PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Hodowla / Drób i jaja / Piotr Lisiecki (KIPDiP) o eksporcie do Azji: Sukces nie rodzi się z dnia na dzień

Piotr Lisiecki (KIPDiP) o eksporcie do Azji: Sukces nie rodzi się z dnia na dzień

Autor: Emilia Gromczak 2022-08-18 12:34:00
Piotr Lisiecki

Piotr Lisiecki w wypowiedzi dla portalu ŚwiatRolnika.info mówił o możliwościach eksportowych polskiego drobiu na rynek chiński.

Aby odnieść sukces na chińskim rynku, potrzebne są dwa elementy: pierwszy to staranny dobór produktów. Trzeba wyselekcjonować kategorie, w których polscy producenci byliby w stanie wyprodukować odpowiednie ilości żywności w jakości i formie odpowiadającej chińskiemu konsumentowi, spełniające tamtejsze normy fitosanitarne oraz nadające się do transportu, który trwa w przypadku drogi kolejowej około dwóch tygodni, a w przypadku morskiej półtora miesiąca. Konieczna jest także spójna, dobrze zorganizowana i ciągła kampania promująca polską żywność jako markę. Pojedyncze przykłady z przeszłości wskazują, że potencjał jest bardzo duży, ale brak konsekwencji lub zdarzenia takie jak grypa ptaków czy ASF w przypadku mięsa, na które przecież zapotrzebowanie ze strony Chin, samych dotkniętych ASF-em, było bardzo wysokie, doprowadziły do fiaska dobrze zapowiadającej się współpracy. Czy jest szansa, aby do Chin trafiało więcej produktów polskiego sektora drobiarskiego?

ŚwiatRolnika.info: Jakie są perspektywy współpracy polskiego sektora drobiarskiego z Chinami?

Piotr Lisiecki: Rynek chiński jest gigantyczny za sprawą dużej populacji. Jest ciekawy również pod względem asortymentu, który Chińczycy kupują. Przykładem sa tutaj łapki, które w naszej części świata są odpadem. Tymczasem Chińczycy kurze i kacze łapki spożywają w dużych ilościach. Sam widziałem jak łapki brojlera są pieczone w głębokim oleju, a następnie były sprzedawane w kinie. Zatem to, co dla Polski jest uciążliwym odpadem, na rynku chińskim staje się atrakcyjnym towarem z importu. 

ŚwiatRolnika.info: Jak układa się współpraca między polskimi, a chińskimi producentami drobiu?

Piotr Lisiecki: Dostęp do rynku chińskiego jest mocno uzależniony od decyzji politycznych. W prawdzie w czasie rozmów z potencjalnymi partnerami chińskimi nie słyszymy tego wprost (raczej padają okrężne zastrzeżenia). Jednak wiemy, że strona chińska bardzo zwraca uwagę na kwestie polityczne. W szczególności Chińczycy obserwują nasz bliski sojusz z USA, a także stosunek władz polskich do przedstawicieli dyplomatycznych Tajwanu. Ciekawym sposobem na ekspansję na rynek chiński jest pośrednictwo Singapuru i Hongkongu. W orędziu noworocznym premier Singapuru wspomniał m.in. o doskonałych jajach importowanych z Polski. A więc Polska, jako brand zaczyna znaczyć coraz więcej. Wadą eksportu na rynek chiński przez pośrednika jest konieczność podzielenia się prowizją. (...) Dwa tygodnie temu Polskę odwiedzili audytorzy z Japonii. Sprawdzali warunki produkcji mięsa drobiowego w polskich zakładach. Jest to efekt działań w naszej branży, które podjęliśmy jeszcze w epidemii. Z pewnym opóźnieniem zaczynają one przynosić rezultaty. Kolejny przyczułek Azji został uchwycony. 

Piotr Lisiecki drób

ŚwiatRolnika.info: Czy jest możliwość intensyfikacji eksportu mięsa drobiowego w kierunku Azjatyckim? 

Piotr Lisiecki: Jesteśmy najbardziej rentowni ze wszystkich produkcji w tej chwili zarówno z branży owocowej czy mięsnej. Podkreśliłbym, że sukces nie bierze się z dnia na dzień, jest to efekt długofalowy i przemyślany. 

Przeczytaj także: Piotr Lisiecki: Trudno uwierzyć w absurdalne plany holenderskiego rządu