Logo Świat Rolnika


Finanse

Rolnicy narzekają: "Przez 500+ nie mamy pracowników!"

Rolnicy narzekają, że program "Rodzina 500+" utrudnia im znalezienie pracowników do pracy w gospodarstwach. Czy świadczenia socjalne szkodzą rynkowi pracy na wsi?

Jakiś czas temu pisaliśmy o wpływie programu "Rodzina 500+" na rolnictwo i obszary wiejskie w skali makro. Tekst znajdziesz tutaj. Po jego publikacji skontaktowali się z nami rolnicy, którzy wskazali, że przez program "Rodzina 500+" mają oni problem ze znalezieniem pracowników do swoich gospodarstw.

Tak jak wspominał już Bartłomiej Orzeł w tekście "Czy wieś i rolnicy faktycznie zyskali na 500+?" wartość nabywcza 500 złotych otrzymywanych w ramach świadczenia jest znacznie wyższa na wsi i w gminach miejsko-wiejskich niż w dużych miastach z powodu niższych cen produktów, kosztów życia ale przede wszystkim tańszych usług. To może sprawiać, że niepodejmowanie pracy na terenach wiejskich jest jeszcze atrakcyjniejsze niż np. dla krawcowej czy pracownika produkcji w dużym mieście.

Rolnicy wskazują szczególnie na dwa tegoroczne problemy ze swoją pracą zarobkową. Po pierwsze niskie ceny w skupach sprawiły, że to pracownicy są często w stanie zarobić więcej na zbiorze np. malin niż sami producenci. Stąd też rolnicy zapraszali do siebie mieszkańców miast, którzy zebrane samodzielnie owoce mogli kupić po promocyjnej cenie. Sytuacja byłaby komiczna, gdyby jednocześnie nie była tragiczna.

Z drugiej strony istnieje jednak problem dostępności rąk do pracy, za co sami gospodarze obarczają m.in. programy socjalne, takie jak "Rodzina 500+" czy "Dobry start". W przypadku tego drugiego programu, podobnie jak w przypadku "500+", również ma on znacznie większe znaczenie dla mieszkańców gmin wiejskich i miejsko-wiejskich. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek dysponują znacznie niższym dochodem rozporządzalnym, co sprawia, że "ściągnięcie" z nich wydatku na podręczniki (który jest taki sam jak w dużym mieście) czy przybory szkolne ma znacznie większy efekt niż w przypadku rodzin pochodzących z aglomeracji.


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


– Ludzie nie chcą pracować, bo im się to po prostu nie opłaca. Proste i logiczne. Jeśli matka ma trójkę lub czwórkę dzieci, co w naszej gminie jest dość częste, to do pracy w polu nie pójdzie, bo ma te same pieniądze za siedzenie w domu, może się zająć gotowaniem obiadu czy sprzątaniem w spokoju

– mówi pan Władysław, hodowca ziemniaków.

– W tym roku zaledwie 5 z 17 kobiet, które pracowały u nas w zeszłym roku przy zbiorze malin przyszło do pracy. I są to raczej młode dziewczyny, bezdzietne albo z najwyżej dwójką dzieci. Ja je nawet rozumiem, bo sama bym wolała dostawać pieniądze i oporządzać dom, a nie ciężko pracować w polu

– dodaje pani Agnieszka.

– W naszej gminie wiele rodzin korzysta z programu "500+". Z moich rozmów z rolnikami wynika, że mają oni problem ze znalezieniem pracowników. Programy socjalne z pewnością poprawiły warunki bytowe mieszkańców, zwłaszcza z rodzin wielodzietnych, ale jednocześnie "rozpuściły" pracowników, jeśli w ogóle można tak powiedzieć. Nie ma się jednak im co dziwić. W naszym rejonie przy trójce-czwórce dzieci są to kwoty całkiem spore

– mówi nam anonimowo wójt z ponad 20-letnim stażem z tak zwanej "wschodniej ściany". Rolnicy łudzą się, że deficyt pracowników wypełnią np. Ukraińcy, jednak i ta nadzieja może okazać się płonna.

– Pracownicy ze wschodu wcale nie są tacy chętni do podejmowania pracy w rolnictwie. Wolą pracować w "budowlance", gdzie zarobki są znacznie wyższe

– dodaje pan Władysław, który jak przyznaje, próbował w tym roku znaleźć pracowników zza Buga, jednak w jego przypadku okazało się to niemożliwe. Nikt się nie zgłosił, mimo że oferował on oprócz samej pensji również wikt i opierunek. Niektórzy gospodarze wskazują, że pracowników trzeba będzie szukać jeszcze dalej na Wschodzie, może nawet w dalekiej Azji. 

– W mojej ocenie konsekwencje będą takie, że trzeba będzie ściągnąć pracowników zza wschodniej granicy, być może z dalszych krajów, takich jak Azerbejdżan czy nawet Filipiny. Tylko oni w ząb nie będą umieć języka polskiego, jak my się z nimi dogadamy? Na migi?

– pyta z rozgoryczeniem pani Agnieszka.


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Fot. Ronnie Meijer/CC-BY 2.0/flickr.com

Hodowla i uprawy

Od jakiegoś czasu coraz częściej usłyszeć można o rolnikach, którzy mają problemy z sąsiadami, kt&oacu...

Fundacja Viva!, Otwarte Klatki, Mondo Cane i inni będą dziś zdzierać gardła przed Sejmem RP, próbując pr...

Jan Krzysztof Ardanowski zapowiedział wycofanie z projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zapisu dotyczące...

W związku z burzą, która w nocy z 23 na 24 września przeszła w okolicach Siedlec, zniszczonych zostało wi...

Marszałek Terlecki opowiedział się za zakazem, mimo tego, że wcześniej z ust kilku prominentnych politykó...

Młody rolnik z województwa łódzkiego uczcił pamięć Powstańców Warszawskich i wyciął na p...

Może ktoś zarzucać, że Kowalski zapłaci, a rolnicy dostaną rekompensaty. Skarb Państwa będzie chciał to odzy...

140 tysięcy zwierząt znajdowało się w zakażonej ASFem największej rumuńskiej, a w drugiej Europie hodowli świ...

Katastrofa hydrologiczna, jaka w tym roku dotyka rolników z większości państw członkowskich Unii Europejsk...

To zakrawa na absurd. Doskonale prosperująca branża drobiarska stała się celem ataków aktywistów ek...

Niemal cała wieś Dawidy, mieszkańcy sąsiednich miejscowości oraz przedstawiciele Unii Warzywno-Ziemniaczanej zab...

Podejmujemy działania, które sprawią, że ta dramatycznie niska cena wynosząca 10, 12, 15 groszy za kilogra...

Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.