Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: 30-06-2015 01:00:00

GIW apeluje do rolników: Z ASF nie ma żartów. Pomóżcie uratować swoje hodowle. NASZ WYWIAD

GIW apeluje do rolników: Z ASF nie ma żartów. Pomóżcie uratować swoje hodowle. NASZ WYWIAD

Dlaczego afrykański pomór świń jest groźną chorobą i dlaczego pomimo, że ASF nie szkodzi ludziom ludzie nie mogą jeść mięsa - wyjaśnia dr Marek Pirsztuk, Główny Lekarz Weterynarii.

Dlaczego afrykański pomór świń jest groźną chorobą i dlaczego pomimo, że ASF nie szkodzi ludziom ludzie nie mogą jeść mięsa - wyjaśnia dr Marek Pirsztuk, Główny Lekarz Weterynarii.

Dlaczego świnia chora na afrykański pomór świń (ASF) musi być uśpiona, a jej ciało zutylizowane, choć ludzie mogą zjeść takie mięso. Dlaczego nie można oddać takiego zwierzęcia do konsumpcji?

Powód jest prosty. Jeśli chodzi o ASF to ta choroba powoduje stuprocentową śmiertelność u świń hodowlanych jak i dzików. Co jest bardzo istotne nawet bardzo mała ilość materiału  zakaźnego, który trafiłby do hodowli świń, czy to w formie kanapki z wędliną jako pokarm do skarmienia, która została zrobiona z mięsa świni chorej na ASF, albo którą ktoś wyrzuciłby w lesie, a następnie zjadłby ją dzik, to takie zwierzęta zachorują i po pewnym czasie zdechną. Tak się stanie nawet wtedy, gdy to będzie plasterek kiełbasy, który będzie zakażony tym wirusem.

Chce pan powiedzieć, że nawet taka śladowa ilość pokarmu może być przyczyną choroby?

Tak właśnie się stanie. Taka świnia lub dzik zachoruje i albo sama padnie albo trzeba będzie ją uśpić.

Z tego co pan mówi wynika, że człowiek może być pośrednim roznosicielem tej choroby?

Dokładnie tak. Przyczyną zachorowania świń na tę chorobę w Gruzji było skarmienie zwierząt resztkami pokarmowymi ze statku, który przypłynął do portu Poti. Okazało się później, że w tych zlewkach znajdowały się resztki jedzenia posiadające ten wirus. W efekcie nastąpiło rozprzestrzenienie się tej choroby na cały kraj i inne kraje Zakaukazia. Podobna sytuacja miała miejsce - jeśli chodzi o rozprzestrzenienie się ognisk zakaźnych - na terenie Rosji czy Białorusi. Tam też za rozwój choroby odpowiadał skażony pokarm, którym później w postaci resztek pokarmowych zostały nakarmione świnie.

Naprawdę proces przygotowywania wędlin nie zabija tego wirusa czy też są one robione byle jak?

Proces przetworzenia mięsa musi być odpowiedni. Inaczej mówiąc musi być odpowiednia temperatura by wirus został zabity. Mówiąc o temperaturze mam na myśli minimum plus 70 stopni wewnątrz bloku mięsnego, która musi utrzymywać się przez określony czas. Na ogół gro wędlin nie jest przygotowanych w takiej temperaturze, tylko w dużo niższej. W związku z tym nie możemy być pewni, że wirus zostanie zniszczony w bloku mięsnym.

Ostatnie dane z GIW mówią w sumie o 65 przypadkach ASF u dzików odkrytych na terenie Polski. Odkryliście nowe przypadki?

Obecnie został odkryty kolejny i również w tzw. strefie czerwonej czyli w pasie nadgranicznym pomiędzy Suwałkami a Białymstokiem. Większość przypadków została stwierdzona w odległości od 1,5 do 2 km od granicy z Białorusią a wszystkie zlokalizowane są na terenie trzech powiatów tj. sokólskiego białostockiego i hajnowskiego. Możemy przypuszczać, że są to dziki, które niestety mogą przychodzić do nas prawdopodobnie ze strony białoruskiej.

Czy można temu zapobiegać poprzez odstrzał prewencyjny dzików?

Odstrzał dzików jest prowadzony. Co prawda nie jest być może dostateczny ten odstrzał, ale  różnymi sposobami staramy się zintensyfikować odstrzał dzików. Natomiast nie jesteśmy w stanie dokonać odstrzału całej populacji dzików. Poza tym jest to nieracjonalne z punktu widzenia naukowego. Dlatego żeby ograniczyć występowanie tej jednostki chorobowej u dzików na dzień dzisiejszy na podstawie badań, które zostały przeprowadzone przez lekarzy weterynarii, behawiorystów zajmujących się dzikiem, ograniczenie populacji do określonych wartości jak i grup wiekowych oraz płci powoduje, że tę chorobę będziemy mogli w jakimś stopniu zahamować, ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć, że zwalczymy pomór w stu procentach. Pamiętajmy, że nie ma szczepionki na tego wirusa i raczej w najbliższym czasie nie będzie.

Skoro dziki przychodzą do nas z Białorusi to jak układa się współpraca z tamtejszymi władzami weterynaryjnymi?

Chcę podkreślić, że przypuszczamy, że dziki przychodzą z Białorusi, bo nikt tego nie stwierdził jednoznacznie. To są nasze przypuszczenia, bo w regionach, gdzie stwierdziliśmy przypadki ASF u dzików populacja dzików po stronie polskiej jest mała i jest pod naszą kontrolą. Dlatego sądzimy, że są to dziki, które napływają ze strony białoruskiej.

Jakie jest zrozumienie groźnych skutków tej choroby u hodowców i rolników w tzw. czerwonej strefie i w jej pobliżu?

Pytanie dobre, ale jednocześnie trudna odpowiedź. Nie ma większego problemu z dużymi hodowcami, tam świadomość jest wysoka. Problem jest z mniejszymi hodowcami i rolnikami, w rejonach przygranicznych. Najczęściej są to ludzie starsi, którzy gospodarują na tzw. ojcowiźnie i często ci ludzie mając świadomość zagrożenia uważają, że skoro ta choroba nie jest groźna dla człowieka to nie jest żadnym zagrożeniem. I trudno jest dotrzeć do nich z naszymi argumentami.

W jednym z odcinków „Sprawa dla reportera” Elżbiety Jaworowicz pokazano, że weterynarze ubrani w białe kitle wraz z policjantami „naszli” straszą panią i jej syna, by zrobić jej krzywdę, a ta nie mając wyjścia zwyczajnie zaczęła się bronić. Nie było mowy w programie o ryzyku tylko o krzywdzie. To może ryzyko nie jest tak ważne?

Ależ jest bardzo ważne. Ryzyko dla świń jest ogromne i zachorowanie świni zawsze kończy się jej śmiercią. A do tego istnieje wysokie ryzyko przeniesienia wirusa na inne świnie. Chętnie byśmy szczepili zwierzęta, ale nie ma szczepionki. Mówiąc zaś o programie to został on zmontowany i wycięte zostały opinie ekspertów, które tłumaczyły jak to jest groźna choroba i jakie niesie ze sobą ryzyko. Zamiast tego pokazano weterynarzy, jako tych, którzy chcieli skrzywdzić starszą panią. W rzeczywistości ta pani oraz jej syn zostali odpowiednio wcześniej powiadomieni, że z uwagi na ASF konieczne jest uśpienie i zutylizowanie jej prosiąt i że za to dostaną odszkodowanie. Zostali także powiadomieni o konsekwencjach w sytuacji oporu lub nie realizacji przepisów prawa. Rozmowy z właścicielką gospodarstwa trwały przez dwa dni. I były to rozmowy spokojnie, prawie doszło do ugody, potem był odwrót sytuacji i doszło do spięcia. Zadziałały emocje. W programie nie zostało pokazane, że ta pani zachowywała się agresywnie próbowała czy nawet uderzyła kogoś. Chcę podkreślić, że nikt nie odmawiał odszkodowania tym ludziom za uśpienie prosiąt. To gospodarstwo znalazło się w strefie likwidacji ogniska. Poza tym zostali także poinformowani, że po upływie okresu kwarantanny dla strefy będą mogli ponownie wprowadzić do gospodarstwa świnie.

Może akcja informacyjna była prowadzona za krótko?

GIW oraz terenowe inspektoraty już od dwóch lat prowadzą szeroką akcję informacyjną , w postaci ulotek rozdawanych rolnikom, w informacji przez lokalne rozgłośnie radiowe i w telewizji informacji na stronach internetowych. I mimo, że trwa on już tyle nadal trafiamy na ścianę oporu w rozumieniu sytuacji.

A jak w tym zakresie układa się współpraca z samorządem lokalnym jak sołtys czy wójt?

Współpraca z samorządami układa się w miarę dobrze. Samorządy starają się edukować. W wielu wypadkach ciężko jest trafić z argumentami. Bo jeśli ja słyszę "tak robiłam, tak robię i tak będę robić i mam gdzieś prawo" to trudno nam zrozumieć o co chodzi i dlaczego ktoś chce swojej i innych zguby.

Po jakim czasie mogą być ponownie wprowadzone nowe zwierzęta?

Jeśli nie ma kolejnych ognisk zakaźnych na danym terenie to po określonym czasie jest możliwe ponowne wprowadzenie do gospodarstw świń. Zgodę taką wydaje powiatowy lekarz weterynarii. Są określone terminy. Ludzie o tym wiedzą. Są o tym poinformowani, bo każde gospodarstwo przed uśpieniem zwierząt otrzymuje ulotkę informacyjną, w której to wszystko jest powiedziane i na miejscu jeszcze przez lekarzy tłumaczone. Jednak te ulotki mało kto traktuje poważnie. W tzw. strefie czerwonej jest nam bardzo trudno, bo tam jest duża niechęć do władzy i do wszystkiego co się z nią wiąże. Z naszej strony nie ma żadnej złośliwości. Wcale naszym marzeniem nie jest usypianie zwierząt, wolimy je leczyć.

W walce z ASF ma pomóc program bioasekuracja. Jak przebiega jego wdrożenie?

Program bioasekuracji jest programem realizowanym na podstawie rozporządzenia ministra rolnictwa. Program przygotowuje inspekcja weterynaryjna, ale nie mamy uprawnień tworzenia prawa. Możemy tylko wnioskować o działania w sensie legislacyjnym . Cały proces legislacyjny przebiega w Departamencie Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii ministerstwa rolnictwa. I na tym etapie jesteśmy tylko konsultantami. W jakim zakresie program będzie funkcjonował to jest nam trudno powiedzieć. Pewne rzeczy zostały ujęte w nim nie tak jak proponowaliśmy np. zbyt krótkie terminy do realizacji pewnych działań. Też nie wiemy jaki będzie miał on odbiór społeczny, bo opór rolników i hodowców już jest bardzo duży. Z drugiej strony też trudno się temu dziwić , bo bardzo często wiele osób postawiło na produkcję świń na co zaciągnęli kredyty i dzisiaj mieliby zdecydować się na likwidację gospodarstwa. To jest bardzo poważna decyzja. I my to rozumiemy, choć w zakresie ASF trzeba zrobić wszystko by ta choroba nie rozprzestrzeniła się. Niewątpliwie konieczne będą nowelizacje tego programu i na pewno jako Główny Lekarz Weterynarii będę wnioskował do ministra rolnictwa o wprowadzenie zmian w tym rozporządzeniu.

A czy poza brakiem świadomości u rolników i hodowców jeszcze coś jest przeszkodą w walce z ASF?

Brak większego zaangażowania i skoordynowanego działania ze strony innych resortów , nie ministra rolnictwa, tu naprawdę jest wielka determinacja w działaniach . Mam wrażenie , że wielu  nie ma nadal świadomości i nie rozumie jakim zagrożeniem dla gospodarki jest ASF. Przykładem na te słowa niech będzie to, że proces legislacyjny wielu aktów związanych ze zwalczaniem tej choroby jest bardzo długi, szczególnie tam gdzie muszą być zaangażowane inne resorty jak np. ministerstwo finansów. Ta choroba powoduje ogromne wymierne straty ekonomiczne, będące skutkiem likwidacji ognisk jak również załamaniem się hodowli świń. Wiadomość o ASF powoduje, że natychmiast większość krajów zamyka swoje rynki na polską wieprzowinę. Poza tym hodowcy są zostawieni sami sobie i nikt ich nie broni przed rynkiem, a dokładnie przed nieuczciwością odbiorców żywca i mięsa. Fakt, że na danym terenie wystąpił jeden przypadek ASF, który został opanowany powoduje, że firmy wykorzystują to, by maksymalnie obniżyć cenę skupu. Rolnicy sprzedają zwierzęta dużo poniżej kosztów produkcji. W efekcie czują się dodatkowo pokrzywdzeni i myślę, że stąd bierze się opór i frustracja, do świadomej walki z tym wirusem.

A GIW ma tyle ludzi i środków by walczyć z ASF?

Mamy sprzęt, nie możemy narzekać. Cierpimy na niedoinwestowanie w sensie osobowym. W samym GIW brakuje nam ok. 20 pracowników, w terenie , w którym mamy zagrożenie  ok. 30. Prosiliśmy o zgodę na 8 etatów dla 3 powiatów woj. podlaskiego dostaliśmy 4. Zarobki też nie przyciągają. Kwota 2500-2800 zł na rękę dla lekarza weterynarii z określony stażem pracy  nie zachęca.

A wracając na koniec do ASF jakimi zasadami winni kierować się rolnicy i hodowcy by zminimalizować ryzyko zakażenia ASF?

Nie jest to nic nadzwyczajnego i niewykonalnego. Wystarczy pamiętać o elementarnych zasadach higieny i są to zmiana obuwia, czyli jeśli rolnik w jakiś butach poszedł do lasu, to nie powinien w nich wchodzić do obory. Inny warunek to powinien myć ręce przed przygotowaniem paszy oraz nie karmić zwierząt resztkami jedzenia a także paszami niewiadomego pochodzenia lub tymi , które mogły mieć kontakt ze zwierzętami z grup ryzyka np. dzikami. Jeśli będą o tym pamiętać to ognisk zakaźnych uda się uniknąć. A gdy już tak się stanie, że zwierzęta będą chore, to nie bać się tego zgłosić, bo im szybciej dowiedzą się tym służby weterynaryjne, tym szybciej pozwoli to na wyeliminowanie choroby i zapobiegnie ogromnym stratom. I najważniejsze: za zwierzęta poddane likwidacji z powodu choroby czy działań w ognisku rolnicy dostają odszkodowanie. Ukrywanie zaś zwierząt - jak niektórzy chcą tak robić i być może robią - zaszkodzi tylko im samym. Chora świnia prędzej czy później padnie, a później następne. Ta choroba jest straszna dla świń ale także dla gospodarki kraju . O tym wszyscy powinni wiedzieć i pamiętać!

Rozmawiał Jacek Strzelecki



Autor: Mateusz Chrząszcz 29-11-2021 12:00:08

Polski Związek Pszczelarski wraz z rządem o przyszłości pszczelarstwa

Polski Związek Pszczelarski wraz z przedstawicielami ministerstwa rolnictwa spotkali się by omówić kwestie inwestycji.

Podczas spotkania poruszony został temat specjalistów chorób pszczół, którzy mogą pełnić rolę wspierającą i pomocniczą w badaniu weterynaryjnym. Wicepremier i wiceminister zostali również zaproszeni do udziału w XXXIII pielgrzymce polskich pszczelarzy do klasztoru na Jasnej Górze.

Tematy poruszone na spotkaniu

Najważniejszym zagadnieniem spotkania było omówienie zapisów znajdujących się w III wersji Planu Strategicznego WPR na lata 2023-2027 odnoszących się do pszczelarstwa i interwencji sektorowych. Przedstawiciele PZP poruszyli szereg kwestii nurtujących pszczelarzy oraz organizacje pszczelarskie. Zarówno wicepremier Kowalczyk, jak i wiceminister Bartosik wykazali się znajomością tematyki pszczelarskiej oraz podeszli z pełnym zrozumieniem dla przedstawianych postulatów.

Podczas spotkania sekretarz stanu Ryszard Bartosik zapewnił, iż część postulatów Związku została już wprowadzona do III wersji Planu Strategicznego np. propozycja PZP dot. dopisania przy „pomocy na odbudowę i poprawę wartości użytkowej pszczół” możliwości tworzenia pakietów i odkładów przez producentów, którzy uzyskali rekomendację związków lub zrzeszeń pszczelarzy, a także propozycja utrzymania w tej samej interwencji kosztów dodatkowych dla organizacji pszczelarskich (na koszty administracyjne). Z uwagi na wagę przedstawianych problemów postanowiono omówić szczegóły poszczególnych interwencji kolejnego dnia podczas roboczego spotkania.

Podczas trwania spotkania wyjaśnione zostały kwestie nurtujące pszczelarzy i wojewódzkie/regionalne związki pszczelarzy. W przypadku interwencji związanych ze wspieraniem poziomu wiedzy pszczelarskiej otrzymaliśmy informację, iż nie wpisano tam zapisu związanego z kosztami dodatkowymi, ponieważ wszystkie koszty ponoszone na organizację szkoleń będą kwalifikować się do rozliczenia (jako podstawowe).

Część uwag PZP będzie uszczegółowionaPolski Związek Pszczelarski 02 dopiero na poziomie wytycznych do poszczególnych interwencji sektorowych i niestety nie można ich zapisać w Planie Strategicznym, ale już dziś obiecano wziąć je pod uwagę. Uznano, że są to bardzo ważne kwestie, które należy wziąć pod uwagę i – jak zauważono – będą one omawiane w późniejszym okresie również z PZP.

Polski Związek Pszczelarstwa stawia na inwestycje

Polski Związek Pszczelarski wraz z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Henrykiem Kowalczykiem oraz sekretarzem stanu Ryszardem Bartosikiem omówili kwestie inwestycji, wspierania modernizacji gospodarstw pasiecznych w części „forma i wysokość wsparcia” w przypadku kosztów dodatkowych przewidzianych do 7% podniesiony został limit kwoty przypadającej na pszczelarza do 65 zł. Podczas spotkania temat dyskusji zszedł na wspieranie walki z warrozą produktami leczniczymi – w części „forma i wysokość wsparcia” w przypadku kosztów dodatkowych przewidzianych do 7% podniesiony został limit kwoty przypadającej na pszczelarza do 30 zł,

Kolejnym tematem była pomoc na odbudowę i poprawę wartości użytkowej pszczół – wpisano możliwość tworzenia pakietów i odkładów przez producentów, którzy uzyskali rekomendację związków lub zrzeszeń pszczelarzy, a także uwzględniono możliwość ponoszenia kosztów dodatkowych przez organizacje do 7% do limitu 30 zł w przeliczeniu na pszczelarza.
Sekretarz stanu Ryszard Bartosik zapewnił Prezydenta PZP, że jest otwarty na uwagi i sugestie, także liczy na dalszą dobrą współpracę z Polskim Związkiem Pszczelarskim.

Czytaj również: Koronawirus w rolnictwie – liczne sektory dotknięte pandemią

gov.pl/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 28-11-2021 13:30:22

Zwierzęta laboratoryjne pod większą ochroną. Prezydent podpisał ustawę

Zwierzęta laboratoryjne znajdą się pod większą ochroną. Prezydent Andrzej Duda podpisał w poniedziałek nowelę ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych.

Dostosowuje ona polskie przepisy do unijnej dyrektywy i ma m.in. zapobiegać zbędnemu bólowi czy cierpieniu zwierząt wykorzystywanych w badaniach. Nowelizację ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych przygotowało Ministerstwo Edukacji i Nauki.

Nowa wymuszona przez Unię Europejską

Wprowadzane nowelą zmiany wynikają z konieczności dostosowania prawa krajowego do przepisów dyrektywy PE i Rady UE w sprawie ochrony zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych. Po przeanalizowaniu zarzutów formalnych KE uznano, że usunięcie części przedstawionych uchybień nie jest możliwe bez takiej nowelizacji. Prace legislacyjne – jak przekazano podczas prac legislacyjnych nad ustawą – miały również rozwiązać problemy wskazane podczas kontroli Najwyższej Izby Kontroli z 2017 r., dotyczącej wykorzystania zwierząt w badaniach naukowych.

W uzasadnieniu noweli można przeczytać również, że zawarto tam szereg propozycji zmian zwierzęta laboratoryjne 01związanych z potrzebą dostosowania ustawy do aktualnych regulacji zawartych w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, jak również do warunków i potrzeb społecznych. Zwierzęta laboratoryjne znajdą się pod większą ochroną.

Zwierzęta laboratoryjne mniej wykorzystywane

Przesłaniem całości zmian jest – jak uzasadniał resort edukacji i nauki – stosowanie zasad 3R: Replacement – zastąpienie; Reduction – ograniczenie; Refinement – doskonalenie. W praktyce oznacza to: tam, gdzie jest to możliwe zastąpienie zwierzęcia w eksperymencie przez modele badawcze; ograniczenie liczby wykorzystywanych zwierząt, na których konieczne jest przeprowadzenie badania oraz udoskonalanie metod w kierunku zmniejszenia cierpień zwierząt w doświadczeniach.

Nowelizacja ustawy nakłada na hodowców, dostawców i użytkowników obowiązek ustanawiania programu znajdowania nowego domu albo – w przypadku zwierząt dzikich – programu rehabilitacyjnego przed przywróceniem ich do siedliska przyrodniczego, a także doprecyzowuje regulacje określające wyjątki od zasady stosowania środków znieczulających i przeciwbólowych.

Ponadto w projekcie zmieniono definicję "hodowcy" w celu umożliwienia uzyskania wpisu do rejestru hodowców zwierząt wykorzystywanych w doświadczeniach – także podmiotów hodujących zwierzęta laboratoryjne/gospodarskie wykorzystywane w procedurach. Uzupełnione zostały też przepisy ustalające warunki postępowania ze zwierzętami po wykorzystaniu ich w procedurach. Ustawa doprecyzowuje też sprawy dotyczące ekspertów współpracujących z powiatowymi lekarzami weterynarii przy prowadzeniu kontroli, określając wymagania, jakie powinien spełniać taki ekspert, a także warunki jego wpisu na listę ekspertów oraz wykreślenia z niej.

Czytaj również: Leki weterynaryjne u progu technologicznej i biznesowej rewolucji

PAP/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 19-10-2021 17:07:48

Kolumbia sterylizuje nielegalnie sprowadzone hipopotamy Escobara

Hipopotamy Escobara, które zostały nielegalnie sprowadzone na jego posiadłość, będą sterylizowane. Tak zdecydowały władze Kolumbii. Zwierzęta w związku ze wzrostem populacji stanowią zagrożenie dla lokalnej społeczności.

Kolumbijski rząd zdecydował o sterylizacji hipopotamów

Według kolumbijskich mediów do soboty służby weterynaryjne poddały sterylizacji za pośrednictwem substancji chemicznych 24 z prawie 90 hipopotamów sprowadzonych przez barona w latach 80. z Afryki. Choć na początku było ich zaledwie cztery, hipopotamy Escobara szybko się rozmnożyły.

Wydawany w Bogocie dziennik “El Tiempo” ujawnił, że środek chemiczny podawany w dwóch dawkach hipopotamom w celu ich sterylizacji został sprowadzony z USA za pośrednictwem kolumbijskiej ambasady w Waszyngtonie.

Pszczoły augustowskie – rodzimy gatunek pod większą ochroną

Hipopotamy z posiadłości Escobara zagrażają mieszkańcom

Stołeczny dziennik dowiedział się, że decyzja o sterylizacji zwierząt zapadła po potwierdzeniu, że co najmniej kilkanaście hipopotamów z gospodarstwa należącego kiedyś do Escobara, szefa legendarnego kartelu z Medellin, skierowało się na inne tereny, korzystając z rzeki Magdalena.

Kolumbijski rząd zdecydował o tym, aby hipopotamy Escobara zostały wysterylizowane po tym gdy doszło do przełomowego wydarzenia z 11 maja 2020 r. W pobliżu posiadłości Escobara, tzw. Haciendy Napoles w Puerto Triunfo, jeden z hipopotamów zaatakował mężczyznę, poważnie go raniąc.

Zabity w 1993 r. w trakcie policyjnej obławy Pablo Escobar przez lata gromadził w swojej liczącej ponad 20 km 2 posiadłości egzotyczne zwierzęta, m.in. żyrafy, tygrysy, antylopy oraz hipopotamy. W Hacienda Nápolés - luksusowej posiadłości mieścił się dom kolonialny, park z rzeźbami i zoo, w którym można było znaleźć wspomniane wyżej gatunki zwierząt z różnych kontynentów.

PAP/fot.pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.