Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Piotr Dublański | 02 maja 2017

Pasze bez GMO. Jak zmienić ich skład [WIDEO]

Przy okazji dyskusji na temat obecności roślin modyfikowanych genetycznie pojawia się kwestia soi GMO stosowanej do produkcji śruty dla zwierząt.

Przy okazji dyskusji na temat obecności roślin modyfikowanych genetycznie pojawia się kwestia soi GMO stosowanej do produkcji śruty dla zwierząt.

Faktem jest, że dla minimalizowania kosztów produkcji surowiec ten pochodzący z importu jest używany jako podstawowy składnik pasz. Co istotne, soja importowana, to produkt transgeniczny, a zatem obdarzony wszystkimi znamionami szkodliwości.

 

– Śruta sojowa importowana głównie z Ameryki jest oczywiście transgeniczna. Jest to soja modyfikowana a prawodawstwo nasze nie zabrania żywienia zwierząt taką paszą. Ocenia się, że około 70% paszy dla trzody chlewnej i dla drobiu w Polsce stanowi śruta sojowa

 

– przybliża prof. Ewa Rembiałkowska, Stowarzyszenie Forum Rolnictwa Ekologicznego im. J. Górnego.

Jak widać skala zjawiska jest bardzo duża. Co ważne, nie ma regulacji, które są w stanie przeciwdziałać napływowi tego szkodliwego, ale stosunkowo taniego surowca z zagranicy.

Tu należy odwołać się do świadomości hodowców i konsumentów. Skuteczną alternatywą na stosowanie soi w śrucie jest karminie trzody chlewnej i drobiu roślinami motylkowymi. W Polsce funkcjonuje program rządowy, który pozwolił na zwiększenie upraw tego rodzaju roślin. Ich powierzchnia wynosi dwa razy więcej areału w stosunku do lat ubiegłych.

Rośliny motylkowe wpływają korzystnie nie tylko na środowisko, ale także na glebę. Paradoksalnie, mimo to ich stosowanie do produkcji pasz nadal jest znikome. Jest to jedyne rozwiązanie, które może doprowadzić do skutecznej eliminacji soi transgenicznej ze składu śruty przeznaczonej do karmienia zwierząt.   

 

– Hodowcy drobiu i trzody chlewnej zgodnie twierdzą, że w tej chwili gwałtowne odejście od śruty sojowej spowodowałby podniesienie cen mięsa. (…) i nastąpiłby dość drastyczny spadek zakupów mięsa i jego spożycia. Co dla ekonomii kraju oznaczałoby duże zachwianie

 

– dodaje prof. Rembiałkowska.

W tym przypadku tzw. "złotym środkiem" jest systematyczne zwiększanie areału upraw motylkowych z przeznaczeniem na paszę dla zwierząt, przy równomiernym wycofywaniu śruty sojowej używanej do tego celu. Jest to zadanie wymagające systematyczności i konsekwencji. Nade wszystko jednak hodowcy drobiu i trzody chlewnej muszą wykazać wolę podjęcia się takich zabiegów – przewartościować priorytety, postawić na zdrowie zwierząt, a nade wszystko konsumentów, ponad oszczędności w produkcji. Zadanie nie jest łatwe. Trzeba brać pod uwagę względy ekonomiczne gospodarki kraju, ale nie zapominać o zdrowiu człowieka.

 

Reporter: Kalina Brzozowska

Zdjęcia i montaż: Barbara Goliasz/ swiatrolnika. info

Foto: pixabay. com

Opublikował:
Author: Piotr Dublański
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.