Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: 2015-06-30 00:00:00

GIW apeluje do rolników: Z ASF nie ma żartów. Pomóżcie uratować swoje hodowle. NASZ WYWIAD

GIW apeluje do rolników: Z ASF nie ma żartów. Pomóżcie uratować swoje hodowle. NASZ WYWIAD

Dlaczego afrykański pomór świń jest groźną chorobą i dlaczego pomimo, że ASF nie szkodzi ludziom ludzie nie mogą jeść mięsa - wyjaśnia dr Marek Pirsztuk, Główny Lekarz Weterynarii.

Dlaczego afrykański pomór świń jest groźną chorobą i dlaczego pomimo, że ASF nie szkodzi ludziom ludzie nie mogą jeść mięsa - wyjaśnia dr Marek Pirsztuk, Główny Lekarz Weterynarii.

Dlaczego świnia chora na afrykański pomór świń (ASF) musi być uśpiona, a jej ciało zutylizowane, choć ludzie mogą zjeść takie mięso. Dlaczego nie można oddać takiego zwierzęcia do konsumpcji?

Powód jest prosty. Jeśli chodzi o ASF to ta choroba powoduje stuprocentową śmiertelność u świń hodowlanych jak i dzików. Co jest bardzo istotne nawet bardzo mała ilość materiału  zakaźnego, który trafiłby do hodowli świń, czy to w formie kanapki z wędliną jako pokarm do skarmienia, która została zrobiona z mięsa świni chorej na ASF, albo którą ktoś wyrzuciłby w lesie, a następnie zjadłby ją dzik, to takie zwierzęta zachorują i po pewnym czasie zdechną. Tak się stanie nawet wtedy, gdy to będzie plasterek kiełbasy, który będzie zakażony tym wirusem.

Chce pan powiedzieć, że nawet taka śladowa ilość pokarmu może być przyczyną choroby?

Tak właśnie się stanie. Taka świnia lub dzik zachoruje i albo sama padnie albo trzeba będzie ją uśpić.

Z tego co pan mówi wynika, że człowiek może być pośrednim roznosicielem tej choroby?

Dokładnie tak. Przyczyną zachorowania świń na tę chorobę w Gruzji było skarmienie zwierząt resztkami pokarmowymi ze statku, który przypłynął do portu Poti. Okazało się później, że w tych zlewkach znajdowały się resztki jedzenia posiadające ten wirus. W efekcie nastąpiło rozprzestrzenienie się tej choroby na cały kraj i inne kraje Zakaukazia. Podobna sytuacja miała miejsce - jeśli chodzi o rozprzestrzenienie się ognisk zakaźnych - na terenie Rosji czy Białorusi. Tam też za rozwój choroby odpowiadał skażony pokarm, którym później w postaci resztek pokarmowych zostały nakarmione świnie.

Naprawdę proces przygotowywania wędlin nie zabija tego wirusa czy też są one robione byle jak?

Proces przetworzenia mięsa musi być odpowiedni. Inaczej mówiąc musi być odpowiednia temperatura by wirus został zabity. Mówiąc o temperaturze mam na myśli minimum plus 70 stopni wewnątrz bloku mięsnego, która musi utrzymywać się przez określony czas. Na ogół gro wędlin nie jest przygotowanych w takiej temperaturze, tylko w dużo niższej. W związku z tym nie możemy być pewni, że wirus zostanie zniszczony w bloku mięsnym.

Ostatnie dane z GIW mówią w sumie o 65 przypadkach ASF u dzików odkrytych na terenie Polski. Odkryliście nowe przypadki?

Obecnie został odkryty kolejny i również w tzw. strefie czerwonej czyli w pasie nadgranicznym pomiędzy Suwałkami a Białymstokiem. Większość przypadków została stwierdzona w odległości od 1,5 do 2 km od granicy z Białorusią a wszystkie zlokalizowane są na terenie trzech powiatów tj. sokólskiego białostockiego i hajnowskiego. Możemy przypuszczać, że są to dziki, które niestety mogą przychodzić do nas prawdopodobnie ze strony białoruskiej.

Czy można temu zapobiegać poprzez odstrzał prewencyjny dzików?

Odstrzał dzików jest prowadzony. Co prawda nie jest być może dostateczny ten odstrzał, ale  różnymi sposobami staramy się zintensyfikować odstrzał dzików. Natomiast nie jesteśmy w stanie dokonać odstrzału całej populacji dzików. Poza tym jest to nieracjonalne z punktu widzenia naukowego. Dlatego żeby ograniczyć występowanie tej jednostki chorobowej u dzików na dzień dzisiejszy na podstawie badań, które zostały przeprowadzone przez lekarzy weterynarii, behawiorystów zajmujących się dzikiem, ograniczenie populacji do określonych wartości jak i grup wiekowych oraz płci powoduje, że tę chorobę będziemy mogli w jakimś stopniu zahamować, ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć, że zwalczymy pomór w stu procentach. Pamiętajmy, że nie ma szczepionki na tego wirusa i raczej w najbliższym czasie nie będzie.

Skoro dziki przychodzą do nas z Białorusi to jak układa się współpraca z tamtejszymi władzami weterynaryjnymi?

Chcę podkreślić, że przypuszczamy, że dziki przychodzą z Białorusi, bo nikt tego nie stwierdził jednoznacznie. To są nasze przypuszczenia, bo w regionach, gdzie stwierdziliśmy przypadki ASF u dzików populacja dzików po stronie polskiej jest mała i jest pod naszą kontrolą. Dlatego sądzimy, że są to dziki, które napływają ze strony białoruskiej.

Jakie jest zrozumienie groźnych skutków tej choroby u hodowców i rolników w tzw. czerwonej strefie i w jej pobliżu?

Pytanie dobre, ale jednocześnie trudna odpowiedź. Nie ma większego problemu z dużymi hodowcami, tam świadomość jest wysoka. Problem jest z mniejszymi hodowcami i rolnikami, w rejonach przygranicznych. Najczęściej są to ludzie starsi, którzy gospodarują na tzw. ojcowiźnie i często ci ludzie mając świadomość zagrożenia uważają, że skoro ta choroba nie jest groźna dla człowieka to nie jest żadnym zagrożeniem. I trudno jest dotrzeć do nich z naszymi argumentami.

W jednym z odcinków „Sprawa dla reportera” Elżbiety Jaworowicz pokazano, że weterynarze ubrani w białe kitle wraz z policjantami „naszli” straszą panią i jej syna, by zrobić jej krzywdę, a ta nie mając wyjścia zwyczajnie zaczęła się bronić. Nie było mowy w programie o ryzyku tylko o krzywdzie. To może ryzyko nie jest tak ważne?

Ależ jest bardzo ważne. Ryzyko dla świń jest ogromne i zachorowanie świni zawsze kończy się jej śmiercią. A do tego istnieje wysokie ryzyko przeniesienia wirusa na inne świnie. Chętnie byśmy szczepili zwierzęta, ale nie ma szczepionki. Mówiąc zaś o programie to został on zmontowany i wycięte zostały opinie ekspertów, które tłumaczyły jak to jest groźna choroba i jakie niesie ze sobą ryzyko. Zamiast tego pokazano weterynarzy, jako tych, którzy chcieli skrzywdzić starszą panią. W rzeczywistości ta pani oraz jej syn zostali odpowiednio wcześniej powiadomieni, że z uwagi na ASF konieczne jest uśpienie i zutylizowanie jej prosiąt i że za to dostaną odszkodowanie. Zostali także powiadomieni o konsekwencjach w sytuacji oporu lub nie realizacji przepisów prawa. Rozmowy z właścicielką gospodarstwa trwały przez dwa dni. I były to rozmowy spokojnie, prawie doszło do ugody, potem był odwrót sytuacji i doszło do spięcia. Zadziałały emocje. W programie nie zostało pokazane, że ta pani zachowywała się agresywnie próbowała czy nawet uderzyła kogoś. Chcę podkreślić, że nikt nie odmawiał odszkodowania tym ludziom za uśpienie prosiąt. To gospodarstwo znalazło się w strefie likwidacji ogniska. Poza tym zostali także poinformowani, że po upływie okresu kwarantanny dla strefy będą mogli ponownie wprowadzić do gospodarstwa świnie.

Może akcja informacyjna była prowadzona za krótko?

GIW oraz terenowe inspektoraty już od dwóch lat prowadzą szeroką akcję informacyjną , w postaci ulotek rozdawanych rolnikom, w informacji przez lokalne rozgłośnie radiowe i w telewizji informacji na stronach internetowych. I mimo, że trwa on już tyle nadal trafiamy na ścianę oporu w rozumieniu sytuacji.

A jak w tym zakresie układa się współpraca z samorządem lokalnym jak sołtys czy wójt?

Współpraca z samorządami układa się w miarę dobrze. Samorządy starają się edukować. W wielu wypadkach ciężko jest trafić z argumentami. Bo jeśli ja słyszę "tak robiłam, tak robię i tak będę robić i mam gdzieś prawo" to trudno nam zrozumieć o co chodzi i dlaczego ktoś chce swojej i innych zguby.

Po jakim czasie mogą być ponownie wprowadzone nowe zwierzęta?

Jeśli nie ma kolejnych ognisk zakaźnych na danym terenie to po określonym czasie jest możliwe ponowne wprowadzenie do gospodarstw świń. Zgodę taką wydaje powiatowy lekarz weterynarii. Są określone terminy. Ludzie o tym wiedzą. Są o tym poinformowani, bo każde gospodarstwo przed uśpieniem zwierząt otrzymuje ulotkę informacyjną, w której to wszystko jest powiedziane i na miejscu jeszcze przez lekarzy tłumaczone. Jednak te ulotki mało kto traktuje poważnie. W tzw. strefie czerwonej jest nam bardzo trudno, bo tam jest duża niechęć do władzy i do wszystkiego co się z nią wiąże. Z naszej strony nie ma żadnej złośliwości. Wcale naszym marzeniem nie jest usypianie zwierząt, wolimy je leczyć.

W walce z ASF ma pomóc program bioasekuracja. Jak przebiega jego wdrożenie?

Program bioasekuracji jest programem realizowanym na podstawie rozporządzenia ministra rolnictwa. Program przygotowuje inspekcja weterynaryjna, ale nie mamy uprawnień tworzenia prawa. Możemy tylko wnioskować o działania w sensie legislacyjnym . Cały proces legislacyjny przebiega w Departamencie Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii ministerstwa rolnictwa. I na tym etapie jesteśmy tylko konsultantami. W jakim zakresie program będzie funkcjonował to jest nam trudno powiedzieć. Pewne rzeczy zostały ujęte w nim nie tak jak proponowaliśmy np. zbyt krótkie terminy do realizacji pewnych działań. Też nie wiemy jaki będzie miał on odbiór społeczny, bo opór rolników i hodowców już jest bardzo duży. Z drugiej strony też trudno się temu dziwić , bo bardzo często wiele osób postawiło na produkcję świń na co zaciągnęli kredyty i dzisiaj mieliby zdecydować się na likwidację gospodarstwa. To jest bardzo poważna decyzja. I my to rozumiemy, choć w zakresie ASF trzeba zrobić wszystko by ta choroba nie rozprzestrzeniła się. Niewątpliwie konieczne będą nowelizacje tego programu i na pewno jako Główny Lekarz Weterynarii będę wnioskował do ministra rolnictwa o wprowadzenie zmian w tym rozporządzeniu.

A czy poza brakiem świadomości u rolników i hodowców jeszcze coś jest przeszkodą w walce z ASF?

Brak większego zaangażowania i skoordynowanego działania ze strony innych resortów , nie ministra rolnictwa, tu naprawdę jest wielka determinacja w działaniach . Mam wrażenie , że wielu  nie ma nadal świadomości i nie rozumie jakim zagrożeniem dla gospodarki jest ASF. Przykładem na te słowa niech będzie to, że proces legislacyjny wielu aktów związanych ze zwalczaniem tej choroby jest bardzo długi, szczególnie tam gdzie muszą być zaangażowane inne resorty jak np. ministerstwo finansów. Ta choroba powoduje ogromne wymierne straty ekonomiczne, będące skutkiem likwidacji ognisk jak również załamaniem się hodowli świń. Wiadomość o ASF powoduje, że natychmiast większość krajów zamyka swoje rynki na polską wieprzowinę. Poza tym hodowcy są zostawieni sami sobie i nikt ich nie broni przed rynkiem, a dokładnie przed nieuczciwością odbiorców żywca i mięsa. Fakt, że na danym terenie wystąpił jeden przypadek ASF, który został opanowany powoduje, że firmy wykorzystują to, by maksymalnie obniżyć cenę skupu. Rolnicy sprzedają zwierzęta dużo poniżej kosztów produkcji. W efekcie czują się dodatkowo pokrzywdzeni i myślę, że stąd bierze się opór i frustracja, do świadomej walki z tym wirusem.

A GIW ma tyle ludzi i środków by walczyć z ASF?

Mamy sprzęt, nie możemy narzekać. Cierpimy na niedoinwestowanie w sensie osobowym. W samym GIW brakuje nam ok. 20 pracowników, w terenie , w którym mamy zagrożenie  ok. 30. Prosiliśmy o zgodę na 8 etatów dla 3 powiatów woj. podlaskiego dostaliśmy 4. Zarobki też nie przyciągają. Kwota 2500-2800 zł na rękę dla lekarza weterynarii z określony stażem pracy  nie zachęca.

A wracając na koniec do ASF jakimi zasadami winni kierować się rolnicy i hodowcy by zminimalizować ryzyko zakażenia ASF?

Nie jest to nic nadzwyczajnego i niewykonalnego. Wystarczy pamiętać o elementarnych zasadach higieny i są to zmiana obuwia, czyli jeśli rolnik w jakiś butach poszedł do lasu, to nie powinien w nich wchodzić do obory. Inny warunek to powinien myć ręce przed przygotowaniem paszy oraz nie karmić zwierząt resztkami jedzenia a także paszami niewiadomego pochodzenia lub tymi , które mogły mieć kontakt ze zwierzętami z grup ryzyka np. dzikami. Jeśli będą o tym pamiętać to ognisk zakaźnych uda się uniknąć. A gdy już tak się stanie, że zwierzęta będą chore, to nie bać się tego zgłosić, bo im szybciej dowiedzą się tym służby weterynaryjne, tym szybciej pozwoli to na wyeliminowanie choroby i zapobiegnie ogromnym stratom. I najważniejsze: za zwierzęta poddane likwidacji z powodu choroby czy działań w ognisku rolnicy dostają odszkodowanie. Ukrywanie zaś zwierząt - jak niektórzy chcą tak robić i być może robią - zaszkodzi tylko im samym. Chora świnia prędzej czy później padnie, a później następne. Ta choroba jest straszna dla świń ale także dla gospodarki kraju . O tym wszyscy powinni wiedzieć i pamiętać!

Rozmawiał Jacek Strzelecki

Opublikował:
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Polecane z kategorii Hodowla zwierząt

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.