niedziela
| 22 września 2019
Robert Wyrostkiewicz | 26 marca 2019

Rolniczka po ataku wilków nie może liczyć na pomoc państwa! W tym roku wilki wróciły znowu... Zobacz ZDJĘCIA!

Rolniczka po ataku wilków nie może liczyć na pomoc państwa! W tym roku wilki wróciły znowu... Zobacz ZDJĘCIA!

 

Wilki zaatakowały znowu. Tym razem urzędnicy uspokajają rolnika, że to odizolowany przypadek. Jego sąsiadka zaprzecza. Jej kozy w zeszłym roku zdziesiątkowały wilki lub cała ich wataha!

 

"Miałam siedem kóz. Pięć dorosłych. Trzy kozy, dwa capy i dwa małe koźlątka. Zaczęło się na początku 2018. Zniknęła jedna koza. Za dwa tygodnie następna. Za jakiś czas kolejna itd. Pierwszej nie znaleźliśmy wcale. Druga była daleko w lesie. Kolejna u krów na pastwisku. A trzy ostatnie koło stajni 50 metrów od domu"

 

- opowiada Sonia Tyrka, młoda rolniczka z Tarnowa w gminie Lubiszyn w województwie lubuskim, gdzie szacuje się, że przebywa obecnie w samym tylko jednym z najmniejszych województw kilkadziesiąt wilków.

 

"W końcu znaleźliśmy jamę od wilków i tysiące śladów jak na zdjeciach. Zglosiliśmy do RDOŚ [Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska - dop. red. ŚR]. Przyjechali na oględziny, spisali protokół. Po czasie przyszła decyzja z odmową wypłacenia odszkodowania, ponieważ podobno nasze ogrodzenie nie spełnia ich norm. Sprawa ucichła. Zakopaliśmy jamę. Wilki się wyniosly. Po miesiącu w telewizji pokazano reportaż, że ofiarą wilków padły owce w wiosce 5 km dalej"

 

- mówi nam kobieta.

 

W lutym 2019 r. wilki wróciły do sąsiada naszego rozmówcy, Soni Tyrki z gminy Lubiszyn i zagryzły tam cielaki. Sprawę relacjonowała m.in. stacja TVN.

 

"Wilków jest coraz więcej, zbliżają się do domostw - skarżą się mieszkańcy Mosiny (woj. lubuskie). Jak rozwiązać ten problem? Burmistrz pobliskiej Witnicy ma pomysł. Chce wywieźć wilki do parków narodowych lub zamknąć je w ogrodach zoologicznych. Dyrektor poznańskiego zoo sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu. - Człowiek się boi zupełnie niepotrzebnie. To są stereotypy tkwiące w naszych umysłach - mówi Ewa Zgrabczyńska"

 

- czytamy w opisie dotyczącym problemu wilków w gminie Lubiszyn na stronie tvn24.pl

 

W Polsce już ruszyła kampania sprzeciwu wobec potrzeby kontrolowanego odstrzału wilków. Z kolei lansowany przez obrońców zwierząt  stereotyp rzekomo nieuzasadnionego lęku to zjawisko obce hodowcom, którzy na swoich podwórkach znajdują namacalne i realne truchła swoich zwierząt gospodarskich. Bez wątpienia najgorsza jest jednak indolencja instytucji państwowych, dla których wilk jest podwójnym problemem, po pierwsze problemem wynikającym z konieczności wypłacania odszkodowań (czego RDOS-ie unikają fortelami proceduralnymi), a po drugie, problemem z radykalnymi obrońcami zwierząt. Dlatego zdaniem hodowców sprawy zamiatane są pod dywan.

 

"Urzędnicy sąsiadowi powiedzieli, że to pierwszy przypadek w okolicy. Nie przyznali się, że już u nas byli rok wcześniej w moim gospodarstwie, gdzie wilki zagryzły kozy. Usłyszałam o tym w telewizji i się po ludzku mówiąc wkurzyłam. Skontaktowałam się więc z sąsiadem i też był zdziwiony, że wszyscy nas oszukują"

 

- mówi nam Sonia Tyrka.

 

"A po wszystkim okazuje się, że z ministerstwa czy z WIOŚ [Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska - dop. red. ŚR] przychodzi pismo do gminy z odmową odstrzału. My mamy wydawać po 100 tysięcy złotych na ogrodzenie dużych areałów, odszkodowań i tak nie dostaniemy, a oni nie chcą wydać pozwolenia na odstrzał lub przynajmniej przyznać rekompensaty za nasze straty. To polityka zamiatania problemów pod dywan. A wilki wrócą zapewne znowu"

 

- dodaje młoda rolnik i hodowca zwierząt.

 

W lubuskim mieszkańcy dopominali się kontrolowanego odstrzału wilków już w 2016 roku. Póki co, nie zanosi się na taką decyzję. Nie jest też tajemnicą, że w strukturach władzy politycy modlą się, by ofiarą wilka nie padło tym razem dziecko... Zwłaszcza przed wyborami, co dla decydentów ma niestety często nie mniejsze wizerunkowe znaczenie niż konieczność podejmowania trudnych, ale racjonalnych decyzji już teraz. Inni z kolei mówią o alternatywnym pomyśle na wilki, o ich wyłapywaniu zamiast zabijaniu i oddawaniu ich do ogrodów zoologicznych. Te jednak nie są chętne, by wilki przyjmować. I koło się zamyka.

 

Zdjęcia zabitych przez wilki kóz z 2018 r.  Gospodarstwo Soni Tyrki z województwa lubuskiego:

zzz1zzz2zzz3zzz4zzz5zzz6zzz7zzz8

 

Robert Wyrostkiewicz

r.wyrostkiewicz@swiatrolnika@info

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.