PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Ekologia / Ekosystem / Wilki co noc atakują stada owiec w Jabłonkowie. Mieszkańcy przerażeni

Wilki co noc atakują stada owiec w Jabłonkowie. Mieszkańcy przerażeni

Autor: Świat Rolnika 2022-07-15 18:15:00
Wilki

Wilki w czeskim Jabłonkowie stają się coraz bardziej śmiałe. Każdej nocy drapieżniki atakują stada hodowanych owiec i zabijają wiele z nich.

Tylko od połowy czerwca bieżącego roku watahy wilków zabiły w obwodzie jabłonkowskim 44 owce, a ich ataki są coraz częstsze. O ile w maju i czerwcu przerwy między atakami wynosiły od dwóch do pięciu dni, a od ostatniego poniedziałku drapieżniki grasują każdej nocy. Nikt nie wie, gdzie nastąpi kolejny atak. Ludzie nie ukrywają, że się boją.

Według hodowców za atakami może stać hybryda wilka

„W tym tygodniu wilki zabiły lub śmiertelnie zraniły 22 owce w zagrodach hodowców, co stanowi połowę tego, co odnotowaliśmy od czerwca” – powiedział Aleš Cwik z wydziału środowiska Urzędu Miasta Jabłonkowa.

Hodowcy twierdzą, że liczba zaatakowanych owiec jest jednak znacznie wyższa, ponieważ wydział nie rejestruje zranionych owiec pozostawionych w kojcach, które wymagają skomplikowanego leczenia. Według nich wataha zraniła lub zabiła ponad 200 owiec.

Na wsiach coraz częściej słyszy się opinię, że nietypowe zachowanie nie jest nawet winą wilków. „Moim zdaniem to nie wilk, ale jego hybryda, czyli wilki, które ktoś trzymał w niewoli, a teraz wypuścił na wolność” – uważa Stanislav Byrtus, prezes związku łowieckiego Potůčky, który już trzykrotnie zetknął się z watahą.

„Widziałem tu wilki już w 1983 roku, ale wyglądały inaczej. Na czele tej watahy stoi naprawdę ogromne zwierzę. Zawsze przywódca biegnie z przodu, a za nim podążają trzy wyraźnie mniejsze osobniki” – opisuje.

Wilki

Wilki często ranią owce i pozostawiają żywe zwierzęta

Wilki przemieszczają się między Jablunkovem, Písečną, Bukovcem lub Pískiem, gdzie najczęściej atakują, poruszając się głównie o zmierzchu i pod osłoną nocy. Następnie atakują również stada owiec, w których po prostu rozrywają niektóre owce, zadowalając się tylko jednym kawałkiem jako pożywieniem.

„Już dwukrotnie nas zaatakowały. W drugim ataku zabiły dwa hodowlane tryki, których strata jest dla mnie jako hodowcy niezastąpiona. Trzy osobniki były tak ciężko ranne, że niestety musiałem je wydać. Weterynarz odwiedza teraz pozostałe cztery” – mówi Marcela Bojková z Píska.

Według niej ani ogrodzenie elektryczne, ani efekty dźwiękowe i świetlne, za pomocą których hodowcy próbują je odpędzić w nocy, nie odstraszą wilków przed atakiem. „Mam podniesione ogrodzenie wokół ogrodzenia, w tym płot elektryczny. Kupiliśmy sieci elektryczne, a przyjaciel pożyczył mi trzy psy pasterskie, a wataha i tak zaatakowała nasze stado” – mówi Jiří Pivec, który ma w Bukowcu 200 owiec i stracił w tym tygodniu szesnaście z nich.

Podczas ataku trzy owce ze stada zostały zranione i wymagają leczenia. Psom pasterskim hodowca przypisuje to, że wilki nie uczyniły im większych obrażeń. Trzy psy oparły się nawet czterem wilkom i podczas ataku zdołały ochronić przed sforą główną część stada.

Drapieżniki musiały zadowolić się zwierzętami, które w tym momencie spały w dolnej części zagrody, dość daleko od reszty stada. „Nie możesz sobie wyobrazić szoku, kiedy przychodzisz do zagrody i widzisz na ziemi owce, z których niektóre dosłownie walczą o swoje życie. I nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko policzyć martwe zwierzęta i zdecydować, które z tych zranionych, leżących wciąż na ziemi spróbujesz uratować, a którym po prostu nie można pomóc – mówi Pivec, który w przeciwieństwie do wielu hodowców uważa, że to watahy klasycznych wilków odpowiadają za ataki. Przyznaje jednak, że zachowanie tych osobników jest nietypowe.

Ludzie nie pamiętają takich ataków

Według ekspertów jest to zdecydowanie wataha wilków. „Ten wataha wyraźnie pokazuje zachowanie wilków, jakie znam” – mówi Tomáš Krajča z Obszaru Chronionego Krajobrazu Broumovsko, który mapuje wilki na tym obszarze i rozwiązuje problem powodowanych przez nie szkód. „Wypowiedzi ludzi, którzy widzieli sforę, zgadzają się, że wystarczyło krzyczeć lub hałasować i wilki uciekły. To wyraźnie wilcze zachowanie. I że atakują we wsi? Tutejsze wsie są wkomponowane w przyrodę. Bezpośrednio w nich jest kilka mniejszych czerpni, w bezpośrednim sąsiedztwie płynie potok, wzdłuż którego rośnie gęsta roślinność, zabudowania są tu rozrzucone. Wszystko to tworzy naturalne korytarze migracyjne dla wilków” – wyjaśnia.

Ale te argumenty nie wystarczają ludziom. Odpierają, mówiąc, że do tej wiosny nie było tak zmasowanych ataków wilków we wsiach. „Od trzydziestu lat hodujemy tu owce i naprawdę nie pamiętam, żeby wilki przeskakiwały przez płoty naszych ogrodów i dosłownie tłukły zwierzęta na naszym płocie” – mówi Marcela Bojková.

Nikt w Jabłonkowskiej nie pamięta również wilków ignorujących elektryczne ogrodzenia i sieci. Stada z ochroną, jaką zastosowali Marcela Bojkova oraz Jiří Pivč, były w przeszłości unikane przez wilki.

Przyczyną agresji mogą być młode wilki lub kłusownicy

„Prawda jest taka, że ​​w dwóch badanych przez nas przypadkach nie potrafimy wyjaśnić zachowania stada. Obecnie czekamy na analizy DNA, które potwierdzą, czy są to wilki" – mówi Tomáš Krajča.

Według niego są dwa powody, dla których stado atakuje w ten sposób. „Jedną z nich jest możliwość, że mogą mieć młode ukrywające się gdzieś w pobliżu. Ale od razu mówię, że według śladów i informacji, które posiadamy o paczce, ta opcja jest bardziej hipotetyczna, ponieważ nie mamy jeszcze żadnych oznak obecności młodych. Drugą opcją jest możliwość, że równowaga populacji wilka na tym obszarze mogła zostać zakłócona przez kłusowników. Nikt nigdy oficjalnie tego nie przyzna” – zaznacza Krajča.

Jednak Ruch Tęczy i zoolodzy z Uniwersytetu Mendla twierdzą, że wilki mają nowe młode w okolicy. Zgodnie z ich słowami były one obserwowane w terenie, a obrazy zostały zarejestrowane również przez fotopułapki.  Rozszerzenie watahy o młode wilki jest najwyraźniej powodem, dla którego ataki wilków na zwierzęta hodowlane pojawiają się w tym roku w rejonie Jabłonkowa, podał ruch w komunikacie prasowym. Zdaniem ekspertów para rodziców przeżywa trudny okres, kiedy muszą wspierać młode, które nie potrafią jeszcze samodzielnie polować. Właśnie dlatego wilki poszukują najłatwiej dostępnego pożywienia.

Turyści nie muszą martwić się o swoje bezpieczeństwo

Zdaniem ekspertów odwiedzający Beskidy Śląskie nie muszą martwić się o swoje bezpieczeństwo. „Obawy o zderzenie z ludźmi lub atak na osobę nie są oparte na dostępnych informacjach. W ostatnich dziesięcioleciach w Czechach nie było podobnego przypadku. Przypadki ataków na ludzi nie są znane nawet na Słowacji, gdzie koncentracja wilków jest wyższa niż w naszym kraju” – powiedział Jiří Labuda, pracownik terenowy Ruchu Duha Šelma i Uniwersytetu Mendla w Brnie.

Dodaje, że w okolicy udokumentowano stado lęgowe ze spadkiem liczby osobników. „Zeszłej zimy śledziliśmy tylko pojedyncze osobniki. Nagle miejscowi ludzie donoszą, że widzieli cztery wilki. Jeśli dotychczasowa wataha została zlikwidowana, jej terytorium mogłoby zostać zajęte przez sąsiednią watahę, która odkrywała nowe, prostsze źródła pożywienia podczas eksploracji nowego terytorium.

Według Krajčy doniesienia o dużym wilku, za którym podążają znacznie mniejsze wilki, mogą wskazywać na rozbitą po utracie jednego z rodziców watahę. „Nagrania fotograficzne lub wideo pomogłyby w dokonaniu dobrej determinacji, aby można było lepiej zbadać sytuację” – wspomina o potrzebie dodatkowej dokumentacji.

Burmistrzowie proszą o wyeliminowanie wilków

Bez względu na przyczynę ataku wilków, straty potrąconych owiec sięgają setek tysięcy w rejonie jabłonkowskim. Ponadto wśród ludzi narasta strach, że wilki też pewnego dnia ich zaatakują. Burmistrzowie poszkodowanych gmin zwołali zatem kilka spotkań z przedstawicielami wydziałów ochrony środowiska miasta i regionu, na które zaprosili zarówno hodowców owiec, jak i ekologów.

„Tydzień temu spotkaliśmy się na spotkaniu wyjściowym, gdzie po raz kolejny szczegółowo opisaliśmy wszystko. W tym tygodniu na podobnym spotkaniu wręczyliśmy kompetentnym przedstawicielom regionu wniosek o wyeliminowanie wilka w obwodzie jabłonkowskim” – powiedziała burmistrz Bukowiec Monika Czepczorová. ,,To będzie długa podróż, ale po prostu nie widzimy innej możliwości ochrony własnych ludzi i ich własności” – dodaje burmistrz.

Czytaj również:Wilki zaatakowały mężczyznę na Podkarpaciu. Rozszarpały także psy

Idnes /fot.pixabay