Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 26-11-2021 21:00:11

Koogle Earth, czyli chorwackie zalesianie i ochrona przyrody w praktyce

zalesianie

W 2020 roku Goran Ladisić wraz z przyjaciółmi postanowił wystartować z planem ochrony przyrody pod nazwą Projekt o2, którego celem było zalesianie Chorwacji.

Chorwacja zmagała się w tym zakresie z problemami wymagającymi natychmiastowej reakcji. Pandemia Covid-19 przybrała wówczas na sile, w związku z czym podjęto decyzję o wprowadzeniu lockdownu. Jednakże pod koniec grudnia 2020 roku doszło do trzęsienia ziemi, które przyniosło ofiary śmiertelne. Najbardziej ucierpiało miasteczko Petrinja, znajdujące się około 50 km od Zagrzebia. Chorwaci przeżywali więc dwie tragedie równocześnie.

Koogle Earth, czyli zalesianie po chorwacku

Jak opowiada Ladisić, Projekt o2 zaczął się mimo wszystko „interesująco, wyzywająco i nieprzewidywalnie”, od spotkania z przyjaciółką w kawiarni. Martina Simunković poprosiła Ladisicia o pomoc w rozwoju swojej firmy Koogle. Simunković, podążając za rodzinną tradycją, zajmuje się dmuchaniem szkła. Teraz tworzy także szklane kule wypełnione nasionami rodzimych chorwackich drzew. Kule służą za inkubator, w którym nasiona kiełkują i rosną. Następnie młodziutkie drzewka przesadza się do ziemi. Projekt, którego celem jest zalesianie Chorwacji, został nazwany Koogle Earth i opracowany wraz z Ladisiciem w następstwie ich spotkania w kawiarni.

W tym samym czasie Ladisić nawiązał kontakt z Duszanem Jeliciem. Ich wspólny projekt to Forest in the Box, czyli drewniana skrzynka, w której znajduje się małe drzewko. Drzewko przeznaczone jest do zasadzenia wraz ze skrzynką, a ta prosta zasada działania ma zachęcić najmłodszych do samodzielnego sadzenia drzew. Wkrótce z połączenia tych nowych przedsięwzięć powstała organizacja Projekt o2, której ważnym dzieckiem jest Magic Forest – zalesianie przy pomocy dronów.

Jak zdradza PAP Ladisić postanowili „zacząć tak, jakby wszystko było normalnie”. Jak uważa, to było dobre podejście. Pomimo nieprzewidywalnych problemów w Chorwacji i tym samym w rodzinnym Zagrzebiu, projekt wystartował.

Nowoczesna techonologia pomaga chronić przyrodę

Wykorzystywanie dronów w celu zalesiania nie jest całkowicie nowe – tego typu prób dokonuje się od kilku lat. Co najważniejsze w przypadku chorwackim, drony mogą dotrzeć w trudnodostępne miejsca. Pożarom ulegają często lasy znajdujące się wysoko nad poziomem morza, a górzysta Chorwacja zna ten problem doskonale.

Innowacją jest sama zawartość pojemników z nasionami. W środku przypominających jasnobrązowe piłki golfowe opakowań znajduje się mieszanka nasion drzew, chili, piasku i gliny. Chili jest niezbędne w celu ochrony nasion przed dzikimi zwierzętami, które mogłyby chcieć pożywić się nasionami. Pojemniki są także większe niż te, których zwykle używa się do zalesiania przy pomocy dronów.

Według danych Projektu o2, ponad 40 proc. rozproszonych nasion zdołało się zakorzenić. Jak dotąd zasadzono w ten sposób 5432 drzewa. W Chorwacji przy pomocy dronów rozsiewane są jedynie dęby – rodzimy gatunek drzew, które często ulegają pożarom. Projekt o2 zapewnia jednak, że podobnie dobre efekty można uzyskać przy rozsiewie innych gatunków.

Według Ladisicia najważniejszą motywacją za całym planem są względy ekologiczne, ochrona planety i reagowanie na jej niszczenie. Jak przyznaje, w ciągu ostatnich kilku lat myślenie o ochronie przyrody stało się codziennością, nie tylko dla osób bezpośrednio zaangażowanych w działania ekologiczne.

Zapytany o cel działalności odparł: „Nasz cel jest jeden jedyny i jasny: zachować przyrodę przynajmniej taką, jaka jest dzisiaj, bo kto daje nam prawo, aby dzieci naszych dzieci nie cieszyły się nią tak jak my”.

Pomoc potrzebna jest również sąsiadom

W rozmowie z PAP założyciel Projektu o2 stwierdził, Zalesianie Koogle Earth Projekt o2 że Chorwacja jest otoczona przez kraje, w których stan lasów jest gorszy. Nie tylko z powodu pożarów, ale także niekontrolowanego wyrębu. Czarnogóra gasi pożary co roku, a nie posiada odpowiedniego, profesjonalnego sprzętu. Z tego powodu straty lasów w tym małym bałkańskim kraju są bardzo duże i z tego samego powodu Czarnogóra bardzo zainteresowała się projektem Magic Forest. Choć jest jasne, że w przypadku pożarów potrzeba natychmiastowego reagowania, czyli choćby dostępu do odpowiedniego sprzętu czy systemu alarmowania, to ważne jest także, aby odtworzyć już utracony drzewostan.

W planach Projektu o2 jest rozszerzenie swojej działalności poza kraje byłej Jugosławii. Widzą szanse choćby w Austrii, gdzie w ostatnim czasie wybuchł wielki pożar w Alpach. Jest to równie niedostępny obszar, co chorwackie góry.

W planach Ladisicia jest kupno nowych dronów. Dzięki większej ilości urządzeń można obsadzić nawet 10 hektarów lasów w ciągu jednego dnia. Jest to jedyna inicjatywa tego typu w krajach Unii Europejskiej.

Projekt łączy się z nowym planem dotyczącym zalesiania Europy. Rada UE przyjęła 15 listopada 2021 roku konkluzję w sprawie nowej strategii leśnictwa. Jednym z jej filarów jest posadzenie 3 milionów nowych drzew do 2030 roku. Ladisić i jego współpracownicy liczą, że uda im się włożyć duży wkład w osiągnięcie tego wyniku.

Projekt o2 to oddolna inicjatywa. Jak przyznaje Ladisić, roztaczane katastroficzne wizje przyszłości naszej planety, niestety, mogą stać się prawdą. Możliwe jest jednak także zatrzymanie szkodliwych procesów, a członkowie Projektu o2 wybrali drogę działania.

Czytaj też: Pomoc na zalesianie zostanie zwiększona do 40 ha. Zyskać może nawet kilka tysięcy rolników

PAP/fot.fb,Projekt O2



Autor: Tomasz Racki 23-01-2022 01:05:55

Wydatki Polaków w tym roku nie będą spektakularne

Polacy będą w tym roku ciąć koszty i ograniczać wydatki. Jest to wypadkowa wielu niekorzystnych czynników ekonomicznych.

Pandemia, inflacja i zawirowania gospodarcze przekładają się na duży poziom niepewności, który sprawia, że Polacy nie planują znaczących wydatków na ten rok i „idą na żywioł” – taki wniosek płynie z Barometru Providenta. Wyniki pokazują, że tylko co trzeci Polak zaplanował większe wydatki na nadchodzące miesiące, podczas gdy przed pandemią aż 70 proc. miało w zwyczaju planować budżet z wyprzedzeniem. Najistotniejszą pozycją w budżetach na 2022 rok okazują się wydatki życia codziennego i koszty leczenia. O wyjazdowym urlopie, który przed pandemią połowa Polaków planowała już w grudniu, pomyślał raptem co czwarty badany.

Duże wydatki odkładamy na później

„W ramach badania Barometr Providenta zadaliśmy Polakom pytanie dotyczące tego, jakie mają plany noworoczne i jakie wydatki planują ponieść w nadchodzącym roku. Okazuje się, że konkretne, duże wydatki zaplanowało w tym roku jedynie ok. 30 proc. Badanych” – mówi Karolina Łuczak, rzeczniczka prasowa Provident Polska.wydatki na zakupy

Cykliczne badanie Providenta pokazuje, że pandemia COVID-19 i związane z nią zawirowania miały duże przełożenie na decyzje finansowe Polaków, które cechuje w tej chwili duża niepewność. O ile wcześniej większe wydatki na następny rok planowało blisko 70 proc., o tyle teraz raptem 37,2 proc. ankietowanych z wyprzedzeniem poczyniło założenia budżetu na kolejnych 12 miesięcy. To już drugi rok z rzędu, w którym Polacy ograniczają planowanie większych wydatków z wyprzedzeniem.

Kobiety częściej planują wydatki

Po raz kolejny bardziej zapobiegliwe w tej kwestii okazały się też kobiety. Założenia budżetowe na 2022 rok poczyniło 40 proc. z nich (w porównaniu do 34 proc. mężczyzn). Z kolei w podziale na grupy wiekowe dotyczy to głównie 35–44-latków, wśród których 41 proc. z wyprzedzeniem zaplanowało wydatki na nadchodzący rok.

„Największe wydatki planujemy na życie codzienne, koszty związane z utrzymaniem domu i mieszkania oraz koszty wyżywienia. Drugą mocną pozycją w budżetach są wydatki na remonty. Trzecia pozycja jest z kolei związana z wyjazdami i urlopami. I tutaj również nastąpiła ciekawa zmiana – przed pandemią ok. 50 proc. Polaków już na początku roku planowało konkretne wyjazdy. W tym roku jest to tylko 26 proc. Badanych” – mówi Karolina Łuczak.

Kobiety i mężczyźni inaczej planują wydatki

Z Barometru Providenta wynika, że średnio co trzeci badany uwzględnił w budżecie remont. W porównaniu z ubiegłym rokiem stanowi to spadek o 9 pkt proc. Istotną pozycją w budżetach okazały się również leki i inne koszty leczenia, na które wskazywało 23,3 proc. badanych.

„Obserwujemy różnice w kwestii planowania wydatków wśród kobiet i mężczyzn. Okazuje się, że to przede wszystkim kobiety planują wydatki związane z życiem codziennym, ze zdrowiem, a także z edukacją dzieci. Natomiast mężczyźni planują wydatki związane z remontem lub zmianą samochodu, zakupem nowego sprzętu RTV/AGD i innymi kwestiami, które są udogodnieniem życia codziennego” – wymienia rzeczniczka Providenta.

Wydatki, a wiek

Planowane wydatki różnią się też w zależności od wieku – zwłaszcza w kwestiach związanych z nieruchomościami. Osoby w wieku 19–35 lat częściej uwzględniały w swoich tegorocznych budżetach zakup mieszkania lub domu oraz jego wyposażenie. Respondenci w wieku 35–44 lata na ogół wliczają w swoje wydatki raty kredytowe, z kolei badani w wieku 55+ najczęściej mają w planach wydatki remontowe.

„Większość z nas bieżące wydatki będzie finansować z oszczędności i bieżących dochodów. Tylko 6,5 proc. badanych zadeklarowało, że będzie posiłkować się kredytami lub pożyczkami” – mówi Karolina Łuczak.

Co ciekawe, grudniowe badanie Providenta pokazuje też, że średnio co trzeci Polak spodziewa się poprawy swojej sytuacji materialnej w ciągu nadchodzących 12 miesięcy, przy czym większymi optymistami są w tej kwestii mężczyźni.

Czytaj także: Przez Polski Ład, ,,ukryta dywidenda” nie zostanie wypłacona

Newseria/fot. pixabay


Autor: Tomasz Racki 22-01-2022 23:10:06

Weterynarze dostrzegli opiekuna sprzed komputera. Modne teleporady dla zwierząt

Podczas pandemii koronawirusa weterynarze coraz częściej udzielają świadczeń jakimi są teleporady dla zwierząt. To jednak nie jedyna techniczna nowinka.

Pandemia i związane z nią obostrzenia społeczne całkowicie zrewidowały koncepcję współżycia społecznego. Zaczęliśmy funkcjonować hybrydowo, pracować zdalnie, a w sferę konsultacji telefonicznych i internetowych weszły nawet tak newralgiczne kwestie jak ochrona zdrowia ludzkiego. Tendencji informatyzacji nie oparł się również sektor weterynaryjny, wskutek czego w ostatnich miesiącach światło dzienne ujrzało kilka projektów online skierowanych do właścicieli domowych pupili. Rynek wart w Polsce 2,2 mld zł otworzył się na klienta sprzed komputera.

W początkowym okresie pandemii, z uwagi na strach przed chorobą lub kwarantannę, weterynarze odnotowali o nawet 40 proc. mniej pacjentów. Jednocześnie, pod wpływem powszechnej samotności spowodowanej izolacją, coraz więcej osób zdecydowało się na zakup lub przygarnięcie nowego zwierzęcia . Efekt – Google przez cały okres trwania pandemii odnotował zwiększone zainteresowanie kategorią „weterynarz” we własnej wyszukiwarce. Rynek weterynaryjny wyczuł tę niszę i zaczął odpowiadać na popyt wywołany przez własnych klientów. I to mimo wyraźnego sprzeciwu Prezydium Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej, które jeszcze w marcu 2020 roku jednoznacznie uznało świadczenie usług weterynaryjnych za pośrednictwem internetu za niedopuszczalną praktykę . Zainteresowaniu nie należy się dziwić, bowiem rynek branży weterynaryjnej rośnie nieprzerwanie. Szacuje się, że w 2021 roku jego wartość wyniesie ponad 550 mln dolarów, czyli ponad 2,2 mld złotych.weterynarze teleporada dla zwierzat

„Pandemia, poprzez narzuconą konieczność izolacji społecznej, jeszcze mocniej przeniosła nasze życie do internetu. Poza pracą zdalną, zakupami online, także wszelkiej maści porad zdrowotnych dla nas samych i swoich pupili zaczęliśmy, w pierwszym odruchu, poszukiwać w sieci. Stało się to konieczne, ale i wygodne. Oczywiście, konsultacja online nigdy nie zastąpi wizyty w gabinecie, jednak okazało się, że w wielu przypadkach to opinia dietetyka, behawiorysty czy zalecenie zrobienia wskazanych badań mogą być tym pierwszym krokiem, który w zupełności wystarczy, by pomóc naszemu pupilowi” – mówi Marcin Maciąg, CEO Pets Diag. Laboratorium wykonuje badanie EHAA z przesłanej sierści psa lub włosia konia, które wskazuje zawartość mikro i makroelementów oraz pierwiastków toksycznych w organizmie zwierzęcia. Test potrafi wykazać niedobory oraz niekorzystne dla organizmu proporcje pierwiastków, które w krótkim okresie doprowadziłyby do licznych dolegliwości i chorób. Wynik otrzymujemy online, który następnie konsultujemy z dietetykiem zwierzęcym.

Teleporady weterynaryjne

FirstVet czy PetCoach to zagraniczne serwisy teleporad weterynaryjnych, które jeszcze przed pandemią cieszyły się ogromną popularnością. Z pewnością trend przyszedłby również i do nas, lecz to pandemia stała się tym katalizatorem, który przyspieszył proces. W odpowiedzi na problemy izolacyjne, które dotknęły opiekunów krajowych pupili, znana platforma internetowa pośrednicząca w umawianiu stacjonarnych wizyt u weterynarza PetHelp ruszyła z usługą telemedycyny weterynaryjnej weterynarz.online z dedykowanym panelem klienta, możliwością rezerwacji online i wglądem w historię wizyt. Wdrożenie usługi tłumaczy potrzebą szybkiej konsultacji niepokojących opiekuna objawów, nie bagatelizowania ich, jak również porzucenia pomysłu szukania informacji w internecie na własną rękę. Jednocześnie uczciwie zaznacza, że pozwala jedynie zasięgnąć opinii specjalisty, a prawdziwy stan zdrowia podopiecznego oceni lekarz weterynarii podczas wizyty w przychodni. Usługi stale cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem opiekunów zwierząt. A to nie koniec informatycznych startupów. Jesienią 2021 roku na rynku zadebiutowała darmowa platforma internetowa PetMeteo będąca częścią inicjatywy Protect Our Future Too, projektu zainicjowanego na arenie międzynarodowej przez MSD Animal Health. Serwis zawiera wskazówki dla właścicieli czworonogów w kontekście panujących w danym miejscu warunków atmosferycznych i ich wpływu na zdrowie. Przekrój porad, wbrew pozorom jest bardzo szeroki, od wpływu pogody na samopoczucie zwierzęcia, przez aktywność pasożytów w konkretnej porze roku, po prawidłową opiekę w skrajnych temperaturach czy antybiotykoodporność

Weterynarze przez internet, czyli międzynarodowo

Usługi w sieci nie znają barier geograficznych. Powszechna globalizacja i bycie częścią światowego rynku wyzwoliło transformacje usług oferowanych na rynku lokalnym w sprzedaż międzynarodową, która w wymiarze online odnotowała wzrost we wszystkich branżach, także w kategorii artykułów dla zwierząt . Dla polskich przedsiębiorców również z branży diagnostyki weterynaryjnej w prosty sposób przekłada się to na zasięg, zwiększenie grupy docelowej, a w konsekwencji na zyski. Jednoczesna powszechność pracy zdalnej, telekonferencji i zwyczajne przeświadczenie, iż okoliczności te nie wpłynęły negatywnie na jakość świadczeń, wytworzyły aurę przychylności i zrozumienia dla praktyki świadczenia usług i konsultacji „na odległość”.

„Ruszając z laboratorium i badaniem EHAA dla zwierząt od początku celujemy w klienta międzynarodowego. Z jednej strony to specyfika naszego biznesu opartego na komunikacji online predestynowała nas do wyjścia poza granice kraju. Z drugiej strony, nasz odbiorca to opiekun wymagający, zwracający większą uwagę na profilaktykę i dietetykę zwierząt, dla którego przede wszystkim liczy się jakość. W związku z tym posiadamy oddziały w wielu krajach, współpracując z ekspertami z USA, którzy konsultują wyniki naszych klientów z Dubaju czy Australii. A jedynym wyzwaniem staje się dopasowanie różnic czasowych podczas konsultacji” – wskazuje Marcin Maciąg z Pets Diag.

Usługi teleinformatyczne w weterynarii

Wszystko wskazuje na to, że trend informatyzacji nie opuści rynku usług weterynaryjnych. Wygoda, szybkość, ale i powszechne obycie z internetem, od kwestii urzędowych po życie prywatne sprawią, że temat spowszednieje. Zjawisko to będzie mieć niestety dwie strony medalu. Gdy dla opiekuna zwierząt stanie się czymś naturalnym, dla firm działających w branży będzie koniecznością warunkującą powodzenie biznesu. Ponadto, wśród ośmiu trendów mających wpływ na przyszłość opieki nad zwierzętami wskazuje się dwa, które bezpośrednio odnoszą się do środowiska cyfrowego. Pierwszy to przestawienie się na handel elektroniczny. Drugi to zwrot ludzi ku inteligentnym sposobom zarządzania różnymi aspektami swojego życia, w tym opieki nad zwierzętami, za pomocą technologii cyfrowej napędzanej przez big data, sztuczną inteligencję i inteligencję predykcyjną.

Czytaj także: Weterynarze wciąż z dramatyczną sytuacją płacową. KRLW apeluje

Pets DIAG/fot, PETS Diag


Autor: Sebastian Wroniewski 22-01-2022 22:00:00

Wapnowanie gleby zimą jest możliwe przy sprzyjających warunkach

Wapnowanie gleby zimą może odbyć się przy sprzyjających warunkach. Ważne jest, aby wapno było wysoko reaktywne i prawidłowo wymieszane z glebą

Prawidłowe pH gleby, kształtowane w naszych warunkach głównie przez wapnowanie, jest warunkiem efektywności działania innych nawozów, w tym tych drogich azotowych, fosforowych i potasowych. Gleba, o odpowiednim do swojej kategorii odczynie, jest w stanie odpowiednio buforować i oddawać składniki pokarmowe z tych produktów. Dlatego w obecnej sytuacji uregulowanie pH nabiera jeszcze większego znaczenia.

Wapnowanie gleby zimą bywa ryzykowne

Warunkiem uzyskania dobrego nawożenia jest zastosowanie wapna, które ma działanie odkwaszające. Uzyskamy je tylko wtedy, gdy wapno będzie wykazywać wysoką reaktywność i będzie prawidłowo wymieszane z glebą. Jesienią, po obfitych opadach, w wielu regionach nie można było wjechać w pole ciężkim sprzętem.

Z tego powodu część rolników musiała odstąpić od wykonania planowanego zabiegu wapnowania. Podczas zimy, wczesnym rankiem gleba bywa powierzchniowo zmarznięta, to pozwala na wjechanie ciężkich rozsiewaczy w pole i wykonania zaległego zabiegu wapnowania.

Okres zimowy traktowany jest jako lepszy agrotechnicznie, niż wczesna wiosna. Minie bowiem więcej czasu od zastosowania wapna do siewu roślin. Wapnowanie gleby zimą, na kilka tygodni przed siewem bywa ryzykowne, gdyż może doprowadzić do zaburzenia wschodów rośliny uprawnej.

Wapno może być używane pod kukurydzę, zboża jare i buraki

Wapno uważane jest za produkt wysoko reaktywnyWapnowanie gleby zima 02 w glebie. By ustrzec się negatywnych następstw, dawka nawozu powinna być niższa niż w normalnych warunkach. Nie zaleca się wapnowania wapnem tlenkowym. Jest ono zbyt agresywne i może na tym etapie spowodować problemy ze wchodami rośliny następczej. Ponadto jest mocno higroskopijne i w zetknięciu z wilgocią ulegnie zbryleniu.

Nie mamy także praktycznie możliwości wymieszania go z glebą, a to w przypadku takiego wapna jest warunkiem koniecznym. Lepsze będzie wapno węglanowe, wolniej działające, ale jednocześnie mniej agresywnie. Rozsiane na mokrą ziemię może pozostać dłuższy czas bez przykrycia. Można się zdecydować np. na nawozy wapniowe w postaci granuli, z roku na rok asortyment takich produktów się rozszerza. Należy pamiętać, że wapnowanie gleby zimą, to nie najlepszy termin na wykonanie takiego zabiegu, ale ma ono kilka zalet.

Poza korzyściami organizacyjnymi ciężki sprzęt rozsiewający nie ugniata nadmiernie gleby i nie niszczy jej struktury. Wapno może być wysiewane wówczas pod kukurydzę, zboża jare i w mniejszych dawkach pod buraki. Nie należy stosować wapnowania pod ziemniaki, owies czy łubin żółty, rośliny te nie lubią świeżo zwapnowanych stanowisk.

Czytaj też: Wapnowanie gleby – jak zrobić to mądrze? Kilka cennych porad

wir.org.pl/fot.Pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.