logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Ewa Zajączkowska-Hernik | 25 marca 2021

Ekoaktywiści będą bezkarnie blokować inwestycje? Dr Chocian: anarchia będzie kwitła

Ekoaktywiści będą mogli blokować państwowe i prywatne inwestycje na każdym etapie? Na to wygląda. Wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania inwestycji na środowisko. Projekt jest efektem nacisku Komisji Europejskiej na polski rząd w sprawie udziału organizacji NGO w procesie decyzyjnym dotyczącym inwestycji oddziałujących na środowisko. Pytanie, czy ekoaktywiści już teraz nie blokują inwestycji na każdym etapie? Czy ustawa przeszła w Sejmie po cichu, by nie wywołać jazgotu organizacji NGO? Dlaczego ekoaktywiści nie poniosą żadnej odpowiedzialności za swoje działanie? Gościem w programie “Polska na serio” jest dr Grzegorz Chocian, prezes Fundacji Konstruktywnej Ekologii Ecoprobono.

Ekoaktywiści obdarowani przez ministra środowiska Michała Kurtkę. Możliwość blokowania inwestycji na każdym etapie przy zerowej odpowiedzialności karno-skarbowej. Dr Chocian: jedną z podstawowych luk jest to, że organizacje NGO nie ponoszą żadnej odpowiedzialności w sytuacji, gdy nie mają racji, a zablokują inwestycję

Ekoaktywiści właśnie otrzymali niesamowity prezent od ministra Michała Kurtyki zarządzającego resortem środowiska. Nowelizacja ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania inwestycji na środowisko daje im szerokie możliwości blokowania każdej inwestycji w Polsce już na etapie wydawania decyzji o oddziaływaniu na środowisko. Projekt przeszedł nocą przez Sejm w tempie ekspresowym, dlaczego? Ciężko powiedzieć, bo nowela w żaden sposób nie narusza interesów ekoaktywistów, wręcz przeciwnie, umacnia je w procesie decyzyjnym. Pytanie, czy aż tak dużych kompetencji chciała Komisja Europejska, upominając Polskę o konieczności usystematyzowania prawnie tego aspektu.

Organizacje miały takie prawo na etapie uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, miały niczym nieograniczone prawo zarówno przystępowania do procedury, włączania się w każdym etapie procedury, nawet włączania się do procesów odwoławczych przed sądami administracyjnymi, gdy nie uczestniczyły wcześniej w procedurze więc mogły zrobić praktycznie wszystko i pełnymi garściami z tego uprawnienia korzystały, bardzo często li tylko po to, żeby wyrażać interesy swoich mocodawców, często konkurentów danej inwestycji. Opisywano to szeroko, nazywając to ekoharaczami, czy ekoterroryzmem. (...) Mimo, że bywam krytyczny wobec takich organizacji i różnych pomysłów Unii Europejskiej, wypowiedziałem się pozytywnie na temat pewnego oczekiwania KE, aby organizacje mogły uczestniczyć w postępowaniu inwestycyjnym na późniejszych etapach. Wynika to z unijnych przepisów oraz ze zdrowego rozsądku. Ten zdrowy rozsądek powinien polegać na tym, że dana organizacja ekologiczna, czy inna pozarządowa z celami środowiskowymi w statucie włączała się na etapie uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach na pewnych warunkach. (...) Jest logicznym, by taka organizacja mogła dopilnować, by w decyzjach następczych, pozwoleniach wodno-prawnych, decyzjach lokalizacyjnych, czy pozwoleniach na budowę, ustalone warunki były uwzględnione. (...) Patrząc na to, jak dotychczas te organizacje się zachowywały, jestem przekonany, że anarchia będzie kwitła i nie tylko na pierwszym etapie decyzji środowiskowej, ale na każdym kolejnym etapie będzie odwoływanie się tylko po to, by sparaliżować inwestycję...

– wyjaśnia dr Grzegorz Chocian w programie “Polska na serio”.

Oglądaj także: Szczepan Wójcik: ludzie są okradani metodą na obrońcę zwierząt. Prowadzi Ewa Zajączkowska

(...) Obawiam się, że będzie nadużywanie tego i blokowanie na każdym etapie. (...) To jest ta eko-poprawność wynikająca z tego, że nie chcemy się narazić Komisji Europejskiej, nie rozumiejąc, jak działa ustawa. Trzeba w praktyce przejść takie postępowania wiele razy, by zrozumieć, gdzie są luki w tym prawie. Jedną z podstawowych luk jest to, że organizacje NGO nie ponoszą żadnej odpowiedzialności w sytuacji, gdy nie mają racji, a zablokują inwestycję. Gdyby musiały płacić odszkodowania za niesłuszne działania, być może byłby to proces bardziej ucywilizowany. To ucywilizowanie polegałoby na tym, że organizacja musiałaby przedkładać jedynie pewne argumenty, rzeczywiście wynikające z troski o środowisko, a nie z jakiegoś niejasnego lobbingu. (...) W dzisiejszych czasach nie wypada nie być zielonym ekologiem, ale jest to bardzo naiwne i głupie, bo wykorzystują to wywiady gospodarcze, które grają jak chcą na terenie Polski i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Oznacza to, że nie dopracowaliśmy się własnych odpowiednich instytucji, które by dopilnowaly tego, czy ktoś nie robi takich zapisów po to, by kontrolować w pełni nasz proces inwestycyjny…

– dodał ekolog.

Czytaj także: Inwigilacja obywateli – czy niewinni na pewno nie mają się czego bać?


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.