzujące z antyhodowlanym Stowarzyszeniem Otwarte Klatki. Za pomocą mediów społecznościowych zwróciłem się do jego władz, aby odcięły się od ludzi, którzy mają takie plany.” – powiedział przedsiębiorca cytowany przez Radio Maryja. 

Szczepan Wójcik: aktywiści mają włamać się do mojego gospodarstwa

„W najbliższych dniach aktywiści antyhodowlani mają włamać się na jedno z gospodarstw należących do mojej rodziny. W ostatnich latach doświadczaliśmy trzech ogromnych pożarów, a przecież na fermach mieszkają pracownicy ze swoimi rodzinami. Znam te środowiska, to fanatycy zdolni do wszystkiego. Brak szacunku dla cudzej własności – to jest wizytówka tego środowiska. Myślą, że wolno im wiele, że jest nad nimi rozciągnięty parasol ochronny. Czeka nas poważna debata nad funkcjonowaniem organizacji społecznych. Te lewicowe „antyhodowlane” wyobrażają sobie, że mogą robić wszystko, co im się żywnie podoba. Ich dyktat jest nie do zaakceptowania. O ile dbałość o zwierzęta i ich dobrostan są arcyistotne i również mnie leżą bardzo na sercu, o tyle zgody na terror być nie może i nie będzie” – zaznaczył Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, w rozmowie z portalem Radiem Maryja.

Hodowca nie bagatelizuje niebezpieczeństwa, ponieważ w przeszłości dochodziło już do podobnych ataków. Na terenie gospodarstw nie znajdują się jednak wyłącznie zwierzęta – mieszkają tam na stałe także pracownicy wraz ze swoimi rodzinami.

„Znam środowiska tak zwanych ekologów od lat – to fanatycy zdolni do wszystkiego, a sama sytuacja budzi we mnie ogromne obawy, tym bardziej, że w ostatnich latach na gospodarstwach należących do mojej rodziny trzy razy wybuchały ogromne pożary, które przynosiły ogromne straty. Na fermach mieszkają pracownicy, kierownicy ze swoimi rodzinami i dziećmi. Drżę na samą myśl, że jacyś szaleńcy mogliby się wedrzeć na teren gospodarstwa w złych zamiarach” – tłumaczy Szczepan Wójcik. 

Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej przypomniał także, że do podobnego ataku doszło przed trzema laty. Wówczas ofiarą włamywaczy był Daniel Chmielewski, prezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych. 

„Proszę pamiętać, że pod koniec czerwca 2019 r. nieznani sprawcy wdarli się również na fermę prezesa Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych, Daniela Chmielewskiego, wypuszczając kilkaset zwierząt. Były to matki, które zostawiły swoje młode. W wyniku tego barbarzyńskiego działania zginęło 2 tys. nowonarodzonych szczeniąt norek amerykańskich. Rozumiem, że teraz ma być powtórka? Na fermach bowiem nadal są młode” – tłumaczy Szczepan Wójcik. 

Ataki na fermy zwierząt futerkowych połączone z wypuszczaniem zwierząt z klatek to przejaw niewiedzy przeciwników podobnych hodowli. Większość zwierząt nie potrafi przeżyć w naturalnych warunkach poza fermą. Norki amerykańskie potrafią także wykazywać  silną wzajemną agresję. W praktyce podobne działania – a dochodziło w ostatnich latach dochodziło do nich także w USA, na Łotwie czy w Szwecji – kończą się koniecznością uśpienia wielu zwierząt, które uda się odłowić przed śmiercią. 

szczepan wójcik

Wniosek o delegalizację Stowarzyszenia Otwarte Klatki

Szczepan Wójcik poinformował, że o zagrożeniu poinformowane zostały już odpowiednie służby. W sprawie złożony został wniosek o delegalizację Stowarzyszenia Otwarte Klatki. 

„Poinformowaliśmy już odpowiednie służby, a także wiele instytucji państwowych, aby bacznie przyjrzały się sprawie. Złożyliśmy pismo jako Instytut Gospodarki Rolnej do marszałek Elżbiety Witek, bowiem Stowarzyszenie Otwarte Klatki bierze czynny udział w pracach zespołów parlamentarnych, a jego działacze są często widziani w Sejmie, kręcąc się przy politykach Platformy Obywatelskiej i Lewicy. Złożyłem też wniosek do poznańskiej prokuratury o delegalizację Stowarzyszenia Otwarte Klatki, którego działacze wielokrotnie stawiali przed sądami karnymi, w tym z zarzutami o naruszenie miru domowego. Brak szacunku dla cudzej własności – to w mojej ocenie wizytówka środowiska anyhodowlanego.” – powiedział Szczepan Wójcik. 

Dziwny zbieg okoliczności

Szczepan Wójcik podkreślił, że groźby, ataki personalne, podpalenia i inne podobne zdarzenia mają miejsce zawsze wtedy, gdy Instytut Gospodarki Rolnej realizuje działania mające na celu ucywilizowanie środowiska organizacji pozarządowych w Polsce. 

„Do ataków dochodzi zawsze wtedy, gdy próbujemy porządkować sprawy związane z tymi organizacjami. Teraz na przykład pracujemy od kilku miesięcy nad zmianą przepisów o NGO-s, działających w ramach trzech filarów bezpieczeństwa. Jestem ciekaw, czy posłanki Małgorzata Tracz czy Katarzyna Piekarska wiedzą, jak zamierzają się „bawić” osoby powiązane z tym środowiskiem? Czy wyrażają aprobatę dla popełniania przestępstw? Może przemówią do swoich zwolenników, aby nie prowadzili aktywizmu polegającego na działaniach przestępczych” – powiedział. 

Działania związane ze zwiększeniem transparentności organizacji pozarządowych – jak pokazały ostatnie doniesienia – mają sens. W zachodnich mediach co rusz pojawiają się informacje dotyczące choćby finansowania przez Kreml działań mających na celu osłabienie państw Zachodu na rzecz putinowskiej Rosji. Także w Polsce aktywności wielu organizacji pozarządowych mogą budzić – jak twierdzą eksperci – poważne zastrzeżenia. 

Czytaj także: Szczepan Wójcik: Nie ustąpię! Obawiam się, że pożar w Dębowcu i inne u mojej rodziny nie były przypadkowe!

RadioMaryja/fot. AR