Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: 20-10-2021 07:01:06

Rozwój energetyki wiatrowej na lądzie może przyczynić się do obniżek cen energii

Rozwój energetyki wiatrowej na lądzie może przyczynić się do obniżek cen energii

Rozwój energetyki wiatrowej na lądzie może przyczynić się do obniżek cen energii.

Wiele zależy od tzw. ustawy odległościowej, która zastopowała w Polsce budowę nowych wiatraków na lądzie. Nad nowelizacją pracuje resort rozwoju. Sektor energetyki wiatrowej oczekuje jak najszybszej liberalizacji tejże ustawy.

Farmy wiatrowe z wieloma atutami

Ministerstwo wskazuje, że budowa nowych mocy wiatrowych na lądzie spowoduje spadek cen energii na polskim rynku, a przy okazji zapewni korzyści środowiskowe, społeczne i ekonomiczne. – Inwestycje tego typu są dość istotnym elementem rozwoju gospodarki – mówi Mariusz Nowak, członek zarządu Akuo Energy Polska. Francuski inwestor właśnie uruchomił w Polsce swój trzeci projekt elektrowni wiatrowej, która może zasilić w czystą energię średniej wielkości miasto.

– Tym, co spowalnia sektor energetyki wiatrowej w Polsce, jest przede wszystkim ustawa odległościowa, która kompletnie zablokowała rozwój nowych projektów. Od 2016 roku, kiedy ta ustawa została wprowadzona, nowe projekty praktycznie w ogóle nie powstają. Planowane jest zliberalizowanie tej ustawy, ale dziś ciągle nie ma jeszcze definitywnego projektu, który przeszedł proces legislacyjny – mówi agencji Newseria Biznes Mariusz Nowak, członek zarządu Akuo Energy Polska.

W Polsce 23 września tego roku padł rekord produkcji energii elektrycznej z wiatru, która sięgnęła 6 GW. Poprzedni został pobity 27 grudnia 2020 roku i wyniósł nieco ponad 5,7 GW. Silny wiatr, utrzymujący się przez kilka wrześniowych dni, sprawił, że wiatraki odpowiadały w szczytowych momentach nawet za 1/4 krajowego zapotrzebowania na prąd, ale branża wskazuje, że potencjał jest dużo większy. Jej rozwój od pięciu lat hamuje jednak tzw. ustawa odległościowa, która wprowadziła zasadę 10H. To norma określająca, że elektrownie wiatrowe muszą powstawać w odległości 10-krotności wysokości wiatraka, czyli ok. 1,5 km, od zabudowań. W praktyce takich terenów nie ma jednak w Polsce zbyt wiele.wiatraki 1

Czytaj także: Energia z wiatru – zielony silnik polskiej gospodarki

W oczekiwaniu na działania MRiT

Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma jednak w planach jej liberalizację. Konsultacje ministerialnego projektu zakończyły się przed tegorocznymi wakacjami, a wedle zapowiedzi ustawa miała być gotowa jesienią i trafić do Sejmu we wrześniu bądź październiku. Na razie tak się jednak nie stało. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbywał się we wrześniu w Katowicach, wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska deklarował, że projekt ustawy ma trafić do Sejmu jeszcze w tym roku.

– Wszyscy deweloperzy, którzy rozwijają projekty wiatrowe, szczególnie wyczekują nowelizacji 10H, w której zredukowane zostaną ograniczenia dotyczące odległości turbin od najbliższych zabudowań – mówi Piotr Owczarek z Akuo Energy.

Zgodnie z resortową propozycją zasada 10H ma co prawda zostać utrzymana, ale w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (MPZP) gmina sama będzie mogła określić inną odległość wiatraków od zabudowań (minimalna ma wynosić 500 m). Aby poluzować ograniczenie, gmina będzie musiała jednak przeprowadzić najpierw konsultacje społeczne i badania prognostyczne dotyczące wpływu elektrowni wiatrowej (np. hałasu) na funkcjonowanie mieszkańców. Projekt zakłada też, że nowe elektrownie wiatrowe będą mogły powstawać tylko na podstawie MPZP. Obowiązek sporządzania planu będzie jednak dotyczył tylko obszaru prognozowanego oddziaływania turbiny. 

– Ta nowelizacja zdecydowanie ułatwi proces inwestycyjny, będziemy mogli go przyspieszyć, duża część terenów zostanie uwolniona. Jest to o tyle istotne, że wielu gospodarzy, wielu właścicieli ziemskich chce tych wiatraków, ale one są sztucznie, odgórnie blokowane przez przepisy ustawy – mówi Piotr Owczarek.

Liberalizacja ustawy odległościowej ma się przyczynić do budowy od 6 do 10 GW nowych mocy wiatrowych na lądzie. W krótkim horyzoncie czasowym, do 2025 roku, potencjalna moc nowych elektrowni wiatrowych została oszacowana na 3,7 GW.

Czytaj też: Energetyka wiatrowa zyska na złagodzeniu 10H

Energetyka wiatrowa na czele OZE

MRiT wskazuje, że dzięki znacznej poprawie efektywności wykorzystania mocy turbiny, która nastąpiła w ostatnich latach, lądowa energetyka wiatrowa jest w tej chwili najtańszą technologią wytwarzania energii. I to nie tylko w porównaniu do źródeł konwencjonalnych, ale i innych źródeł OZE. Resort podkreśla, że budowa nowych mocy wiatrowych na lądzie spowoduje obniżenie cen energii na polskim rynku, a przy okazji zapewni korzyści środowiskowe, społeczne i ekonomiczne.

– Inwestycje tego typu są dość istotnym wkładem w rozwój gospodarki – mówi Mariusz Nowak. – W gminie Wielowieś na Śląsku, gdzie inaugurujemy nasz nowy projekt elektrowni wiatrowej, dotąd brakowało mocy nawet na rozwój lokalnych przedsiębiorstw czy inwestorów, którzy mogliby się w tym regionie zainstalować. Produkcja czystej energii z OZE przyczynia się do tego, aby ta lokalna gospodarka mogła się rozwijać.

Elektrownia wiatrowa w gminie Wielowieś na Śląsku to najnowszy projekt francuskiego inwestora – Akuo Energy, który w Polsce ma już na koncie dwie podobne inwestycje, w gminie Łęczyce i w gminie Gniew.

– Chcieliśmy być obecni na Śląsku, ponieważ to jest ważny, symboliczny ośrodek przemysłowy. Chcieliśmy tym również pokazać, że Polska przechodzi obecnie transformację energetyczną – mówi Patrice Lucas, CEO i współzałożyciel Akuo Energy. – Energia wiatrowa jest bardzo konkurencyjna względem innych źródeł, więc jest kluczowym elementem transformacji i przyszłego miksu energetycznego – zarówno na świecie, jak i w Polsce, która ma znaczny potencjał wykorzystania energii wiatrowej.

– W Polsce jest wiele lokalizacji, które mają w sobie potencjał wiatrowy. Okolice Wielowsi są geograficznie usytuowane na wzgórzach i są tu korzystne prądy wiatrowe. Dodatkowo staraliśmy się też zoptymalizować ten projekt i uzyskać większą efektywność, więc zastosowaliśmy wyższe turbiny, o większej średnicy wirnika – dodaje Piotr Owczarek. – Proces inwestycyjny trwał tutaj 14 lat, od pomysłu do wyprodukowania pierwszej kilowatogodziny. To istotne o tyle, że władze – planując rozwój energetyki wiatrowej w Polsce – mniej więcej taki horyzont czasowy muszą uwzględniać. To nie są projekty, które można rozpoczynać z dnia na dzień.wiatraki 2

Za wiatrakami stoją twarde liczby

Elektrownia wiatrowa w śląskiej gminie Wielowieś o mocy 66 MW może zaopatrzyć w czystą energię ok. 100 tys. gospodarstw domowych, czyli średniej wielkości miasto. Jak podaje inwestor, pozwoli też uniknąć rocznej emisji ok. 150 tys. ton CO2.

– Składa się z 20 turbin Vestas klasy 3 MW, które produkują z maksymalną mocą 3,3 MW. To potężne maszyny, czubek tych turbin przewyższa dach Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Są bardzo nowoczesne, właściwie nie ma dziś na świecie lepszych i nowocześniejszych rozwiązań pod tym względem – zapewnia ekspert z Akuo Energy. – Wszystkie turbiny schodzą się kablami do jednego centralnego punktu, czyli stacji energetycznej, w której trasujemy tę energię na wyższy poziom napięcia i dostarczamy okolicznym mieszkańcom.

Członek zarządu Akuo Energy Polska Mariusz Nowak podkreśla, że gmina czerpie z elektrowni wiatrowej korzyści nie tylko w postaci czystej energii. Do jej budżetu będzie co roku wpływać ponad 2 mln zł m.in. z tytułu podatków. Przy okazji realizacji projektu inwestor wyremontował też szereg dróg gminnych.

Przeczytaj również: Gembicka: OZE mogą przynieść rolnikom dodatkowe dochody

– Do tego trzeba też dodać 30-letnie umowy dzierżawy z prywatnymi właścicielami nieruchomości, którzy też otrzymują corocznie uzgodnione kwoty – mówi Mariusz Nowak. 

Polacy pochwalają budowę nowych farm wiatrowych

Z badania przeprowadzonego w listopadzie ub.r. dla Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że 85 proc. Polaków popiera rozwój lądowych farm wiatrowych. 24 proc. mieszkańców Polski zadeklarowało, że mieszka w okolicy lądowych farm wiatrowych. W tej grupie 3/4 popiera takie projekty, a ponad połowa (54 proc.) pozytywnie oceniła działania władz lokalnych i inwestora farmy wiatrowej na etapie jej powstawania. Przeciwnego zdania było jedynie 8 proc. osób mieszkających w okolicy, w której są zlokalizowane lądowe farmy wiatrowe.

– Korzystamy z gościnności lokalnych władz, w Wielowsi mamy bardzo dobrych gospodarzy, którzy rozumieją, że świat się zmienia, i chcą iść z tym dobrym trendem. Chcemy rozwijać tutaj kolejne projekty wiatrowe – zapowiada Piotr Owczarek. 

Według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych na styczeń br. w Polsce jest ok. 1,4 tys. lądowych farm wiatrowych, których moc zainstalowana wynosi nieco ponad 6,6 GW. Rocznie wytwarzają one ok. 14 TWh energii elektrycznej.

Źródło: Newseria/fot.xxx



Autor: Mateusz Chrząszcz 06-12-2021 13:03:27

OZE coraz częściej wybieranie rolników. Polisa rolna z dodatkiem?

OZE coraz chętniej jest wybierane przez polską wieś. Panele fotowoltaiczne na dachach to coraz częstszy widok.

Eksperci ubezpieczeniowi radzą, by tego typu instalacje włączyć w zakres posiadanej polisy. Ochrona ubezpieczeniowa zadziała m.in. w przypadku przepięcia czy zniszczenia paneli na skutek gradu lub wichury. Zmiany klimatu i związane z nimi gwałtowne zjawiska pogodowe pozostają główną kategorią ryzyk w rolnictwie i ten trend będzie się utrzymywać.

Nowe technologię, a ubezpieczenia rolnicze

„Ubezpieczenia gospodarstw rolnych to dynamiczna część rynku, w której pojawia się coraz więcej rozwiązań dedykowanych nowym technologiom i odnawialnym źródłom energii, jak np. instalacje fotowoltaiczne czy kolektory słoneczne. Poza typowymi ryzykami, które są związane ze zdarzeniami naturalnymi, takimi jak burze, wiatr czy grad, ubezpieczane są dziś również zdarzenia takie jak przepięcie czy utrata energii” – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Andrzej Paduszyński, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Indywidualnych w TU Compensa SA.

Eksperci rynku energetycznego podkreślają, że technologie OZE mają największy potencjał rozwoju właśnie na obszarach wiejskich. Rząd zapowiada nowe rozwiązania, które mają sprawić, że wykorzystanie biomasy, fotowoltaiki czy innych bezemisyjnych źródeł będzie jak największe. Nad rekomendacjami w tym zakresie pracuje zespół roboczy złożony z ekspertów resortu rolnictwa oraz klimatu i mają one być przedstawione jeszcze w grudniu.

Można więc oczekiwać, że zainteresowanie rolników inwestowaniem w różnego typu mikroinstalacje będzie rosło. Jak wskazuje raport URE, w ubiegłym roku w Polsce energia elektryczna była wytwarzana w niemal 460 tys. mikroinstalacji, a łączna moc zainstalowana wynosiła ponad 3 GW. Niemal 100 proc. stanowiły panele fotowoltaiczne.

Tego typu instalacje są narażone na zniszczenia podobnie jak inne elementy budynków i podobnie jak one mogą podlegać ubezpieczeniom. Na nieco innych zasadach chronione są panele montowane na dachach budynków, a na innych instalacje wolnostojące. W tym pierwszym przypadku jest to element budynku i ubezpieczony powinien zwiększyć jego wartość o wartość paneli. Urządzenia, które stoją bezpośrednio na ziemi, są traktowane jako osobna budowla podlegająca odrębnemu ubezpieczeniu.

„Dziś rolnik może ubezpieczyć praktycznie każdy rodzaj mienia. Począwszy od budynków, które wchodzą w skład obowiązkowych ubezpieczeń, poprzez mienie ruchome, czyli ruchomości domowe i inne ruchomości znajdujące się na terenie gospodarstwa rolnego – po maszyny, sprzęt rolniczy, zwierzęta czy ziemiopłody znajdujące się w magazynach” – wymienia ekspert Compensy. – Rolnik może ubezpieczyć także nowoczesne technologie, np. z zakresu OZE, które są objęte specjalnym ubezpieczeniem od chociażby przepięcia.

OZE, a obowiązkowe ubezpieczenia

Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych z 2003OZE 04 roku rolnicy posiadający gospodarstwo o łącznej powierzchni co najmniej 1 ha mają obowiązek ubezpieczenia budynków rolniczych od pożaru i innych zdarzeń losowych oraz wykupienia obowiązkowej polisy OC, która zabezpiecza rolnika, mieszkającą z nim rodzinę i wszystkich tych, którzy pracują w gospodarstwie rolnym.

Właściciele gospodarstw, którym zależy na większej ochronie lub chcą zabezpieczyć się przed skutkami coraz gwałtowniejszych zjawisk pogodowych, mają do wyboru szereg opcji dodatkowych, w tym zabezpieczenie OZE. Co istotne, wszystko to rolnik może ubezpieczyć na jednej polisie, łączącej ubezpieczenie dobrowolne i obowiązkowe w zakresie majątkowym i osobowym.

„Wypłaty odszkodowań w ubezpieczeniach rolnych są najczęściej związane ze zjawiskami naturalnymi. I tu obserwujemy, że te zjawiska są coraz bardziej gwałtowne. Mamy coraz silniejsze opady, coraz gwałtowniejsze wichury, coraz większe lokalne podtopienia” – wymienia Andrzej Paduszyński.

Opublikowany w 2019 roku raport Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) pokazuje, że ekstremalne warunki pogodowe, takie jak powodzie, susze i fale upałów, z każdym rokiem osiągają poziom nienotowany dotychczas w Europie. To zaś zły prognostyk dla rolnictwa, które jest jednym z sektorów najbardziej narażonych na ich skutki.

Zmiany klimatu i polityka unijna

Unijna agencja wskazuje, że zmiany klimatu już w tej chwili są mocno odczuwalne dla rolników i sektora rolnego, a prognozy wskazują, że do 2050 roku plony upraw takich jak pszenica, kukurydza i burak cukrowy mogą spać w Europie nawet o 50 proc., co spowoduje znaczny spadek dochodów gospodarstw rolnych. Według EEA w niektórych częściach Europy produkcja roślinna i hodowlana będzie musiała zostać całkiem zarzucona ze względu na nasilone efekty zmiany klimatu („Climate change impacts and adaptation in the agricultural sector in Europe”).

Wpływ gwałtownych zjawisk pogodowych na sektor rolnictwa podkreśla też przyjęta w 2019 roku „Polityka ekologiczna Polski do 2030 roku”. Scenariusze klimatyczne dla Polski pokazują, że w tej dekadzie powszechne staną się coraz częstsze i dłuższe fale upałów. Równie dotkliwe mogą być krótkie, ale bardzo intensywne opady deszczu, powodujące lokalne zalania i podtopienia. Kolejnym problemem jest też susza, która w Polsce pojawia się już co roku, wywołując wielomiliardowe straty po stronie rolników i hodowców.

– Oczywiście nie można zapominać o tym, co trapiło rolnictwo od zawsze, czyli o pożarach. Tych jest bardzo wiele i to też jest istotne zagrożenie, o którym trzeba pamiętać – mówi Andrzej Paduszyński.

Z danych Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wynika, że liczba pożarów sukcesywnie rośnie – w 2019 roku w polskim rolnictwie odnotowano 38,3 tys. pożarów, podczas gdy rok wcześniej było ich o prawie 8 tys. mniej. Blisko 3 tys. takich incydentów dotyczyło budynków rolniczych, a 6,5 tys. – upraw i maszyn rolniczych. Do wielu takich zdarzeń dochodzi w okresie żniw, szczególnie jeśli towarzyszy im susza.

Polisa dla rolnika zawiera także obowiązkowe OC z tytułu posiadania gospodarstwa rolnego. W ramach produktów dobrowolnych w Compensie rolnik może to OC rozszerzyć również na życie prywatne. Dodatkowo oferowane jest mu również assistance dla rolnika obejmujące m.in. pomoc medyczną czy informatyczną.

Czytaj również: Grupa PGE zagospodaruje odpady z OZE. Bełchatów z ważną inwestycją

Newseria/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 08:26:08

Fotowoltaika to sposób na oszczędność. Tak twierdzą badani

W ostatnich latach Fotowoltaika jest najszybciej rozwijającą się w Polsce częścią rynku odnawialnych źródeł energii.

Ponad połowa ankietowanych przez Tauron użytkowników fotowoltaiki deklaruje, że głównym powodem zamontowania takiej instalacji była chęć obniżenia rachunków za prąd, zaś blisko czwarta część badanych zrobiła to przede wszystkim w trosce o środowisko – wynika z informacji Taurona.

Polacy inwestują w fotowoltaikę, bo chcą oszczędzić

Grupa energetyczna, która obsługuje już blisko 250 tys. prosumentów, we wrześniu tego roku przeankietowała blisko 740 klientów, których mikroinstalacje po przyłączeniu nie działały prawidłowo. Pytano o motywację zainstalowania fotowoltaiki, dobór mocy, znajomość zasad bilansowania wyprodukowanej energii oraz wiedzę na temat skonfigurowania i poprawnej pracy instalacji PV.fotowoltaika 0987

Badanie służyło m.in. ocenie poziomu wiedzy użytkowników instalacji o przyczynach możliwych nieprawidłowości oraz o tym, co można zrobić, żeby działały prawidłowo."Prawidłowa współpraca sieci dystrybucyjnej z mikroinstalacjami zależy również od samych prosumentów, którzy poprzez odpowiedni dobór mocy instalacji, bieżące zużywanie wyprodukowanej energii, prawidłowe nastawy falowników i sterowanie mocą bierną mogą poprawić efektywność pracy swojej instalacji" – wyjaśnia wiceprezes Taurona Jerzy Topolski, cytowany w czwartkowym komunikacie Grupy.

Fotowoltaika powinna być dopasowana do potrzeb

Jak wynika ze statystyk Taurona, reklamacje wynikające z wyłączania się instalacji fotowoltaicznych składa ok. 2 proc. prosumentów. Na podstawie wyników ankiety firma podjęła działania służące zmniejszeniu odsetka zgłoszeń, m.in. kładąc nacisk na działania edukacyjne wśród klientów i instalatorów.

"Właściciele paneli PV powinni zdecydowanie bardziej zwracać uwagę na dopasowanie mocy paneli do swoich rzeczywistych potrzeb i autokonsumpcję energii w czasie jej produkcji. Drugi ważny wniosek, który wyciągamy z badania, to konieczność bliższej współpracy i przekazywania wiedzy instalatorom o technicznych aspektach poprawnej współpracy mikroinstalacji z siecią elektroenergetyczną. Już teraz przygotowujemy działania w tym zakresie" – poinformował wiceprezes Topolski.

Jak wynika z badania, najczęstszym źródłem pozyskiwania informacji o fotowoltaice przez osoby decydujące się na jej zamontowanie były fora i strony internetowe. Aż 64 proc. ankietowanych podało natomiast, że moc paneli została przez nich dobrana na podstawie opinii sprzedawcy fotowoltaiki. Osoby, które samodzielnie dokonały doboru mocy, zrobiły to przede wszystkim na podstawie doświadczeń i rad znajomych lub rodziny. W takich przypadkach łatwo o przewymiarowanie instalacji, co jest niekorzystne dla sieci energetycznej.

Energetycy wskazują, iż aby instalacja była dopasowana do potrzeb, to dla pokrycia rocznego zapotrzebowania na prąd rzędu tysiąca kilowatogodzin, należy wybrać mikroinstalację fotowoltaiczną o mocy od 1 do 1,2 kWp. Badania wykazały, że prosumenci zbyt mało na ten temat wiedzą – 45 proc. pytanych w ogóle nie wiedziało, ile prądu rocznie (w kilowatogodzinach) powinna wytworzyć ich mikroinstalacja.

"Sugeruje to, że na etapie zakładania instalacji jej moc oraz przewidywana produkcja energii w ciągu roku nie była porównywana i dopasowana do faktycznego rocznego zużycia energii przez konkretne gospodarstwo domowe" – wskazują przedstawiciele Taurona.

Kolejny blok pytań dotyczył przypadków i przyczyn wyłączania się mikroinstalacji. Ponad 56 proc. ankietowanych nie było przez instalatora lub sprzedawcę fotowoltaiki informowanych o tym, że mikroinstalacja może się wyłączać. Spośród osób, które zostały o tym poinformowane, 74 proc. wiedziało, że sieć energetyczna może nie mieć technicznych możliwości odebrania wyprodukowanego prądu.

"Tymczasem aż 71 proc. z przebadanej grupy klientów zgłaszającej reklamacje widziało na swoich inwerterach komunikat o zawyżonym napięciu, co bardzo często wymagało zmiany nastawień w samym falowniku i sterowania mocą bierną. Tylko w ok. 14 proc przypadków instalator wskazywał jako możliwą przyczynę wyłączenia się falowników powody leżące po stronie klienta, to jest niewłaściwie skonfigurowanie, nastawienie lub uszkodzenie instalacji" – tłumaczy energetyczna spółka.

Prosumenci nie zawsze wiedzą, co dzieje się z nadwyżką energii wyprodukowanej przez instalacje fotowoltaiczne. Blisko 14 proc. pytanych odpowiedziało, że tego nie wie, a 22 proc. uważa, że nadwyżka trafia do magazynu energii. Tymczasem sieć energetyczna nie jest magazynem i nie ma możliwości przechowywania prądu. "Małe przydomowe magazyny powinny być więc budowane przez prosumentów bezpośrednio przy mikroinstalacjach" – ocenił wiceprezes Jerzy Topolski.

Czytaj także: Fotowoltaika połączy siły z wiatrakami – projekt na horyzoncie

Fot. pixabay


Autor: Tomasz Racki 05-12-2021 18:13:18

Grupa PGE zagospodaruje odpady z OZE. Bełchatów z ważną inwestycją

Boom inwestycyjny w sektorze OZE pociąga za sobą konieczność zagospodarowania części z wyeksploatowanych farm wiatrowych czy fotowoltaicznych.

Ze zużytych paneli PV można odzyskać m.in. aluminium, szkło i metale szlachetne. Metody recyklingu instalacji OZE wciąż są jednak niedoskonałe i mało wydajne kosztowo. Nad ich rozwojem ma pracować bełchatowskie Centrum Badań i Rozwoju GOZ, którego budowę zainaugurowała w tym tygodniu Grupa PGE. Placówka zacznie działać w 2022 roku. Ma też opracowywać rozwiązania, które pozwolą optymalnie wykorzystywać odpady poprzemysłowe z energetyki konwencjonalnej. W skali roku to miliony ton popiołów, żużli i gipsu, które z powodzeniem można wykorzystać np. w budownictwie.

Innowacyjna inwestycja w Bełchatowie

„W Centrum Badań i Rozwoju, które za rok otworzymy w Bełchatowie, będziemy prowadzić innowacyjne badania dotyczące technologii odzyskiwania odpadów i produktów ubocznych, wykorzystywanych w odnawialnych źródłach energii. Grupa PGE dynamicznie weszła w ten obszar, realizujemy w nim inwestycje, ale już teraz – wychodząc naprzeciw temu, co będzie działo się za kilka, kilkanaście lat, kiedy trzeba będzie utylizować odpady z odnawialnych źródeł energii – powołujemy nowe centrum badawcze we współpracy z jednostkami naukowymi” – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Odpady z OZE zaleją świat

Jak podkreśla, do 2050 roku w skali światowej może powstać ok. 78 mln ton odpadów związanych z OZE. Dobrym przykładem jest właśnie fotowoltaika. W ostatnich latach boom inwestycyjny w tym sektorze przełożył się na rosnące zapotrzebowanie na recykling paneli PV, których przeciętna żywotność wynosi 20–30 lat. Szacuje się, że tylko w Polsce w najbliższych latach do utylizacji lub recyklingu trafi ponad 100 tys. ton zużytych instalacji fotowoltaicznych. Większość z nich jest produkowana z krzemu krystalicznego, ale w wyniku recyklingu zużytych lub uszkodzonych instalacji można odzyskać też m.in. aluminium, szkło, a nawet metale szlachetne, np. srebro.oze gembicka fotowoltaika na wsi

Problem z utylizacją paneli fotowltaicznych

Zainteresowanie recyklingiem paneli PV już w tej chwili jest ogromne. Według raportu „Europe Solar Panel Recycling Market 2020–2027”, opracowanego przez Research and Markets, w 2020 roku wartość rynku w Europie wyniosła 49,1 mln dol. Analitycy przewidują, że w kolejnych latach będzie rosła średnio o 19 proc. rocznie, osiągając za sześć lat wartość 165,8 mln dol.

„Na zachodnich rynkach te instalacje były montowane wcześniej i są już wyeksploatowane, stanowiąc duże wyzwanie dla środowiska związane z ich utylizacją. My podchodzimy do tego problemu zdecydowanie wcześniej. Przygotowujemy się do tego, żeby odseparować surowce i wykorzystywać je ponownie w gospodarce” – wyjaśnia Lech Sekyra, prezes zarządu PGE Ekoserwis.

W tej chwili metody recyklingu paneli PV i innych instalacji OZE wciąż są jeszcze mało wydajne kosztowo. Nad ich rozwojem ma pracować właśnie bełchatowskie centrum, którego budowla została zainaugurowana w tym tygodniu. Placówka ma być ważnym ośrodkiem innowacji, które będą powstawać we współpracy z krajowymi ośrodkami naukowymi. Będzie dysponować własnym zapleczem badawczym, laboratoryjnym i zespołem specjalistów o unikalnych kompetencjach.

„Tutaj będziemy zajmować się różnego rodzaju projektami z zakresu transformacji energetyki czy utylizacji odpadów z powstających instalacji odnawialnych źródeł energii” – mówi Lech Sekyra.

Centrum Badań i Rozwoju w Bełchatowie rozpocznie działalność w drugiej połowie 2022 roku. Na początku zatrudni około 50 specjalistów, ale docelowo ma utworzyć nawet kilkaset miejsc pracy w regionie.

„Poszczególne działy centrum funkcjonują już teraz. Opracowują receptury na bazie surowców wtórnych i przygotowują się do dalszych wdrożeń. Jesteśmy też na etapie analizy dodatkowych projektów inwestycyjnych, więc to centrum ma być kołem zamachowym dla kolejnych inicjatyw” – dodaje prezes PGE Ekoserwis.

„Bełchatów jest sercem polskiej elektroenergetyki. To w tym mieście prowadzimy na szeroką skalę inicjatywy mające na celu transformację energetyczną. I to właśnie tutaj będą zlokalizowane inicjatywy PGE Polskiej Grupy Energetycznej, mające zapewnić temu miastu i regionowi rozwój i pracę dla ludzi, także po osiągnięciu zeroemisyjności i odstawieniu źródeł węglowych, które pewnie nastąpi za kilkanaście lat” – dodaje Wojciech Dąbrowski.

Co istotne, bełchatowskie centrum zajmie się nie tylko odzyskiwaniem surowców z instalacji OZE, ale ma też opracowywać i wdrażać rozwiązania, które pozwolą na optymalne wykorzystanie odpadów poprzemysłowych z energetyki konwencjonalnej.

„Jako spółka wykorzystujemy każdego roku ponad 7 mln ton materiałów wyprodukowanych przez energetykę i przemysł. Staramy się też utylizować te materiały nagromadzone na hałdach, żeby zmniejszać ich oddziaływanie na środowisko i ponownie wykorzystywać w gospodarce. Wszystkie nasze produkty na bazie popiołu, gipsu czy żużli pozwalają na ograniczenie eksploatacji naturalnych surowców” – mówi Lech Sekyra.

Sukcesy grupy PGE

W elektrowniach i elektrociepłowniach należących do Grupy PGE tyko w 2020 roku powstało podczas produkcji energii elektrycznej i ciepła w sumie aż 4,33 mln t wartościowych produktów handlowych, takich jak popiół, żużel i gips z instalacji odsiarczania spalin. To tzw. uboczne produkty spalania (UPS), które z powodzeniem zastępują naturalne surowce (np. gips naturalny, kruszywo), ograniczając tym samym ich wydobycie i emisje, które temu towarzyszą. Wykorzystywane są przez branże takie jak budownictwo, inwestycje infrastrukturalne, rolnictwo i rekultywacje. Z UPS korzystają m.in. wytwórcy cementu, betonu, producenci ceramiki, górnictwo i firmy drogowe.
„Przykładem jest autostrada A1. W zasadzie większość inwestycji w Polsce powstaje w tym momencie na bazie surowców wtórnych z odzysku” – mówi prezes zarządu PGE Ekoserwis.

„Gospodarka obiegu zamkniętego to jeden z głównych, przyszłościowych sektorów naszej działalności. Widzimy tutaj ogromny potencjał, dotyczący nie tylko ochrony środowiska, ale i czysto biznesowy” – dodaje prezes zarządu PGE.
„Już dzisiaj prowadzimy działalność w tym obszarze, zatrudniamy ponad tysiąc osób i odzyskujemy uboczne produkty spalania, które są powszechnie wykorzystywane w budownictwie, cementowniach i innych branżach. Dostrzegamy w tym obszarze potencjał przychodowy i dlatego też podjęliśmy decyzję o wzmocnieniu tego segmentu, skonsolidowaniu go i utworzeniu Centrum Badań i Rozwoju GOZ w Bełchatowie” – dodaje.

Czytaj także: Fotowoltaika martwi samorządowców. Chodzi o zmianę przepisów

newseria/fot. pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.