Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Monika Faber 05-03-2021 08:01:54

herpeswirus koni typu 1(EHV-1) – komunikat Głównego Lekarza Weterynarii

herpeswirus koni typu 1(EHV-1)

Herpeswirus koni typu 1 (EHV-1) nie jest jednostką chorobową podlegającą obowiązkowi zwalczania ani też rejestracji. Inspekcja Weterynaryjna w związku z tym nie ma podstaw prawnych do podejmowania jakichkolwiek czynności urzędowych związanych z występowaniem takich zakażeń. Niemniej należy pamiętać i zwracać szczególną uwagę na zachowanie podstawowych zasad bioasekuracji przez osoby mające kontakt ze zwierzętami, w tym przez właścicieli, hodowców, trenerów, pracowników OZHK, kowali, lekarzy weterynarii wolnej praktyki, fizjoterapeutów koni, a także osób, które korzystają z treningów w szkółkach jeździeckich – pisze GIW.

herpeswirus koni typu 1(EHV-1) – informacja GIW

Mając jednak na względzie fakt, iż zakażenia EHV-1 wg Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt OIE są jednostką chorobową istotną z punktu widzenia międzynarodowego obrotu końmi, a także biorąc pod uwagę zdrowie koni na stałe przebywających w Polsce, Główny Lekarz Weterynarii zwraca się z prośbą o rozważenie czasowego wstrzymania organizowania wszelkich imprez sportowych i hodowlanych z udziałem koni, tzn. targów, wystaw pokazów, zawodów jeździeckich, o ile jest to możliwe, do czasu ustąpienia zagrożenia. Wiele międzynarodowych imprez jeździeckich na terenie Europy zostało już odwołanych przez Międzynarodową Federację Jeździecką (FEI) w związku z zaistniałą sytuacją. Pożądane jest także powstrzymywanie się właścicieli od jakiegokolwiek przemieszczania koni, nie związanego z ww. imprezami, w tym potencjalnego mieszania i kontaktu pomiędzy przemieszczanymi zwierzętami mogącymi stanowić ewentualne źródło zakażenia. Działania takie obejmujące czasowe wstrzymanie ruchu koni pozwoli na ograniczenie ekspansji wirusa na nowe tereny, do nowych obiektów oraz bez wątpienia wpłynie na poprawę sytuacji zdrowotnej koni – pisze GIW.hodowcy koni apel 2

Czytaj także: Hodowcy miażdżą Plan Strategiczny WPR! Powinien bardziej uwzględniać potencjał rozwojowy rolnictwa

herpeswirus koni typu 1(EHV-1) – zalecenia GIW

Jednakże, w przypadku kiedy nie jest możliwa rezygnacja z organizacji imprezy z udziałem koni, należy zachować szczególny reżim sanitarno-epizootyczny, opracowany w porozumieniu z lekarzami weterynarii właściwymi dla danej imprezy. W opinii Głównego Lekarza Weterynarii, zastosowanie w takiej sytuacji mogą mieć zalecenia Komisji Weterynaryjnej Polskiego Związku Jeździeckiego do imprez innych niż zawody sportowe oraz zasady organizacji zawodów przyjęte uchwałą w związku z epidemią EHV-1 (dostępne na stronie internetowej PZJ) – czytamy w komunikacie.

Należy pamiętać i zwracać szczególną uwagę na zachowanie podstawowych zasad bioasekuracji przez osoby mające kontakt ze zwierzętami, w tym przez właścicieli, hodowców, trenerów, pracowników OZHK, kowali, lekarzy weterynarii wolnej praktyki, fizjoterapeutów koni, a także osób, które korzystają z treningów w szkółkach jeździeckich. Pamiętajmy, że przestrzeganie takich zasad ma zasadnicze znaczenie w przeciwdziałaniu możliwości transmisji wirusa między zwierzętami, jak również w późniejszym etapie rozwoju epizootii odgrywa duże znaczenie przy przerwaniu łańcucha epizootycznego dalszego rozwoju choroby – pisze GIW.

Wetgiw/fot. pixabay

 

Opublikował:
Monika Faber
Author: Monika Faber
O Autorze
z wykształcenia prawnik, z zamiłowania rolnik. Połączenie tych dwóch profesji pomaga zrozumieć jak wymagające jest dzisiejsze rolnictwo. Jestem dumna z polskiej wsi.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Warto pić kozie mleko – jest pełne witamin i składników funkcjonalnych

Kozie mleko to bardzo wartościowy produkt, a koszty utrzymania hodowli kóz relatywnie niski. Oprócz tego popyt na mleko od kóz jego przetwory ciągle rośnie.

Chów i hodowla kóz w Polsce ma wieloletnią tradycję, ponieważ te zwierzęta gospodarskie były najmniej poddawane intensyfikacji produkcji rolniczej. Te małe przeżuwacze najlepiej, spośród zwierząt hodowlanych, nadają się do chowu w warunkach naturalnych, w gospodarstwach ekologicznych.

Kozie mleko ma wiele prozdrowotnych właściwości

Kozy odznaczają się wyjątkowymi predyspozycjami do produkcji tradycyjnej, ekologicznej. Zwierzęta te są łatwe w hodowli i niezbyt wymagające, a pozyskiwane od nich produkty wyróżniają się walorami prozdrowotnymi. Kozie mleko wyróżnia się łatwą przyswajalnością tłuszczu i białek. Wykazuje właściwości terapeutyczne i antyalergiczne.

Cechuje się niską zawartością kazein, zwłaszcza α-kazeiny, co wiąże się z jego antyalergicznymi właściwościami, gdyż na tę frakcję białek uczuleni są niektórzy konsumenci. Stąd w takich sytuacjach mleko to może być dobrym substytutem mleka krowiego. Mimo tego, że mleko kozie zwykle zawiera dużo więcej tłuszczu, niż typowe mleko krowie (bo nawet ponad 4%) są to tłuszcze zdrowsze dla organizmu. Dodatkowo ze względu na skład chemiczny mleka koziego jest ono dużo łatwiej trawione przez organizm, a także umożliwia lepsze przyswajanie witamin i mikroelementów.

Wyjątkowe właściwości jakimi wyróżnia się mleko od kóz zaczynają już doceniać konsumenci. Ogólna ich świadomość na temat tego co jedzą wzrasta, nic więc dziwnego, że spożycie mleka zwierząt innych od krów przestaje być tematem tabu. Niegdyś hodowla kóz była niechcianą koniecznością, teraz podejście zarówno hodowców, jak i konsumentów zmienia się.

Kozie mleko bogate w składniki funkcjonalne 

Mięso i mleko kóz kozie mlekonależą do produktów bogatych w składniki funkcjonalne, które w organizmie pełnią istotną rolę. Należą do nich m.in. SKL, karnityna, kwasy orotowe.

Funkcje w organizmie:

SKL (Sprzężony Kwas Linolowy): hamowanie procesów nowotworowych, przeciwdziałanie miażdżycy, stymulacja układu immunologicznego, przeciwdziałanie otyłości.
Karnityna: obniżanie poziomu cholesterolu i trójglicerydów we krwi, wpływ na poziom cukru we krwi, wpływ na ruchliwość i przeżywalność plemników.
Kwasy orotowe: obniżanie stężenia cholesterolu we krwi, działanie odtruwające i przeciwartretyczne, zapobieganie przetłuszczeniu tkanek, przyspieszenie regeneracji nabłonków, korzystny wpływ na przyrosty masy ciała.

Czytaj też: Kozy czy owce – która hodowla jest bardziej opłacalna w gospodarstwie?

wmodr.pl/fot.pixabay


Warto pić owcze mleko. Poznaj jego wyjątkowe właściwości

Owcze mleko posiada mnóstwo kazeiny, laktozy, jak również innych ważnych minerałów potrzebnych do rozwoju ludzkiego organizmu.

Hodowla owiec w Polsce ma długą tradycję. Te zwierzęta gospodarskie są najmniej narażone na intensyfikację produkcji rolnej. Utrzymywane są głównie w małych grupach, a tylko niewielka część populacji, głównie owce, przebywa w większych stadach. Te małe przeżuwacze najlepiej nadają się do rozmnażania na wolności, w gospodarstwach ekologicznych, wśród zwierząt gospodarskich.

Hodowla owiec na potrzeby mleczarskie

Hodowla owiec w Polsce ma długą tradycję. Te zwierzęta gospodarskie są najmniej narażone na intensyfikację produkcji rolnej. Utrzymywane są głównie w małych grupach, a tylko niewielka część populacji, głównie owce, przebywa w większych stadach. Te małe przeżuwacze najlepiej nadają się do rozmnażania na wolności, w gospodarstwach ekologicznych, wśród zwierząt gospodarskich. Tworzenie gospodarstw ekologicznych do hodowli i hodowli owiec i kóz to szansa na rozwój niszowego rynku produkcyjnego na rynku produktów zwierzęcych, rekultywację pastwisk i pól uprawnych poprzez wprowadzanie światowych technik ekologicznych, a także promocję obszarów o znikomym przemyśle i niska intensywność hodowli, stwarzająca możliwości rozwoju agroturystyki. Produkcja ekologiczna zmusza producentów do większej wrażliwości w zakresie ochrony środowiska i zdrowia konsumentów, lepszego wykorzystania zasobów naturalnych, ograniczenia zużycia chemikaliów oraz lepszego wykorzystania gruntów i obszarów. Wszystkie te hipotezy są spełnione przez ekologiczną hodowlę owiec

Owce charakteryzują się własnymi ekologicznymi i tradycyjnymi tendencjami produkcyjnymi, a otrzymywane z nich produkty wyróżniają się korzystnymi walorami zdrowotnymi. O walorach zdrowotnych mięsa i nabiału decydują m.in.: skład chemiczny, budowa białka i budowa aminokwasów, budowa kwasów tłuszczowych, zawartość cholesterolu, koncentracja witamin oraz składowa część funkcjonalna.Owcze mleko 02

Owcze mleko wyróżnia się wysoką zawartością suchej masy, w tym głównie tłuszczu i białka. Jest znakomitym źródłem aminokwasów, składników mineralnych i witamin. Cechuje się wysoką zawartością kazein.

Owcze mleko jest wyjątkowo zdrowe

O jakości mięsa i mleka, a szczególnie o walorach prozdrowotnych, w znacznym stopniu decyduje skład kwasów tłuszczowych tłuszczu występującego w tych produktach. W naukowych opracowaniach dotyczących profilu kwasów tłuszczowych przyjęto stosować symbole pochodzące od nazw w języku angielskim.

Analizując skład kwasów tłuszczowych, należy zwrócić szczególną uwagę na proporcje poszczególnych grup kwasowych i ich wzajemny stosunek. Ogólnie rzecz biorąc, im większy udział UFA nienasyconych, a zwłaszcza wielonienasyconych, tym lepiej.

Porównując udział frakcji białkowych w białku mleka owczego, koziego i krowiego, można stwierdzić, że mleko owcze jest najbogatsze w większość frakcji białkowych. Mięso jagnięce i kozie oraz mleko to produkty bogate w funkcjonalne składniki, które pełnią ważną rolę w organizmie. Należą do nich skl, Karynityna, kwasy ORIC.

Czytaj również: Żentyca – przysmak z mleka owiec górskich, który uwielbiają turyści

Źródło:wmodr.pl/fot.pixabay


Zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą; Możliwości dla pszczelarzy

Zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą uli, pszczół oraz miodu, to problem towarzyszący pszczelarstwu od jego początków. Pszczoły były i ciągle są cenne.

Dodatkowo pasieki, lokalizuje się najczęściej daleko od siedzib ludzkich, pozostawiając ule przez dłuższy czas bez dozoru. Niestety, pomimo posiadania żądła przez pszczoły, nie zawsze są w stanie same obronić swoje domy.

Zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą za pomocą fotopułapek

W ostatnich latach, wraz ze częstszymi upadkami rodzin w pasiekach, rośnie też liczba kradzieży niestrzeżonych uli. Po łatwy kąsek sięgają zwykli złodzieje oraz co najsmutniejsze w tę patologię angażują się również nieuczciwi oraz zdesperowani pszczelarze.

Właściwe zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą ze strony złodziei nie jest proste. Pszczelarze bronią się przed stratami różnymi sposobami, które okazują się często nieskuteczne. Pojawiło się jednak sporo możliwości, aby utrudnić robotę amatorom cudzej własności. Na pomoc pszczelarzom w rozwiązaniu tego problemu idzie rozwój współczesnej elektroniki.

Na rynku pojawiło się wiele systemów dedykowanych pasiekom. Można również skorzystać z rozwiązań wykorzystywanych w innych celach, przystosowując je do specyfiki pasiecznej. Takie rozwiązania mogą okazać się równie dobre jak te typowe pszczelarskie, a także są dużo tańsze.

Zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą można wykonać za pomocą fotopułapek, czyli urządzeń rejestrujących obraz.

Z tego typu sprzętu korzystają najczęściej służby leśne, zabezpieczając lasy przed plagą kradzieży drzewa.

Na rynku istnieje ogromny wybór różnych modeli fotopułapek. Ich ceny zaczynają się od poziomu dwustu złotych, rosnąc wraz ze stopniem dodatkowych możliwości technicznych sprzętu Modele różnią się możliwościami, np. zasięgiem, pracą w podczerwieni, długością pracy bez ładowania czy jakością robionych zdjęć.

Zasada jest prosta – im więcej zapłacimy, tym więcej otrzymamy, chociaż nawet najtańsze, podstawowe modele będą lepsze niż pozostawienie pasieki bez nadzoru. Odpowiednio umieszczona i zamaskowana fotopułapka poinformuje nas za każdym razem, kiedy wykryje w pobliżu jakiś ruch.

Ochrona pasiek za pomocą monitoringu

Zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą jest bardziejZabezpieczenie pasieki przed kradzieza 02 efektywne przy wykorzystaniu systemów monitoringu. Pozwalają namierzyć przestępców oraz odnaleźć skradziony obiekt. Wykorzystuje się je najczęściej w samochodach oraz jako zabezpieczenie ważnych przesyłek a teraz również pasiek. Działają one najczęściej w oparciu o lokalizator GPS/GSM, który wskazuje lokalizację z dokładnością do kilku metrów. Niewielkie rozmiary umożliwiają montaż w przestrzeni ula, a własne zasilanie pozwala na długą pracę, bez konieczności ingerencji w urządzenie w ciągu całego sezonu pszczelarskiego.

Urządzenia tego typu powinny być również zabezpieczone przed próbą demontażu oraz nieautoryzowaną dezaktywacją. Oczywiście sama lokalizacja skradzionego ula to nie wszystko co oferują tego typu urządzenia. Zależnie od producenta, modelu i ceny mogą posiadać np. czujniki ruchu informujące pszczelarza o przewróceniu ula, czujniki „zdjęcia daszka” czy monitorujące temperaturę wewnątrz i na zewnątrz ula. Na praktyczne wykorzystanie możliwości montowania ogromnej gamy czujników w tego typu urządzeniach, nie trzeba było długo czekać.

Wiele instytucji i producentów, prowadzi obecnie badania nad wykorzystaniem ich nie tylko do zabezpieczenia naszego dobytku ale również do informowania pszczelarza o stanie rodziny pszczelej. Być może już niedługo dzięki zamontowanej w ulu elektronice będziemy informowani o braku matki w rodzinie, przygotowaniu do rójki, głodzie pszczół czy występowaniu różnych chorób, tylko na podstawie odczytów różnych parametrów życiowych rodziny pszczelej. Niezależnie od tego czy uda nam się stworzyć te dodatkowe możliwości, już sama możliwość odnalezienia skradzionej pasieki jest warta zainwestowanych w system pieniędzy.

Niestety zabezpieczenie pasieki przed kradzieżą poprzez systemy monitoringu posiada dość poważną wadę a jest nią cena, wynikająca m.in. z konieczności montażu niektórych elementów systemu w każdym ulu, by zwiększyć skuteczność jego działania. Całe szczęście, że tak jak inne urządzenia elektroniczne, zabezpieczenia przeznaczone do pasiek stopniowo tanieją a wraz ze wzrostem ich sprzedaży można liczyć na dalsze obniżki.

Warto przypomnieć podstawowe zasady pracy w pasiece oraz czego nie powinien robić hodowca pszczół?

Czytaj też: Pszczoły – jak rozpocząć przygodę z pszczelarstwem

podr.pl/fot.Pixabay


Pasieczysko – jak i gdzie postawić ule dla pszczelich rodzin

Hodowca, który chce założyć pasieczysko, musi wiedzieć, że istotną kwestią przy jego zakładaniu jest baza pożytkowa, znajdująca się w zasięgu lotu pszczół.

Obfitość bazy jest ważna nie tylko dla stałych pasiek amatorskich, ale także w przypadku takich, gdzie wywozi się pszczoły na pożytki. Dlatego też, przy planowaniu wielkości pasieki warto pamiętać o kilku ważnych normach.

Gdzie postawić pasieczysko?

Pasieczysko musi być zlokalizowane blisko bazy pożytkowej. Co prawda pszczele zbieraczki w poszukiwaniu pokarmu mogą latać nawet na odległość kilku kilometrów, ale promień tak zwanego efektywnego lotu pszczół wynosi już tylko od 1,5 do 2 km od pasieki. Loty na większe odległości są dla pszczół po prostu nieekonomiczne, gdyż robotnice zjadają znaczną część przenoszonego nektaru. Ponadto loty na długie odległości powodują znaczne wypracowanie się i krótsze życie pszczół robotnic.

Warto pamiętać, że pszczela rodzina zużywa na własne potrzeby 80 – 100 kg miodu w ciągu sezonu, z czego 20 – 25 w kwietniu i maju, 30 – 40 kg w czerwcu, 15 – 17 kg w lipcu i 10 – 12 w sierpniu. Dopiero nadwyżka stanowi potencjalne zbiory miodu towarowego. Ponadto pszczoły potrzebują jeszcze ok. 30 kg pyłku kwiatowego.

Stopień wykorzystania pożytku pszczelego (wziątek) stanowi 70% zasobów surowca miodowego 150 % pyłkowego. Z kolei wydajność roślin, które stanowią potencjalne źródło pokarmu dla pszczół, prezentuje się następująco:

  • rzepak ozimy 80 – 150 kg miodu/ha, 60 – 150 kg pyłku/ha
  • gorczyca biała 40 – 90 kg miodu/ha, 30– 100 kg pyłku/ha
  • gryka 100 – 250 kg miodu/ha, 60 – 300 kg pyłku/ha
  • malina leśna 50 – 250 kg miodu/ha, 5 – 20 kg pyłku/ha
  • sady jabłoniowe 20 kg miodu/ha
  • koniczyna biała 40 – 70 kg miodu/ha, ok. 30 kg pyłku/ha
  • nostrzyk biały 200 – 600 kg miodu/ha, 40 – 150 kg pyłku/ha
  • facelia 400 – 500 kg miodu/ha, 150 – 200 kg pyłku/ha
  • nawłoć 300 – 750 kg miodu/ha, ok. 50 kg pyłku/ha
  • lipa 80 – 100 kg miodu/ha
  • klon 30 – 100 kg miodu/ha
  • robinia akacjowa 50– 100 kg miodu/ha, 10– 20 kg pyłku/ha
  • mniszek pospolity 10 – 30 kg miodu/ha, 100 – 300 kg pyłku/ha
  • chaber bławatek 300 kg miodu/ha, 60 kg pyłku/ha
  • las iglasty oraz mieszany 70 kg miodu/ha
  • użytki zielone 40 kg miodu/ha
  • grunty orne (chwasty) 10 kg miodu/ha

Biorąc pod uwagę powyższą wydajność, pszczelarz będzie mógł oszacować, czy pszczoły będą w stanie, nie tylko przeżyć, ale również przynieść mu miód. Zakłada się, że w warunkach pożytkowych Polski, na jeden km może znajdować się maksymalnie 7 rodzin, oczywiście o ile w pobliżu nie będą występować jedynie monokulturowe pola uprawne. Z kolei w promieniu dwóch kilometrów nie powinno stać więcej niż 50 rodzin. Natomiast aby w większych pasiekach uzyskać zadowalające zbiory miodu, należy je podzielić na kilka mniejszych lub przynajmniej wywozić część pasieki na czas występowania pożytku towarowego.

Ustawianie pasieczyska

Zanim pszczelarz postawi ule, pasieczysko należy wyrównaćPasieczysko i obsiać trawą. Hodowca powinien wybrać zaciszne i nasłonecznione miejsce, na suchym podłożu i osłonięte od północnych oraz zachodnich wiatrów. Trzeba pamiętać, że na pasieczyska nie nadają się tereny położone w zimnych i wilgotnych kotlinach, gdzie osiada mgła, a także tereny położone zbyt nisko, o wysokim poziomie wody gruntowej. W takich miejscach pszczoły są bardziej podatne na choroby, a zwłaszcza grzybicę.

Pasieka powinna zostać ogrodzona, aby zabezpieczyć ule nie tylko przed dostępem osób postronnych, ale również zwierząt. Ogrodzenie zmusi również pszczoły do wyższych lotów, a tor ich przelotu nie będzie kolidował z drogami ludzi. Jako ogrodzenia bardzo dobrze sprawdzają się nasadzenia drzew i krzewów, które dodatkowo wzbogacającą bazę pożytkową. Mogą być to wierzby iwy, leszczyna, śliwa ałycza, śnieguliczka, dereń jadalny, irga czy różne gatunki berberysu.

Ponadto krzewy i niewielkie drzewa można posadzić również między ulami. Takie rozwiązanie sprawie, że będą one pełnić funkcję ocieniającą ule, a jednocześnie służyć za znaki orientacyjne dla powracających do pasieki pszczół. Ule należy również zabezpieczyć przed nadmiernym nagrzewaniem. W tym celu malujemy je w jasne i różnokolorowe kolory, które ułatwią pszczołom orientację i powrót z pożytku czy lotu godowego do właściwej rodziny. Ule warto też ponumerować, co z kolei pomoże nam w prowadzeniu notatek pasiecznych.

Pszczele domy stawiamy tak, jak pozwala teren, którym dysponujemy. Ule najlepiej postawić w grupach, gdzie każdy stoi w niewielkiej odległości od innego. Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne w czasie przeglądów, gdyż daszek sąsiedniego ula może nam służy za miejsce do położenia niepotrzebnego w tej chwili sprzętu, zapobiegając ciągłemu schylania się.

Wylotek ula należy skierować na południowy wchód lub na południe. Wylotki skierowane w innych kierunkach, na przykład na północ, skracają loty pszczół na pożytki i opóźniają wyloty poranne oraz powodują wcześniejsze kończenie lotów wieczornych. Ul należy postawić na podstawie, która zabezpieczy go przed chybotaniem. Ważne jest też, aby gałęzie sąsiadujących drzew nie uderzały w ul, bo może to wzbudzać niepokój rodziny pszczelej, szczególnie w okresie zimowli.

Czytaj też: Zima w ulu – pszczoły nie zapadają w sen zimowy, żyją normalnie

podr.pl/fot.pixabay


Karp – ryba w stylu „slow food” pełna wartości odżywczych

Karp to ryba, która zazwyczaj gości na naszych wigilijnych stołach, ale smakuje równie dobrze w ciągu całego roku.

Norwegowie mają łososia, a my karpia. Rybę, która zazwyczaj gości na naszych wigilijnych stołach, a przecież równie dobrze smakuje w ciągu całego roku. Co najważniejsze, jest naszym lokalnym, łatwo dostępnym dobrem. Ze względu na właściwości odżywcze i dietetyczne karp powinien na stałe wpisać się w nasze menu. Jego mięso to nie tylko źródło naturalnego kolagenu i kwasów omega-3, ale także wapnia, którego jest aż ponad trzykrotnie więcej niż w łososiu. 

Ryba w stylu „slow food”

Hodowla karpia wpisuje się w naturalny bieg przyrody, a producenci starają się naśladować zmiany środowiska, którym karpie poddawane są w naturze. Zanim ryba trafi na nasze stoły, rośnie aż przez trzy lata, odżywiając się tym, co znajdzie na dnie stawu: zooplanktonem czy opadłymi na dno nasionami roślin nawodnych. Później do jadłospisu karpia dołącza dodatkowe źródło pożywienia w postaci ziarna zbóż (głównie pszenicy i jęczmienia), ale nie jest to podstawowe źródło białka, lecz uzupełnienie energetyczne by mogły lepiej wykorzystać obecne w pokarmie naturalnym białko na przyrost własnej masy ciała. Hodowcy przykładają ogromną wagę do dobrostanu zwierząt i warunków, w jakich dorasta. Pojedyncza dorosła ryba ma do dyspozycji aż 10-20 m2 dna stawu.

Karp zawiera prozdrowotne właściwościkarp ryba

Wysoka wartość odżywcza mięsa karpia jest efektem zawartego w nich lekkostrawnego białka, wysokowartościowych tłuszczów oraz wielu składników mineralnych i witamin. Wszystkie te związki stanowią składniki odżywcze, które wykorzystywane są przez organizm, jako materiał budulcowy, źródło energii oraz czynniki regulujące procesy metaboliczne. Karp należy do ryb średniotłustych. Zawiera zazwyczaj od 2 do 5% tłuszczów. Kwasy tłuszczowe zawarte w świeżych rybach są wbudowywane o wiele efektywniej w lipidy w naszym organizmie niż te podawane w postaci suplementów diety. Mięso karpi jest odpowiednie dla diety wysokobiałkowej, zawiera 17-18% łatwostrawnego białka. Karp jest doskonałym źródłem żelaza oraz cynku. Ilość tych składników mineralnych w mięsie karpia jest porównywana z ich zawartością w wędzonej makreli czy szprotach. Karpie cechują się również wysoką zawartością wapnia – jest go ponad 2 razy więcej niż w tkance pstrąga i ponad 3,5 razy więcej niż w mięsie łososia.
 
 
fot.media.mcconsultants.pl

Spożycie ryb w Polsce coraz wyższe

Spożycie ryb w Polsce sukcesywnie rośnie. To dobra wiadomość zarówno dla zdrowia konsumentów jak portfeli przedsiębiorstw z branży rybnej.

Zmiany klimatyczne oraz zbyt masowe połowy przyczyniają się do obniżenia populacji wielu gatunków, dlatego tak ważna jest rola akwakultury. Gospodarstwa ekologiczne hodujące np. pstrągi korzystają z nowoczesnej technologii (np. z fotowoltaiki), dzięki czemu przyczyniają się do poprawy stanu ekosystemów wodnych.

64 procent Polaków spożywa ryby

W ostatnich latach spożycie ryb w naszym kraju wzrosło. Wyniki badania The Seafood Consumer Index pokazują, że 64% Polaków spożywa ryby i owoce morza średnio raz w tygodniu lub więcej, a 86% osób w wieku 35-49 lat deklaruje, że chciałoby jeść więcej ryb owoców morza. Polacy najczęściej wybierają śledzie, makrele, czarniaki, łososie i pstrągi, a głównym powodem są ich właściwości odżywcze (wysoka zawartość białka, kwasów omega-3, witamin A, D, E).

Mieszkaniec Ziemi przeciętnie zjada 20,5 kg ryb i owoców morza rocznie, a według szacunków do 2030 roku liczba ta wzrośnie do 21,5 kg. W sumie w ciągu ostatnich 30 lat światowe spożycie ryb wzrosło o 122 proc., co w przypadku wielu gatunków żyjących w morzach i oceanach doprowadziło do nadmiernych połowów i grozi załamaniem stad. Dotyczy to m.in. populacji dorsza w zachodniej części Morza Bałtyckiego.spozycie ryb w polsce pstragi

Spożycie ryb z gospodarstw ekologicznych rośnie

Inaczej jest w przypadku ryb pochodzących ze zrównoważonych hodowli. Akwakultura jest jedną z najbardziej zrównoważonych gałęzi gospodarki, w której wykorzystywane są odnawialne źródła energii. W tego typu ekologicznych gospodarkach zarządza się zasobami naturalnymi w sposób odpowiedzialny, dbając o jak najwyższą jakość wody. W 2019 roku produkcja w akwakulturach wzrosła w stosunku do roku poprzedniego o 3,2 proc. do 44,7 tys. ton, utrzymując trend obserwowany od 2016 roku. Około połowa krajowej produkcji ryb łososiowatych ulokowana jest w woj. pomorskim.

Już teraz możemy powiedzieć, że w 2021 roku spodziewamy się wzrostu sprzedaży pstrąga od 5 do 10 proc. Konsumenci wybierają ryby, które hodowane są w ekologicznych gospodarstwach. Dzięki temu mają pewność, że jedzą świeże i zdrowe produkty, które dostarczą im wielu witamin i minerałów – ocenia Jacek Juchniewicz, Prezes Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych.

O tym, że warto sięgać po pstrąga, przekonuje kampania „Teraz pstrąg”, która została zainicjowana przez Stowarzyszenie Producentów Ryb Łososiowatych we współpracy z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ambasadorem akcji został kucharz, Pascal Brodnicki.

Czytaj także: Ryby sprzedają się głównie przed świętami. Na stołach już nie tylko śledzie i karpie

Terazpstrag/fot. terazpstrag

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.