Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 16-11-2021 23:00:44

Zbiornik na Wilczych Dołach powstanie. Ruszają prace przy budowie

Zbiornik na Wilczych Dołach

Gliwicki samorząd rozpoczął prace przy budowie suchego zbiornika retencyjnego na potoku Wójtowianka. Będzie to tzw. zbiornik na Wilczych Dołach. Sprawa od miesięcy wzbudza sprzeciw części miejscowej społeczności.

Miasto przekonuje, że suchy zbiornik na tzw. Wilczych Dołach, pomiędzy osiedlem Sikornik, a obwodnicą miejską, zabezpieczy centrum miasta przed powodzią, na co dzień służąc mieszkańcom jako miejsce wypoczynku i rekreacji. Grupa mieszkańców obawia się jednak, że miejsce utraci obecny charakter i zniszczone zostaną cenne przyrodnicze siedliska.

Rusza inwestycja na potoku Wójtowianka Zbiornik na Wilczych Dołach budowa

Jak przekazał gliwicki magistrat w biuletynie rozesłanym we wtorek późnym popołudniem, procedury administracyjne wydłużyły przygotowania do realizacji inwestycji o ponad półtora roku. Grupa mieszkańców, głównie z pobliskiego nowego osiedla, złożyła ponad 50 pism, odwołań i protestów do różnych instytucji i organów.

Żaden z tych podmiotów nie podważył prawidłowości działań miasta. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska utrzymała w mocy tzw. decyzję derogacyjną, zezwalającą na odstępstwa od zakazów w stosunku do gatunków zwierząt objętych ochroną.  Rozpoczęło się już przygotowanie terenu pod budowę, która może ruszyć w tym roku, a powinna zakończyć się pod koniec 2022 r.

– podało miasto.

Jak przekazał samorząd, obecnie trwają prace związane z ogrodzeniem terenu budowy. Następnie teren przebadają archeolodzy. Później rozpoczną się prace ziemne, które mają być prowadzone pod nadzorem przyrodniczym. Zbiornik na Wilczych Dołach, jako inwestycja obejmie 10 hektarów.

Konieczne będzie usunięcie roślinności kolidującej z inwestycją – chodzi głównie o niewielkie drzewa oraz krzewy porastające koryto potoku na odcinku około 600 m, na którym ma powstać zbiornik. Zastąpione zostaną przez nową roślinność. Natomiast cenne, duże drzewa rosnące w bezpośrednim sąsiedztwie zostaną zachowane i zabezpieczone przed uszkodzeniem.

– wskazano w biuletynie.

Przedstawiciele samorządu uściślili, że inwestycja obejmie 10 hektarów, a zieleń pokrywać będzie docelowo 70 proc. tego obszaru (elementy betonowe zajmą 1,3 proc.). Na potoku Wójtowianka wykonany zostanie zbiornik retencyjny z niezbędnymi urządzeniami hydrotechnicznymi, który chronić będzie przed zalaniem część śródmieścia. Suchy zbiornik retencyjny ma być tak ukształtowany, aby mógł być na co dzień wykorzystywany przez mieszkańców jako miejsce wypoczynku.

Budowa zbiornika retencyjnego ma kosztować około 16,5 mln zł, z tego 85 proc. zapewni dotacja unijna. Ok. 4 mln zł wsparcia z UE miasto pozyskało też na zazielenienie terenu. Część prac, obejmująca budowę zbiornika i nasadzenia roślinności, zrealizowana ma zostać w pierwszej kolejności. Potem mają powstać elementy małej architektury służące rekreacji.

Kontrowersyjny zbiornik na Wilczych Dołach

Miasto argumentuje, że w przeprowadzonym badaniu opinii publicznej ponad 70 proc. mieszkańców poparło budowę przy założeniu, że zbiornik na Wilczych Dołach będzie obiektem spełniającym funkcje rekreacyjne, na terenie którego będzie dominowała zieleń. Docelowo teren ma mieć charakter parkowy, ze ścieżkami dla rowerzystów i pieszych; posadzona ma zostać duża liczba roślin.

Występujących przeciw budowie zbiornika w tym kształcie wspierali w ostatnich miesiącach m.in. ówczesny minister środowiska Michał Woś (SP) i wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Alina Nowak, ale też posłowie Lewicy Wanda Nowicka i Maciej Konieczny. Politycy zgadzali się z protestującymi, że działania przeciwpowodziowe są potrzebne, ale zbiornik na potoku Wójtowianka niesie ze sobą zagrożenia dla środowiska i szkody dla jakości życia mieszkańców.

Czytaj także: Staw – Rząd zajmie się liberalizacją przepisów dotyczących budowy

fot.pixabay.com



Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 22:00:00

Badanie: Negatywne skutki pandemii odczuło 65 proc. polskich firm

65 proc. średnich i dużych firm negatywnie odczuło skutki pandemii – podają wyniki opublikowane podczas 7. edycji Bilansu Kapitału Ludzkiego.

Dodatkowo prawie połowie firm spadły obroty. W branżach związanych z handlem, zakwaterowaniem, gastronomią i usługami spadek obrotów dotknął 70 proc. firm. Badanie Bilans Kapitału Ludzkiego realizowane jest przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim od 2009 r. Opublikowany w poniedziałek raport jest oparty na wynikach dwóch fal badań: z jesieni 2019 r., czyli sprzed pandemii oraz z jesieni 2020 r.

Pomimo pandemii forma wykonywanej pracy nie zmieniła się

W przypadku zdecydowanej większości uczestników badania (90 proc.) aktywność zawodowa na przestrzeni lat 2019–2020 nie uległa zmianie. Osoby, które w 2019 r. pracowały, ale przestały to robić w 2020, stanowiły 5 proc. Odwrotna sytuacja (tj. ktoś, kto nie pracował w 2019, zaczął w 2020) miała miejsce w 4 proc. przypadków. Osoby, które znalazły się na bezrobociu, stanowiły niecały 1 proc. badanych. Największy spadek zatrudnienia (9,5 pkt proc.) zauważono wśród osób wykonujących prace, których funkcjonowanie było najsilniej ograniczone przez skutki pandemii, tj. pracowników usług i sprzedawców.skutkipandemii2

Dla większości pracowników pandemia nie zwiększyła możliwości wykonywania pracy zdalnej. Przed wybuchem pandemii ok. 8 proc. pracowników deklarowało wykonywanie pracy zdalnej, głównie z przewagą tradycyjnej formy świadczenia pracy. Wybuch pandemii zwiększył zakres pracy zdalnej w wypadku ok. 30 proc. pracowników, głównie tych, którzy mieli wcześniejsze doświadczenie z tego typu pracą. Zazwyczaj im bardziej specjalistyczny zawód wykonywały te osoby, tym szansa na pracę zdalną była wyższa. Jak podkreślono, największą transformację przeszedł zawód nauczyciela, który przed pandemią w bardzo małym stopniu był wykonywany zdalnie. W przypadku większości (71 proc.) pracowników pandemia nie przyniosła zmiany formy wykonywanej pracy.

Wzrost obciążenia pracą w 2020 r. częściej deklarowali mężczyźni niż kobiety, w tym szczególnie mężczyźni specjaliści, a także panowie posiadający dzieci. Jak podkreślili autorzy raportu, może to wynikać z większego „przyzwyczajenia” kobiet do równoległego łączenia wielu aktywności (w tym opieki nad dziećmi), ale też z częstszego przejmowania przez nie pełnej opieki nad dziećmi. Oprócz dużego obciążenia pracą, mężczyznom dolega również samotność, głównie rolnikom.

Skutki pandemii najmocniej odczuły gastronomia i hotelarstwo

Badanie objęło też średnie i duże firmy. W porównaniu z poprzednimi okresami wyraźnie wzrósł odsetek przedsiębiorców twierdzących, że na swoją działalność poświęcają więcej czasu niż przed rokiem. Dotyczyło to zwłaszcza branż związanych z usługami specjalistycznymi, jak działalność prawnicza, doradztwo z zakresu gospodarki i zarządzania, rachunkowość i podatki czy usługi informatyczne, a więc tych rodzajów usług, na które popyt mógł wzrosnąć w czasie zmagania się przedsiębiorców z pandemicznymi restrykcjami.

Wśród głównych utrudnień działalności gospodarczej w 2020 r. na pierwszym miejscu firmy wymieniały ograniczenia covidowe, które w takiej lub innej formie dotknęły ponad połowę firm, a dla co piątej stanowiły najważniejszy problem, z jakim trzeba było się mierzyć. Dopiero na kolejnych miejscach znalazły się wysokie podatki, uciążliwe przepisy i zbyt duża konkurencja.

W badaniu odnotowano też radykalne pogorszenie dynamiki obrotów średnich i dużych firm. Z ponad 50 proc. do 30 proc. zmalał odsetek firm deklarujących utrzymanie obrotów na dotychczasowym poziomie, a znacząco wzrósł odsetek – z kilkunastu do prawie 50 proc. – firm, którym obroty spadły. W branżach związanych z handlem, zakwaterowaniem, gastronomią i usługami taki spadek deklarowało 70 proc. firm. W zdecydowanej większości spadki obrotów wiązane były z sytuacją epidemiczną.

W kolejnych 12 miesiącach spadku obrotów spodziewało się ponad 40 proc. firm, a wzrostu – 12 proc. (rok temu nastroje były odwrotne: spadku obrotów obawiało się 17 proc. firm, a na wzrosty liczyło ponad 30 proc.).

65 proc. średnich i dużych firm przyznało w badaniu, że doświadczyło negatywnych skutków pandemii. Najczęściej deklarowała to branża handlowa, hotelarska i gastronomiczna, w dalszej kolejności przemysł i górnictwo. W najmniejszym stopniu negatywnych skutków pandemii doświadczyło budownictwo i transport.

Zobacz też: Sklepy w Polsce nie mogą się pozbierać po pandemii koronawirusa

źródła:PAP/fot.pixabay.com


Autor: Emilia Gromczak 06-12-2021 21:30:00

Ekoschematy – zasadnicze znaczenie dla wspierania dochodów rolniczych

Według ekspertów ekoschematy będą miały zasadnicze znaczenie dla wspierania dochodów rolniczych. Znamy proponowane stawki dla poszczególnych praktyk.

Resort rolnictwa opublikował III wersję Krajowego Planu Strategicznego, który zastąpi dotychczasowy PROW. W polskim KPS znalazło się 16 różnych ekoschematów do wyboru, które dotyczą m.in. posiadanie planu nawożenia, dobrostanu zwierząt czy też produkcji ekologicznej. Według WIR, dobranie 3 ekoschematów pozwoli dopiero na wyrównanie poziomu dopłat bezpośrednich do tego, co rolnik otrzymuje dzisiaj.

Ekoschematy kluczowe w WPR

W polskim Krajowym Planie strategicznym znalazło się 16 różnych ekoschematów. Jak wskazują eksperci, to właśnie one będą miały zasadnicze znaczenie dla wspierania dochodów rolniczych. Symulacje przeprowadzone przez WIR wskazują, że dobranie 3 ekoschematów pozwoli dopiero na wyrównanie poziomu dopłat bezpośrednich do tego, co rolnik otrzymuje dzisiaj. Ponadto, jak zauważa WIR, eksochematy będą dostępne dla większych gospodarstw rolnych, co w połączeniu z płatnością redystrybucyjną spowoduje, że duże, rodzinne gospodarstwa towarowe, które wytwarzają około 70% krajowej produkcji rolniczej będą miały pogorszone warunki konkurencyjności.ekoschematy praktyki

16 różnych praktyk 

W ramach ekoschematów wyróżniono 16 różnych praktyk. Znane są już proponowane stawki płatności dla każdej z nich. MRiRW zastrzega możliwość skorygowania stawek w przypadku dużego zainteresowania. Ekoschematy to dla rolnika konieczność podjęcia racjonalnej decyzji, która powinna opierać się na rachunek ekonomicznym korzyści i kosztów.

Oto proponowane stawki: dobrostan zwierząt (stawki uzależnione od gatunku zwierząt, najwięcej 595 zł/szt. w przypadku dobrostanu krów mlecznych), rolnictwo ekologiczne – stawki zróżnicowane w zależności od wariantu od 1000 do 3000 zł/ha, obszary z roślinami miododajnymi – 1 198 zł/ha obszaru miododajnego, międzyplony ozime/wsiewki śródplonowe – 786 zł/ha wsiewki lub międzyplonu, zróżnicowana struktura upraw – 339 zł/ha, ekstensywne użytkowanie TUZ z obsadą zwierząt (od 0,3 do 1,5 DJP/ha) – 1 050 zł/ha, zróżnicowana struktura upraw – 339 zł/ha, opracowanie i przestrzeganie planu nawożenia / narzędzie FAST – wariant podstawowy 129 zł/ha (tylko plan), wariant z wapnowaniem 649 zł/ha (raz na 4 lata),  doglebowej – 291 zł/ha, uproszczone systemy uprawy – 601 zł/ha, zagospodarowanie resztek pożniwnych w formie mulczu (matowania) – 382 zł/ha, wymieszanie obornika na gruntach ornych w ciągu 12 godzin od aplikacji (potwierdzane za pomocą zdjęć w aplikacji ARiMR) – 428 zł/ha, stosowanie płynnych nawozów naturalnych innymi metodami niż rozbryzgowo, tj. w formie aplikacji doglebowej – 291 zł/ha, retencjonowanie wody na trwałych użytkach zielonych (tylko w połączeniu z wybranymi pakietami przyrodniczymi) – 280 zł/ha, utrzymanie zadrzewień śródpolnych – 2 494 zł/ha zadrzewień, utrzymanie systemów rolno-leśnych – 300 zł/ha, przeznaczenie 10% powierzchni UR w gospodarstwie na obszary nieprodukcyjne – 85 zł/ha, prowadzenie produkcji roślinnej w systemie Integrowanej Produkcji Roślin – 1300 zł/ha, biologiczna ochrona upraw – 400 zł/ha.

Czytaj: Rolnictwo ekologiczne – producenci rolni przeciwko nowym podatkom

wir.org.pl/fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 21:00:00

Anna Moskwa: Polskie rzeki pod kątem jakości pozostawiają wiele do życzenia

Polskie rzeki pod kątem jakości pozostawiają jeszcze dużo do życzenia – powiedziała w poniedziałek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Niezbędna jest współpraca pomiędzy instytucjami, które zajmują się w Polsce zarówno ochroną środowiska, jak i ochroną wody – dodała minister. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej "Stop zanieczyszczaniu rzek" poinformowała o zacieśnieniu współpracy Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie na rzecz ochrony polskich rzek.

Polskie rzeki w 60 procentach posiadają umiarkowaną jakość wód

„Polskie rzeki pod kątem jakości pozostawiają jeszczePolskie rzeki 02 wiele do życzenia, stąd niezbędna jest współpraca między instytucjami, które zajmują się zarówno ochroną środowiska, jak i ochroną wody. W dniu dzisiejszym chcemy państwu zaprezentować wzorcową współpracę pomiędzy Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska a Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie. Wody Polskie w ostatnim czasie wykryły wiele nielegalnych zrzutów ścieków do wody. Są to zarówno zrzuty przemysłowe, jak i zrzuty osób indywidualnych” – powiedziała podczas poniedziałkowej konferencji minister klimatu, Anna Moskwa.

Dodała, że ścisła współpraca między GIOŚ a Wodami Polskimi pozwoli na lepszy codzienny monitoring wody oraz na lepszą interwencję między innymi w sytuacjach kryzysowych.

W ostatnim czasie odbyło się 20 tys. kontroli, które wykazały, że 7 tys. zrzutów ścieków do wody działa bez pozwolenia.

“Dla nas jest istotne, aby nie tylko stosować sankcje, ale także, żeby dać szansę na legalizację zrzutów, a przede wszystkim, aby nie zrzucać nieczystości, które są tak brudne, że powodują zły stan wody” – powiedział wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk.

Według niego, zasada abolicji, jaka jest obecnie stosowana, pozwala na legalizację zrzutów do rzek pod warunkiem spełnienia odpowiednich kryteriów w tym zakresie. Dodał, że obecnie polskie rzeki w 60 procentach mają umiarkowaną jakość wód, więc „nie jest dobrze ani nie jest tragicznie”.

Głównym celem instytucji jest poprawa jakości wód

Jak powiedział prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Przemysław Daca, w ostatnim czasie pięciokrotnie zwiększyła się liczba legalizowanych urządzeń.

„To dużo, ale chcemy zaapelować do podmiotów gospodarczych, aby przystąpiły do legalizacji. Mamy informacje o nielegalnych rurach. Wy wiecie, że je macie, więc czas je zalegalizować. Inaczej będziemy działać stanowczo i nie zawahamy się zatkać rury czy ją zlikwidować na koszt właściciela” – powiedział Daca.

Jak wyjaśniła minister klimatu Anna Moskwa, celem jest aby polskie rzeki zanotowały poprawę jakości wód.

„Naszą ambicją jest, aby stan wody w rzekach był dobry albo wręcz bardzo dobry” – powiedziała Moskwa.

Czytaj też: Stany wód w rzekach głównych są obecnie nadal niskie

PAP/fot.Pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.