Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 24-10-2021 15:11:26

Kto właściwie udomowił konie?

konie

Konie po raz pierwszy zostały udomowione na pontyjsko-kaspijskim stepie na północy Kaukazu, zanim w ciągu kilku wieków opanowały pozostałą część Eurazji. To wynik obszernego badania opartego m.in. na analizie genetycznej.

Dzięki pracy 162 naukowców – archeologów, paleontologów, lingwistów i genetyków - udało się rozwikłać zagadkę udomowienia koni. Tak twierdzą autorzy nowej publikacji, która ukazała się na łamach magazynu „Nature”.

Wielka praca naukowców

Przed kilkoma laty zespół Ludovica Orlando z francuskiego Centrum Narodowego Badań Naukowych znalazł domniemane najstarsze ślady udomowionych koni na stanowisku Botai w Azji Centralnej. Jednak według badań DNA liczące 5,5 tys. lat pozostałości nie należały do przodków dzisiejszych koni. Fałszywe okazały się też inne podobne odkrycia dokonane w Anatolii, na Syberii i na Półwyspie Iberyjskim.konie kto udomowil 2

„Wiedzieliśmy, że okres między 4 i 6 tys. lat temu był kluczowy, ale nie znaleźliśmy żadnego ostatecznego dowodu” – mówi prof. Orlando. Dlatego badacze zdecydowali się rozszerzyć poszukiwania na całą Eurazję, analizując geny 273 koni, które żyły w czasie od 50 tys. do 200 lat p.n.e.

Koń koniowi nierówny, czyli o różnicach genetycznych

Choć konie Eurazji były początkowo silnie zróżnicowane genetycznie, w okresie ok. 2 tys. p.n.e. nastąpiła dramatyczna zmiana. „To była ta szansa - konie żyjące w Anatolii, Europie i Azji Centralnej były genetycznie odległe” – podkreśla jeden z badaczy, dr Pablo Librado.

Cały badany obszar zaczął opanowywać genetyczny profil typowy dla jednego regionu - Stepu Pontyjskiego. W ciągu kilku wieków wyparł on inne profile genetyczne.
„Dane genetyczne wskazują także na demograficzną eksplozję w tamtym czasie. Nie miała ona sobie równych przynajmniej w ciągu 100 tys. lat. To wtedy przejęliśmy kontrolę nad reprodukcją tego zwierzęcia i wyhodowaliśmy je w astronomicznych liczbach” – dodaje prof. Orlando. Naukowcy znaleźli przy tym dwie ważne różnice genetyczne między udomowionym koniem, a pozostałymi zwierzętami. Jedna sprawiała, że zwierzę było bardziej uległe, a druga, że miało silniejszy kręgosłup. To one mogły zapewnić koniom globalny sukces.

Badanie wskazuje także, że konie rozprzestrzeniły się w Azji w tym samym czasie, co rydwany na kołach ze szprychami oraz języki indoirańskie.
Jednocześnie odkrycie pokazuje, migracje indoeuropejskich populacji ze stepów do Europy w czasie trzeciego tysiąclecia p.n.e. nie mogły odbywać się z pomocą koni, ponieważ nie były one jeszcze wtedy udomowione. Wskazuje też m.in. na wagę badań historii zwierząt w analizie ludzki populacji i kultur – zwracają uwagę naukowcy.

Czytaj także: Konie mają swoje potrzeby. Jak zapewnić im najwyższy dobrostan?



Autor: Michał Rybka 23-01-2022 22:03:59

Mol woskowy to największy szkodnik wosku pszczelego. Dowiedz się jak go pokonać

Mol woskowy (barciak) należy do grupy szkodników, które są odpowiedzialne za największe straty wosku pszczelego. Możemy wyróżnić dwa gatunki barciaków.

Powszechnie w pasiekach zauważa się dwa różne gatunki barciaków. Pierwszy z nich to barciak większy (Galleria mellonella), a drugi to barciak mniejszy (Achroia grisella). Barciak większy, jest powszechnie znany pod nazwą motylica woskowa duża. To szary lub szarobrązowy motyl o długości ciała 10-14 mm. Z kolei barciak mniejszy posiada ciemno-popielate lub żółtoszare ubarwienie i osiąga długość 10 mm. A cykl rozwojowy u obu tych szkodników jest podobny.

Charakterystyka larwy mola woskowego

Ciekawostką jest, że dorosłe osobniki motylicy nie odżywiają się, ponieważ ich aparat gębowy uległ uwstecznieniu. Dorosła samica może żyć od 7 do 12 dni, a samiec trochę dłużej, bo od 10 do 26 dni. Samica przedostaje się do ula lub magazynu nocą, składa jaja na plastrach, ramkach jak i innych elementach ula czy ścianach magazynu. Jeśli warunki są optymalne, to samica podczas swojego jakże krótkiego życia może złożyć aż 1800 jaj. Jej jaja charakteryzują się białym kolorem, owalnym kształtem i wielkością sięgającą 0,3 mm.

Zarodek rozwija się do 8 dni. Następnie z jaj wychodzą 1 milimetrowe larwy. Trzeba mieć świadomość, że larwy mola woskowego są niesłychanie żarłoczne i żywią się przede wszystkim substancjami zawartymi w plastrach miodu – oprzędami i odchodami larw pszczelich oraz pierzgą. Dlatego też chętnie odżywiają się przeczernionymi, ciemnymi plastrami. Gąsienica barciaka uwielbia drążyć tunele, które są osnute białą przędzą. Przędza ta ma chronić larwy przed pszczołami.molwoskowy2

Ilość larw, jakość pożywienia i temperatura – to czynniki, które mogą wpływać na okres żerowania gąsienicy. W dogodnych warunkach ten okres może skurczyć się do 3 tygodni. Warunki panujące w ulu pozwalają żerować larwą nawet do 8 tygodni. Podczas tak długiego okresu żerowania larwy mogą osiągnąć swą wielkość do nawet 20 mm.

Gąsienice barciaka mniejszego żerują głównie w rodzinach pszczelich (zwłaszcza wiosną). Takiej zależności sprzyja fakt, że na dnie ula zalega nieuprzątnięty osyp zimowy, który zawiera w sobie reszty woskowe, a resztki te stanowią łakomy kąsek dla gąsienic barciaka mniejszego.

Gdy larwy dojrzeją, to zaczynają szukać dobrego miejsca na budowę kokonu. Po znalezieniu takiego miejsca, w odstępstwie 8 dni dochodzi do przepoczwarzenia larwy w dorosłego osobnika. Eksperci informują, że przepoczwarzone larwy upatrują sobie następujące miejsca: miejsce nawlekania drutu, kąty ramek i innych szczelin. Przy czym należy pamiętać, że mole atakują słabe rodziny. Z kolei silne rodziny pszczele są w stanie same usunąć zagrożenie.

Mol woskowy i sposoby na ograniczenie jego liczby w ulu

Zachowanie czystości ula i magazynu jest najważniejszym sposobem na ograniczenie liczebności barciaka. Wiosną zaleca się usunięcie resztki osypu z dennic. Jest to wskazane, bo właśnie w dennicach mol woskowy ma świetne warunki do swojego rozwoju. Z kolei ramki usunięte z rodziny za zatwór nie można trzymać zbyt długo, tym bardziej nie należy magazynować ich w pustych ulach na pasieczysku.

Natomiast podczas sezonu głównego należy na bieżąco oceniać plastry, które zabrało się z rodzin pszczelich, a plastry, które opanował barciak trzeba niezwłocznie przetopić. Plastry przeznaczone do dalszego użytku umieszczamy na stojakach lub regałach z zachowaniem odpowiednio dużej odległości między nimi. Zaleca się, aby magazyny pasieczne, które służą do przechowywania plastrów, były chłodne, suche i zabezpieczone przed nieproszoną wizytą wszelkich gryzoni.

Barciak w każdym stadium swego rozwoju jest szalenie wrażliwy na niskie temperatury. Gdy temperatura schodzi poniżej +10°C ich rozwój ustaje, ale i w tak niskiej temperaturze jaja barciaka mogą przetrwać nawet rok. Natomiast w już znacznie niższych temperaturach, czyli np. przy -5°C giną gąsienice barciaków, a poczwarki i jaja giną, gdy termometr wskazuje -10°C (jeśli taka temperatura utrzymuje się przez dwa dni).

Trzeba chronić plastry przeznaczone do przechowywania. Tutaj z pomocą przychodzi kwas octowy i siarka. Nasze plastry trzeba poddać działaniu kwasu octowego lub zasiarkować. Oby czynność przyniosła zamierzony efekt, to taki zabieg powinno wykonywać się w szczelnych magazynach lub innych szczelnych pojemnikach, lecz nadają się do tego także ulowe korpusy ułożone w słupach i owinięte folią. Do przygotowanego w taki sposób korpusu, w górnej jego części umieszcza się pojemnik z naszym kwasem octowym. Eksperci radzą, by na jeden korpus (10 ramkowy) przeznaczyć do ok. 150 ml kwasu octowego lodowatego lub 180 ml 85% kwasu technicznego. Odparowywanie kwasu powinno przebiegać w temperaturze powyżej 17o C, a samo odkażanie powinno przebiegać co najmniej 7 dni. Do zasiarkowania 1m3 należy przeznaczyć 50-200 g siarki. Zaleca się, aby ww. zabieg powtórzyć 2 lub 3 razy z zachowaniem 5-10-dniowego odstępstwa.

Czytaj także: Pszczelarstwo w Polsce jest coraz bardziej popularne

źródła: lodrkonskawola.pl/ fot. pexels.com


Autor: Monika Faber 22-01-2022 17:30:00

Środki ochrony roślin, a pszczelarstwo. Jak stosować chemię?

Środki ochrony roślin najczęściej zawierają pestycydy, które mogą spowodować zatrucie pokarmowe wśród pszczół, bądź innych zapylających owadów.

Owady zapylające, zwłaszcza pszczoły miodne, są niezwykle ważną częścią ekosystemów i jednym z najważniejszych czynników produktywności w produkcji roślinnej. Wpływają na zwiększenie ich produkcji oraz poprawę jakości plonów. Zapylanie upraw rolnych przez pszczoły przyczynia się do lepszego owocowania, większej ilości nasion oraz pożądanego koloru i smaku. Dzięki zapylaniu przez pszczoły rośliny rzepaku można zwiększyć jej plon nawet o 30%.

Stosowanie środków ochrony roślin, a owady zapylające

Niestety najczęstszą przyczyną zatrucia owadów zapylających nie są środki ochronne ani brak przepisów regulujących stosowanie produktów fitosanitarnych, ale błąd użytkownika.

„Stosując środki ochrony roślin, trzeba bezwzględnie przestrzegać następujących zasad; stosować wyłącznie środki ochrony roślin dopuszczone do obrotu i stosowania na podstawie wydanych przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi zezwoleń oraz przestrzegać zaleceń podanych w etykiecie stosowanych środków ochrony roślin, stosować środki ochrony roślin w odległości nie mniejszej niż 20 metrów od pasieki (dotyczy opryskiwaczy polowych i sadowniczych), nie wykonywać zabiegów w warunkach sprzyjających znoszeniu cieczy użytkowej podczas zabiegu (przy prędkości wiatru większej niż 4 m/s), wykonywać zabiegi tylko w przypadku przekroczenia przez organizmy szkodliwe progów ekonomicznej szkodliwości, zabiegi w kwitnących uprawach, które są pożytkiem dla owadów zapylających, należy wykonywać po zakończeniu ich oblotu. Kwitnące chwasty również stanowią pożytek dla pszczół, wykonywane w tym czasie zabiegi muszą być traktowane tak, jak zabiegi w czasie kwitnienia uprawy, nie opryskiwać roślin pokrytych spadzią, do wykonywania zabiegów należy stosować wyłącznie sprzęt sprawny Srodki ochrony roslin 01technicznie, osoba stosująca środki ochrony roślin dla użytkowników profesjonalnych, musi posiadać odpowiednie zaświadczenie o ukończeniu szkolenia w zakresie stosowania środków ochrony roślin.” – podaje portal podrb.pl

Zgodnie z art. 31 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) 1107/2009 z dnia 21 października 2009 r., do treści zezwolenia i etykiety środka ochrony roślin wprowadzany jest zapis: „Przed zastosowaniem środka należy poinformować o tym fakcie wszystkie zainteresowane strony, które mogą być narażone na znoszenie cieczy roboczej i które zwróciły się o taką informację”. Niniejsze rozporządzenie ma na celu ograniczenie negatywnego wpływu pestycydów na zdrowie ludzi i zwierząt, w szczególności pszczół. Powyższe przepisy wymuszają na rolnikach powiadamianie zainteresowanych osób (np. pszczelarzy), którzy się z nimi kontaktowali, o planowanych zabiegach.

Środki ochrony roślin, a pszczoły

Ponadto zgodnie z art. 76 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin (tj. Dz.U. z 2020 r. poz. 2097), kto stosuje środek ochrony roślin w sposób stwarzający zagrożenie dla zdrowia ludzi, zwierząt lub dla środowiska (…), podlega karze grzywny, a w przypadku rażącego naruszenia przepisów zostaje wydany zakaz wykonywania zabiegów z użyciem produktów, jakimi są środki ochrony roślin.

„Przypadki stwierdzonych nieprawidłowości w zakresie stosowania środków ochrony roślin należy zgłaszać do wojewódzkiego inspektoratu ochrony roślin i nasiennictwa. Pracownicy Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w ramach posiadanych kompetencji prowadzą postępowania wyjaśniające przyczynę zatrucia pszczół i uczestniczą w pracach komisji powoływanych przez urząd gminy. Należy jednak podkreślić bardzo ważną rolę, jaką odgrywa współpraca pomiędzy rolnikiem a pszczelarzem. Poprawna komunikacja oraz poszanowanie wzajemnej pracy stanowi klucz do tego, żeby owady zapylające były bezpieczne. Z pewnością odwdzięczą się zarówno pszczelarzom – wytwarzając miód wysokiej jakości, jak i rolnikom – przyczyniając się do wyższych plonów.” – informuje dalej podrb.pl

Czytaj również: Środki ochrony roślin to kwestia sporna w niemieckim rządzie

podrb.pl /fot.pixabay


Autor: Sebastian Wroniewski 22-01-2022 16:00:00

Koń angloarabski, czyli skrzyżowanie rasy angielskiej z arabską

Koń angloarabski to rasa koni gorącokrwistych, pochodząca od konia angielskiego skrzyżowanego z koniem arabskim. Cechuje go gorący temperament i inteligencja.

Należy wspomnieć, że konie tej rasy odnoszą ogromne sukcesy w sporcie jeździeckim. Historia koni angloarabskich z dominującej hodowli we Francji związana jest z końmi orientalnymi, które pojawiły się w południowej Francji wraz z przybyciem Maurów do Hiszpanii. Konie orientalne przywozili ze sobą także krzyżowcy powracający z Bliskiego Wschodu[. Konie te początkowo próbowano krzyżować na południu Francji.

Koń angloarabski bywa trudny do opanowania

Koń angloarabski łączy zalety rasy arabskiej i angielskiej. Głowa jest szlachetna, a szyja dobrze zbudowana. Łopatki długie i ukośne, kłąb wyraźny, grzbiet mocny. Klatka piersiowa głęboka. Mocny, dobrze umięśniony, lekko ścięty zad. Ogon noszony elegancko.

Suche kończyny o wyraźnych stawach, kopyta małe i twarde. Postawa kończyn bywa nieprawidłowa. Wysokość w kłębie: 155-165 cm. Umaszczenie najczęściej kasztanowate, gniade i siwe.

Chody tych koni są płaskie i wydajne, o dobrym galopie i dużych zdolnościach skokowych.

Konie te bywają trudne do opanowania. Ich temperament jest po części odziedziczony po „ognistych” i bardzo energicznych koniach rasy angielskiej. Angloaraby są szybkie, zwinne i wyczulone na działanie pomocy jeździeckich.

Najwięcej koni tej rasy hoduje się we Francji

Koń angloarabski hodowany jest głównieKon angloarabski 02 we Francji, Wielkiej Brytanii oraz w Polsce. Hodowla angielska tych koni ustępuje hodowli francuskiej, która może być uważana za dominującą w tej dziedzinie. W Wielkiej Brytanii koń ten może być wpisany do księgi stadnej, gdy ma co najmniej 1/8 krwi arabskiej, natomiast we Francji – 1/4.

Największe stajnie, gdzie hodowany jest koń angloarabski we Francji to: Pompadour, Tarbes, Pau, Gelos.

W Polsce konie te hoduje się głównie w stadninach w Walewicach i Ochabach. W latach międzywojennych hodowano je też w Janowie Podlaskim; obecnie hoduje się tam konie półkrwi angloarabskiej. W roku 1947 sprowadzono do stadnin w Gałowie, Nieświatowie, Mchowie i do Państwowego Zarządu Nieruchomości Ziemskich Okręgu Ziemi Lubuskiej konie angloarabskie z Francji.

Warto podkreślić, że potomstwo arabskiej klaczy i angielskiego ogiera jest znacznie mniejsze i ma niższą wartość rynkową niż źrebię arabskiego ogiera i angielskiej klaczy, które to konie należą do najbardziej znanych ras na świecie.

Czytaj też: Rasy koni – jakie poszczególne typy wyróżniamy w naszym kraju?

wikipedia.org/fot.wikimedia

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.