Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 19-06-2021 21:13:53

Mikrodrobiny plastiku rzekach sprzyjają oporności na antybiotyki

Mikrodrobiny plastiku

Jak wskazują chińskie badania, mikrodrobiny plastiku obecne w wodach rzek zwłaszcza na obszarach miejskich sprzyjają oporności obecnych w ściekach bakterii na antybiotyki – informuje pismo “Environmental Science & Technology”.

Mikrodrobiny plastiku szkodzą

Zanieczyszczenie rzek mikroplastikiem sprawia, że jego drobne fragmenty przedostają się do sieci pokarmowych i potencjalnie mają szkodliwy wpływ na zwierzęta i ludzi. Ponadto mikrodrobiny plastiku mogą być siedliskiem bakterii opornych na antybiotyki oraz genów oporności na antybiotyki (ARG).
Głównymi źródłami mikrodrobin plastiku w rzekach są włókna tekstylne (wymywane z tkanin podczas prania), fragmenty butelek na wodę oraz folie z toreb i opakowań. Jednocześnie w rzekach powszechnie występują bakterie oporne na antybiotyki oraz geny oporności na antybiotyki (ARG), trafiające tam poprzez zrzut ścieków oraz wodę spływającą z obszarów miejskich i rolnych.wody polskie brzegi rzek 2

Mikrodrobiny plastiku są dogodnym podłożem dla bakterii. Kolonizują je i tworzą biofilmy, w których mogą rozprzestrzeniać między sobą ARG.
Dr Li Cui z Chińskiej Akademii Nauk i jego zespół chcieli zbadać występowanie i różnorodność ARG na mikrodrobinach plastiku w rzece Beilun (przez Wietnamczyków zwanej Ka Long), która płynie z górskich obszarów wiejskich przez chińskie i wietnamskie miasta uchodząc do Zatoki Beibu (znanej w Polsce raczej jako Zatoka Tonkińska).

Czytaj także: Żółwie błotne zostaną odłowione z Fosy Miejskiej

Mikrodrobiny plastiku obiektem badań

Naukowcy na 30 dni zanurzyli próbki pięciu rodzajów mikrodrobin plastiku w rzece Beilun w 14 miejscach o różnym stopniu urbanizacji. Następnie dokonali analizy z wykorzystaniem wysokowydajnej ilościowej reakcji polimerazy łańcuchowej. Szukali różnych typów ARG, a także ruchomych elementów genetycznych, które pomagają rozprzestrzeniać je wśród bakterii.

Wykryte ARG nadawały oporność na prawie wszystkie główne klasy antybiotyków stosowanych u ludzi i zwierząt. Częstość występowania tych genów i elementów genetycznych była około 1000-krotnie większa na terenach miejskich niż wiejskich, “miastowe” ARG były także bardziej różnorodne. Spośród pięciu rodzajów tworzyw sztucznych największa ilość ARG i największe ryzyko rozprzestrzeniania się genów cechowało polipropylen - prawdopodobnie ze względu na większą powierzchnię i zdolność do uwalniania rozpuszczonej materii organicznej.

Jak podkreślają autorzy badań, urbanizacja wprowadza do rzek wiele nowych ARG, zwłaszcza ze źródeł takich jak ścieki.

PAP/fot. pixabay



Autor: Sebastian Wroniewski 25-01-2022 15:00:00

Nowe warianty ptasiej grypy zwiększają ryzyko zakażeń u ludzi

Ze względu nowe warianty ptasiej grypy, obecna fala wirusa obserwowana w Azji i Europie ma większe ryzyko rozprzestrzenienia się na ludzi – ostrzega OIE.

Rozprzestrzenianie się wysoce zjadliwej ptasiej grypy wzbudziło zaniepokojenie Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt, ponieważ ogniska wirusa prowadzą do uboju dziesiątek milionów ptaków, ograniczeń w handlu oraz zakłóceń na rynkach. W Europie krajami najbardziej dotkniętymi przez rozprzestrzeniającą się ptasią grypę są: Włochy, Wielka Brytania, Polska, Holandia oraz Rosja. 

Nowe warianty ptasiej grypy mogą być zagrożeniem dla ludzi

Dyrektor generalna Światowej Organizacji ZdrowiaNowe warianty ptasiej grypy 02 Zwierząt, Monique Eloit, powiedziała Reuterowi w niedawnym wywiadzie:

„Tym razem sytuacja jest trudniejsza i bardziej ryzykowna, ponieważ nowe warianty, utrudniają śledzenie rozprzestrzeniania się choroby”. Dodała, że ​​istnieje ryzyko mutacji wirusa lub zmieszania się z ludzkim wirusem grypy, który może być przenoszony między ludźmi.

„Nowe warianty ptasiej grypy o wysokiej zjadliwości zostały zgłoszone przez ponad 40 krajów w ciągu ostatnich 6 miesięcy” – donosił OIE w listopadzie, a na początku tego miesiąca, zauważając, że 15 krajów zgłosiło ogniska ptasiej grypy u drobiu między październikiem a końcem grudnia, głównie szczep H5N1.

Stwierdzono, że Włochy były najbardziej dotkniętym krajem w Europie, z 285 ogniskami i prawie 4 milionami ubitych ptaków. Inne kraje, które zgłosiły wybuchy ptasiej grypy w ostatnich miesiącach, to Wielka Brytania, w której doszło do największej epidemii ptasiej grypy oraz Polska, Holandia i Rosja.

Wirusem do tej pory zaraziło się około 850 osób

W ostatnich latach nowe warianty ptasiej grypy krążyły w zróżnicowanych populacjach na dużą skalę geograficzną. W szczególności w 2021 roku u ptaków odnotowano bezprecedensową zmienność genetyczną podtypów, tworząc w ten sposób krajobraz stanowiący wyzwanie epidemiologiczne.

“H5N1, H5N3, H5N4, H5N5, H5N6 lub H5N8 to podtypy krążące obecnie w populacjach drobiu i dzikiego ptactwa na całym świecie” – donosi OIE.

OIE poinformowało, że w sumie około 850 osób zostało zarażonych szczepem H5N1, z czego połowa zmarła. Eloit podkreśliła jednak, że większość krajów umie już powstrzymywać epidemię, a przenoszenie na ludzi będzie sporadyczne, ponieważ ptasia grypa jest zwykle przenoszona przez bliski kontakt.

Czytaj też: Ptasia grypa szaleje. Europa na skraju największej epidemii w historii

poultryworld.net/fot.Flickr/Pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 25-01-2022 14:30:00

Kiedy spadną ceny gazu? Wicepremier Jacek Sasin odpowiada

Wicepremier Jacek Sasin stwierdził, że przy spadkach ceny gazu na giełdach, rząd będzie redukować cenę dla odbiorców gospodarczych.

Jak tylko gaz będzie tanieć na giełdzie, będziemy redukować cenę dla odbiorców gospodarczych; będziemy reagować elastycznie – zapewnił we wtorek wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin, pytany o dalsze działania rządu w sprawie cen gazu. Wicepremier pytany we wtorek w TVP1 o to, jakie rząd ma możliwości, by jeszcze obniżyć ceny gazu, powiedział: "Robimy co w naszych mocach, by rzeczywiście te ceny gazu nie zabiły nie tylko biznesu, ale również gospodarstw domowych".

Jacek Sasin o cenach gazu

"Zrobiliśmy rzeczywiście ogromnie dużo" – stwierdził Sasin. Przypominał, że dla gospodarstw domowych rozłożono podwyżkę w dłuższym okresie, na trzy lata. Dodał, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu będzie głosowana po poprawkach Senatu tzw. ustawa gazowa, która obejmuje taryfami wszystkie gospodarstwa domowe oraz tzw. odbiorców wrażliwych, jak szkoły, szpitale, przedszkola, pomoc społeczną.ceny gazu 02

Zwrócił uwagę, że przepisy europejskie, tzw. dyrektywa gazowa, również wyroki TSUE uniemożliwiają objęcie taryfami podmiotów gospodarczych – "to jest w UE zakazane". "Możemy tylko bardzo elastycznie reagować i tak się dzieje" – stwierdził. Wyjaśnił, że kiedy ceny gazu na giełdach spadła, główny dostawca gazu do polskich odbiorców, PGNiG obniżyło cenę o 25 proc.

Ceny gazu zależne od polityki

"Będziemy reagować elastycznie. Jak tylko cena na giełdzie będzie spadała, będziemy (...) redukować cenę dla odbiorców gospodarczych" – zapewnił wicepremier w temacie, jakim są ceny gazu.

Pytany, czy nie powinno się podpisać z Rosjanami długoterminowego kontraktu, by cena była stabilna i niska, Sasin wskazał, że to nic nie da. "Dzisiaj te kontrakty podpisuje się nie na cenę stałą, a indeksowaną do ceny rynkowej. Wpływ na cenę będzie więc niewielki, a to uzależniłby nas od dostaw gaz z Rosji" – powiedział.

Przypomniał o inwestycjach w gazoport w Świnoujściu, Baltic Pipe, inne połączenia gazociągów do Polski, "żeby od rosyjskiego szantażu się uniezależnić". "Dzisiaj w Polsce mamy problem z ceną, ale nie mamy problemu z dostępnością gazu" – zaznaczył szef MAP.

Czytaj również: Ceny ropy po mocnych spadkach, ponownie notują wzrost

PAP/fot.pixabay


Autor: Oliver Pochwat 25-01-2022 14:00:00

Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się protestów środowisk proekologicznych

Krzysztof Tuduj skomentował dla portalu ŚwiatRolnika.info odstrzał wilków w Skandynawii. Poseł  wyjaśnił również, dlaczego w Polsce są możliwe protesty.

Poseł Konfederacji wyjaśnił również, dlaczego w innych krajach jest możliwa redukcja populacji wilka. Norwegia, Szwecja i Finlandia planują odstrzelić tej zimy część populacji wilka w swoich krajach. W opozycji do redukcji populacji tego drapieżnika stoją organizacje ekologiczne, które mówią o łamaniu prawa Unii Europejskiej.

ŚwiatRolnika.info: Kraje skandynawskie postanowiły zredukować swoją populację wilka. Dlaczego w Polsce nie można przyjąć podobnych rozwiązań?

Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się reakcji i protestów środowisk proekologicznych, które są małe, ale bardzo głośne. Sprawa rosnących problemów z populacją wilka jest przekierowywana z torów analizy problemu na tory emocjonalne. Mądrej debaty brak. Robi się z wilka jedyne dobro godne chronienia. Uderza się w myśliwych i ich przedstawia jako żądnych krwi i wilczych skalpów złych ludzi. Jak dalekie jest to od prawdy, to wie każdy, kto ma coś wspólnego z myślistwem. Ignoruje się bardzo poważne argumenty za kontrolą populacji.

Co ciekawe, w kontekście Finlandii, obecnie wilków jest tam około 300, a organizacje proekologiczne uznają za pożądaną i graniczną liczbę 500 szt. W Finlandii, w której lesistość jest na poziomie 69%, a przy niewiele większej powierzchni kraju niż polskiej, gęstość zaludnienia to 16 osób na kilometr kwadratowy. Porównując, w Polsce lesistość wynosi 30%, gęstość zaludnienia to 122 osoby na kilometr kwadratowy, a wilków jest co najmniej 1500 sztuk, może 2500 sztuk, a może i jeszcze więcej, bo nikt dokładnie nie wie. Sytuacja jest więc znacznie bardziej poważna niż w krajach skandynawskich, które jednak wilka już redukują.

Szkoda, że w Polsce zawsze miotamy się od skrajności do skrajności. Mówiłem o tym w zeszłym roku, i będę to powtarzał, że mamy moment, w którym należy wypracować politykę wobec wilka i określić pożądaną wielkość populacji. Szkody hodowców, właścicieli psów, poczucie zagrożenia mieszkańców to istotne czynniki zasługujące wzięcie w obronę.

W dniu 7 grudnia 2021 r. złożyłem do Ministerstwa Klimatu i Środowiska interpelację poselską szeroko traktując tą sprawę i czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Ciekawi mnie m.in. jak minister wytłumaczy sposób liczenia wilków. Na ile są to szacunkowe dane, a na ile pewne i jaką dokładnie metodą liczenie jest prowadzone. Odpowiedź po przedłużeniu terminu jest zapowiedziana na 1 lutego b.r. Postawiłem 28 dość szczegółowych pytań, które mam nadzieję, przyczynią się znacznie do monitoringu problemu i polepszą jakość polskiej debaty w tej materii. Jeśli będzie trzeba, to będę kierował kolejne interpelacje. Sprawa jest rozwojowa.Wilk Piotr Lutyk

ŚwiatRolnika.info: Kraje skandynawskie dostrzegają zagrożenia płynące z dużej ilości wilka. Dlaczego Polska ma być rezerwatem przyrody w Unii Europejskiej?

Krzysztof Tuduj: Dostrzegam takie ryzyko. Marginalizowanie nas, wykluczanie z możliwości rozwoju i rywalizacji, pisanie scenariusza dla Polski ale nie takiego, który za punkt wyjścia bierze dobro Polaków. Widzę bezpośrednie zagrożenie dla przemysłu drzewnego. Polska jest potęgą, jeżeli chodzi o produkcję drzewa. Lasy Państwowe są ogromny graczem na arenie europejskiej. Stawiam roboczą hipotezę, że kierunek działań ekologicznych polega na namnożeniu wilka i stworzeniu dla niego stref ochronnych. Powstanie takich stref oznaczałoby brak możliwości prowadzenia gospodarki leśnej.

Z artykułu dotyczącego redukcji populacji wilka w krajach skandynawskich wynika, że są podniesione trzy argumenty przemawiające za odstrzałem. Jednym z argumentów jest zagrożenie dla zwierząt gospodarskich. Powiedzmy sobie otwarcie, że populacja wilka w krajach skandynawskich nie jest wielka w porównaniu do Polski, a liczba hodowców jest znacznie mniejsza, niemniej problem jest poważnie potraktowany już na wczesnym etapie. Drugim argumentem w krajach skandynawskich jest zagryzanie przez wilka psów myśliwskich, w ich ocenie są to ogromne straty. Trzecim bardzo ważnym argumentem jest to, że redukcja populacji wilka ma ogromne znaczenie dla społeczności lokalnej, pod kątem poczucia, że ktoś panuje nad tą populacją. Pojawia się aspekt psychologiczny, poczucie bezpieczeństwa na wspólnot lokalnych. Moim zdaniem jest to aspekt szalenie ważny, ale nie doceniany w Polsce. U nas obawy ludności są zakrzyczane i wykpiwane. Będzie tak do pierwszej tragedii, obym się mylił.

ŚwiatRolnika.info: Różnica między nami a krajami skandynawskimi jest jednak taka, że u nich są to zagrożeniach u nas powoli rzeczywistość.

Wracając do organizacji pseudoekologicznych. Inicjatywa Dzikie Karpaty blokowała wjazd do lasu i domagała się utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Władze lokalne miały związane ręce podobnie jak mieszkańcy i Lasy Państwowe. Kiedy państwo polskie zacznie być poważne?

Krzysztof Tuduj: Zadał Pan pytanie natury filozoficznej. Odpowiem politycznie. Stanie się poważne kiedy my zaczniemy rządzić. Mnie również irytuje słabość państwa polskiego i taka bezradność, która moim zdaniem jest związana z kryzysem przywództwa w Polsce. Przejawiającym się poprzez niewielką liczbę osób w samorządach i ministerstwach, które czują, że odpowiadają za dany wycinek polskiej rzeczywistości i chcą się z tego jak najlepiej wywiązać. To jest nienormalne, że grupa ekoanarchistów przejmuje władztwo nad jakimś terenem lasu i wymusza jakieś rozwiązania, a  państwo sobie z tym nieradzi.

W trakcie swojej działalności politycznej dowiedziałem się od strażnika leśnego o praktyce ekologów do wynajęcia. W trakcie protestu przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej, w której tzw. "ekolodzy" brali czynny udział, doszło do ciekawych okoliczności. Podczas swojej służby, gdy "wynosił" protestujących z lasu, jedna z kobiet się popłakała. Nie dlatego, że potraktował ją brutalnie, ale dlatego, że jak sama stwierdziła, nie zdążyła przekłuć się do maszyn, służących do prowadzenia wycinki. Za jeden dzień zwykłego protestu otrzymywała 200 zł, a za protest z przykuciem do maszyny to już 500 zł więc stawka znacznie bardziej atrakcyjna.

Płatne zlecenia tych protestów było też potwierdzone w inny sposób. Pseudoekolodzy, którzy długo tam bytowali przy bliższym kontakcie z miejscową ludnością i po potraktowaniu alkoholem szerzej rozprawiali o realnych powodach protestu, którym były atak na polskie lasy i profesora Jana Szyszko.

Oczywiście protest nie był uzasadniony ekologicznie, tylko politycznie. Państwo polskie powinno umieć bronić się przed takimi sytuacjami, skutecznie zabezpieczać własne interesy, nawet jeśli busami zwozi się prawników do obrony takich protestujących, co miało miejsce na protestach w Puszczy Białowieskiej.

ŚwiatRolnika.info: Jednak organizacje "ekologiczne" cechuje duża hipokryzja. Puszcza Białowieska i wieli protest, ustawa LexSzyszko wielkie oburzenie z drugiej strony mamy zamek w Stobnicy i nie ma ekologów, nad Wisłą trwa wycinka drzew na obszarze Natura2000 pod budowę kładki pieszo-rowerowej i cisza. Skąd ta chwilowa ślepota?

Krzysztof Tuduj: Z hipokryzji zapewne. Nie znalazł się nikt, kto by za protest zapłacił, a z czegoś żyć trzeba. Żeby zorganizować takie protesty i mówię to jako osoba doświadczona w pracy społecznej, potrzebne są nakłady finansowe, wysoka motywacja ideowa i ludzki czas na to poświęcony. Protesty, które są długotrwałe, są trudne do zrobienia i zorganizowania. Bez względu, jakie są idee, musi być ogromna determinacja społeczna. Widać, że protesty pseudoekologów pojawiają się najczęściej w miejscach, gdzie jest jakaś gra większych interesów i ktoś jest gotów zainwestować. Można zaryzykować twierdzenie, że bez zlecenia żadne większe protesty się nie odbywają.

ŚwiatRolnika.info. Do odstrzału wilka w Skandynawii odniosła się również Magdalena środa, która na swoim Facebooku napisała, że gdy Skandynawowie pozabijają wilki, to wtedy Konfederacja z Ziobrem przejmie władzę. Czy Konfederacja z Solidarna Polska jest już gotowa do przejęcia władzy?

Krzysztof Tuduj: Myśl, jaką Magdalena Środa raczyła obdarzyć Polaków za pośrednictwem swojego konta na fb to zwykły bełkot. Przejaw fobii i oderwania od rzeczywistości. Jedyny pozytyw jak z tego wpisu można wyciągnąć to świadomość autorki, że to Konfederacja jest liderem drugiego bieguna ideowego.

Prawdą jest, że gdyby rządziła Konfederacja, to problem właściwego zarządzania wielkością populacji wilków w Polsce zostałby szybko rozpracowany.

Czytaj także: Krzysztof Tuduj (Konfederacja): Lewackie pseudoekologiczne działania opóźniają debatę na temat wilków

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.