Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 08-01-2022 18:31:00

Politechnika Łódzka chce wykorzystać ciepło odpadowe do produkcji energii

ciepło odpadowe

Naukowcy Politechniki Łódzkiej spróbują wyprodukować energię, wykorzystując do tego ciepło odpadowe. Zbudują prototyp takiej instalacji.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Politechniki Łódzkiej Ewa Chojnacka, pracownicy naukowi łódzkiej uczelni są częścią europejskiego konsorcjum FLEXIndustries. Skupia ono 36 europejskich instytucji, wśród których Politechnika Łódzka i współpracująca z nią firma K-Flex to jedyni polscy przedstawiciele wartego 17 mln euro projektu nowatorskich rozwiązań wspomagających transformację energetyczną w dużych zakładach przemysłowych.

Zakłady przemysłowe z szansą zyskania czystej energii

W ramach wartego ponad 17 mln euro projektu Horyzont Europa ma powstać siedem modelowych transformacji energetycznych dużych zakładów przemysłowych, obejmujących warstwę techniczną, cyfrową oraz biznesową. Jego celem jest zielona rewolucja w europejskim przemyśle, poprzez opracowanie instalacji w zakładach w Turcji, Grecji, Bułgarii, Hiszpanii, Włoszech oraz w polskiej firmie K-FLEX Łódź-Uniejów. Będą to inteligentne systemy zapewniające mniejsze zużycie energii, wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, odzysk ciepła odpadowego oraz zmniejszenie emisji CO2.cieploodpadowe1

Wypracowane dobre praktyki mają otworzyć drogę do podobnych transformacji w innych europejskich zakładach przemysłowych. W niedalekiej przyszłości także wodór może być wykorzystywany do produkcji energii.

"Jesteśmy dumni, że realizujemy pierwszy na Politechnice Łódzkiej projekt Horyzontu Europa. Jest to też świetny przykład długofalowej współpracy na linii przemysł-nauka. FLEXindustries to drugi europejski projekt realizowany przez pracowników Instytutu Maszyn Przepływowych PŁ we współpracy z firmą K-Flex. Niedawno rozpoczęliśmy projekt EU Green Deal poświęcony gospodarce cyrkularnej" – podkreślił kierownik projektu ze strony PŁ dr inż. Grzegorz Liśkiewicz.

Instalacja ORC ma wykorzystywać ciepło odpadowe

Jeden z autorów koncepcji projektu dr inż. Filip Grapow zapowiedział, że Politechnika Łódzka zbuduje prototyp instalacji ORC, która umożliwia produkcję energii, wykorzystując ciepło odpadowe.

"ORC to znana technologia, jednak nasza koncepcja obejmuje zastosowanie niekonwencjonalnej konstrukcji turbiny. Istnieje wiele zakładów przemysłowych, w których ciepło jest oddawane wprost do otoczenia. Odzysk ciepła zmniejsza środowiskowe skutki takiej sytuacji, dając w zamian dodatkową energię elektryczną" – wyjaśnił.

Budżet Politechniki Łódzkiej na ten cel wynosi ponad 530 tys. euro.

Zobacz też: PERN stawia na odnawialne źródła energii. W planach ogromne inwestycje

Źródła: PAP/ fot. pixabay.com



Autor: Polska Agencja Prasowa 24-01-2022 20:02:44

Orlen Południe: W Trzebini powstanie elektrownia fotowoltaiczna

Orlen Południe planuje budowę w Trzebini elektrowni fotowoltaicznej o mocy do 1,5 MW. Zakończenie realizacji inwestycji planowane jest do końca tego roku.

Polska firma planuje budowę w Trzebini elektrowni fotowoltaicznej o mocy zainstalowanej do 1,5 MW i stacji transformatorowej wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Spółka ogłosiła w tej sprawie zapytanie ofertowe. Odpowiedzi w tym postępowaniu można składać do 28 lutego. Jak poinformowano w opublikowanej dokumentacji zapytania ofertowego „Budowa pod klucz farmy fotowoltaicznej w Orlen Południe SA – Zakład Trzebinia”, zakończenie realizacji inwestycji planowane jest do końca tego roku.

W Trzebini powstanie farma fotowoltaicznaOrlen Południe farma fotowoltaiczna

Firma planuje budowę w Trzebini elektrowni fotowoltaicznej o mocy do 1,5 MW. Zakończenie realizacji inwestycji planowane jest do końca tego roku.

Spółka wyjaśniła w ogłoszeniu, że celem postępowania jest wyłonienie realizatora przedsięwzięcia, polegającego na opracowaniu projektów wykonawczych, dostawie, montażu i wykonaniu przyłącza do sieci elektroenergetycznej oraz rozruchu i przekazaniu do eksploatacji elektrowni fotowoltaicznej o mocy zainstalowanej do 1,5 MW oraz stacji transformatorowej wraz z infrastrukturą towarzyszącą.

W dokumentacji zapytania ofertowe wskazano, że teren przeznaczony pod budowę elektrowni fotowoltaicznej znajduje się na terenie Orlen Południe oraz częściowo na terenie Terminala Paliw w Trzebini. Zaznaczono przy tym, że wybudowany obiekt przyłączony będzie do sieci elektroenergetycznej spółki Energomedia, zgodnie z wydanymi warunkami przyłączenia.

„Elektrownia fotowoltaiczna, jej główne komponenty i systemy muszą być zaprojektowane i wykonane na czas pracy nie krótszy niż 25 lat od momentu przekazania elektrowni do eksploatacji” – podkreślono w ogłoszeniu Orlen Południe.

Spółka wyznaczyła termin zakończenia składania ofert w tym postępowaniu na 28 lutego.

Orlen Południe ma również wybudować swoją pierwszą pierwszą biogazownię-biometanownię.

Orlen Południe – przedsiębiorstwo energetyki przemysłowej

Firma z siedzibą w Trzebini (Małopolskie) to podmiot zależny PKN Orlen, posiadający 100 proc. udziałów w tamtejszej spółce Energomedia, która jest przedsiębiorstwem energetyki przemysłowej, zajmującym się produkcją, dystrybucją i sprzedażą mediów energetycznych, w tym energii elektrycznej, ale też ciepła w parze i gorącej wodzie, sprężonego powietrza, gazu ziemnego oraz wody przemysłowej i pitnej.

Z kolei Orlen Południe, spółka Grupy Orlen zarządzająca m.in. biorafinerią w Trzebini, specjalizuje się w produkcji i sprzedaży biopaliw, biokomponentów, parafin, rozpuszczalników oraz produktów uzyskiwanych podczas przerobu ropy naftowej i regeneracji olejów.

We wrześniu 2021 r. PKN Orlen informował, że przekształcanie Orlen Południe w nowoczesną biorafinerię to ważny element strategii Grupy Orlen, która przewiduje nakłady inwestycyjne na poziomie 30 mld zł w zrównoważony wzrost. Koncern wskazywał wówczas, że obszar ten będzie też wspierać rozwój paliw alternatywnych, w tym wodoru.

W listopadzie 2021 r. w biorafinerii Orlen Południe w Trzebini uruchomiono instalację do produkcji glikolu propylenowego zbudowaną za ok. 400 mln zł. To pierwsza w Polsce i największa w Europie tego typu instalacja. Jej zdolności wytwórcze, według koncernu, wynoszące 30 tys. ton rocznie pokryją 75 proc. krajowego zapotrzebowania na glikol.

Sprawdź również: Farma fotowoltaiczna zniszczona. Głupota i ogromne straty

PAP/fot.pixabay.com


Autor: Michał Rybka 24-01-2022 17:00:00

Polska spółka znalazła sposób na recykling turbin wiatrowych

Polska spółka 2loop Tech pracuje nad metodą przetwarzania materiałów kompozytowych, dzięki którym będzie możliwy recykling turbin wiatrowych.

Stowarzyszenie WindEurope szacuje, że w całej Europie do 2023 roku nawet ok. 14 tys. turbin wirników elektrowni wiatrowych może zostać wycofanych z eksploatacji. Łopaty wirników, wykonane z materiałów kompozytowych, są bardzo trudne w recyklingu, a ich zagospodarowanie stwarza problem dla całej branży. Jak ocenia WindEurope, w sektorze energii wiatrowej na całym świecie jest obecnie w użyciu nawet 2,5 mln ton materiałów kompozytowych. I właśnie opierając się na materiałach kompozytowych, spółka jest w przededniu złożenia wniosku patentowego na opracowaną przez siebie technologię.

Cały świat zastanawia się co zrobić z zużytymi turbinami

“Po tym, jak turbiny wiatrowe zakończą działanie, muszą trafić do zagospodarowania jako odpady. I to, co się z nimi dalej dzieje, zależy od regionu świata. W USA dosyć częstą praktyką jest zakopywanie tych turbin na bardzo dużych obszarach, na specyficznych wysypiskach śmieci. W Europie to nie jest legalne. Powstało już trochę firm, które próbują przetwarzać łopaty od turbin wiatrowych poprzez pocięcie ich na mniejsze kawałki i wykonanie z nich jakichś przedmiotów, jak np. ławek. Jednak te łopaty są wykonane z kompozytów nierozerwalnie ze sobą połączonych. To powoduje, że one są bardzo wytrzymałe w czasie pracy, ale i odporne na wszelkie próby rozdzielenia surowców. Dlatego tak ciężko je recyklingować” – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Karbowniczek, prezes zarządu 2loop Tech.

Standardowy okres eksploatacji turbin wiatrowych wynosi 20–25 lat, a w niektórych przypadkach do 35 lat. Pierwsza generacja turbin właśnie zbliża się do kresu swojej żywotności albo jest zastępowana przez efektywniejsze, bardziej nowoczesne. Stowarzyszenie WindEurope szacuje, że do 2023 roku z eksploatacji może zostać wycofanych w sumie nawet ok. 14 tys. turbin wirników, co odpowiada masie 40–60 tys. ton (raport „Accelerating Wind Turbine Blade Circularity” 2020).recykling1

“Szacuje się, że w tym roku i nadchodzących latach w Unii Europejskiej ok. 4 tys. turbin zostanie wycofanych z użytku. To dość dużo, biorąc pod uwagę rozmiary każdej pojedynczej łopaty. W tej chwili one się marnują albo są wykorzystywane właśnie do produkcji innych wyrobów, ale nie jest to optymalny sposób ich zagospodarowania” – mówi Marcin Karbowniczek.

Recykling turbin wiatrowych wspomoże przemysł budowlany

Jak wyjaśnia CIRE, typowa turbina wiatrowa składa się z fundamentu, wieży, gondoli z przekładnią, generatora i układów sterowania oraz łopat wirnika. Fundamenty są zbudowane z betonu i stali, z której wykonana jest też sama wieża. Elementy gondoli są z kolei wykonane ze stali, miedzi i krzemionki. Od 80 do 90 proc. instalacji może więc zostać poddane recyklingowi. Problem stwarza jednak pozostałe 10–20 proc., czyli łopaty wirnika, wykonane z materiałów kompozytowych. Dzięki wysokiej wytrzymałości idealnie spełniają one swoją funkcję, za to są problematyczne w przetworzeniu. WindEurope szacuje, że obecnie w sektorze energii wiatrowej na całym świecie jest w użyciu nawet 2,5 mln ton materiałów kompozytowych.

“Turbina to tak naprawdę mała elektrownia wiatrowa. W dużej mierze składa się z betonu, który stanowi podporę. To się da wykorzystać np. w budownictwie. Turbiny i łopaty zawierają z kolei elektronikę, a więc jest tam dość dużo cennej miedzi, chociażby w silnikach ustawiających nachylenie łopat czy w generatorze prądu, który znajduje się w środku turbiny. W końcu dochodzimy do samych łopat, które rozmiarami potrafią przekraczać wymiary skrzydeł największych samolotów. Te łopaty są zbudowane z kompozytów, najczęściej z włókien szklanych albo węglowych. Zasadniczą kwestią jest opracowywanie technologii przetworzenia takich kompozytowych łopat. Kompozyty są zbudowane z różnych substancji, które zostały ze sobą na trwałe połączone, to są z założenia elementy nierozdzielne. Próba ich rozdzielenia jest po prostu bardzo trudna albo kosztowna” – mówi prezes 2loop Tech.

Patent polskiej firmy na recykling turbin wiatrowych

2loop Tech pracuje obecnie nad rozwiązaniem problemu recyklingu łopat turbin wiatrowych, aby można było odzyskać z nich surowce do ponownego wykorzystania. Spółka jest w przededniu złożenia wniosku patentowego na opracowaną przez siebie technologię.

“Sprowadza się to do rozdzielania kompozytu na części i pozyskania z nich włókien, aby wykorzystać je ponownie. Mogą one zostać wykorzystane m.in. w budownictwie, do wzmacniania betonu jako zbrojenie rozproszone. Dodanie włókien szklanych bądź węglowych do mieszanki betonowej sprawia, że jest on znacznie bardziej wytrzymały na ściskanie i rozciąganie” – tłumaczy Marcin Karbowniczek. “Jeśli dodamy włókna węglowe – najcenniejsze w całym tym procesie, uzyskujemy beton o znacznie lepszych parametrach, który wykorzystywany jest w najbardziej wymyślnych koncepcjach architektonicznych. Tak naprawdę niewiele budowli na świecie jeszcze z tego korzysta. Natomiast włókna szklane są często stosowane przy budowie tuneli, do zwiększania wytrzymałości betonu, który nie może być zbyt gruby ani zbyt ciężki, a dzięki włóknom takie właściwości uzyskuje.

Lądowa energetyka wiatrowa to w Polsce wciąż największy segment OZE pod względem mocy zainstalowanej, jak i produkcji energii elektrycznej. Według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych na początku stycznia br. moc zainstalowana ok. 1,24 tys. farm wiatrowych wyniosła 7306 MW (co stanowi ok. 44 proc. całkowitej mocy zainstalowanej OZE w polskim systemie). Eksperci wskazują, że potencjał tego segmentu wciąż jest jednak w dużym stopniu niewykorzystany. Do boomu w energetyce wiatrowej na lądzie ma się przyczynić liberalizacja tzw. ustawy odległościowej i złagodzenie obowiązującej od 2016 roku zasady 10H, zgodnie z którą odległość wiatraka od zabudowy musi wynosić 1,5–2 km. Ten przepis na kilka lat całkowicie zablokował w Polsce rozwój nowych projektów farm wiatrowych na lądzie. Tymczasem segment ten uchodzi za jedną z najtańszych i najbardziej przyjaznych środowisku form wytwarzania energii elektrycznej.

Zobacz też: Farma wiatrowa na Bałtyku zostanie rozbudowana. Rusza przetarg

źródła:newseria.pl/fot.pexels.com


Autor: Tomasz Racki 23-01-2022 07:10:20

Magazyny energii mogą przyspieszyć zwrot z inwestycji w fotowoltaikę

Duże ilości energii z OZE wpływają negatywnie na sprawność systemów energetycznych. Problem ten rozwiązują magazyny energii.

W 2020 roku operatorzy sieci dystrybucyjnych odmówili wydania warunków przyłączenia dla OZE aż 768 razy, a w 2019 roku – 437 razy. Najczęstszym powodem był brak dostatecznej elastyczności systemu elektroenergetycznego. Problem ten mogą rozwiązać magazyny energii, ograniczające wpływ źródeł wytwórczych i odbiorców na sieć. Takie rozwiązanie byłoby korzystne zwłaszcza dla posiadaczy przydomowej fotowoltaiki. – Podstawową korzyścią dla inwestorów w mikroinstalacje na dachu będzie to, że 100 proc. wyprodukowanej u siebie energii będą mogli wykorzystać na własne potrzeby – mówi Krzysztof Kochanowski z Polskiej Izby Magazynowania Energii i Elektromobilności (PIME). Jak podkreśla, rozwój tego segmentu rynku wymaga dalszych ułatwień regulacyjnych i systemowego wsparcia.

Magazyny energii mogą pomóc sieci

„W systemie energetycznym – zwłaszcza po stronie sieci dystrybucyjnej – podstawowy problem jest dziś taki, że duża skala przyłączanych źródeł zmiennopogodowych, czyli z wiatru i słońca, powoduje zakłócenia w jego pracy. Magazyny energii pozwoliłyby ten problem załagodzić, wprowadzić energię do sieci, a jednocześnie uwolnić tzw. rynek usług elastyczności, których potrzebują operatorzy, żeby rozwiązywać te problemy techniczne” – wyjaśnia Krzysztof Kochanowski.prosumenci fotowoltaika zasady rozliczania

Jak pokazuje listopadowa analiza Forum Energii, w Polsce sieci dystrybucyjne pilnie wymagają wielomiliardowych inwestycji, aby móc sprostać rozwojowi OZE i elektromobilności („Sieci dystrybucyjne. Planowanie i rozwój”). Według ostatnich dostępnych danych już w 2017 roku aż 90 proc. linii elektroenergetycznych wysokiego napięcia miało ponad 10 lat, w tym 43 proc. – 40 lat i więcej. Stan linii średniego napięcia był niewiele lepszy, a relatywnie najmłodsze były linie niskiego napięcia, choć i tak 26 proc. z nich miało ponad 40 lat. Wiele do życzenia pozostawia również stan transformatorów sieciowych oraz stacji i rozdzielni elektroenergetycznych, z których więcej niż połowa została wybudowana ponad 30 lat temu.

Polska daleko za Zachodem

Forum Energii wskazuje, że w Polsce sieć przesyłowa i dystrybucyjna charakteryzuje się też niską gęstością i znacznie mniejszą liczbą stacji transformatorowych w porównaniu z innymi krajami Europy Zachodniej. Na 1 tys. km2 w Polsce przypada 41 km sieci elektroenergetycznej. Dla porównania w Niemczech jest to 100 km, a w Szwajcarii nawet 161 km. Kolejnym problemem jest też niski stopień skablowania. Mimo inwestycji dokonanych w ostatnich latach w 2019  roku tylko 27,6 proc. sieci średniego napięcia i 35 proc. niskiego napięcia było skablowanych. To jeden z najniższych wskaźników w Europie, który realnie wpływa na ciągłość zasilania odbiorców i możliwości przyłączania do sieci kolejnych podmiotów.

Wiele odmów przyłączenia do sieci

Z danych Urzędu Regulacji Energetyki, które przytacza PIME, wynika, że tylko w 2020 roku operatorzy sieci dystrybucyjnych odmówili wydania warunków przyłączenia dla odnawialnych źródeł 768 razy, a w 2019 roku – 437 razy. Odmowę najczęściej uzasadniano ryzykiem zmian napięcia i potencjalnym wpływem źródeł o niskiej sterowalności na sieć elektroenergetyczną. Kluczowym powodem był więc brak dostatecznej elastyczności systemu elektroenergetycznego. Zaradzić mu mogą komercyjne magazyny energii ograniczające wpływ źródeł wytwórczych oraz odbiorców na sieć i świadczące usługi elastyczności.

„Tak robią m.in. Niemcy, którzy stworzyli rynek usług elastyczności. Dzięki temu są w stanie zagregować małe, przydomowe magazyny energii w jedną paczkę energii, którą oferują w kontraktach dwóm operatorom dystrybucyjnym na terenie Niemiec” – mówi ekspert PIME. – Podobne podejście ma też Wielka Brytania, gdzie narodowy operator uruchamia właśnie projekt poprawy elastyczności pracy sieci poprzez współpracę z komercyjnymi firmami, które będą budowały magazyny energii. Na to będą szły duże dopłaty ze środków krajowych, będą też zachęty regulacyjne. Brytyjczycy szacują, że dzięki temu do 2030 roku w systemie pojawi się 18 GW mocy zainstalowanej w magazynach energii. To jest przyszłość.

Magazyny energii z dopłatami

Zgodnie z zapowiedziami resortu klimatu magazyny energii mają zostać objęte dopłatami w ramach kolejnej, czwartej już edycji programu Mój Prąd, która wystartuje w I kwartale br. Szczegółowe warunki finansowania nie są jeszcze znane, ale dopłaty do magazynów energii najprawdopodobniej będą nie wyższe niż 50 proc. kosztu ich zakupu.

Ekspert wskazuje, że jest to jednak dobra wiadomość zwłaszcza dla posiadaczy przydomowej fotowoltaiki. Do tej pory nadwyżki produkcyjne, jakie powstawały w czasie pracy instalacji, przekazywali oni wprost do sieci, ale w ramach zwrotu mogli odebrać tylko 80 proc. tej energii. Pozostałe 20 proc. traktowane było jako prowizja za obsługę dla zakładu energetycznego.

„Zmiana regulacyjna wprowadza inny system rozliczeń. Już nie będzie można traktować sieci jako naturalnego magazynu na takich zasadach jak dotychczas, tylko na bardziej komercyjnych. Prosument wprowadza do sieci energię w cenach hurtowych, natomiast jeżeli mu jej brakuje, kupuje ją w cenach detalicznych. Efekt będzie taki, że zwrot inwestycji w fotowoltaikę wydłuży się o kilka lat. Dołożenie tam magazynu energii poprawi tę opłacalność, poza tym uwolni prosumentów od sytuacji, że będą pobierać energię w porach dnia, kiedy jest ona najdroższa. Będą oni mogli tę zmagazynowaną energię wykorzystać u siebie w domu i nie ponosić z tego tytułu żadnych kosztów” – wyjaśnia Krzysztof Kochanowski.

Potrzebne zmiany w prawie

W Polsce jednym z kamieni milowych dla rynku magazynów energii była już nowelizacja Prawa energetycznego, która weszła w życie z początkiem lipca 2021 roku. Oprócz obowiązku instalacji inteligentnych liczników i utworzenia centralnego operatora danych pomiarowych nowela ujednoliciła też definicję magazynów energii i wprowadziła regulacje ułatwiające inwestycje w tym segmencie rynku. Prezes PIME wskazuje jednak, że potrzebuje on dalszego systemowego wsparcia.

„Aby magazyny energii zaistniały w Polsce na większą skalę, potrzebny jest system aukcyjny, system dopłat albo o wiele prostszy sposób, czyli po prostu odpisy od podatku” – mówi ekspert PIME.

„Te systemy wsparcia w Polsce należałoby uruchomić na różnych poziomach – zarówno dla małych, jak i większych magazynów. Punktem odniesienia może być np. program Mój Prąd, który pokazał, jak można uwolnić prywatny kapitał społeczny do zainwestowania w prawie 6 GW mocy w fotowoltaice. Ponad 700 tys. Polaków zainwestowało swoje własne pieniądze w tę część wytwórczą. Ten sam mechanizm można wykorzystać także w odniesieniu do inwestycji w magazyny energii. To są trochę droższe inwestycje niż przydomowa fotowoltaika, ale w 100 proc. się opłacą” – dodaje.

Druga potrzebna zmiana dla pobudzenia inwestycji to nowelizacja Prawa energetycznego i ustawy OZE, by uwolnić rynek usług świadczonych z magazynów energii.

Jak wskazuje ekspert, te inwestycje są też konieczne dla spopularyzowania elektromobilności. Na rosnący wpływ floty pojazdów elektrycznych na system energetyczny zwraca też zresztą uwagę Forum Energii, które wskazuje, że stan krajowych i lokalnych sieci jest w Polsce jedną z kluczowych barier dla szybkiej elektryfikacji transportu.

„Rozwijający się rynek elektromobilności też będzie w dużym stopniu borykał się z uzyskaniem odpowiedniej mocy na zasilenie ładowarek, które będą ładować samochody elektryczne. Bez magazynów energii tego nie da się zrobić” – ocenia Krzysztof Kochanowski.

Czytaj także: Szanse i wyzwania branży OZE w 2022 roku

newseria/fot. pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.