PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Czas wolny /Polityk Partii KORWiN Przemysław Wipler: Ten plan wykończy hodowle zwierząt w Polsce

Polityk Partii KORWiN Przemysław Wipler: Ten plan wykończy hodowle zwierząt w Polsce

Autor: 2015-10-23 00:00:00
Brak grafiki

Trzeba być świadomym tego, że w naturze nic nie ginie, a zwłaszcza w gospodarce globalnej. Likwidacja danej hodowli w Polsce wcale nie poprawi losu zwierząt, a z całą pewnością pogorszy los setek tysięcy Polaków i ich rodzin, a rynek i miejsca pracy zostaną przejęte przez te firny i rolników w tych krajach, w których nie ma tak szalonych polityków jak Petru, Nowacka czy niektórzy politycy Platformy – powiedział w wywiadzie dla wSensie.pl poseł partii KORWiN Przemysław Wipler.

Trzeba być świadomym tego, że w naturze nic nie ginie, a zwłaszcza w gospodarce globalnej. Likwidacja danej hodowli w Polsce wcale nie poprawi losu zwierząt, a z całą pewnością pogorszy los setek tysięcy Polaków i ich rodzin, a rynek i miejsca pracy zostaną przejęte przez te firny i rolników w tych krajach, w których nie ma tak szalonych polityków jak Petru, Nowacka czy niektórzy politycy Platformy – powiedział w wywiadzie dla wSensie.pl poseł partii KORWiN Przemysław Wipler.

Wczoraj w programie Tomasza Lisa ujawnił pan fakty, które pokazują, że chyba mamy kolejną wielką aferę. Wygląda na to, że pana podejrzenia wobec Ryszarda Petru i jego partii Nowoczesna o oczym pan zawiadomił prokuraturę a dotyczące podejrzenia nielegalnego finansowania są niczym, przy tym o czym pan powiedział wczoraj, a chodzi straty dla polskiej gospodarki rzędu miliardów złotych, które przyniesie plan fizycznej zagłady części polskiego rolnictwa i gospodarki, co wywoła skutek w postaci ogromnego bezrobocia, utraty bezpieczeństwa finansowego dla tysięcy Polaków.

- Prawda jest o wiele straszniejsza. Te liczby, które pan podał są wręcz zaniżone, bo przecież tysiące osób pracuje tylko przy hodowli zwierząt futerkowych, które między innymi właśnie pan Petru chce skasować. A gdy się do tego dołoży stopniowe wygaszanie wszelkiej przemysłowej produkcji zwierząt jak np. hodowle drobiu - co chce również przeprowadzić pan Petru - to mamy w tym momencie straty miejsc pracy idące w setki tysięcy, a straty finansowe dla gospodarki wyniosą kilkadziesiąt miliardów złotych, a nie 2,2 mld zł bo taka jest wartość polskiego eksportu tylko produktów futerkowych. Ja mówiłem w telewizji o dziesiątkach miliardów złotych, wynikających ze stopniowego wygaszania w ogóle przemysłowej produkcji zwierzęcej jak np. hodowli drobiu. Wszyscy polscy rolnicy, wszyscy polscy przedsiębiorcy zajmujący się dużą efektywną, sprawną produkcją przemysłową zwierząt stracą. W zasadzie wszyscy ich pracownicy są zagrożeni, jeżeli pan Petru wejdzie do sejmu i jeżeli powstanie koalicja Platformy, Petru, Zjednoczonej Lewicy. To byłoby największe nieszczęście dla polskiego rolnictwa.

- Ale może intencje pana Ryszarda Petru i jego współpracowników są dobre. Zlikwidujemy te hodowle, organizacje prozwierzece będą zadowolone, okażemy się wyjątkową empatią wobec zwierząt, jakiej do tej pory żaden naród na świecie nie pokazał.

- Pan chyba żartuje? Przecież to będą gigantyczne straty i krzywda dla ludzi.

- Czy to oznacza, że nikt na świecie nie doceni naszej wspaniałomyślności i tego, że zdobyte przez nas rynki oraz miliardowe zyski, które za przysłowiowy frajer przejmą inne kraje nic nie dostaniemy?

- Oczywiście. Gospodarka globalna i europejska to jest system naczyń połączonych. To było bardzo dobrze widać po likwidacji uboju rytualnego w Polsce przez rząd PO-PSL. Ta decyzja doprowadziła do tego, że swoje pozycje rynkowe w krajach arabskich odzyskały tracące na rzecz Polaków firmy z Francji. To co się działo z ubojem rytualnym to był gigantyczny lobbing, gigantyczna presja i nacisk wielkich firm francuskich i nie tylko francuskich na sejm, na posłów, media i polskie życie publiczne, by u nas zamknąć, a tam by rozwijać biznes i zarabiać miliardy euro. W przypadku zwierząt futerkowych największym konkurentem Polski w Europie są nasi sąsiedzi Duńczycy, którzy są pierwszą potęgą na świecie a Polacy są drudzy i bardzo mocno ze sobą konkurujemy. Inaczej mówiąc Duńczycy systematycznie tracą na naszą rzecz światowy rynek. Podobnie jest w wielu innych branżach rolnictwa, w tym również w produkcji żywności z mięsa, której pan Petru chciałby przeprowadzić likwidację, co z całą pewnością poprze Zjednoczona Lewica, a jeżeli będą za to mogli otrzymać dla siebie stołki, to poprą pewnie politycy Platformy Obywatelskiej jak było właśnie w przypadku uboju rytualnego.

- Chce pan powiedzieć, że Polska wypadłaby poza margines eksportu żywności i przestalibyśmy się liczyć w Europie a nawet w świecie?

- To jest oczywiste. Trzeba być świadomym tego, że w naturze nic nie ginie, a zwłaszcza w gospodarce globalnej. Likwidacja danej hodowli w Polsce wcale nie poprawi losu zwierząt, a z całą pewnością pogorszy los setek tysięcy Polaków i ich rodzin, a rynek i miejsca pracy zostaną przejęte przez te firmy i rolników w tych krajach, w których nie ma tak szalonych polityków jak Petru, Nowacka czy niektórzy politycy Platformy.

- Szybko policzyłem, że wprowadzenie jednolitej stawki podatkowej VAT – 16 proc. jak proponuje Petru i Nowoczesna przełoży się na wzrost cen żywności i to bardzo. Jeśli żywność opodatkowana jest obecnie stawką VAT 5 i 8 proc. to wprowadzenie VAT na poziomie 16 proc. będzie skutkować wzrostem cen o 11 i 8 proc. w zależności od kategorii produktu spożywczego. I tak np. według "planów" pana Petru (czyli potencjalnej likwidacji hodowli zwierząt i z tego tytułu import mięsa do Polski np. z Niemiec) kilogram schabowego, który obecnie kosztuje 12 zł będzie kosztował 16 a może nawet 18 zł, zaś kilogram piersi z kurczaka nie 14 zł a 19 lub nawet 21 zł. Jak to się ma do prospołecznych planów i dbania o dobrą jakościową i tanią żywność dla obywateli?

- Doskonale to pokazują maile ujawnione przez Stonogę, w których współpracownicy pana Petru, jego zaplecze, jego eksperci pisali do siebie w zamkniętym gronie, że plany podatkowe Petru uderzą we wszystkich Polaków mających dzieci, zwłaszcza ludzi samotnie wychowujących dzieci. Bo tak w praktyce będzie wyglądała realizacja pomysłów by podnieść podatki tym, co zarabiają mało lub średnio, a bardzo mocno ulżyć ludziom, którzy są na poziomie dochodowym pana Ryszarda Petru czyli członkowie zarządów banków oraz dużych spółek handlowych.

- Zmieniając temat, pan i pana partia proponujecie by resztę pieniędzy 160 mld zł jakie pozostały w OFE oddać Polakom czyli ich prawowitym właścicielom. Dlaczego? Nie chce pan zmniejszyć długu publicznego i ratować budżetu jak to zrobił Donald Tusk ze swoim ministrem finansów Jackiem Rostowskim?

- Bo to są nasze pieniądze. Już raz zostały one nam ukradzione. Stało się to w momencie, gdy zamieniono nasze oszczędności w OFE na zapisy cyfrowe w ZUS. Przeprowadzono to w ten sposób, że obligacje państwowe, w których państwo ulokowało nasze pieniądze odkładane przez nas na emeryturę, rząd Tuska umorzył czyli skasował je, a w ZUS rząd stworzył cyfrowy bezwartościowy czyli bez pokrycia w pieniądzu zapis na wirtualnym koncie. Tych pieniędzy nie ma. Eksperci nie mają wątpliwości, że przy aktualnym poziomie demografii za 8, 10 czy 12 lat ten system upadnie, a nie to, że ten system przetrwa w obecnej postaci.

- Rząd PO-PSL i rozmaici eksperci twierdzą, że to co zrobił Tusk z OFE, to był dobry ruch, który uratował na chwilę finanse państwa.

- Znów pan chyba żartuje. Jeżeli to samo chcą zrobić z pozostałymi pieniędzmi Polaków w OFE, które są ulokowane w akcjach, to będzie to jeszcze bardziej zuchwała kradzież. My mówimy, że OFE nie są efektywne, ale jeśli ktoś chce zostać w OFE, to niech będzie to jego wybór. Jeżeli ktoś chce wyjąć te pieniądze z OFE to niech ma możliwość ich wyjęcia i niech sobie samodzielnie oszczędza na własną emeryturę. Polacy cały czas mają w OFE dziesiątki tysięcy złotych, a miliony osób zdecydowały by ich pieniądze zostały w OFE. Dlatego powinniśmy dać im możliwość skorzystania przez nich z własnych oszczędności, bo państwo polskie z całą pewnością przy obecnej demografii nam bezpiecznej starości nie zapewni. A jedyny system, który będzie do utrzymania, to jest obecnie wykpiwany przez wiele osób KRUS, który będzie rozszerzony na wszystkich w postaci emerytury obywatelskiej, który można realnie i długoterminowo utrzymać, o czym zresztą szczerze powiedzieli podczas rozmów nagranych w restauracji "Sowa i Przyjaciele" politycy PO - Stanisław Gawłowski i Piotr Wawrzynowicz. Mówili, że ten cały system, tu pada wulgaryzm, upadnie a emerytury co najwyżej będą wynosiły 700, 800, 900 zł dla każdego. Jeśli tak ma być, to pojawia się pytanie dlaczego utrzymywany jest bardzo drogi aparat biurokratyczny w postaci ZUS, który co roku marnuje 5 mld zł?

- I na koniec pytanie, które najbardziej interesuje Czytelników w małych gminach, którzy boją się, że zaleją ich uchodźcy. Pan oraz pana partia jesteście przeciwni przyjęciu uchodźców, dlaczego?

- Ponieważ to będzie wielkie nieszczęście. Polacy, których już ponad 2,5 mln wyjechało za granicę i mieszkają we Francji, w Holandii, w Wielkiej Brytanii doskonale wiedzą, co to jest agresywny i wojujący islam i co się dzieje w tamtych krajach. Przyjęcie do Polski ludzi, którzy nie są uchodźcami, ale mają za zadanie roznieść wojnę z Afryki Północnej po Europie, to nic innego jak jest realizacją doktryny Państwa Islamskiego. Pół roku temu liderzy Państwa Islamskiego powiedzieli, że wyślą nam do Europy pół miliona uchodźców, a razem z nimi terrorystów. To jest odpowiedź dlaczego.

Rozmawiał Jacek Strzelecki

Fot. wSensie.

Więcej przeczytasz na wSensie.pl