PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Czas wolny /Kolejna akcja pseudo ekologów w Sejmie RP - do podkomisji

Kolejna akcja pseudo ekologów w Sejmie RP - do podkomisji

Autor: T. Raszkiewicz 2015-09-10 00:00:00
Brak grafiki

Tym razem, zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, obowiązek znakowania psów i rozszerzenie katalogu czynów uznanych za znęcanie się nad zwierzętami - to rozwiązania przewidziane w projekcie nowelizacji o ochronie zwierząt. Projekt trafił do prac w podkomisji.

Tym razem, zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, obowiązek znakowania psów i rozszerzenie katalogu czynów uznanych za znęcanie się nad zwierzętami - to rozwiązania przewidziane w projekcie nowelizacji o ochronie zwierząt. Projekt trafił do prac w podkomisji

Projektem zajmowały się w czwartek na sejmowe komisje: Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.

Paweł Suski (PO), przedstawiając uzasadnienie projektu, przekonywał, że jego celem jest wzmocnienie ochrony prawnej zwierząt i poprawa szeroko rozumianego ich dobrostanu.

Nowela ma m.in. uzależnić system finansowania od samorządów, w tym odławiania i opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Obecnie na ten cel co roku przeznacza się – jak wskazano w uzasadnieniu projektu - ponad 100 mln zł. Autorzy projektu wskazują przy tym, że w polskich schroniskach ginie co czwarty pies, a 80 proc. środków przeznaczonych na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami otrzymują firmy wyłapujące, nie sprawujące w rzeczywistości żadnej opieki.

W uzasadnieniu wskazano, że poza wymiernymi stratami finansowymi i nieefektywnym rozdysponowywaniem środków na uwagę zasługuje również aspekt humanitarny, bo tysiące zwierząt znikają po ich odłowieniu. Autorzy projektu wskazują, że aż 50 proc. gmin nie nadzoruje w żaden sposób losu zwierząt i zasadności wydatkowanych środków.

„Mając na uwadze szereg nieprawidłowości w opiece nad zwierzętami bezdomnymi, projekt przewiduje obowiązek znakowania psów, tzw. chipowania, oraz stworzenie centralnego rejestru” – wskazał Suski. Centralny rejestr zwierząt oznakowanych miałaby prowadzić Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna.

Ważnym elementem, jak mówił Suski, jest rozszerzenie katalogu czynów uznawanych za znęcanie nad zwierzęciem oraz wprowadzenie zakazu trzymania psów na łańcuchu.

„Zdaje się, że nadszedł czas, by w XXI w., w cywilizowanym kraju, w nowoczesnej Europie, wprowadzić zakaz stosowania uwięzi dla psów” – przekonywał. Jak wyjaśniał, dozwolonym sposobem ograniczania wolności psa byłby kojec.

Projekt, jak informował poseł, ma też ograniczyć funkcjonowanie pseudohodowli, wprowadzając definicję rasowego psa oraz kota. Zgodnie z projektowanymi definicjami, mają to być zwierzęta o odpowiednim dla rasy fenotypie i posiadające pięciopokoleniowy (w przypadku psa) oraz czteropokoleniowy rodowód (w przypadku kota), zarejestrowanych w wymienionych w ustawie największych międzynarodowych organizacjach kynologicznych lub felinologicznych.

Projekt zakłada także m.in. wprowadzenie zakazu występowania zwierząt w cyrkach.

Autorzy projektu ocenili, że "cyrki nie są w stanie zapewnić zwierzętom warunków adekwatnych do ich potrzeb, m.in. kontaktu ze stadem, możliwości izolacji, kiedy tego potrzebują, pełnowymiarowych wybiegów, stymulacji psychiczno-ruchowej, poczucia bezpieczeństwa, możliwości samodzielnego zdobywania pożywienia przez dzikie zwierzęta i dostosowania diety do indywidualnych potrzeb".

Odnosząc się do projektowanych zapisów, Związek Powiatów Polskich wskazał w swoim pisemnym stanowisku m.in., że „nakładanie kolejnych obowiązków na jednostki samorządu terytorialnego, bez zagwarantowania odpowiednich środków finansowych na ten cel, raczej nie poprawi sytuacji”. Z kolei Polski Związek Łowiecki (PZŁ) podkreślił w swoim stanowisku, że przyjęcie ustawy w obecnym kształcie uniemożliwi realizowanie mu statutowych zadań, w tym prowadzenia i popierania hodowli użytkowych psów myśliwskich i ptaków łowczych”.

Obecni na posiedzeniu połączonych komisji przedstawiciele resortów rolnictwa i środowiska poinformowali, że nie ma jeszcze stanowiska rządu ws. projektu.

Posłowie odrzucili w czwartek wniosek Wandy Nowickiej (niezrz.) o wysłuchanie publiczne ws. projektu i skierowali go do dalszych prac w podkomisji.

Niedawno, portal niezależna.pl opisał butę i arogancję posła PO: "Po co posłom immunitet? Według Pawła Suskiego z Platformy Obywatelskiej, aby nie płacić mandatów za przekroczenie prędkości. – Takie prawo – kwituje polityk PO pytania dziennikarzy o skandaliczne nadużywania zaufania jakim został obdarzony przez wyborców." 

Informację o żałosnym zachowaniu posła Pawła Suskiego podało RMF FM, które opublikowało listę 15 parlamentarzystów mających złamać prawo drogowe. Suskiemu z Platformy Obywatelskiej zdarzyło się to dwa razy. Ale nie ma zamiaru płacić mandatów. Mało tego. Poseł PO wysłał - jak podaje RMF FM - informację do Inspekcji Transportu Drogowego, że jest posłem i nie może być ukarany.  A jak Paweł Suski się tłumaczy ze swojego zachowania. Nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. - Dżizys krasjt, innych nie chroni immunitet. Takie jest prawo! Przykro mi - mówił Mariuszowi Piekarskiemu, reporterowi RMF FM.  I jak to się ma do deklaracji liderów Platformy Obywatelskiej o stosowaniu wyższych standardów, gdy ich partyjny towarzysz ordynarnie nadużywa swojej pozycji. Jak zwykle było to czcze gadanie. 

Dlaczego węgierskie władze kontynuują wojnę przeciwko niektórym organizacjom pozarządowym? Tym razem na celowniku są węgierskie stowarzyszenia i fundacje korzystające z funduszy zagranicznych.
- Mamy do czynienia nie z członkami społeczeństwa obywatelskiego, ale płatnymi działaczami politycznymi, którzy służą interesom obcych – mówił w lipcu o niektórych organizacjach pozarządowych premier Viktor Orban.
Zgodnie z wyznaczoną przez Orbana oficjalną linią rządu służby specjalne i policja prowadzą naloty na siedziby organizacji pozarządowych, rekwirując sprzęt i dokumentację księgową.

Od początku roku węgierskie władze prześwietliły w sumie kilkadziesiąt podmiotów, które miały jakikolwiek związek z funduszami zagranicznymi. Fundusze te – z zasady powinny były pomagać w budowaniu i wzmacnianiu społeczeństwa obywatelskiego w biedniejszych częściach Europy.

W pierwszej kolejności uderzono w organizacje lewicowe, tzw. ekologiczne i promujące dewiacyjne zachowania.

We wrześniu policja zrobiła kolejne naloty na dwie organizacje pozarządowe odpowiedzialne za podział norweskich grantów. Rząd zdecydował o rozszerzeniu kręgu podejrzanych instytucji o organizacje NGO korzystające z funduszy pochodzących z Programu Współpracy Szwajcarsko-Węgierskiej.

8 września specjalna jednostka policji wkroczyła do siedziby organizacji oskarżonej o „sprzeniewierzenie 400 mln forintów” i „nieprawidłowości finansowe”, które są badane przez Biuro Kontroli Rządu.

Działanie rządu jest szeroko krytykowane przez partie lewicowe, w tym Koalicję Demokratyczną. Jednak, udzie premiera przygotowują listy kolejnych – jak je nazywają – „problematycznych instytucji”, które mogą w najbliższym czasie spodziewać się nalotu policji skarbowej.

Oprócz Węgier, największym skupiskiem stowarzyszeń i fundacji ekologicznych jest Polska (jest ich 100 tysięcy!). Najbardziej znane organizacje "eko" to franczyzy zagranicznych firm. Znane są głównie z blokowania rozwoju energetycznego, rozwoju infrastruktury, protestowaniu przeciwko przedsiębiorcom rolnym, myśliwym oraz polskiej tradycji.

Niestety, nikomu w naszym kraju nie wydaje się podejrzane zachowanie takich właśnie aktywistów. Skąd mają koneksje wprowadzające ich do wszystkich mediów? Skąd pieniądze na imprezy marketingowe, szkolenia za granicą oraz na drukowane w ogromnych ilościach plakaty i książeczki propagandowe? Skąd bierze się ich lobbing i nacisk na polskich polityków?

Już niebawem na portalu Świat Rolnika.

PAP/SR
Fot. Jas