Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Robert Wyrostkiewicz 08-06-2020 14:33:49

Organizacje prozwierzęce zniszczyły mi życie. Zaczynałem od krowy kupionej za kasę z 18-stki...

Człowiek vs. organizacje prozwierzęce bywa bez szans

Organizacje prozwierzęce niszczą życia hodowców i często utylizują zwierzęta zamiast je ratować. Jeszcze częściej je sprzedają. Tym razem ich ofiarą padła niezamożna lekarz, która za ostatnie pieniądze ratowała czworonogi. Animalsi zabrali jej wszystko. W 2018 r w Starym Czarnowie Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt, skazany później za przywłaszczania i inne przestępstwa, krótko przed zawieszeniem przez sąd zarządu Pogotowia wykonał jedną ze swoich koszmarnych interwencji. Co ciekawe, Bielawski do dzisiaj jest gościem TVN ds. ratowania zwierząt, a organizacje prozwierzęce dalej uznają w przestępcy autorytet.

Organizacje prozwierzęce pomagają czy napadają?

W dniach 29-31 marca 2018 r. Pogotowie dla Zwierząt zabrało dr Lidii Pięcie ponad setkę psów, kotów, krów, świń, koni i innych zwierząt. Wśród nich były też psy jamniki szarpeje. Te drugie w typie rasy albo rasowe, ponieważ dr Pięta miała szczególny sentyment dla tej rasy. Uznano, że zwierzęta miały niewłaściwe warunki. Ten sam argument padał na niemal wszystkich interwencjach Pogotowia dla Zwierząt, a jego wartość określiły wyroki sądów, a były to wyroki niekorzystne dla Pogotowia.

Poza jamnikami doktor pomagała wszystkim przywiezionym do niej zwierzętom potrzebującym pomocy. Sama jest lekarzem internistą i na co dzień przyjmuje ludzi. W okolicy nie było schroniska więc doktor po pracy zajmowała się chorymi zwierzakami. Kupowała, przyjmowała, leczyła za swoje pieniądze. Za własne pieniądze je także żywiła

– mówi nam Maria Sowińska, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni przez System, wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt.

To szokujące, ale przyzwyczailiśmy się do tego, że organizacje prozwierzęce, domorośli animalsi bez żadnego wykształcenia medycznego wiedzą więcej o dobrostanie zwierząt niż lekarze, inspekcja weterynaryjna i oczywiście sami hodowcy. Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt, dzisiaj już recydywista pełną gębą, jest tego najlepszym przykładem. Wielokrotnie robił pokazówki, gdzie przy kamerach wchodził na teren prywatny, dotykał jakieś zwierzę i po paru sekundach wyrokował, że otłuszczenie albo zapalenie spojówek. Wszystko po to, by przedstawić hodowcę jako złego człowieka, przejąć hodowle warte często dziesiątki tysięcy złotych i od razu wszcząć zbiórki w Internecie na leki, karmę itd. Powiedzmy sobie szczerze, dla wielu organizacji prozwierzęcych to był zwykły biznes

– dodaje Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

Organizacja wybrała deszcze, by ratować świnie z błota…

organizacje prozwierzece niszcza hodowcowTo nie tylko absurd, ale też perfidna strategia wielu organizacji prozwierzęcych. Te zazwyczaj wybierają najbardziej dogodny dla siebie moment, by zabrać komuś dobytek. W Starym Czarnowie organizacje prozwierzęce zrobiły to wykorzystując pogodę.

Zabrano zwierzęta, bo po najbardziej mokrym od 130 lat roku w roztopy było błoto. W 2017 roku wielu rolników nie zebrało plonów, utopiło się trochę sadów. Wszędzie były podtopienia. Nasycenie wody w glebie osiągnęło 100 proc. Mrozy na kilka dni dały nam oddech, ale w marcu 2018 zaczęły się roztopy; znowu było błoto. Było w całej gminie! W wielu domach ludzie w piwnicach mieli wodę. W sąsiedniej gminie w 2017 r. topiły się cielaki i sam pomagałem wyciągać krowy. Takie okoliczności wykorzystali pseudoekolodzy, żeby pokazać, że źle trzymamy zwierzęta i okazało się, że nawet zdjęcie świni w błocie może zelektryzować nie mających pojęcia o życiu na wsi obrońców zwierząt. To była koszmarna manipulacja, która pokazała mi, że ludziom można sprzedać każde kłamstwo. W wielkim świecie to się nazywa przyjęcie odpowiedniej narracji medialnej zaproponowanej przez organizacje prozwierzęce. W moim świecie to się nazywa kłamstwo, krzywda i cierpienie

– mówi w rozmowie ze SwiatRolnika.info Krzysztof Wyrwas, wychowanek dr Lidii Pięty ze Starego Czarnowa, który tu znalazł rodzinę zastępczą i tu pokochał pracę ze zwierzętami.

Nasze zwierzęta na czas potopu stały na utwardzonej części posesji, mając mokro na kilkanaście centymetrów, a nie pod brzuchy, a jednak to nam je odebrano z powodu złych warunków choć na pogodę nie mieliśmy wpływu i nie zagrażało im to, bo najgorsze było za nami. „Ratowacze'” zjawili się wiosną, gdy łąki już zieleniały i były suche. Jesienią 2017 roku skończyłem melioracje, ale to były podtopy rekordowe w całej okolicy. I co zrobili ludzie z Pogotowia dla Zwierząt?

– pyta Krzysztof Wyrwas i przypomina tragiczne zajście z 2018 roku.

Wpadli z kamerami i nawet świnie z błota ratowali. I tak oto przez pogodę zniszczono to, co budowałem wiele lat. Zaczynałem od jednej krowy kupionej za kasę z 18-stki. Tzw. ekolodzy zniszczyli mi życie i zabrali wszystko co kochałem. Czy jest sens zaczynać od nowa? Nikt nie wie jaka może być pogoda za rok czy dwa. Moje pieniądze przez 9 lat lokowałem w to, co mi zabrano i na czym zarobili tzw. obrońcy zwierząt. Nie wiadomo co stało się z większością moich zwierząt. Poszły na handel, pewnie część na ubojnię, a kasa do kieszeni animalsów? Dzisiaj Pogotowie dla Zwierząt i ich prezes dostali lanie od sądów za inne interwencje u ludzi. Co z tego, skoro Bielawski i jego ekipa dalej działają, jeżdżą po takich stacjach jak TVN czy RdC i pomimo wyroków są traktowani jako eksperci od dobrostanu zwierząt?

– dodaje poszkodowany hodowca.

SwiatRolnika.info opisywał wielokrotnie sytuacje, kiedy rolników i hodowców zwierząt, zarówno towarzyszących jak i gospodarskich atakują animalsi. Organizacje prozwierzęce zazwyczaj działają wówczas w świetle zaprzyjaźnionych mediów i imitując działania urzędowe.

Czytaj także: Organizacje prozwierzęce - złodzieje czy chamy? Zobacz co zrobili staruszkom!

Banda złego?

To co stało się w Starym Czarnowie ma jeden charakterystyczny punkt wspólny z wieloma innymi interwencjami organizacji prozwierzęcych, które stanowią raczej część kartelu prozwierzęcego niż są jakimiś prawdziwymi przyjaciółmi zwierząt. Ten punkt wspólny to to, że po latach, życie ludzi jest zrujnowane, „uratowane” zwierzęta są sprzedane lub zjedzone, a bezkarni pseudoekolodzy są bohaterami mediów i jadą dalej w Polskę w swoich chińskich mundurkach z pieczątkami z kartofla kupionymi za kasę z 1 procenta; jadą na kolejne szabry szumnie nazywane interwencjami

– puentuje Piotr Kłosiński, kynolog z PPK.

Co tak naprawdę stało się w Starym Czarnowie?

Podsumowania, którego nie podały powierzchowne media skupiające się na linczu na właścicielach zwierząt, dostarczyła Maria Sowińska, która od lat bada organizacje prozwierzęce, opisując te z nich, które działają bezprawnie lub na granicy prawa.

Zabrane przez Pogotowie dla Zwierząt czworonogi zniknęły, zostały oddane do adopcji, mimo, że proces jeszcze trwa. Jeden z koni pracuje w szkółce, mimo, że nie było przepadku zwierząt, a na utrzymanie świń pani Lidia płaci do Gminy 3000 zł miesięcznie. Psy rozdano, sprzedano i tyle je widziano

– relacjonuje Sowińska.

Sprawa wątpliwej wagi, jeżeli chodzi o zasadność interwencji wykonanej w Starym Czarnowie przez Pogotowie dla Zwierząt w Trzciance, którego prezes Krystyna Kukawska występuje jako prezes Pogotowia dla Zwierząt i prezes fundacji Pańska Łaska w jednym, a jej były pracownik Grzegorz Bielawski, późniejszy prezes Pogotowia dla Zwierząt wiedzie prym w obydwu instytucjach. Kto pozwala, by sprawa toczyła się przed Sądem Rejonowym w Szczecinie, który odpowiedzialny jest za zabrane zwierzęta i aby dysponowano nimi dowolnie, rozdawano, sprzedawano i wykorzystywano do pracy w klubach jeździeckich? Jak można dowolnie dysponować czyjąś własnością w tak skandaliczny sposób? Jakie i gdzie trzeba mieć koneksje, aby tak pomiatać ludźmi i własnością człowieka, w tym wypadku zwierzętami? Nie rozumiem postępowania sędziego, który prowadzi sprawę i nie troszczy się o majątek wart kilkadziesiąt tysięcy złotych. Czyżby pan sędzia zaocznie już skazał oskarżoną Lidię Piętę i rozprzedawał jej majątek?

– pyta prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni przez System.

Lincz na doktor Lidii

Media i internauci oraz oczywiście organizacje prozwierzęce wydali wyrok i urządzili lincz na lekarzu, Lidii Pięcie, na podstawie zdjęć psów w błocie. Zdjęcia mają wielką moc. Ludzka nienawiść jeszcze większą.

Wiem, jak to wygląda, ale ja też żyję w takich warunkach. Nie zaprzeczam, że jest błoto, ale nic na to nie poradzę. Dopiero teraz zrobiło się ciepło i możemy wywieźć obornik. Przecież dobrze wiemy, jaka była pogoda - ale te psy były szczęśliwe. Czy któryś z tych psów wygląda na głodzonego? Ja telefonowałam do ośrodków, w których teraz się znajdują, i w żadnym nie usłyszałam, żeby pieski były w złej kondycji. Wręcz odwrotnie, powiedziano mi, że jamniki to powinno się nieco odchudzić

– mówiła w 2018 r. dr Lidia Pięta „Głosowi Szczecińskiemu”, jednak jej słowa nie przebiły się przez dziesiątki newsów o horrorze zwierząt w Starym Czarnowie, pomimo, że nawet wówczas część dziennikarzy musiała przyznać, że „Wiele zwierząt trafiało do Pani Lidii chorych, a ona z własnych środków je leczyła. Jednak warunki, w jakich zwierzęta żyły odbiegały znacznie od normy i zagrażały życiu zwierząt oraz kobiety”.

Być może dr Lidia Pięta i jej wychowanek, Krzysztof Wyrwas mieli za dobre serce. Niewystarczająco asertywnie reagowali na kolejne podrzucane im zwierzęta. Do tego doszły powodzie i błoto. Jednak nic nie usprawiedliwia tego, co zrobiło Pogotowie dla Zwierząt, a to w swojej historii wielokrotnie bezprawnie przywłaszczało sobie zwierzęta lub ratowało tak inwentarz gospodarski, że tuż po odebraniu go od właścicieli pogłowie trafiało do ubojni. Dlaczego więc zdarzało się, że ratowanie animalsów polegało na zabijaniu? Jak nie wiadomo o co chodzi to…

Obecnie sprawa Starego Czarnowa trafiła do sądu w Gryfinie. Niestety, zwierzęta dalej są rozdawane i sprzedawane, pomimo, że mogłyby wrócić do zlinczowanej w Internecie lekarz i jej wychowanka.

Robert Wyrostkiewicz

Fot. Pixabay.com

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Polska Agencja Prasowa 03-12-2021 10:00:34

Domki dla jeży stanęły w Nadleśnictwie Skierniewice

Nadleśnictwo Skierniewice (RDLP w Łodzi) zrealizowało projekt przyrodniczy, w efekcie którego postawiono domki dla jeży.

Prawdziwe osiedle dla jeży powstało w związku z zawartą umową darowizny z Firmą LOTTE Wedel sp. z o. o. w ramach konkursu „Wedel Od Serca”. Jeżyki będą teraz mogły bezpiecznie przespać nadchodzącą zimę. Cały obiekt znajduje się w punkcie edukacyjnym nadleśnictwa w leśnictwie Babsk i wspomagać będzie codzienne działania edukacji przyrodniczo-leśnej.

Domki dla jeży w leśnictwie Babsk

Osiedle wyposażone jest w konstrukcję stanowiącą schronienie dla jeży w okresie snu zimowego (wykonaną z prętów żebrowanych, siatki zgrzewanej oraz maty wiklinowej) oraz w drobną infrastrukturę turystyczno-edukacyjną: tablicę edukacyjną, drewnianą ławkę z oparciem, kosz na śmieci, domki dla jeży oraz figurki ogrodowe. Z zakupionych materiałów nadleśnictwo własnym potencjałem wykonało konstrukcję stanowiącą osiedle dla jeży.

Cały obiekt znajduje się w punkcie edukacyjnym nadleśnictwa w leśnictwie Babsk i wspomagać będzie codzienne działania edukacji przyrodniczo-leśnej.

Kraków też dba o jeże

Przypomnijmy, że również na terenie Akademii Domki dla jezy Babska Górniczo-Hutniczej w Krakowie powstało osiedle domków dla jeży. Inicjatorzy projektu przekonują, że los tych zwierząt nie jest im obojętny i dlatego zadbali o to, aby jeże miały gdzie bezpiecznie przezimować. Wejścia do domków zlokalizowane są na bocznych oraz tylnej ścianie budowli, tak aby zapewnić jak największą dostępność i bezpieczne przemieszczanie się zwierząt korytarzami.

Wejścia do domków zlokalizowane są na bocznych oraz tylnej ścianie budowli, tak aby zapewnić jak największą dostępność i bezpieczne przemieszczanie się zwierząt korytarzami.

,,To kompleksowe miejsce dla jeży, taki mały azyl. Zmieści się w nim dużo tych zwierząt" – powiedziała Czekaj-Kamińska z Działu Obsługi Uczelni, który zainicjował projekt.

Kiedy jeże potrzebują naszej pomocy?

• Zwierzę leży przy drodze i najprawdopodobniej uległo wypadkowi komunikacyjnemu.
• Jeż leży nieruchomo, nie reaguje na bodźce zwijaniem się w kulkę. Jest chłodny, ciężko oddychający, chwiejący się na łapkach, mający trudności w poruszaniu się, ranny wymaga interwencji.
• Jeżyk pogryziony przez psa, złapany w ogrodzenie, pułapkę lub wnyki, pocięty kosiarką, oparzony.
• Jeże, które wpadły w dół, zbiornika wodnego bez wyjścia.
• Bardzo małe jeże, których gniazdo jest splądrowane, zniszczone, a one same mogą być rozproszone w jego okolicy, często słabo reagują na bodźce (należy rozpatrzeć możliwość utraty matki).
• Jeż znaleziony w środku zimy.
• Jesienne sieroty: jeż, który przed zimą nie osiągnął 600 - 700 gramów nie ma szans na jej przeżycie bez naszej pomocy.

Jak pomóc jeżom w tym ciężkim dla nich okresie?

• Warto zostawić w ogródkach niezagospodarowane fragmenty.
• Pod ogrodzeniem można zostawić trochę wolnego miejsca, tak by jeże i nie tylko mogły do niego wchodzić (jeże żywią się ślimakami, więc na ich obecności skorzystają rośliny).
• Pozostawmy w swoim ogrodzie opadłe liście oraz gałęzie, to idealne miejsce na sen zimowy.
• Jeże dzięki liściom mają szansę zbudować swoje gniazdo i przetrwać zimę. Dlatego dobrze jest pozostawić lub przynajmniej ograniczyć usuwanie opadających liści w ogrodach, parkach, na trawnikach. Wypalanie pozostałości po jesiennych porządkach, może być zabójcze dla jeży, unikajmy tego.
• Walcząc z ogrodowymi szkodnikami, ślimakami zapominamy często, że wysypana substancja może być atrakcyjna również dla jeży, które niestety umierają w cierpieniu.
• W naszej strefie klimatycznej sen zimowy jeży trwa nawet 6 miesięcy. Zwierzęta, by przetrwać ten czas, muszą się gdzieś schronić. W naturalnych warunkach jeże szukają dużej sterty liści i gałęzi, usytuowanej w zacisznym, spokojnym miejscu. Chcąc pomóc jeżom, możemy przygotować dla nich domek, który będzie stanowił przytulne schronienie. Materiał na domki i ich wymoszczenie powinny być jak najbardziej naturalne ( bardziej słoma niż siano, bardziej twarde liście dębu, buku, grabu niż np. klonu).
• Wystawiona miska z wodą ważna jest przez cały rok. W czasie upałów może uratować życie. Jeże nie powinny pić mleka krowiego. Mleko jeży ma zupełnie inny jakościowy i ilościowy skład, którego nie można porównać ani do mleka krowiego krowim, kozim czy owczym, ani innego preparatu mlekopodobnego. Jeże nie tolerują laktozy, co oznacza, że nie tylko nie wytwarzają enzymu, który ją rozkłada, ale nadmierna ilość laktozy w ich jelitach powoduje tragiczne w skutkach konsekwencje ze śmiercią jeża włącznie.

Czytaj też: Jeże mają dziś swoje święto! Dziś dzień tego kolczastego drapieżnika

lasy.gov.pl/fot.LP,Kamil Czech


Autor: Emilia Gromczak 19-11-2021 18:30:09

Niedźwiedź wtargnął do sklepu, ale zamiast demolki zdezynfekował łapy

Do niecodziennej sytuacji doszło w Kalifornii. Niedźwiedź wtargnął do sklepu i o dziwo nie doszło do żadnej demolki. Zwierzę postanowiło zdezynfekować łapy.

Do internetu trafił film z niedźwiedziem w roli głównej. Misiek wszedł do sklepu 7-Eleven w Kalifornii, ale zamiast urządzić dziką demolkę, najpierw zdezynfekował łapy naciskając specjalny dozownik, a potem grzecznie stanął przy ladzie. Klienci sklepu byli w wielkim szoku. 

Niecodzienna sytuacja w Kalifornii

Do internetu trafił hit z niedźwiedziem w roli głównej. Do niecodziennej sytuacji doszło w Kalifornii. Zwierzę weszło do sklepu  7-Eleven w Kalifornii i zadziwiło wszystkich. Zamiast urządzić demolkę, zdezynfekował łapy naciskając specjalny dozownik, a potem grzecznie stanął przy ladzie.

Ten niedźwiedź po prostu wszedł z kulturą do środka, przytrzymał drzwi i zdezynfekował ręce, czego jeszcze chcecie?!niedźwiedź sklep

– piszą żartobliwie użytkownicy TikToka, gdzie trafił ostatni przebój internetu.

Niedźwiedź hitem internetu 

Film przedstawia niecodzienną sytuację, która miała miejsce w Kalifornii. Co ciekawe, ma już ponad osiem milionów wyświetleń. Na nagraniu widać, jak do sklepu 7-Eleven w Olympic Valley próbuje dostać się niedźwiedź. Na początku zainteresował się on kubłami na śmieci, ale szybko zrezygnował i zaczął wdzierać się do środka sklepu. Nagle widzimy krzycząca kobietę, która znajduje się w zamkniętym sklepie. Jest to jej reakcja na fakt, że niedźwiedź otwiera drzwi do sklepu. Kobieta krzyczy: "Boże, on wie jak się otwiera! Idź stąd, wynocha!". Następnie zwierzę staje na dwóch łapach  tuż przy dozowniku na płyn dezynfekcyjny do rąk i zgodnie z zaleceniami pandemicznymi naciska go, uwalniając nieco płynu na łapy. Potem grzecznie staje przy ladzie.

Niedźwiedź na szczęście nie zaatakował nikogo, jednak przypominamy, że w przypadku spotkania z tym zwierzęciem w bliskiej odległości należy zachować ostrożność. Należy przede wszystkim mówić do niedźwiedzia spokojnie i łagodnie i wycofywać się powoli. Ważne jest jednak to, aby nie odwracać się do niego plecami. 

Sprawdź także: Nietypowy pojedynek na Alasce. Niedźwiedź zaatakował rowerzystę podczas jazdy

se.pl/fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 18-11-2021 20:30:00

Ustawa o lasach i ustawa o ochronie przyrody – Sejm uchwalił nowelizację

Ustawa o lasach i ustawa ochronie przyrody zostały uchwalone przez Sejm. Za nowelizacją zagłosowało 261 posłów, przeciw było 169, od głosu wstrzymało się 6.

Sejm uchwalił w środę nowelizację ustawy o lasach i ustawy o ochronie przyrody. Zmienione przepisy są odpowiedzią na wezwanie Komisji Europejskiej do usunięcia uchybień legislacyjnych zgodnie z wymogami "dyrektywy siedliskowej" i "dyrektywy ptasiej".

Ustawa o lasach i ochronie przyrody uchwalona 

Ustawa o lasach i ustawa ochronie przyrody zostały uchwalone przez Sejm. Za nowelizacją zagłosowało 261 posłów, przeciw było 169, od głosu wstrzymało się 6. Wcześniej posłowie odrzucili poprawki złożone przez KO i Polska 2050 dotyczące m.in. wykreślenia odstępstwa od zakazów wobec gatunków objętych systemem ścisłej ochrony na mocy unijnej dyrektywy siedliskowej, a także dodania artykułu stanowiącego, że gospodarka leśna wykonywana zgodnie z wymaganiami dobrej praktyki nie zwalnia z przestrzegania przepisów o ochronie przyrody. Odrzucenie poprawek rekomendowała Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.ustawa o lasach nowelizacja

Nowelizacja ustaw

Nowelizacja jest odpowiedzią na wezwanie KE do usunięcia uchybień legislacyjnych polegających na niezapewnieniu odpowiednich zabezpieczeń w celu ochrony siedlisk leśnych oraz gatunków roślin i zwierząt, zgodnie z wymogami "dyrektywy siedliskowej" i "dyrektywy ptasiej".

Nowela wprowadza m.in. wymóg przeglądu dostępnych danych w celu sprawdzenia występowania gatunków chronionych lub potencjalnych miejsc ich występowania na powierzchni. Doprecyzowuje sposób oznakowania miejsc występowania gatunków chronionych, a także odległości (co najmniej 25 m) od źródeł, rzek, jezior, torfowisk i źródlisk oraz fakultatywnie w miejscach pamięci narodowej i kultu religijnego, gdzie nie stosuje się cięć zupełnych. Ponadto, określa średni poziom ilości martwych drzew na 1 ha powierzchni leśnej oraz zasady pozostawiania drzewostanów do naturalnego obumarcia.

Czytaj także: Ustawa o lasach i ustawa o ochronie przyrody wracają do komisji

fot.pixabay.com 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.