Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Marzena Deresz | 26 sierpnia 2017

Czyż można nie zaufać Matce Chrystusowej

Czyż można nie zaufać Matce Chrystusowej

„Czyż można było nie zaufać Matce Chrystusowej, zwłaszcza gdy się wie, że na to Imię otwiera się w Polsce każde serce?" nie sposób nie pamiętać tego wyznania Stefana Kardynała Wyszyńskiego dziś, w Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.


Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński i Warszawski, Prymas Polski, jak pisze Maria Okońska, jego wieloletnia współpracownica, wychował się w rodzinie, która miała wszystkie cechy polskiej katolickiej rodziny. Sam wspomina:

"Wcześnie straciłem matkę rodzoną, która miała szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Ostrobramskiej, dokąd jeździła z pielgrzymką jeszcze z Zuzeli. Ojciec mój natomiast ciągnął zawsze na Jasną Górę. Cześć Matki Bożej w życiu domowym była bardzo rozwinięta, często odmawialiśmy wspólnie różaniec w godzinach wieczornych (...). Święcenia kapłańskie otrzymałem w kaplicy Matki Bożej w bazylice włocławskiej. Pierwszą Mszę świętą odprawiłem na Jasnej Górze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Odtąd chętnie wybierałem ołtarz Matki Bożej, by przed nim składać Bogu codzienną Ofiarę. Nabożeństwo maryjne ożywiło się we mnie szczególnie w czasie ostatniej wojny”.

To właśnie w czasie okupacji niemieckiej jako młody ksiądz spędził trzynaście miesięcy w Kozłówce. Zespół pałacowo-parkowy rodziny Zamoyskich, we wsi Kozłówka leży w północnej części województwa lubelskiego. Jego właścicielami byli Aleksander i Jadwiga Zamoyscy. Tam podczas II wojny światowej schronienia udzielano wielu osobom wysiedlonym czy zagrożonym aresztowaniem. Teraz w Kozłówce mieści się Muzeum Zamoyskich, gdzie przygotowano ekspozycję „Ksiądz Stefan Wyszyński w Kozłówce 1940–1941”. Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej w dawnym pokoju księdza Stefana Wyszyńskiego zajmuje ważne miejsce. Tak, jak różaniec. 

Późniejszy Prymas Polski w Kozłówce nie tylko się ukrywał, ale i pomagał, narażając swoje życie. Był poszukiwany przez gestapo, a jednak, jak czytamy na stronie muzeum:

 Nie ograniczał się do opieki duszpasterskiej nad siostrami i ich podopiecznymi. Ksiądz profesor, jak wkrótce zaczęli go nazywać wszyscy, miał dużo pracy i obowiązków. Odprawiał msze i nabożeństwa w kaplicy pałacowej, spowiadał, prowadził nauki i rekolekcje, pełnił posługę duszpasterską na miejscu i w okolicy. Zaangażowany był w tajne nauczanie młodzieży. Jesienią 1940 roku w niedziele i święta wczesnym rankiem wyjeżdżał do Nasutowa, folwarku należącego do ordynacji. Te wyjazdy były „otoczone tajemnicą”, ale każdy mniej lub więcej zdawał sobie sprawę, że Msza św. dla pracowników folwarcznych ordynacji była głównie przeznaczona dla partyzantów. Zajmował się także pracą naukową, dużo pisał, być może z myślą o powojennej kontynuacji pracy wydawniczej. Dla sióstr prowadził wykłady z prawa kanonicznego i etyki społecznej. Jego pogadanki, nauki i konferencje, w których wkrótce brało udział coraz więcej osób, zaczęto nazywać Akademią Kozłowiecką. 

Przebywające z Nim osoby wspominają Go, jako człowieka dobrego, skromnego, wyrzekającego się wszelkich przywilejów, współdzielącego z innymi ciężki, okupacyjny los.

Opierał swoje życie na Maryi. Później wielokrotnie mówił, jak ważna była w czasie Jego drogi życiowej.

9 XI 1973 r. wobec grona Paulinów z ust Prymasa Polski padły słowa:

 „Myślę, że to spotkanie w obliczu naszej wspólnej Matki, wprowadza nas w głębię tajemnicy (...) Dla mnie „Soli Deo" nie jest ozdobą pieczęci biskupiej. Dla mnie jest programem (...) Program ten był później uzupełniony na Jasnej Górze. Tajemnica ta pogłębiała się i nadal się pogłębia... Ale ta właśnie tajemnica każe mi niejako ukryć się z nią, dopóki nie wyczerpią się dni i dopóki Pan nie zażąda zmiany warty przy Jego Kościele w Polsce i przy Jego Jasnogórskiej Służebnicy... Niechaj się głowią teologowie nad tym, jak to jest... Ja sam się wahałem, czy mam mówić „per Mariam — Soli Deo", ale teraz tak mówię, bo tak wierzę... Mam na to mnóstwo dowodów, że właśnie Matka Chrystusowa jest zwiastunką mocy Ojca, który miłuje Swoje dzieci wierzące Jego Synowi w Polsce".

Prymas Polski zdawał sobie sprawę, jak ważna jest rola Panny Jasnogórskiej nie tylko w jego życiu, ale i w losach całego narodu,  każdego Polaka. Został przez władze PRL uwięziony w Komańczy, a jednak 26 sierpnia 1956 r., w 300 lat od ślubów króla Jana Kazimierza, złożonych we Lwowie, Episkopat Polski z Jego woli w obecności około miliona wiernych odnowił uroczyście Jasnogórskie Śluby Narodu. Fotel Prymasa na Jasnej Górze tego dnia był pusty. Tylko ogromny bukiet biało-czerwonych kwiatów o Nim przypominał. Swoje uwięzienie w chwili tak ważnej dla siebie i ukochanej Polski odbierał, jako Wolę Bożą. Choć z całym sercem chciał być na Jasnej Górze, twierdził:

„Dokonało się dziś wielkie dzieło. Spadł kamień z serca, aby stał się chlebem Narodu". 

Wiele słów Kardynała Stefana Wyszyńskiego, choć wypowiedzianych bardzo dawno, wydaje się ciągle aktualnych. Tak, jak te o błogosławionym dziedzictwie narodu z roku 1970:

Młode pokolenie Polski idzie w czasy niewątpliwie trudne. Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce — nadziei na Sprawiedliwego Boga. Musicie być wtedy mężni. W takich momentach pomocą Wam będzie doświadczenie, które Naród zdobył w ciągu minionych dziejów. 

Wielką mądrością jest umiejętność czerpania z doświadczeń przeszłości. Aby się ostać, musicie sięgnąć do tych sił w Narodzie, dzięki którym trwa on od wieków, mimo tylu niebezpieczeństw, cierpień, wojen. Mamy bogate doświadczenia religijne, moralne, społeczne, narodowe i polityczne. Dobrze wiemy, że wielkie moce, które sprawiły, iż Naród trwa i rozwija się, w dużym stopniu zawdzięczamy naszemu natchnieniu i duchowości religijnej, którą w najtrudniejszych momentach odżywia się nasza duchowość ojczysta i kultura narodowa. Gdybyśmy chcieli z niej usunąć wszystko, co jest z ducha chrześcijańskiego, jakże pozostałaby uboga! 

Mamy więc dziedziczne — jakże błogosławione! — obciążenie przeszłością. Właśnie z jej ducha rodziły się zobowiązania, które uprzedziły rozwój społeczny i kulturalny innych narodów. Były to: 
Śluby Jana Kazimierza, 
Unia Horodelska, 
Konstytucja 3 Maja, a ostatnio — Śluby Jasnogórskie i Milenijny Akt Oddania Bogurodzicy za Kościół. Stanowią one wspaniałe dziedzictwo, z którym wyruszamy w przyszłość. Trzeba tylko umieć wczytać się w głosy, które brzmią w przeszłości Narodu.

 Nie wolno lekceważyć przeszłości! 

 

Żródła:„Wszystko postawiłem na Maryję” Stefan Kardynał Wyszyński/ jasnagora.com/  muzeumzamoyskich.pl

oprac: Marzena Deresz

Pokój ks. Stefana Wyszyńskiego w Kozłówce  fot. M. Deresz

Opublikował:
Author: Marzena Deresz
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.