PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Ekologia / Organizacje antyhodowlane / Skandal! Mieli ratować krowy, a tylko dołożyli im cierpienia

Skandal! Mieli ratować krowy, a tylko dołożyli im cierpienia

Autor: Świat Rolnika 2022-08-24 17:00:00
krowy

Skandaliczna sytuacja miała miejsce w ostatnią sobotę w Piszu. Wycieńczone krowy zostały załadowane wbrew wszelkim normom do nieprzystosowanych przyczep.

Zdaniem Jacka Zarzeckiego prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego ratowanie zwierząt przez aktywistów było prowadzone z pogwałceniem prawa. W opinii eksperta zwierzęta nienadające się do transportu powinny zostać uśpione, a nie wiezione setki kilometrów transportem nieprzystosowanym dla bydła wbrew opinii Inspekcji Weterynaryjnej.

Dramatyczna sytuacja krów

Warto przypomnieć kontekst całej sytuacji. Właścicielka gospodarstwa Ewa P. i jej syn Wojciech P. zostali tymczasowo aresztowani na okres dwóch miesięcy. Znęcali się oni nad stadem krów od kilku miesięcy. Zwierzęta były przetrzymywane w drastycznych warunkach. Stały zanurzone – niektóre po szyje – w brei z własnych odchodów wymieszanych z wodą, wypływającą prawdopodobnie z pękniętej rury. Część z nich nie przeżyła.

W sobotę postanowiono krowy ratować. Były one w niezdarny sposób ładowane do nieprzystosowanych pojazdów oraz naczep. Według Jacka Zarzeckiego zwierząt nie da się uratować i powinny zostać uśpione. Dodał on, że całą sytuację odpowiada prokurator, który „nie udźwignął tematu pod naporem organizacji”. Jego zdaniem część zwierząt nadawała się do transportu 20 km dalej, ale reszcie należało ulżyć cierpienie.

Ofiarami krowy, w tle działania aktywistów

Podobnego zdania jest osoba prowadząca profil Facebookowy „Pracownik Inspekcji Weterynaryjnej”. W jego opinii transport zwierząt jest z góry skazany na porażkę, bo mają w płucach gnojowicę i rozwija się im właśnie zachłystowe zapalenie płuc.

„płucach gnojowicę i rozwija się im właśnie zachłystowe zapalenie płuc. Jakby na miejscu w Piszu był empatyczny lekarz weterynarii to by je uśpił jako niezdolne do transportu a nie pozwolił szarpać ciągnikiem do jakiegoś nieprzystosowanego do przewozu samochodu. Nie zezwolił by na transport powodujący zbędne cierpienie, bo te zwierzęta i tak się wycierpiały wystarczająco” – dodał.

W dalszej części tekstu możemy przeczytać o konsekwencjach i kosztach „akcji ratunkowej” w wykonaniu aktywistów. Całość wydarzenia zostanie sfinansowana przez gminę Pisz, ponieważ po wydaniu decyzji o tymczasowym odbiorze zwierzęcia do czasu wyroku i orzeczeniu przepadku samorząd pokrywa koszty, a sprawa będzie się ciągnąć całymi latami.

Czytaj również: Rolnicy znęcali się nad stadem krów. Zwyrodnialcy trafili do aresztu

Źródło: https://twitter.com/jacekzarzecki / https://www.facebook.com/PracownikIW /fot. https://twitter.com/jacekzarzecki