Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro

logo swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 2020-10-27 09:02:15

Gastronomia będzie potrzebowała rządowego wsparcia, by przetrwać

Gastronomia

Gastronomia będzie potrzebowała rządowego wsparcia, by przetrwać, nawet jeśli kolejny lockdown potrwa tylko zapowiadane dwa tygodnie – ocenił prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki. Jak zaznaczył Łącki, sytuacja gastronomii już teraz jest trudna. "Będzie potrzebowała rządowego wsparcia, żeby przetrwać, nawet jeśli kolejny lockdown potrwa tylko zapowiadane dwa tygodnie" - ocenił.

Gastronomia dostała kolejny cios od rządu, teraz oczekuje wsparcia

Premier Mateusz Morawiecki poinformował w piątek na konferencji prasowej o nowych obostrzeniach, które wejdą w życie od soboty. Cała Polska znajdzie się w strefie czerwonej. Zgodnie z nowymi obostrzeniami rządu, od soboty obowiązuje m.in. zakaz stacjonarnej działalności lokali gastronomicznych i restauracji; mogą sprzedawać swoje dania jedynie na wynos przez okres dwóch tygodni z możliwością przedłużenia.

Szef KRD zwrócił uwagę, że otwarcie gospodarki w maju nie przywróciło normalnego ruchu w restauracjach i barach, wpływy – jak podaje branża – były średnio o 30 proc. niższe niż rok temu. "To się przekłada też na rosnące zadłużenie restauratorów" - wskazał. Przyznał, że "pewnym sposobem na ratowanie się" jest sprzedawanie jedzenia na wynos, a także przestawienie się na sprzedaż żywności produkowanej dotychczas na potrzeby gości – pieczywa, wędlin, sałatek czy też półproduktów do samodzielnego przygotowania w domu. "To jednak na pewno nie zastąpi normalnej działalności, ani nie przyniesie dochodów nawet zbliżonych do normalnych" - ocenił.

Zadaniem Łąckiego problemem jest zamknięcie lokali z dnia na dzień. "To ogromny cios dla przedsiębiorców, którzy są tuż przed weekendem, mają pełne lodówki jedzenia. Normalnie pewnie nie byłby to aż tak wielki problem, ale teraz powiększa to wcześniejsze straty" - zaznaczył.

Czytaj także: Gastronomia z zaległościami na poziomie niemal 700 mln złotych

Gastronomia to nie tylko właściciele restauracji

gastronomiaZwrócił uwagę, że restauracje to nie tylko ich właściciele – ale też kucharze, pomoce kuchenne, kelnerzy, często zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych – wielu z nich straci dochody w jednej chwili.

To również wstrzymane dostawy – więc problem dla kontrahentów, a w dalszej perspektywie również dla całej gałęzi produkcji rolno-spożywczej - ocenił.

Dał przykład Włoch, gdzie w wyniku kryzysu sanitarnego konsumpcja śniadań, obiadów i kolacji poza domem spadła o 40 proc., a straty branży gastronomicznej z powodu pandemii wyniosą 34 mld euro.

W poważne długi na skutek wiosennego lockdownu wpadła też gastronomia francuska. Właśnie francuskie władze zapowiedziały wprowadzenie trwającej od północy godziny policyjnej w kolejnych 38 regionach - przypomniał.

Mimo ulg podatkowych i innej pomocy państwowej, "wiele restauracji, pubów i mniejszych lokali już splajtowało". Zdaniem Łąckiego takie scenariusze mogą się zrealizować też w Polsce.

"Po wzroście zadłużenia branży gastronomicznej, jakie notujemy w KRD, widać, że nie radzi sobie ona z obecną sytuacją" - podkreślił Łącki.

Gastronomia – Blisko 90 mln zł to są długi restauratorów wobec banków, a 62 mln zł to zobowiązania wobec wtórnych wierzycieli. Hurtownie spożywcze to trzeci największy wierzyciel tej branży – czeka na zwrot 13 mln zł

Łącki zwrócił uwagę, że nie każda działalność gastronomiczna w trybie ekspresowym przekształci się „w dania na wynos”. "Ci, którym udało się to wcześniej, dziś już mogą spać spokojnie. Gorzej z małymi lokalami w niewielkich miejscowościach – dla nich może to być gwóźdź do trumny. Większe restauracje mają pewne rezerwy finansowe, ale też nie na długo" - ocenił.

Według danych KRD w lutym, tuż przed pandemią, zadłużenie branży gastronomicznej wynosiło 176,6 mln zł. Obecnie to już 231,1 mln zł. Wzrosło także średnie zadłużenie z 19 544 zł w lutym do 24 682 zł teraz.

Eksperci KRD zwrócili uwagę, że powiększyło się grono firm, które mają zaległości z 9257 w lutym do 9365 obecnie. Zdecydowana większość długu (194,8 mln zł) przypada na mikrofirmy prowadzone w formie jednoosobowej działalności gospodarczej.

Pierwsze miejsce wśród najbardziej zadłużonych województw zajmuje woj. mazowieckie z 47,8 mln zł niespłaconych zobowiązań. Drugi jest Śląsk z 33,5 mln zł, a trzecie województwo dolnośląskie z 20,4 mln zł.

Rekord zadłużenia w branży gastronomicznej należy do przedsiębiorcy z Rybnika na Śląsku, prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą. Ma do oddania kwotę 3,9 mln zł. Składa się na nią osiem zobowiązań - ale niemal całość to zaległość wobec funduszu sekurytyzacyjnego, który odkupił długi od pierwotnych wierzycieli. Pozostała część zaległości to niezapłacone faktury wobec przedsiębiorstwa z branży spożywczej oraz firmy świadczącej usługi finansowe.


swiatrolnika.info logo swiatrolnika.info

ZNAJDŹ NAS W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Dołącz do rolniczej społeczności Świata Rolnika

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.