Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 22-10-2021 20:00:00

Populacja bobrów na Śląsku liczy około 7 tysięcy osobników

Populacja bobrów

Około 7 tysięcy osobników liczy populacja bobrów w woj. śląskim – wynika z wyliczeń przeprowadzonych na zamówienie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach (RDOŚ). Przyrodnicy zaznaczają, że wyniki inwentaryzacji pozytywnie ich zaskoczyły.

Populacja bobrów może być nawet dwa razy większa na Śląsku

Szacujemy, że populacja bobrów w naszym regionie liczy sobie ponad 7 tysięcy osobników w prawie 2 tysiącach rodzin. Wyniki liczenia zostały zawarte w inwentaryzacji zamówionej przez katowicką RDOŚ, przygotowanej w oparciu o szczegółowe dane i sprawdzoną metodologię

– podał w piątek rzecznik RDOŚ Łukasz Zych.

Najwięcej bobrów zamieszkuje północną część regionu, a więc powiaty: częstochowski, kłobucki, lubliniecki, myszkowski oraz samą Częstochowę. Stosunkowo duża populacja występuje również w okolicach Rybnika, Żor i Wodzisławia Śląskiego, a także Sosnowca i Jaworzna. Najwięcej stanowisk tych zwierząt w przeliczeniu na powierzchnię jest właśnie w Sosnowcu, gdzie autorzy inwentaryzacji potwierdzili aż 13 rodzin bobrów.

W rzeczywistości populacja bobrów może być nawet dwa razy większa, gdyż nie do wszystkich nor czy żeremi udaje się dotrzeć, a przyjęta metodologia pozwala oszacować dokładną liczbę bobrów w oparciu o analizę rozmieszczenia ich potwierdzonych stanowisk i istniejącą sieć hydrologiczną

– wskazał Zych.

Żadnej rodziny bobrów nie potwierdzono jedynie w Katowicach, Chorzowie i Siemianowicach Śląskich, co – jak wyjaśniają przyrodnicy – wynika prawdopodobnie z faktu, że większość cieków wodnych w tych miastach jest mocno uregulowanych, a ich brzegi zostały zabudowane w taki sposób, że bobry nie mogą drążyć nor ani budować żeremi.

Jak dodał Zych, niektóre przypadki występowania osobników bobra w miastach województwa śląskiego, o których informacje pozyskano z portali internetowych, podczas weryfikacji terenowej okazały się być osobnikami nutrii amerykańskiej.

Czytaj też: Bóbr w Tatrach buduje nowe żeremie

Obecna populacja to świetna wiadomość dla natury

RDOŚ przypomina, że bóbr jest gatunkiemPopulacja bobrow 02 objętym ochroną częściową. Jeszcze na początku ubiegłego wieku zagrożony był wyginięciem, na całym świecie populacja bobrów liczyła 1200 sztuk, a więc trzykrotnie mniej, ile obecnie w województwie śląskim.

Próby przywrócenia bobra do środowiska naturalnego w Polsce można uznać za najlepszą reintrodukcję gatunku chronionego w naszym kraju

– powiedział p. o. zastępcy regionalnego dyrektora ochrony środowiska w Katowicach Przemysław Skrzypiec.

Przedstawiciele RDOŚ podkreślają, że obecna populacja bobrów to świetna wiadomość dla natury. Zwierzęta te są mistrzami małej retencji – ich działalność powoduje, że poziom wód gruntowych podnosi się. Powstawanie naturalnych spiętrzeń wody powoduje, że znacząco zwiększa się bioróżnorodność na danym obszarze. Tam, gdzie dzięki bobrom odnawiają się siedliska bagienne, tam pojawiają się chociażby rzadkie gatunki ptaków, takie jak żuraw, kszyk czy słonka.

W związku z tym, że bobry są gatunkiem chronionym, za szkody wywołane przez nie w gospodarce rolnej i rybackiej, odszkodowania w imieniu Skarbu Państwa wypłacają regionalne dyrekcje ochrony środowiska. Inwentaryzacja wykazała, że zdecydowana większość bobrów, nawet mimo tak dużej liczebności, nie powoduje w Śląskiem istotnych szkód

– podaje RDOŚ.

Inwentaryzację przeprowadzono we wszystkich 17 powiatach ziemskich i 19 grodzkich województwa śląskiego. Kontrole prowadzone były od jesieni do wiosny przez trzy kolejne sezony. Badania uzupełniano kontrolami letnimi.

Inwentaryzacja terenowa – sprawdzająca jaka jest populacja bobrów – polegała na odnajdywaniu czynnych stanowisk bobrowych. Były to miejsca, w których na brzegach wód znaleziono świeże, tegoroczne zgryzienia drzew i krzewów oraz świeże ścieżki bobrowe, gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie żeremi i nor występowały zimowe magazyny żerowe – czyli stosy zatopionych gałęzi, które służą bobrom, jako pokarm zimowy – oraz tam, gdzie żeremia były wyraźnie użytkowane przez bobry, a tamy odnawiane bądź wybudowane w ostatnim czasie.

PAP/fot.Pixabay/Wikimedia



Autor: Emilia Gromczak 28-01-2022 20:29:17

Tragiczna w skutkach naprawa silosu. 41-latek zginął na miejscu

Naprawa silosu w Oleszycach zakończyła się tragicznie. 41-letni mężczyzna został przysypany przez znajdujące się w silosie ziarna kukurydzy.

W czwartek rano w centrali nasiennej w Oleszycach w województwie podkarpackim doszło do tragedii. 41-latek wszedł do silosu i wykonywał prace naprawcze. W jednej chwili tony ziaren kukurydzy osunęły się i runęły na mężczyznę. W efekcie 41-latek został przysypany i zginął na miejscu. Pomimo akcji reanimacyjnej nie udało się go uratować. Aktualnie policja wyjaśnia okoliczności tego tragicznego wypadku. 

Naprawa silosu zakończyła się tragicznienaprawa_silosu_kukurydza.jpg

Na Podkarpaciu w Oleszycach ziarna kukurydzy przysypały 41-letniego mieszkańca. Wszystko wydarzyło się w czwartek rano w centrali nasiennej w Oleszycach. Jak poinformowała podkarpacka policja, do wypadku doszło ok. godz. 9. 

Wypadek zdarzył się, gdy w silosie była prowadzona naprawa silosu. Mężczyzna, który prowadził naprawę został przysypany. W jednym momencie ziarna kukurydzy osunęły się i runęły na 41-latka.

Pracownicy, którzy byli obecni na miejscu, wycięli otwór na dole silosu, dzięki czemu udało się wyciągnąć na zewnątrz nieprzytomnego mężczyznę. Pomimo podjętej akcji reanimacyjnej 41-latek zmarł.

Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśnią okoliczności wypadku. 

Niedawno w Łomnicy-Zdroju doszło do nieszczęśliwego wypadku/ Podczas ściągania drzew z lasu przewrócił się ciągnik i przygniótł 58- letniego mężczyznę.

Czytaj również: Silosy ze stali nierdzewnej, jedno z najlepszych rozwiązań magazynowych

wydarzenia.intera.pl/fot.pixabay.com


Autor: Kamila Ciężka 28-01-2022 20:01:50

Damate zwiększył produkcję indyków o 33% w 2021 r.    

Grupa firm Damate zwiększyła produkcję indyków o 33% do 200 tys. ton w wadze uboju (lub 238 tys. ton w wadze żywej) w 2021 roku.

Dodatnia dynamika wzrostu wolumenów produkcji wynikała z systematycznej realizacji przez spółkę projektów hodowli indyków w rejonie Penza i Rostowa, podał serwis prasowy Grupy. Należy zauważyć, że w ubiegłym roku w obwodzie rostowskim firma osiągnęła 100% samowystarczalność w zakresie jaj wylęgowych. Plany firmy na bieżący rok to kontynuacja realizacji projektów w dwóch regionach i osiągnięcie produkcji na poziomie 230 tys. ton mięsa indyczego rocznie.

Damate zwiększył produkcję indyków

W regionie Penza firma Damate wyprodukowała Damate 024158 000 ton indyka. To efekt trwającej realizacji projektu rozbudowy kompleksu drobiowego do 207 tys. ton rocznie. Projekt obejmuje budowę 128 plantatorów i tuczników oraz zaawansowanej technologicznie infrastruktury do 2023 roku. W regionie latem ubiegłego roku firma otworzyła największy w Europie zakład głębokiego przetwarzania indyka o wydajności 303 ton dziennie. Zakład produkuje kiełbasy suszone na sucho, szynki, parzone i wędliny, wyroby kulinarne sous-vide, a także gotowe do spożycia półprodukty.

W obwodzie rostowskim produkcja indyków wzrosła 19-krotnie w porównaniu do 2020 r. i wyniosła 42 000 ton masy tuszy. Znaczący wzrost związany jest z ponownym uruchomieniem największego kompleksu hodowli indyków w obwodzie rostowskim o wydajności 85 tys. ton mięsa rocznie. Firma szybko przywróciła pracę 167 obiektów i uruchomiła pełny cykl produkcyjny. Ważnym krokiem było otwarcie zakładu uboju i przetwórstwa, dzięki któremu rozpoczęto produkcję wyrobów i ich dostawę do sieci federalnych i lokalnych. W 2021 r. Damate stopniowo zwiększał moce produkcyjne do planowanych celów.

Należy zauważyć, że w ubiegłym roku w obwodzie rostowskim firma osiągnęła 100% samowystarczalność w zakresie jaj wylęgowych. Damate jest jedynym producentem indyków w Rosji, który tworzy własne przemysłowe stada macierzyste. To znacznie zmniejszy zależność drobiu firmy od importu materiału genetycznego, zmniejszy zagrożenia biologiczne i zwiększy wskaźniki jakości jaj dzięki krótszemu okresowi przydatności do spożycia i optymalizacji logistyki.

Czytaj też: Damate – obroty eksportowe grupy przekroczyły 2 mld rubli

meatinfo.ru/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 28-01-2022 19:30:35

e-petrol.pl: Ceny paliw wysokie, ale ma się to zmienić od 1 lutego

Eksperci e-petrol.pl informują, że ceny paliw są jeszcze wysokie, jednak od 1 lutego zaczną obwiązywać niższe stawki VAT na paliwa i tankowanie będzie tańsze.

Zdaniem ekspertów nie będzie jednak takich obniżek, jak się spodziewano. "Coraz droższa ropa naftowa powoduje, że na stacjach benzynowych w Polsce znowu widzimy podwyżki. Te zmiany nie powinny jednak budzić dużych obaw u kierowców, bo już w przyszłym tygodniu zaczną obwiązywać niższe stawki VAT na paliwa, dzięki którym tankowanie od wtorku będzie wyraźnie tańsze" – poinformował w piątkowym komunikacie e-petrol.pl.

Ceny paliw wyższe niż zakładano

Analitycy portalu prognozują, że na początku lutego zapłacimy 5,17-5,29 zł za litr benzyny 95-oktanowej, 5,29-5,41 zł za litr diesla oraz 2,69-2,76 zł za litr autogazu. Zwracają jednak uwagę, że prognozy sprzed kilku tygodni, wskazujące na to, że dzięki obniżce VAT cena paliw na stacjach może spaść poniżej 5 zł za litr, były zbyt optymistyczne.

"Na drodze do wyraźnie tańszego tankowania pojawił się wzrost cen na giełdach naftowych, gdzie w ostatnich dniach notowania ropy Brent przekroczyły poziom 90 dolarów za baryłkę" – stwierdzili w swoim komentarzu.

e-petrol.pl przypomniał, że w mijającym tygodniu w oficjalnych cennikach krajowych producentów paliw dominowały podwyżki, które były napędzane wzrostem cen ropy naftowej i postępującym osłabieniem złotówki w relacji do amerykańskiego dolara.

"Dzisiaj średnia cena 95-oktanowej benzyny w rafineriach wynosi 4755,40 zł/metr sześc. i jest o 119 zł wyższa niż w ubiegły piątek. W przypadku oleju napędowego skala zwyżki na przestrzeni tygodnia jest nieco mniejsza i wynosi niecałe 95 zł, a metr sześcienny diesla jest dzisiaj w hurcie wyceniany średnio na 4938,80 zł" – wymienił e-petrol.pl.

Portal zaznaczył jednak, że co prawda paliwo na stacjach wyraźnie drożeje, ale niedługo będzie taniej.

"Końcówka stycznia przyniosła zauważalne podwyżki cen na stacjach. Aż o 10 groszy w górę poszła cena oleju napędowego i litr tego paliwa w detalu kosztuje średnio 5,89 zł. Niewiele mniej, bo o 9 gr podrożała 95-oktanowa benzyna i średnia ogólnopolska cena tego paliwa to w tym tygodniu 5,83 zł/l" – przypomnieli analitycy.

Dodali, że z tej zwyżkowej tendencji wyłamał się jedynie autogaz, który po dwugroszowej obniżce kosztuje 3,09 zł/l.

"Operatorzy rynku detalicznego podnieśli ceny, ratując swoje marże, które w ostatnim czasie utrzymywały się na niskim poziomie. Taką decyzję ułatwiła im z pewnością oczekiwana obniżka stawki VAT na paliwa z 23 proc. na 8 proc., która wejdzie w życie od 1 lutego" – zauważył portal.

Ceny paliw zależne od sytuacji na Wschodzie

Zdaniem ekspertów, ceny paliw 02dzięki obniżce podatku w przyszłym tygodniu ceny paliw na stacjach wyraźnie spadną, więc kierowcom łatwiej będzie pogodzić się z ostatnimi korektami w górę.

Według e-petrol.pl cena ropy zbliża się do poziomów, które nie były osiągane przez ostatnie lata – a wszystko za sprawą obaw o stabilność sytuacji w Europie Wschodniej oraz na Bliskim Wschodzie.

"Rosyjskie wojska koncentrujące się przy wschodniej granicy Ukrainy oraz pociski balistyczne jemeńskich Huti uderzające w terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich można obciążyć częścią winy za “premię ryzyka” i niepokoje o napływ ropy na rynki światowe" – wyjaśnili analitycy portalu.

Zwrócili uwagę, że OPEC+ zwiększa produkcję w dotychczas zaplanowanym tempie 400 tys. baryłek dziennie, które jest zbyt wolne.

"Nawet wysoka ilość zachorowań na nowy wariant COVID-19 nie stanowi przeciwwagi dla “czynników prowzrostowych”, bowiem nigdzie nie dochodzi do drastycznych ograniczeń w działalności gospodarczej" – stwierdzili eksperci z e-petrol.pl.

Według nich, jeśli chodzi o przepływ ropy, skala zagrożenia dla Europy w razie ewentualnej akcji zbrojnej Rosji na Ukrainie jest trudna do oszacowania. Ich zdaniem pewnym optymizmem mogą napawać słowa Paula Sheldona z S&P Global Platts Analytics. "Jego zdaniem Rosja nie odetnie zasadniczych dostaw energii do Europy, m.in. świadoma, że taki ruch może zbliżyć Stany Zjednoczone i Europę, a także zwiększyć dywersyfikację zaopatrzenia Starego Kontynentu w surowce, co eliminowałoby częściowo jej przychody z eksportu" – stwierdził e-petrol.pl.

Czytaj też: Ceny paliw od grudnia do połowy stycznia spadły o blisko 20 gr

PAP/fot.pixabay

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.