piątek
| 19 kwietnia 2019

 

"Pies zakupiony przez prezydenta Dudę pochodził z legalnej i dobrej hodowli, a nie żadnej pseudohodowli, jak bredzi dziennikarz, cytując różnych internetowych hejterów z Facebooka jako kynologiczne autorytety"

 

Z Piotrem Kłosińskim, prezesem Polskiego Porozumienia Kynologicznego rozmawia Daria Plewa ze SwiatRolnika.info

 

Według Pana NaTemat.pl kłamie nawet ws. psa od prezydenta Dudy i Pierwszej Damy dla wieloletniej prezydenckiej kucharki? Przypomnijmy, para prezydencka miała sprezentować odchodzącej z pracy po 20 latach kucharce pieska rasy Yorkshire Terrier. Jak dowiadujemy się z NaTemat.pl, piesek pochodził z pseudohodowli niezarejestrowanej w Związku Kynologicznym w Polsce. Dlaczego oburza Pana taka informacja?

 

Bo jest od początku do końca kłamliwa. Nie mamy tu ani pseudohodowli, ani pseudohodowcy, tylko zasłużoną hodowczynię, której psy śpią na łóżkach, a ona sama, wbrew kłamliwym informacjom, jest hodowcą zrzeszonym, a nie dzikim. To, że nie jest zrzeszonym hodowcą w Związku Kynologicznym w Polsce nie znaczy, że nie jest zrzeszonym w innym, ale tego dziennikarz już nie sprawdził!

 

A jest zrzeszonym hodowcom w innym związku?

 

Tak! Pies zakupiony przez prezydenta Dudę pochodził z legalnej i dobrej hodowli, a nie żadnej pseudohodowli, jak bredzi dziennikarz, cytując różnych internetowych hejterów z Facebooka jako kynologiczne autorytety. Owszem, dziennikarz ma rację i sprawdził to u źródeł, że hodowla nie jest zarejestrowana w ZKwP. Nie wpadł jednak na to, że hodowca jest zarejestrowany w PPK, czyli Polskim Porozumieniu Kynologicznym. To jest z kolei członkiem światowej WKU (World Kennel Union), przechodziło wielokrotnie kontrole, a jego członkowie mogą poszczycić się wieloma osiągnięciami, nagrodami itd.

 

NaTemat.pl napisało o psie z pseudohodowli, prezydencie Dudzie i… dało jako ilustrację zdjęcie z prawdziwej pseudohodowli spod Bydgoszczy. Pokazano na zdjęciu psy utaplane w swoich ekskrementach. Zabieg dziennikarski rodem z „NIE” Urbana, ale pseudohodowle jednak istnieją, temu Pan nie zaprzeczy?

 

Oczywiście, że istnieją, ale pies zakupiony przez prezydenta Dudę z takiej nie pochodził! Mało tego, dziennikarz dał obrazek hodowli i tych ufajdanych w fekaliach psów dla wzmocnienia swojej propagandy, ale nie wiedział, że te psy były  kiedyś zarejestrowane właśnie jako hodowla należąca do Związku Kynologicznego w Polsce, czyli tego związku, gdzie dziennikarz nie znalazł ku swojemu zasmuceniu psa od pary prezydenckiej dla byłego pracownika kuchni pałacu prezydenckiego. Kompromitacja dziennikarska do kwadratu.

 

Nie doszuka się Pan w artykule Adama Nowińskiego z NaTemat.pl pt. „Para prezydencka kupiła pracownicy pieska. Szkoda tylko, że z pseudohodowli...” nic pozytywnego?


Powtórzę jeszcze raz. Dla celów politycznych niech kłamią politycy, nawet dziennikarze, już przywykliśmy do tego. Coraz lepiej widzimy te kłamstwa. Ludzie jednak mają nikłą wiedzę o kynologii i takie kłamstwa sprzedać dziennikarzowi jest łatwiej. Pseudo dziennikarze, apeluję, zostawcie kynologię polską w spokoju! Jeszcze raz, dla podsumowania. Serwis NaTemat.pl podał kłamliwą informację, że pies zakupiony przez prezydenta pochodzi z pseudohodowli i zobrazował to cytatami pseudo autorytetów z Facebooka i zdjęciem z Polski o tematyce defekacyjnej. To szczyt manipulacji! Hodowca, z którego hodowli pochodził sprezentowany przez parę prezydencką Yorkshire Terrier to hodowca z wieloletnim doświadczeniem. Zwierzęta tej hodowczyni, bo mowa o kobiecie, śpią na łóżkach, a dziennikarz pisze o jakiejś pseudohodowli rodem z koszmaru sennego, bo nie sprawdził; bo nie pomyślał; bo zasugerował się Internetem, a potem nie wpadł na to, że jeśli hodowca nie istnieje na liście jednego związku kynologicznego, to może figurować w innym. Obrzydliwe, bowiem tak właśnie, poprzez takie artykuły nie tylko opluwa się polityków, ale zwłaszcza niszczy się zwykłych ludzi. W tym przypadku zasłużonego hodowcę zarejestrowanego w Polskim Porozumieniu Kynologicznym, drugiej co do wielkości organizacji kynologicznej w Polsce, członka World Kennel Union. Jedyną prawdziwą informacją w artykule, skoro pyta pani redaktor o prawdę, jest to, że hodowca ten nie był członkiem Związku Kynologicznego w Polsce.


Skąd więc biorą się takie teksty?


Czasami jest to piekiełko kynologiczne, konkurencja; czasami hodowcy kłócą się z innymi hodowcami. Wtedy jednak najczęściej jest to spór lokalny, działania w social media. Przy tego typu ogólnopolskim zasięgu, obraniu za cel prezydenta Polski, przypuszczam, że celem było zaatakowanie pałacu prezydenckiego. Oczywiście, w tle mamy tu też próbę zwrócenia uwagi na nowelizację Ustawy o ochronie zwierząt, gdzie zamierza się dać niemal nieograniczoną władzę organizacjom prozwierzęcym i zmonopolizować rynek kynologiczny na korzyść ZKwP. Tu jednak w tym konkretnym artykule chodziło zapewne o zwyczajnie tabloidowe i tandetne oplucie prezydenta, jakoby ten wspierał pseudohodowle, a więc także cierpienie zwierząt. Zabieg poniżej pasa. Można prezydenta Dudę lubić lub nie. W PPK mamy członków o różnych poglądach politycznych, ale kłamstwo jest złem ponad politycznym i zawsze powinno być napiętnowane i powodować wstyd u ludzi, którzy je powielają.

Rozmawiała Daria Plewa

Redaktor naczelny serwisu SwiatRolnik.info
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco



Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.