PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Ekologia / Ekosystem / Niedźwiedzica wyczerpała cierpliwość urzędników. Wójt apeluje o odstrzał

Niedźwiedzica wyczerpała cierpliwość urzędników. Wójt apeluje o odstrzał

Autor: Świat Rolnika 2022-08-11 22:30:00
Niedźwiedzica

Niedźwiedzica z Soliny nie raz i nie dwa przyprawiała o ciarki okolicznych mieszkańców. Wójt stracił cierpliwość. Stanowczo apeluje o odstrzał zwierzęcia.

Wójt Soliny już po raz drugi złożył wniosek do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie o pozwolenie na odstrzał problematycznej niedźwiedzicy. Zwierzę od długiego czasu błąka się bowiem po okolicy, nachodząc tamtejszych mieszkańców w poszukiwaniu jedzenia. Czy to koniec panoszenia się łakomczucha?

Wójt Soliny zirytowany i bezsilny. Na niedźwiedzia nie ma sposobu

Niepokorna niedźwiedzica od dawna spędza sen z powiek wójtowi Soliny, Adamowi Piątkowskiemu. Przyznaje on, że nie ma już sposobów na ochronę miejscowej ludności przed panoszącym się zwierzęciem. Według niego mieszkańcy nie będą bezpieczni, póki niedźwiedź żyje. Jego pierwszy wniosek o pozwolenie na odstrzał nie został pozytywnie rozpatrzony, dlatego postanowił spróbować raz jeszcze. Tym razem do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie wpłynęła kompletna dokumentacja dotycząca działalności niedźwiedzicy. Podano informacje o przeszło trzydziestu zawiadomieniach o jej przebywaniu w pobliżu człowieka, łącznie z dystansem, jaki dzielił niepożądanego miśka od gospodarstw i osiedli ludzkich. Nie pominięto również danych o stratach finansowych powstałych z jej przyczyny.

Według wójta ochronę obywateli powinny zapewnić instytucje państwowe. Niedopuszczalne jest natomiast powierzenie bezpieczeństwa mieszkańców społecznej fundacji, która sobie ewidentnie z zadaniem nie radzi. Dowodem na to było zdaniem Piątkowskiego starcie niedźwiedzicy z owczarkiem niemieckim, który czuwał na jednej z odwiedzonych przez wędrowczynię posesji. Pies został mocno zraniony. Wymagał założenia przeszło dwudziestu szwów.

Niedźwiedzica

Niedźwiedzica pod okiem fundacji – czy to ma szansę zadziałać?

Dotychczas niedźwiedzica za zgodą Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska znajduje się pod opieką Fundacji Bieszczadzki. Za pomocą specjalnej obroży z nadajnikiem GPS wolontariusze śledzą na bieżąco miejsce jej przebywania i – gdy zachodzi taka konieczność – zajmują się przepłaszaniem podopiecznej do lasu. Z jakim skutkiem? Jak twierdzi wójt Sanoka, marnym. Już dwukrotnie przetransportowano niedźwiedzicę w głębię bieszczadzkich lasów, a ona ciągle wraca. Niedługo powstanie kolejny problem – trzeba będzie zrezygnować z monitorującej obroży.

Powodem konieczności rezygnacji z obroży jest wzrost zwierzęcia. Niedźwiedzica może udusić się, nosząc zbyt małą obręcz, a kolejnej Fundacja nie posiada. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jak dotąd to ona ponosiła wszelkie koszty związane z jej odganianiem od ludzkich siedzib. Tak czy inaczej, jeszcze tylko przez dwa tygodnie można będzie śledzić drapieżnego miśka za pomocą nadajnika. Po upływie tego czasu zostanie on zdalnie zdjęty i niedźwiedzica zniknie Fundacji z oczu. Obecnie nie opuszcza ona lasów w pobliżu Bukowca, Wołowyi i Górzanki. Jeden z wolontariuszy twierdzi, że dzięki sezonowym owocom na dzikich drzewach pożywienia ma teraz pod dostatkiem. Czy jednak na długo?

Czytaj również:Niedźwiedzica krąży w pobliżu Sanoka. Zwierzę podchodzi do domów

Solina.naszemiasto /fot. FB, gmina Sanok