PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Czas wolny /Krzysztof Jurgiel: Kadencję Sawickiego oceniamy bardzo krytycznie

Krzysztof Jurgiel: Kadencję Sawickiego oceniamy bardzo krytycznie

Autor: Świat Rolnika 2015-11-14 00:00:00
Brak grafiki

Niestety, Polska oddała rynek a nasze rolnictwo jest w destabilizacji. Dlatego, dziś nie potrafię odpowiedzieć na temat naszej obecności w Unii Europejskiej w kontekście rolnictwa - mówi przyszły minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel.

Niestety, Polska oddała rynek a nasze rolnictwo jest w destabilizacji. Dlatego, dziś nie potrafię odpowiedzieć na temat naszej obecności w Unii Europejskiej w kontekście rolnictwa - mówi przyszły minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel.

- Co dobrego zrobił Marek Sawicki na stanowisku ministra rolnictwa?
- Nie ukrywam, że tę kadencję pana Sawickiego oceniamy bardzo krytycznie, ale nie można powiedzieć, że nic nie zostało zrobione, choć jedno jest pewne - doprowadzono do destabilizacji na rynkach rolnych. Przyczyny takiego stanu rzeczy są różne – zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, ale fakty są zupełnie inne niż wskazuje na to propaganda sukcesu PSL. Druga sprawa, nastąpiło pogorszenie jakości życia Polaków mieszkających na obszarach wiejskich, co skutkuje tym, że Polska powiatowa zaczęła się zwijać.

- Jakieś zasługi poprzednika może pan jednak znaleźć?
- Coś zostało zrobione, ale nie potrafię tego ocenić dobrze, dlatego, że wydawano te pieniądze, które wynegocjowało PiS. Teraz mamy tak, ze przyjęty program, po dwóch latach, jeszcze nie jest uruchomiony, a wypłata płatności obszarowych pozostaje w zawieszeniu. Trudno zatem mówić o jakiś pozytywnych działaniach, choć,podkreślę jeszcze raz, coś tam zostało zrobione.

- Czyli nie wszystko było złe, ale nie potrafi pan nazwać tych pozytywów?
-
Tak.

- Jaki jest pomysł na funkcjonowanie rolnictwa po ustaniu funduszy unijnych w 2020 roku?
-
Mamy jeszcze pięć lat, jest czas dyskusji, najważniejsze jest to, żeby doprowadzić do jednolitych warunków konkurencji, bo jeśli fundusze znikną dla Polaków, to znikną także dla innych członków Unii, a kluczowe są równe warunki konkurencji dla polskiego rolnika, niemieckiego i francuskiego. Teraz tego nie brakuje, my mamy niższe dopłaty o ponad 50 proc.

- Jak pan będzie walczył na forum unijnym o polskie rolnictwo?
-
Przygotujemy strategię wspólnej polityki rolnej, spójności i perspektywy finansowej i będziemy podejmowali działania dążące do wyrównania warunków konkurencji.

- Jakie?
-
Jest to przede wszystkim równość dopłat, możliwość interwencji na rynkach i szereg innych instrumentów, o których będziemy dyskutować, a w przyszłości, będziemy chcieli je wprowadzać.

- Czy Unia Europejska dla polskiego rolnictwa jest wartością dodaną, czy raczej przeszkadza w jego rozwoju?
-
Trudno jednoznacznie ocenić, bo wszelkie raporty nie były rzetelnie sporządzane, musimy uczciwie wykazać za i przeciw. Myślę, że do tego  przystąpimy przed dyskusją na temat przyszłości wspólnej polityki rolnej po roku 2020.

- Czyli na razie jest za wcześnie na ocenę tego, czy wejście do UE wyszło nam na dobre?
-
Fakt, że dostaliśmy trochę środków, ale, trzeba też powiedzieć, że oddaliśmy rynek i teraz powstaje pytanie, co przy tej destabilizacji, która powstała, byłoby lepsze. Dziś nie potrafię na nie odpowiedzieć.

- Spodziewał się pan nominacji ministerialnej? W kontekście rolnictwa raczej mówiło się o Henryku Kowalczyku.
-
Plotki zawsze są różne, dostałem zadanie od władz partii i chce je wykonać dla dobra polskich rolników. Wiem, że jest bardzo trudne, ale po to się jest w polityce i przedstawia się programy, żeby móc je realizować.

- Wytrwa pan pełne cztery lata?
-
Tego nigdy nie wiadomo, będę robił wszystko, żeby następowała poprawa. Jeśli to będzie docenione, to nie powinno być problemów z pełną kadencją.

Rozmawiał Piotr Lekszycki
Fot. Jurgiel.pl