PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Ekologia / Organizacje antyhodowlane / Tak Rosjanie kupili ekologów, przeciwnych gazociągowi Nord Stream

Tak Rosjanie kupili ekologów, przeciwnych gazociągowi Nord Stream

Autor: Monika Faber 2022-03-02 14:30:00
Nord Stream

Inwazja Rosji na Ukrainę sprawiła, że temat Nord Stream wrócił na tapet jak bumerang. Wraz z nim wróciła kwestia niemieckich organizacji ekologicznych.

Przypomnijmy bowiem, że już 11 lat temu media sugerowały, że niemieccy "ekolodzy" zostali przekupieni przez Rosję. Organizacje ekologiczne najpierw głośno protestowały przeciwko budowie gazociągu, ale potem nagle zmieniły swoje stanowisko o 180 stopni. Okazało się, że szefowie tychże organizacji objęli posady w kierownictwie sponsorowanej przez Rosjan ekofundacji.

Nord Stream to duże pieniądze

O sprawie mogliśmy przeczytać już 11 lat temu w… "Gazecie Wyborczej". Chodzi o niemiecką Fundację Ochrony Przyrody Niemieckiego Bałtyku, założoną już w 2011 roku przez władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego, niemieckie organizacje ekologiczne WWF Deutschland, BUND ("Przyjaciele Ziemi") i NABU (Związek na rzecz Ochrony Przyrody i Bioróżnorodności) oraz Nord Stream – kontrolowane przez rosyjski Gazprom konsorcjum. 

To właśnie Nord Stream było jedynym sponsorem fundacji i wyłożyło 5 mln euro na kapitał zakładowy fundacji i kolejne 5 mln euro na programy badawcze. Daje to w sumie 10 milionów euro dla zarządu fundacji, w którym posady objęli ekolodzy, wcześniej protestujący przeciwko budowie gazociągu.

Jak podawała w 2011 roku Gazeta Wyborcza, prezesem antyekologicznej fundacji został szef WWF Deutschland Jochen Lamp, a jego zastępczynią szefowa BUND Corinna Cwielag. Szefowie trzech organizacji ”ekologicznych” weszli do rady fundacji, a jej szefem został przedstawiciel Nord Stream.

Sęk w tym, że WWF i BUND, jeszcze chwilę przed awansem ich szefów, były największymi przeciwnikami budowy gazociągu i przekonywały, że inwestycja zagrażała środowisku. Po paru tygodniach obie organizacje wycofały się z protestu.

Afera polityczna

Silnym obrońcą idei budowy gazociągu od momentu, gdy projekt był jeszcze w fazie negocjacji, byli ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. Dwa tygodnie po podpisaniu umowy na budowę Nord Stream, po przegranych wyborach parlamentarnych, były już kanclerz Gerhard Schröder objął stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej konsorcjum powołanego do budowy gazociągu.

Przejście polityka bezpośrednio zaangażowanego w negocjacje do firmy będącej stroną tych negocjacji uznane zostało za skandal nie tylko przez media niemieckie, ale także przez międzynarodowe i ocenione jako konflikt interesów.

Kilka dni temu, w efekcie inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę, Niemcy zdecydowały się na wstrzymanie certyfikacji drugiego gazociągu Nord Stream. Z kolei spółka, która miała zarządzać nowym gazociągiem, ogłosiła upadłość.

Wydaje się, że Niemcy powoli otwierają oczy w sprawie uzależnienia się kraju od rosyjskiego gazu i już teraz planują budowę nowych terminali LNG oraz umożliwienie elektrowniom węglowym dalszej pracy. Warto przy tej okazji przyjrzeć się niemieckim organizacjom ekologicznym i sprawdzić, czy również w przypadku gazociągu Nord Stream 2 nie doszło do dziwnych awansów wśród ich przedstawicieli.

Czytaj też: Gdy Polska pomaga Ukrainie… Sylwia Spurek chce sankcji na nasz kraj

wyborcza.pl/fot.pixabay