Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Sebastian Wroniewski 15-10-2021 21:00:00

Wody Polskie rozpoczynają kontrole urządzeń odprowadzających ścieki

Wody Polskie

Wody Polskie rozpoczęły weryfikację formalno-prawną dotyczącą czynnych i nieczynnych urządzeń wodnych służących do odprowadzania do rzek ścieków lub wód opadowych i roztopowych.

Wody Polskie oprócz przeciwdziałaniu powodziom i suszom, mają także za zadanie troszczyć się o dobry stan wód

Dotychczas Wody Polskie zidentyfikowały ponad 20 tysięcy różnego typu rur, które uchodzą do polskich rzek, co może bezpośrednio przekładać się na ilość zanieczyszczeń, jakie dostają się do wód. W stosunku do ponad 1/3 z nich, z uwagi na m.in. brak stosownych pozwoleń wodnoprawnych, niezbędne jest podjęcie działań administracyjnych. Należą do nich rozpoczęte dziś kontrole podmiotów, które nie mają wymaganych prawem pozwoleń wodnoprawnych.

Do statutowych zadań Wód Polskich, obok przeciwdziałania powodzi i suszy, należy również troska o dobry stan wód. Według danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska tylko 10% rzek w Polsce ma stan/potencjał ekologiczny bardzo dobry lub dobry, 60% umiarkowany, a 30 % słaby lub zły. W kwestii czystości rzek nie wypadamy najlepiej także na tle Europy. Raport Europejskiej Agencji Środowiska podaje, że niemal 40% wód powierzchniowych w UE ma dobry lub bardzo dobry stan.

Na jakość wód w Polsce wpływa ich skażenie biogenami rolniczymi, ściekami przemysłowymi i bytowymi. Dużym problemem jest również zanieczyszczenie rzek i zbiorników wodnych różnego typu odpadami, Z uwagi na to, że w ostatnich latach, w skali kraju wiele razy zgłaszane były przypadki zanieczyszczenia wód, Prezes spółki Wody Polskie podjął decyzję o weryfikacji istniejących wylotów do rzek. Daje to możliwość identyfikacji czynnych oraz nieczynnych urządzeń, których właścicielami są osoby prywatne oraz przedsiębiorstwa korzystające z wód.

Jednym z naszych priorytetów jest czystość rzek! Dlatego rozpoczynamy kontrole pozwoleń wodnoprawnych urządzeń odprowadzających ścieki do polskich rzek. Zidentyfikowaliśmy ponad 20 tys. rur, a 1/3 z nich nie ma zezwoleń

– powiedział Prezes Daca podczas briefinu prasowego.

Czytaj też: Stan jezior na Warmii i Mazurach będzie skuteczniej monitorowany?

Wody Polskie – poszczególne etapy przeprowadzanych kontroli

Wody Polskie zweryfikowały już część potencjalnychWody Polskie 024 wylotów urządzeń kanalizacyjnych – w tym ściekowych i deszczowych, przelewów burzowych, zlokalizowanych m.in. w skarpach rzek. W proces zaangażowane były różne zespoły Wód Polskich. Ekipy utrzymania z Nadzorów Wodnych przeprowadziły wizje w terenie, a specjaliści z Pionu Usług Wodnych oraz Pionu Zarządzania Środowiskiem Wodnym przeprowadzili weryfikację formalną, w tym analizę dokumentacji. Łącznie, na dzień 30 września bieżącego roku zidentyfikowano 20 301 wylotów do rzek.

Kolejnym etapem działań jest powiązanie istniejącego wylotu z dokumentacją czyli posiadanym pozwoleniem wodnoprawnym. Na chwilę obecną okazało się, że na 20 301 urządzeń wodnych służących do korzystania z wód, ponad 13 tys. posiada aktualne pozwolenia wodnoprawne, natomiast w odniesieniu do blisko 7 tys. pozostałych wylotów, brak jest stosownych pozwoleń wodnoprawnych lub informacji o nich. W wielu przypadkach dotychczas nie udało się ustalić właścicieli części urządzeń.

Na podstawie zebranych informacji Wody Polskie rozpoczęły kontrole podmiotów, które posiadają urządzenia wodne i w przeszłości miały pozwolenia wodnoprawne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, właściciel – podmiot korzystający z wód powinien legitymować się zarówno stosownym pozwoleniem wodnoprawnym na korzystanie z wód, jak i uregulowaną kwestią wykonania samego urządzenia wodnego. Przepisy prawa dopuszczają możliwość likwidacji takiego urządzenia przez Wody Polskie na koszt właściciela. Z uwagi na to, że część wylotów znajduje się w wałach przeciwpowodziowych, ich pochopne, niefachowe usunięcie może zwiększać zagrożenie powodziowe.

Celem obecnych działań jest zmobilizowanie potencjalnych właścicieli do legalizacji urządzeń wodnych. Zgodnie z przepisami prawa właściciel, który nie posiada pozwolenia wodnoprawnego na wykonanie urządzenia wodnego ma możliwość jego legalizacji. Jeżeli właściciel wykonanego nielegalnie urządzenia wodnego nie złożył wniosku o jego legalizację, właściwy organ Wód Polskich nakłada obowiązek likwidacji urządzenia. Podejmowane przez Wody Polskie działania wymagają współpracy z jednostkami samorządowymi gmin, starostw oraz województw, w celu pozyskania niezbędnych informacji. O efektach działań Wody Polskie będą informować inspektoraty ochrony środowiska, a adekwatnie do ustaleń, w części spraw będą one kierowane na drogę postępowania w sprawach wykroczeń. Każda ze spraw będzie analizowana indywidualnie.

Przeprowadzone analizy ułatwią podejmowanie działań, których celem jest poprawa stanu jakościowego wód. Umożliwi to właściwe zarządzanie zasobami wodnymi w aspekcie jakościowym wód i pozwolą na doprowadzenia do zgodnego z prawem korzystania z nich. Nielegalne zrzuty nieczystości najczęściej odbywają się pod osłoną nocy, co sprawia że proceder ten jest trudny do ustalenia. Konieczne jest zebranie informacji i zmobilizowanie właścicieli nielegalnie wykonanych urządzeń wodnych lub korzystających z wód niezgodnie z prawem do legalizacji tych urządzeń oraz uzyskania pozwoleń wodnoprawnych.

wody.gov.pl/fot.Pixabay

Opublikował:
Sebastian Wroniewski
Author: Sebastian Wroniewski
O Autorze
Wychowany w małym mieście nieopodal Warszawy. Od dziecka pasjonat natury i rolnictwa. Po kilkuletniej przygodzie z dużym miastem powrócił w rodzinne strony, by oddać się pisaniu na bliskie mu tematy. W wolnych chwilach podróżuje po Polsce i świecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Tomasz Racki 23-01-2022 20:10:16

Jagody goji mogą chronić przed utratą wzroku związaną z wiekiem

Jagody goji mogą pozytywnie wpływać na wzrok. To tylko jeden z licznych prozdrowotnych aspektów spożywania tych owoców.

Regularne spożywanie małych porcji suszonych jagody goji może chronić przed związanym z wiekiem zwyrodnieniem plamki żółtej, czyli główną przyczyną utraty wzroku u seniorów – donosi pismo „Nutrients”. Jak wynika z badania przeprowadzonego na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, regularne spożywanie niewielkich ilości jagód goji może opóźniać lub wręcz zapobiegać rozwojowi zwyrodnienia plamki żółtej związanego z wiekiem, czyli AMD, u zdrowych osób w średnim wieku.

Seniorzy powinni spożywać jagody goji

AMD jest zaś główną przyczyną utraty wzroku u seniorów; szacuje się, że na chorobę tę cierpi kilkadziesiąt milionów ludzi na świecie, a w Polsce ok. 1,2 mln.

„AMD wpływa na centralne pole widzenia, przez co zaburza zdolność czytania i rozpoznawania twarzy” – tłumaczy prof. Glenn Yiu, współautor badania z Wydziału Okulistyki i Nauk o Widzeniu.

Wraz ze swoimi kolegami Yiu odkrył, że u zdrowych osób w wieku od 45 do 65 lat, spożywających 28 gramów (ok. garść) jagód goji pięć razy w tygodniu przez 90 dni, doszło do zwiększenia gęstości ochronnych pigmentów w oczach. Dla kontrastu: uczestnicy eksperymentu, którzy zamiast jagód spożywali komercyjny suplement „dla zdrowia oczu” przez taki sam okres, nie doświadczyli tego wzrostu.jagody goji 2

Pigmenty, o których mowa, to luteina i zeaksantyna. Odfiltrowują one szkodliwe niebieskie światło i zapewniają ochronę antyoksydacyjną. Pomagają też zachować prawidłową funkcje narządu wzroku podczas starzenia.
„Luteina i zeaksantyna są jak filtr przeciwsłoneczny, tylko że dla oczu – wyjaśnia główna autorka badania, biolog żywienia Xiang Li. – Im wyższe są ich poziomy w siatkówce, tym lepsza ochrona”.

„Nasze badanie wykazało, że w zdrowych oczach można zwiększyć stężenie tych pigmentów dzięki niewielkiej dziennej porcji jagód goji” – dodaje.

Jagody goji od dawna w medycynie

Jagody Goji są owocem dwóch gatunków krzewiastych roślin występujących w północno-zachodnich Chinach: kolcowoju chińskiego (Lycium chinense) lub kolcowoju szkarłatnego (Lycium barbarum). W postaci suszonej stanowią powszechny składnik chińskich zup; są też spożywane w postaci naparów ziołowych. Najczęściej zaś są po prostu przekąską.

W medycynie chińskiej stosowane są od wieków jako specyfik na „rozświetlenie oczu”. Li, która dorastała w Chinach, zaciekawiła się tym tematem i postanowiła sprawdzić, czy istnieją jakieś fizjologiczne podstawy owego „rozjaśniania”.
„Istnieje wiele rodzajów chorób oczu, więc nie byłam pewna, która z nich wymaga leczenia poprzez rozjaśnianie” – żartuje Li.

Zbadała więc bioaktywne związki obecne w jagodach goji i odkryła, że zawierają one duże ilości luteiny i zeaksantyny, o których wiadomo, że zmniejszają ryzyko chorób oczu związanych z AMD. Według Li forma zeaksantyny, z którą mamy do czynienia w goji, jest wysoce biodostępna, co oznacza, że łatwo się wchłania w układzie pokarmowym i organizm może z niej korzystać.

Czym jest AMD?

Obecnie w leczeniu pośrednich stadiów AMD stosuje się specjalne suplementy diety, zwane AREDS, zawierające witaminy C, E, cynk, miedź oraz luteinę i zeaksantynę. Jak dotąd nie wykazano natomiast, by jakakolwiek znana terapia była skuteczna we wczesnych stadiach choroby.

Yiu przypomina, że przyczyna AMD jest złożona i wieloczynnikowa. Obejmuje mieszankę zagrożeń genetycznych, zmian związanych z wiekiem oraz czynników środowiskowych, takich jak palenie, dieta i ekspozycja na słońce. Wczesne stadia AMD nie dają żadnych objawów, jednak da się je wykryć dzięki regularnym, kompleksowym badaniom okulistycznym.

„Nasze odkrycie pokazuje, że jagody goji mogą poprawiać pigmentację plamki u zdrowych dorosłych osób. Następnym krokiem będzie sprawdzenie wpływu tych owoców na pacjentów z wczesnych stadiach AMD” - podsumowują autorzy publikacji.

Czytaj także: Zwykła aronia, a jednak superowoc

PAP/fot. wikimedia


Autor: Tomasz Racki 23-01-2022 19:24:11

Eksperci: Zerowy VAT na żywność nie przełoży się na duże obniżki cen

Według ekspertów z branży retailowej, czasowe obniżenie stawki podatku VAT na żywność z 5% do 0% nie spowoduje widocznej ulgi w portfelach konsumentów.

Nie brakuje również odważniejszych opinii, że na przykład producenci i sieci handlowe potraktują to rozwiązanie jako dodatkową możliwość odrobienia różnego rodzaju strat. Do tego znawcy tematu prognozują, że zapowiadana zmiana raczej wpłynie na chwilowe wyhamowanie wzrostu cen niż na ich realny spadek, chociaż już pierwsza sieć na rynku zapowiada obniżki, nawet na kilka tysięcy swoich towarów. Jednocześnie eksperci ostrzegają, że kiedy już podatek wróci do swojej pierwotnej postaci, to niewykluczone są skokowe podwyżki w sklepach.

Stawka do zera

Tarcza antyinflacyjna 2.0 przewiduje m.in. obniżkę stawki podatku VAT na żywność z 5% do 0%. Zmiana ma obowiązywać od 1 lutego do 31 lipca br. Według zapowiedzi rządowych, dzięki temu działaniu przeciętna rodzina zaoszczędzi ok. 45 zł miesięcznie. To rozwiązanie nie spowoduje zbytniej ulgi w portfelach konsumentów, co podkreśla Andrzej Wojciechowicz, ekspert Komisji Europejskiej i wieloletni obserwator rynku FMCG. I dodaje, że w sklepie rachunek płacimy nie tylko za żywność. Ona stanowi około 34-35% wydatków z budżetu domowego. Kupujemy też środki czystości czy higieniczne. A już jakiś czas temu zapowiadano podwyżki cen tych towarów. Powodów tego jest wiele, m.in. dodatkowe opłaty recyklingowe, zwiększenie kosztów energii elektrycznej, paliwa gazowego oraz płynnego.zwrot vat e faktury

„Generalnie Polacy nie odczują tej zmiany. Firmy potraktują to jako możliwość odrobienia marży, którą tracą, ponosząc najróżniejsze koszty stałe i dodatkowe zobowiązania na rzecz państwa. Małe biznesy na pewno tak zrobią, bo ledwie dyszą, chociażby ze względu na rytmiczne podnoszenie wynagrodzenia minimalnego. Duże firmy być może skorzystają, ale to też nie będzie żadna rewolucja. Jednak nie należy się spodziewać, że coś, co kosztuje np. 40 zł, nagle potanieje o 10 czy nawet 5 zł. Jeśli już, to będą to zmiany groszowe, które oczywiście przykryje rosnąca inflacja” – komentuje dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.
Stawką 5% objęto ok. 2/3 produktów żywnościowych, o czym informuje Robert Krzak z EY Polska, ekspert sektora handlu i produktów konsumenckich. I dodaje, że w grudniu ub.r. wzrost cen artykułów spożywczych wskoczył na historyczny rekord w wysokości 8,6%. Przewidywania na początek 2022 roku nie wskazują na to, że towary spożywcze potanieją. Zdaniem eksperta, obniżenie stawki VAT-u raczej wpłynie pozytywnie na wyhamowanie dalszego wzrostu cen niż na ich spadek. Zapowiedziane zmiany powinny wesprzeć budżety domowe, chociaż w niewielkim stopniu.

„Produkty objęte zerowym VAT-em stanowią 82,1% koszyka żywnościowego gospodarstw domowych. Koszty żywności są przy tym jednymi z najwyższych pozycji na liście comiesięcznych wydatków, a w większości przypadków cena jest najważniejszym kryterium wyboru produktu. Zniesienie VAT-u na te podstawowe grupy żywności powinno sprawić, że ich niższe ceny zostaną szybko zauważone przez konsumentów. Jednak istotny jest realny poziom obniżki cen żywności i okres, w jakim się ona utrzyma, aby spadek inflacji nie okazał się tylko przejściowy” – mówi dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Dylematy i walka na ceny

Jak stwierdza Andrzej Wojciechowicz, sieci handlowe są zakładnikiem tych nieudanych prób ratunkowych. Pojawi się zerowy podatek, więc teoretycznie cena półkowa powinna zostać obniżona. Jednak wszyscy producenci żądają coraz więcej za swoje towary. Sieci mają spory dylemat, więc najprawdopodobniej zamrożą ceny. I to będzie dla nich najlepsze rozwiązanie wizerunkowe.

„Sieci handlowe mogą się wstrzymywać z obniżkami. Choć nie jest wykluczone, że będzie np. 3-5 kategorii towarów tańszych. W takiej sytuacji koszty te zostaną przeniesione np. na dostawców. Ewentualnie w innych kategoriach zostaną podniesione ceny, żeby całościowo wszystko sobie zrekompensować” – dodaje dr Faliński.

Z kolei dr Kłosiewicz-Górecka podkreśla, że z zapowiadanymi zmianami wiążą się pewne koszty w całym łańcuchu dostaw, jak choćby przystosowanie kas rejestracyjnych do nowego zerowego VAT-u na żywność. Te dodatkowe wydatki oczywiście przedsiębiorcy będą musieli uwzględnić w rozliczeniach. Według eksperta PIE, nie jest wykluczone, że część obniżki cen żywności mogą przejąć firmy handlowe jako swoje zyski. Tym samym dla konsumentów zmniejszą się pozytywne efekty cenowe cięcia stawki podatkowej.

„Samo obniżenie stawki oceniam dobrze i jestem przekonany o jego pozytywnym wpływie na kształtowanie się cen podstawowych artykułów spożywczych. Dotychczasowe doświadczenia z trendami w sieciach handlowych wskazują na to, że w takich podmiotach, zwłaszcza największych, inflacja cen koszyka zakupowego jest mniejsza niż całościowa koszyka zakupowego. Sieci w tej sytuacji walczą również o percepcję cenową u konsumentów, zwiększenie obrotu i co za tym idzie udziałów rynkowych” – dodaje Robert Krzak.

Jak przekonuje ekonomista dr Krzysztof Łuczak z Grupy BLIX, to, czy sklepy zmniejszą ceny, będzie zależeć od zachowania konsumentów i presji z ich strony. Jednak już teraz widać, że pierwsze duże sklepy zapowiadają obniżki i to obejmujące aż kilka tysięcy artykułów. Dlatego, zdaniem eksperta, sieci handlowe, szczególnie konkurujące z dyskontami, muszą być lepiej przygotowane na wzmożoną walkę cenową, która raczej przybierze formę działań PR-owych. Oczywiście konsumenci na tym skorzystają. Obecnie dla sieci najważniejsze jest utrzymywanie jak najniższych cen na towary najczęściej porównywane, tj. olej, mleko, masło, pieczywo, kawę czy mięso. I to w jakiejś formie będzie realizowane.

Obniżka przed podwyżką VAT

„Nawet gdy w pierwszych miesiącach 2022 rok obniżka VAT-u spowoduje stłumienie inflacji, to kiedy zabraknie zerowego podatku, wzrosty cen mogą powrócić. W literaturze udowodniono bowiem asymetryczny wpływ zmian stawek VAT-u na ceny produktów. I tak, przy obniżce tego podatku, firmy niechętnie reagują obniżkami cen, a co najwyżej przestają je podnosić. Przy jednak ewentualnym powrocie VAT-u, przedsiębiorcy chętnie wykorzystują go do uzasadnienia wzrostu cen na produkty i usługi” – podkreśla ekspert z PIE.

Jak zaznacza Andrzej Wojciechowicz, jeśli obniżenie VAT-u spowoduje spowolnienie wzrostu cen żywności, to znacznie zmniejszy się presja płacowa. Ludzie uznają, że podrożało to, co miało podrożeć. Ale kiedy nastąpi powrót do wcześniejszych rozwiązań podatkowych, konsumentom zacznie brakować pieniędzy. Portfele będą coraz chudsze w realnej sile nabywczej. Efektem tego będzie znaczny spadek konsumpcji. Ekspert podkreśla, że już w ubiegłym roku Polacy sporo kupowali, bo prognozowano wzrosty cen. W tym roku sytuacja się zmieni. Będziemy kupować tylko to, co faktycznie jest potrzebne. Mówiąc kolokwialnie, proponowane rozwiązanie jest plasterkiem na ranę po granacie.
„Wprowadzenie czasowej zerowej stawki na wybrane produkty finalnie może się skończyć tak, że większość cen w sklepach mimo wszystko nie spadnie, bo jest wiele czynników, które mocno i negatywnie odciskają się na handlu. Owszem, jak widać, mogą przez moment być polem walki największych brandów na rynku lub chwilowo się zatrzymać w miejscu, ale też nie na długo. Jednocześnie należy się spodziewać skokowych podwyżek w momencie, gdy VAT wróci do poprzedniego poziomu. Niestety, ale to jest bardzo prawdopodobny scenariusz” – podsumowuje dr Krzysztof Łuczak.

Czytaj także: Sejm uchwalił ustawę obniżającą VAT na żywność, paliwa i energię

Monday news/fot. pixabay

 


Autor: Tomasz Racki 23-01-2022 18:33:45

Ceny gazu w najbliższym czasie nie spadną. Sprawdź, dlaczego

Eksperci są zdania, że w długoterminowej perspektywie nie powinniśmy spodziewać się obniżek ceny gazu. To zła wiadomość dla gospodarki.

„Aktualna sytuacja na rynku gazu w długiej perspektywie skłoni Unię Europejską nie do rewizji polityki klimatycznej, ale do jej zintensyfikowania i przyspieszenia prac nad rozwojem odnawialnych źródeł czy komercyjnymi zastosowaniami wodoru” – ocenia Grzegorz Onichimowski, ekspert Instytutu Obywatelskiego i były prezes Towarowej Giełdy Energii. Jak podkreśla, na rynku gazu nie ma już powrotu do historycznie niskich cen notowanych jeszcze wiosną ubiegłego roku, bo Europa będzie potrzebować w kolejnych latach bardzo dużo błękitnego surowca. W kolejnych miesiącach jednak wzrosty powinny wyhamować. Wiele zależy jednak od czynników takich jak pogoda i polityka Gazpromu, która może windować ceny na europejskich giełdach.

Ceny gazu mogą być jeszcze wyższe

„Myślę, że nie czekają nas już dalsze podwyżki cen gazu. Oczekiwałbym raczej delikatnych obniżek. Wszystko zależy od czynników takich, jak chociażby pogoda. Jeszcze we wrześniu, październiku wszyscy prognozowali, że czeka nas długa i ostra zima. Teraz, na początku stycznia, nie jesteśmy już tacy pewni. Być może ta zima wcale nie będzie taka sroga, a co za tym idzie, na giełdowych rynkach ceny się uspokoją i pójdą w dół. Zobaczymy, na ile podąży za tym nasz krajowy monopolista. Prawdopodobnie będzie jakiś nacisk ze strony politycznej, który spowoduje, że trochę te swoje apetyty powściągnie” – mówi Grzegorz Onichimowski.

Nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie ceny gazu od kilku miesięcy dynamicznie rosły, bijąc historyczne rekordy. Firmy i podmioty, które są odbiorcami gazu ziemnego i LNG, dotkliwie odczuły już skutki tych podwyżek w swoich budżetach. Rząd wprowadził co prawda szereg mechanizmów osłonowych, które jednak uchronią przed radykalnymi podwyżkami głównie gospodarstwa domowe. Natomiast w przypadku przedsiębiorców rachunki za gaz wzrosły nawet kilkukrotnie.doplaty bezposrednie egzekucja komornicza ceny gazu

Dlatego ceny gazu rosną

„Jest kilka przyczyn podwyżek cen gazu. Pierwsza wiąże się z geopolityką. Chodzi o to, żeby zmusić odbiorców rosyjskiego gazu do przejścia z powrotem na umowy długoterminowe” – wyjaśnia ekspert Instytutu Obywatelskiego. „Rosja przez wiele lat sprzedawała gaz głównie na podstawie umów długoterminowych, a dzisiaj jest zmuszona do sprzedawania dużej ilości tego surowca na giełdach, gdzie ceny są bardzo zmienne. W 2019 i 2020 roku były dla odmiany bardzo niskie i Rosjanie bardzo by chcieli, żeby ich odbiorcy przeszli z powrotem na umowy długoterminowe. Zresztą, oni z tych długoterminowych umów się wywiązują, natomiast nie dostarczają gazu na giełdy, na tzw. rynek spotowy, rynek transakcji natychmiastowych” – dodaje.

Drugi cel działania Rosji wiąże się z gazociągiem Nord Stream 2, który czeka na zakończenie procesu certyfikacji przez niemieckie organy regulacyjne. Według ekspertów Gazprom winduje ceny gazu na giełdach, ponieważ chce w ten sposób wymusić zgody administracyjne na uruchomienie przesyłu.

„Zobaczymy, jak zakończy się ta cała rozgrywka z Rosją. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że nasza sytuacja nie jest taka beznadziejna. Oczywiście Europa przesadziła, jeśli chodzi o zależność gazową od Rosji, ale z drugiej strony to Rosja jest dużo bardziej zależna od Europy. Procent gazu, który Europa kupuje od Rosji, jest dużo niższy niż procent gazu, który Rosja sprzedaje Europie” – mówi Grzegorz Onichimowski. „W związku z tym długoterminowo Rosja nie może sobie pozwolić na to, żeby przykręcić kurek, bo to będzie oznaczać dla nich wyjście z rynku. Zostaną zastąpieni przez kogoś innego, głównie przez eksporterów LNG takich jak Katar czy Australia. To zaś mogłoby przysporzyć Rosji problemów budżetowych. Dlatego uważam, że oni wrócą na rynek, tylko pytanie, kto komu da się przepchnąć w tym konflikcie” – dodaje.

Monopolizacja rynku gazu nie sprzyja obniżkom cen

Jak ocenia, obok polityki Gazpromu i ożywienia gospodarczego po pandemii, które dodatkowo napędziło popyt na gaz, przyczyną rosnących cen jest też monopolizacja polskiego rynku przez PGNiG.

„Po kilku latach starań o złamanie monopolu PGNiG wydaje się, że aktualny rząd jest zdeterminowany, żeby ten monopol odtworzyć. Wyraźnie widać, jakie są tego skutki. PGNiG po prostu narzuca takie ceny, jakie chce” – ocenia były prezes Towarowej Giełdy Energii. „Trzecia kwestia to jest struktura zakupów gazu w Polsce. I tu jest kilka znaków zapytania, czy tajemnic, bo obserwujemy olbrzymie wzrosty cen detalicznych. Natomiast nie możemy zapominać, że Polska jest w dużo lepszej sytuacji niż większość państw europejskich, bo 1/4 polskiego gazu pochodzi z własnego wydobycia, w związku z czym tu zmiany kosztów nie ma. Druga 1/4 pochodzi z zakupów LNG, czyli tutaj też to są długoterminowe umowy i nie było zmiany kosztów” – dodaje.

Obniżek cen gazu nie ma co się spodziewać

Rynkowi eksperci wskazują, że wpływ na kształtowanie się cen gazu na europejskich rynkach będzie mieć w nadchodzących miesiącach m.in. pogoda. Jeżeli pozostałe zimowe miesiące okażą się stosunkowo ciepłe, wówczas presja na ceny powinna osłabnąć. Na zahamowanie wzrostów może też wpłynąć sytuacja epidemiczna – w przypadku kolejnej fali pandemii i nowych lockdownów popyt na błękitny surowiec też powinien się zmniejszyć.

„Długoterminowo raczej nie ma jednak co liczyć na to, że ceny gazu będą dramatycznie spadać, bo tego surowca potrzeba coraz więcej. Europa potrzebuje więcej gazu, ponieważ uważa, że jest on idealnym paliwem przejściowym od energetyki węglowej do nowoczesnej energetyki opartej o OZE, ewentualnie energetyki jądrowej. A to będzie trwało co najmniej kilkanaście lat” – mówi Grzegorz Onichimowski.

Atrakcyjną alternatywą jest rynek płynnego gazu LNG. Pojawia się na nim coraz więcej producentów i dostawców, ale z drugiej strony rośnie też zainteresowanie ze strony odbiorców.

„Koncerny paliwowe zaczynają nabierać zielonego koloru i inwestowanie w źródła kopalne przestało być modne. Co za tym idzie, mamy do czynienia z odwrotem od inwestycji w wydobycie i to może długoterminowo utrzymywać wysokie ceny. W każdym razie do tak niskich cen, jakie mieliśmy na początku epidemii raczej już nie wrócimy” – prognozuje ekspert rynku energetycznego.

Ekspert Instytutu Obywatelskiego ocenia również, że aktualna sytuacja na rynku gazu w długiej perspektywie skłoni Unię Europejską do zintensyfikowania swojej polityki klimatycznej i przyspieszenia prac nad rozwojem odnawialnych źródeł, magazynów energii czy nad komercyjnymi zastosowaniami wodoru.

„Wszystko po to, aby doprowadzić do sytuacji, w której moc konwencjonalnych elektrowni opartych o gaz będzie wprawdzie stosunkowo wysoka, ale ich wykorzystanie będzie jak najmniejsze” – mówi Grzegorz Onichimowski. „Chodzi o to, żeby mieć jak najwięcej energii ze źródeł odnawialnych, a źródła gazowe traktować jako rezerwę na taką pogodę, kiedy jest bardzo mało wiatru i słońca. Wtedy te rezerwowe źródła trzeba będzie wykorzystać. Natomiast latem przez ok. 90 proc. czasu źródła odnawialne będą wystarczające do pokrycia zapotrzebowania” – dodaje.

Czytaj także: Analitycy: Ceny gazu utrzymają się na wysokich poziomach do końca 2022 r.

Newseria/fot. pixabay

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.