PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Czas wolny /Henryk Kowalczyk: Zdecydowanie łatwiej miałbym w Ministerstwie Rolnictwa

Henryk Kowalczyk: Zdecydowanie łatwiej miałbym w Ministerstwie Rolnictwa

Autor: Świat Rolnika 2015-11-10 00:00:00
Brak grafiki

Jeśli uczciwość i walka z przestępczością jest radykalizmem, to nam potrzeba takiego radykalizmu. Nie może być tak, ze my patrzymy przez palce na to, co złego dzieje się w Polsce. Platforma tak patrzyła na Nowaka, Chlebowskiego i innych i widzimy, jak skończyła – ocenia przyszły szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

Jeśli uczciwość i walka z przestępczością jest radykalizmem, to nam potrzeba takiego radykalizmu. Nie może być tak, ze my patrzymy przez palce na to, co złego dzieje się w Polsce. Platforma tak patrzyła na Nowaka, Chlebowskiego i innych i widzimy, jak skończyła – ocenia przyszły szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

- Miał pan być ministrem rolnictwa...
- Pani prezes poprosiła, żebym jednak poszedł do KPRM, a nie do rolnictwa.

- Nie wolałby pan tego rolnictwa?
- Co ja bym wolał, to teraz nie wypada mówić. Mam postawione zadania w kancelarii premiera i trzeba je wykonać.

- To oznacza więcej pracy. Będzie pan musiał mówić o wszystkim, a tak wypowiadałby się pan tylko na tematy związane z rolnictwem.
- Zdecydowanie łatwiej miałbym w konkretnym ministerstwie, a rolnictwo dla mnie byłoby rzeczywiście optymalne, bo byłem już wiceministrem i znam ten resort. Wszedłbym i na drugi dzień już bym wiedział, co trzeba robić.

- Jest pan zawiedziony?
- Nie, traktuję to jako docenienie mojej pracy. Mieliśmy pewną ekipę, która w kampanii pracowała, wspólnie tworzyliśmy też program ekonomiczny, zatem nie dziwię się, że taka jest decyzja pani premier odnośnie mojej osoby. Nie patrzymy na jakieś osobiste ambicje czy upodobania, trzeba dla Polski pracować, tam gdzie człowiek będzie, mam nadzieję, użyteczny.

- W MON szefem miał być Gowin, jest Macierewicz. Dlaczego akurat on?
- Ja w rozmowach z poszczególnymi kandydatami nie uczestniczyłem, to była domena pani prezes Szydło i prezesa Kaczyńskiego, ale z moich informacji wynika, że pan Gowin dostał dwie propozycje i wybrał ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego.

- Nie była to propozycja ze wskazaniem?
- Nie wiem, czy ze wskazaniem, czy bez, w każdym razie tak wybrał i trzeba to uszanować. Pamiętajmy, że Jarosław Gowin i Polska Razem są odrębnym bytem politycznym, takim trochę wewnętrznym koalicjantem. Poszli z nami na dobre i złe już ponad rok temu i naturalne jest to, że lider tej formacji otrzymuje jakąś propozycję rządową. Tym bardziej, że jest to godna osoba.

- A Zbigniew Ziobro?
- Nie ma wątpliwości, że jego kompetencje predestynują go na stanowisko ministra sprawiedliwości. Dorabianie mu złej twarzy, na przykład za samobójstwo Barbary Blidy, to kuriozum. Czy w innej sytuacji nie targnęłaby się na swoje życie? Nie można w ten sposób stawiać sprawy.

- Będzie mniej narwany niż w latach 2005-2007?
- Teraz jest trochę straszy, więc będzie stateczniejszy.  A, że ma wiedzę i doświadczenie, to, jestem przekonany, że będzie dobrze pełnił swoją rolę.

- A co z Mariuszem Kamińskim? Jeżeli wyrok skazujący się uprawomocni, to co wtedy? Jak wybrniecie z takiej niekomfortowej sytuacji? Minister za kratkami wygląda fatalnie.
- Trudno mi uwierzyć w to, że wyrok się uprawomocni, przecież był już raz uniewinniony, trzeba było szukać wyjątkowego sądu, który by go skazał. Myślę, ze sąd apelacyjny obiektywnie oceni Mariusza Kamińskiego. Ja akurat nie mogę za dużo ujawniać, ale byłem przesłuchiwany w tej sprawie i jestem przekonany, że nie ma żadnych podstaw do podtrzymania tego wyroku.

- Tak czy owak jest postacią, która budzi skrajne emocje. Cała trójka (Macierewicz, Ziobro, Kamiński) zresztą uchodzi za radykałów.
- Jeśli uczciwość i walka z przestępczością jest radykalizmem, to nam potrzeba takiego radykalizmu. Nie może być tak, ze my patrzymy przez palce na to, co złego dzieje się w Polsce. Platforma tak patrzyła na Nowaka, Chlebowskiego i innych i widzimy, jak skończyła.

- Nominacje w resortach gospodarczych wskazują, ze obierzecie kierunek niekoniecznie socjalny, którym szliście w kampanii.
- Tu nie ma sprzeczności, bo resorty gospodarcze mają służyć rozwojowi, wzrostowi PKB, pomocy przedsiębiorcom itd., natomiast elementy socjalne, np. nasz sztandarowy program "rodzina 500 plus", nie kłócą się z gospodarką, one wręcz ją wspierają. Pomoc rodzinom to przecież też jest inwestycja, a nie tylko pomoc socjalna.

Piotr Lekszycki/wSensie.pl
Fot. www.henrykkowalczyk.org