Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Monika Faber 19-11-2021 16:00:00

Extinction Rebellion zorganizowało kondukt żałobny w Wielkiej Brytanii

Extinction Rebellion

Aktywiści i sympatycy Extinction Rebellion w dalszym ciągu opłakują „porażkę” COP26. Na znak żałoby wnieśli trumnę na jeden z popularnych punktów widokowych w Wielkiej Brytanii.

Siedemdziesięciu jeden aktywistów z South Lakes i ich zwolennicy udali się do Orrest Head, aby wyrazić swoją „rozpacz i złość” z powodu „braku poważnych działań” na szczycie klimatycznym w Glasgow.

Extinction Rebellion uważa konferencję COP26 za porażkę

Kondukt żałobny odbył się po cichej ceremonii, podczas której uczestnicy zapisywali swoje myśli na papierze i umieszczali je w trumnie.

Tony Hill, były policjant z Burneside, który kierował akcją zorganizowaną przez Extinction Rebellion, powiedział:

COP26 się nie powiódł. Jedyną szansą, by nasze dzieci i wnuki odziedziczyły planetę bezpieczną dla ludzkiego przetrwania, jest utrzymanie globalnego wzrostu temperatury poniżej wartości 1,5 stopnia Celsjusza.

Zamiast tego, pomimo całej rozmowy, zmierzamy o ponad dwa stopnie, co sprawi, że ogromne części świata będą niezdatne do zamieszkania i spowodują więcej okropnych pożarów, powodzi, susz i nieurodzaju, które widzieliśmy na całym świecie, a także tutaj w UK

– dodał.

Margaret Reid, działaczka Extinction Rebellion z Kendal, powiedziała:

Jestem sfrustrowana i zła z powodu braku poważnych działań. Było dużo gadania i, tak, pewien postęp – ale nigdzie nie było wystarczająco dużo odpowiedzialności.

Nie potrafię tego zrozumieć, kiedy stoimy w obliczu najgorszego kryzysu, z jakim zetknął się świat – dlaczego nie wycinamy paliw kopalnych z naprawdę pilną potrzebą? 

– pytała.

Aktywiści nawoływali mijanych ludzi do łączenia się w zorganizowane grupy

Aktywiści Extinction Rebellion zachęcali ludzi doExtinction Rebellion 0224 angażowania się w lokalne grupy, aby skłonić przywódców do przekształcenia „słów w czyn”.

Fiona Atkinson, emerytowana nauczycielka z Kendal, powiedziała:

To był sposób, aby pomóc nam przezwyciężyć rozczarowanie COP26, a następnie, co bardzo ważne, przejść od niego z nową determinacją. Wzywamy wszystkich, aby każdy niepokój, rozczarowanie lub złość, którą odczuwają, zamienili w działanie.

Jesteśmy to winni naszym dzieciom i wnukom oraz tej pięknej planecie. Dołącz do lokalnych i krajowych grup nacisku, które pracują na rzecz bezpieczniejszej przyszłości. Razem mamy moc, aby naciskać naszych liderów, aby zamieniali słowa w czyny

– dodała.

Przypomnijmy, że w ubiegły weekend aktywiści Extinction Rebellion zostali aresztowani za blokowanie przejazdu burmistrza w Londynie.

Czytaj też: PETA żąda usunięcia słowa ,,bullpen” ze słownictwa sportowego

thewestmorlandgazette.co.uk/fot.Twitter

Opublikował:
Monika Faber
Author: Monika Faber
O Autorze
z wykształcenia prawnik, z zamiłowania rolnik. Połączenie tych dwóch profesji pomaga zrozumieć jak wymagające jest dzisiejsze rolnictwo. Jestem dumna z polskiej wsi.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Monika Faber 06-12-2021 11:16:31

Sylwia Spurek oburzyła się, że PSL nie chce niszczyć polskiego rolnictwa

Europosłanka Sylwia Spurek oburzyła się wystąpieniem lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. ,,Doktorkini” jest zła, że ten nie chce niszczyć polskiego rolnictwa.

Wystąpienie Kosiniaka-Kamysza na weekendowym konwencie PSL skrytykowała na swoim Twitterze. Oburzyła się, że polityk nie chce zamykać hodowli zwierząt i walczyć o ich „prawa”. Dodatkowo nie zabrakło również wtrącenia kwestii praw osób LGBTQ. Co one mają wspólnego ze zwierzętami? Tego nie wiemy. Pogarda dla polskich rolników ze strony organizacji antyhodowlanych i pseudoaktywistów jest coraz bardziej widoczna.

Spurek oburzona wystąpieniem Kosiniaka

,,W wystąpieniu Kosiniaka-Kamysza nic o ważnych i koniecznych zmianach w rolnictwie, o walce z katastrofą klimatyczną, o likwidacji ferm przemysłowych, o prawach osób żyjących w ich sąsiedztwie. A za swój sukces uważa zablokowanie walki o prawa zwierząt…” – oburza się na Twitterze Sylwia Spurek.

Europosłanka zapowiedziała również, że niszczenie hodowli zwierząt to nieunikniona przyszłość. Czy właśnie tego chce lewica, błądząca w odmętach ekoszaleństwa?

,,Zamiast mówić o sprawiedliwej transformacji na wsi, zamiast przygotowywać rolników/czki na nadchodzące zmiany - sprawia wrażenie, jakby nic miało się nie zmienić. A przecież tak, jak wygaszamy kopalnie, tak będziemy wygaszać fermy. Dlaczego oni ukrywają to przed ludźmi?” – dodaje.

Pogarda dla polskich rolników

Europosłanka stwierdziła również wprost, że PSL staje się problemem, takim, jakim jest PiS.

,,Obawiam się, że jeżeli PSL znajdzie się w nowym Sejmie i będzie potrzebne do większości, to możemy zapomnieć o walce o prawa kobiet, prawa osób LGBTIQ, walce z katastrofą klimatyczną i o prawa zwierząt. Chyba nie tylko PiS jest naszym problemem…” – stwierdziła Spurek

Oczywiście w komentarzach nie mogło zabraknąć pełnych miłości i tolerancji komentarzy sympatyków Sylwii Spurek. Jesten z fanów ,,doktorkini” postanowił nazwać lidera PSL… wiejskim troglodytą.

,,Kosiniak-Kamysz to wiejski troglodyta, mentalnie na poziomie sprzed 200 lat. Jest nerwowy, ponieważ partia chłopska nie ma w ogóle poparcia na wsi. Szkoda nerwów na jego brednie” – czytamy.

Pogarda dla polskich rolników ze strony organizacji antyhodowlanych i pseudoaktywistów jest coraz bardziej widoczna. Najwyraźniej Sylwii Spurek taki stan rzeczy nie przeszkadza.

Czytaj też: Sylwia Spurek znowu odlatuje i proponuje… zakaz jeździectwa

tt/fot.fb


Autor: Monika Faber 06-12-2021 10:30:38

Hodowcy dbają o zwierzęta, bo im się to po prostu opłaca

Pieniądz rządzi światem, a pseudoekolodzy przekonują, że hodowcy zwierząt to mordercy, którzy dla zabawy dręczą i mordują swoje zwierzęta. Czy aby na pewno?

Organizacje antyhodowlane zdają sobie sprawę, że obraz wart jest więcej niż tysiąc słów. Profile pseudoekologów pełne są więc zdjęć z rzekomą bezdusznością, tragicznymi warunkami chowu i okrucieństwem hodowców. Chwytem pseudoekologów jest nie tylko odpowiedni dobór, kadrowanie czy kolory zdjęcia, ale najczęściej w ogóle to, że są to zdjęcia albo spoza Polski albo z przeszłości. Dziś, żaden polski hodowca nie pozwoliłby sobie na takie postępowanie. I to nie z nagłej miłości do zwierząt, czy strachu przez ich obrońcami. Prawo to tylko narzędzie. Prawdziwym motywem jest ekonomia i chęć zysku. Dlatego każdy z hodowców dąży do tego, by zwierzęta były utrzymywane w optymalnych warunkach, w zdrowiu, dużo jadły i szybko rosły.

Hodowcy: Pieniądz rządzi światem

Oczywistą motywacją do przestrzegania przepisów jest nie tylko obawa przed karą. Hodowcy doskonale znają związek między właściwymi warunkami chowu i prawidłowym zarządzaniem stadem, a efektem ekonomicznym. Zwierzęta zestresowane, chore, zmarznięte czy przegrzane częściej chorują i mało jedzą. Zamiast przychodu przynoszą straty, także w postaci wysokich kosztów wynikających z ich leczenia. Również transport, bardzo stresujący dla świń, może wpływać na powstawanie wad mięsa, nie mówiąc już o tym, że stres w trakcie tuczu, przewozu czy uboju obniża jakość mięsa, a podwyższa koszt przetwórstwa.

Widząc w sieci kolejne biało czarne zdjęcie z sugestywnym podpisem „ludzie świniom zgotowali ten los” warto sprawdzić czy zdjęcie nie pochodzi z zeszłego stulecia, albo zrobiono je gdzieś w bardzo odległym od Europy kraju. Europejskie prawo a przede wszystkim czysty interes hodowców dość skutecznie motywuje do zachowania jak najwyższych standardów chowu świń, krów czy drobiu. 

Najważniejszym dokumentem o dobrostanie zwierząt w Polsce jest Europejska Konwencja o ochronie zwierząt hodowlanych i gospodarskich. Zasady ochrony zwierząt ustanowione w Konwencji wskazują obszary, które mają podstawowe znaczenie dla zagwarantowania zwierzętom ochrony i obejmują: zapewnienie właściwych pomieszczeń, żywienie, pojenie i opiekę, zgodnie z ich fizjologicznymi i psychologicznymi potrzebami, wiedzą naukową i stosowaną praktyką, które musi zapewnić hodowca.

Kłamstwa pseudoekologów

Jako przykład okrucieństwa obrońcy zwierząt zamieszczają Hodowcy swin pseudoekolodzy zdjęcia ciasno zbitej grupy świń czy krów. Tymczasem oba gatunki są zwierzętami stadnymi. Bliskość i dotyk innych członków stada daje poczucie bezpieczeństwa, bo tak kiedyś te zwierzęta chroniły się przed atakiem drapieżców. Dlatego przepisy mówią, że np. świnia cięższa niż 110 kg powinna mieć dla siebie co najmniej 1 metr kwadratowy podłogi, knur potrzebuje minimum 6 metrów. Podłoga w kojcu musi być twarda, gładka, równa, stabilna i nie powinna być śliska. Zwierzę musi mieć swobodę ruchu, możliwość kładzenia się, leżenia czy wstawania. Dla zwierząt ważny jest wzajemny kontakt wzrokowy.

To również badania zachowań w naturze powodują, że hodowcy pozwalają prośnym lochom na budowanie gniazd przed porodem. Co więcej, kojec zaopatruje się w materiał na budowę takiego gniazda. Konstrukcja samego kojca umożliwia swobodny dostęp prosiąt do lochy. Nie wszystko jednak, co naturalne jest dla świń dobre. Dlatego kojce posiadają specjalne przegrody, żeby locha nie zgniotła przypadkiem prosięcia. Na wolności ginie tak nawet kilka prosiąt w miocie.

Świnie są zwierzętami dziennymi, dlatego nie wolno utrzymywać ich w ciemności. Przepisy mówią, że zwierzęta powinny mieć dostęp do światła co najmniej 8 godzin dziennie, dlatego w chlewni oprócz okien (światło naturalne) jest stosowane oświetlenie sztuczne. Świnie są wrażliwe na dźwięki. W chlewniach hałas nie powinien być ani stały ani wywoływany nagle, a jego natężenie nie powinno przekraczać 85 dB. To mniej więcej tyle, ile wytwarza jadąca winda albo ręczna piła do drewna podczas cięcia.

Wbrew temu, co się mówi (np. brudny jak świnie), zwierzęta te są bardzo wrażliwe na zapachy i mają wyczulony węch. Dlatego we Francji, świnie wyszukują trufle, za którymi przepadają. Przepisy wyraźnie określają dopuszczalny w chlewniach poziom gazów i zapylenia, ale także temperaturę, obieg czy wilgotność względną powietrza. Z tych samych powodów tak ważne jest szybkie usuwanie z kojców odchodów i niezjedzonych reszek paszy.

Transport świń to jedna z częściej poruszanych przez obrońców praw zwierząt kwestii. Przy transporcie ważna jest nie tylko, wymagana kodeksem drogowym, ostrożność, ale i warunki przewozu zwierząt. Dziś do ich przewozu służą wyspecjalizowane przyczepy z klimatyzatorami, przegrodami, odpowiednią podłogą, a osoby odpowiedzialne za transport zwierząt muszą być przeszkolone.

Czytaj też: MRiRW: Aktywiści prozwierzęcy przeprowadzają "kontrole" NIELEGALNIE

POLPIG/fot.pixabay


Autor: Monika Faber 03-12-2021 11:30:38

MRiRW: Aktywiści prozwierzęcy przeprowadzają "kontrole" NIELEGALNIE

Aktywiści nie mają prawa kontrolować stanu zwierząt, ani też wchodzić na prywatne posesje. Potwierdza to odpowiedź na interpelację posła Konfederacji.

Wiceszef resortu rolnictwa Szymon Giżyński przedstawił jasną odpowiedź w sprawie interpelacji posła Konfederacji Michała Urbaniaka, odnośnie uprawnień kontrolnych i prawa do wchodzenia na czyjąś posesję przez samozwańczych "inspektorów". Pseudoekolodzy po prostu łamią prawo i włamują się na prywatne posesje.

Aktywiści nie mają prawa przeprowadzać kontroli

Aktywiści nie są uprawnieni do przeprowadzania żadnych kontroli, a tym bardziej wchodzenia gdzieś wbrew woli właściciela posesji. Nie jest to opinia, a fakt i obecny stan prawny. Potwierdził to wiceszef resortu rolnictwa Szymon Giżyński.

,,Zgodnie z obowiązującym prawodawstwem organizacje społeczne, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, nie posiadają uprawnień kontrolnych. Organizacjom tym nie przysługuje także prawo wejścia na teren prywatny bez uzyskania zgody właściciela. Organizacje te często jednak, poprzez stosowanie „umundurowania” i nazewnictwa takiego jak np. „inspekcja” czy „straż”, mogą wywoływać u osoby, u której zamierzają podjąć interwencję przekonanie, że ma ona do czynienia z instytucją państwową dysponującą wszelkimi środkami do jej skutecznego przeprowadzenia” – czytamy w oficjalnej odpowiedzi ministerstwa rolnictwa.

Tak wygląda obecny stan prawny i nikt nie może tego podważyć. Niestety, w praktyce wygląda to zupełnie inaczej, a rolnicy są bardzo często zastraszani przez radykalnych pseudoekologów. Przykładem jest niedawna historia, gdy to umundurowani aktywiści DIOZ wtargnęli na posesję właściciela, którego psa wcześniej ukradli. Mężczyzna pogonił ich wiatrówką, a ekolodzy robią teraz z siebie ofiary.

Włamania, groźby, kradzieże...

Resort rolnictwa przypomina, że prawo do Aktywisci DIOZ palmiarnia Legnicaodebrania zwierzęcia w przypadku niecierpiącym zwłoki mają wyłącznie: policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Aktywiści pseudoekologiczni, którzy zabierają zwierzęta, robią to w sposób nielegalny, czyli – nie bójmy się użyć tego słowa – po prostu je kradną.

,,Należy przy tym zwrócić uwagę, że zgodnie z art. 193 Kodeksu karnego 1: „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”” – czytamy dalej w odpowiedzi.

,,Oczywiście, że w Polsce dochodzi do przypadków znęcania nad zwierzętami. Oczywiście, że te interwencje – w dużej mierze – są bardzo potrzebne lub wręcz niezbędne. Ludziom trzeba zabierać zwierzęta, gdy jest to konieczne. Tylko nie może to wyglądać tak, że jakaś wulgarna baba drze mordę na bogu ducha winną staruszkę, bo dostała donos od jej sąsiadki. Nie może gówniarz w sztucznym mundurze zastraszać właścicieli psa, bo wydaje mu się, że jest ważniejszy od ABW, CBA i wszystkich innych 3-literowych skrótów. Mdłości można dostać od tych na siłę naciąganych opisów, gdzie na wstępie miał być oprawca zabijający zwierzęta siekierą, a później okazuje się, że jeden z psów jakiegoś dziadka miał wrośnięty pazur, i to w sumie tyle zaniedbań. Takie akcje uderzają w cały ruch obrony zwierząt w Polsce” – czytamy na profilu

Czytaj też: Działaczka DIOZ do rolnika: ”Będziesz ku*wa sam w katuszach zdychał”

MRiRW/fb/fot.AR/fot.screen yt

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.