logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Autor: Ewa Zajączkowska-Hernik 2020-03-16 15:15:00

Ceny w sklepach rosną. Rolnicy czują się pokrzywdzeni

ceny w sklepach koronawirus

Ceny w sklepach w związku z koronawirusem radykalnie wzrosły. Jednak rolnicy, którzy dostarczają towar do skupów wcale nie zarabiają więcej. Nie może być takiej sytuacji, że na skupie dla nas wszystko tanieje, a pośrednicy i sklepikarze chcą kroić konsumentów – powiedział Konrad Krupiński, rolnik propagujący akcję #JestRolnikJestŻywność.

Ceny w sklepach w górę, zarobki rolników w dół

Gdy w Polsce pojawiły się pierwsze przypadki koronawirusa, a rząd zadecydował o zamknięciu szkół i odwołaniu masowych imprez, ludzie szturmem ruszyli na zakupy. Po kilku godzinach w wielu sklepach zabrakło podstawowych produktów żywnościowych, takich jak mięso, ryż, makaron, owoce, czy warzywa. Tę okazję wykorzystują właściciele skupów i przetwórcy, którzy zawyżają ceny produktów spożywczych. A konsumenci ogarnięci paniką płacą...

– To jest zwykłe... brak słów na to, bo starsze osoby nie dostały z dnia na dzień większej emerytury, a w sklepie idzie wszystko kosmicznie do góry. Wiem już, że moja mleczarnia w lutym niestety wyszła na zero, gdy tylko to się zaczęło w Chinach. Cały rynek mleczny, kontenery idą z opóźnieniem, mniejsza ilość wchodzi do portu z powrotem, cała Unia zapycha się mlekiem. Mleko podejrzewam w marcu/kwietniu pójdzie w dół. Firmy skupujące bydło nie chcą odbierać byków i wszyscy grają na skupie na obniżki, a w sklepach jest wręcz odwrotnie

– powiedział rolnik Konrad Krupiński.

Czytaj także: Koronawirus i ceny w sklepach. Dosadny komentarz hodowcy

Ceny w sklepach niestraszne dla konsumentów

Ci, którzy w obawie przed kolejnymi rządowymi obostrzeniami masowo wykupowali ze sklepów produkty spożywcze, nie przestraszyli się rosnących cen. Chcąc się zabezpieczyć, kupowali wszystko po takich cenach, jakie narzucili sprzedawcy. Rolnicy natomiast wciąż zarabiają mało, a bywa, że przetwórcy i właściciele skupów zaniżają ceny jeszcze bardziej.

– Moim zdaniem, w sytuacji, kiedy jest taka epidemia, czy byłby jakiś, nie daj Boże, wybuch wojny, to wtedy powinno wkroczyć państwo. Nie może być takiej sytuacji, że jeżeli na skupie dla nas wszystko tanieje, a pośrednicy i sklepikarze chcą kroić konsumentów, którzy boją się, co będzie za tydzień, za dwa. Spirala nakręca się niemiłosiernie, bo jak jeden kupuje, to ja też kupię, bo może on coś wie, czego ja nie wiem. To jest wykorzystywanie danej sytuacji. My, jako rolnicy cały czas pracujemy, nikt nie zamknął się w domkach. Ja osobiście, mając bydło mleczne i mięsne cały czas dbam o to, doję, po to, żeby surowiec sprzedać do mleczarni, gdzie otrzymaliśmy w piątek instrukcje ograniczające kontakt

– stwierdził Konrad Krupiński, hodowca bydła.

– Nie ma dla mnie uzasadnienia, dlaczego jest taki wzrost cen w sklepie. Żebym ja faktycznie dostał teraz za mleko 2,5-3 zł, to bym zrozumiał, że nabiał, ser, czy masło poszło kosmicznie do góry, ale ja tego nie odczułem

– dodał rolnik.

Czytaj także: Rynek żywności - jak koronawirus wpływa na popyt?

Ceny w sklepach, a Europejski Zielony Ład

O Europejskim Zielonym Ładzie na razie cicho, trudno się dziwić, bo Europa zmaga się z epidemią koronawirusa. Jednak okazuje się, że w chwili zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego państw to rolnictwo wielkotowarowe jest w stanie to bezpieczeństwo zapewnić, nie rolnictwo ekologiczne.

– Ja już wielokrotnie pisałem na Twitterze do naszego komisarza Wojciechowskiego, który częściej zajmuje się przechodzeniem pieszych na pasach niż problemami rolnictwa. Jeżeli mówimy o boomie na gospodarstwa ekologiczne, czemu nikt nie zajmie się gospodarstwami ekologicznymi, które produkują surowiec, a nie dopłaty? Jeżeli są konsumenci, którzy chcą płacić za ekologiczną truskawkę – ok, są w stanie płacić więcej za wołowinę ekologiczną, która pasie się nie 24 miesiące, a 36 miesięcy – ok, tylko czemu nie jest wspierany produkt ekologiczny sprzedawany na fakturze? (...) Jeżeli komisarz mówi, że jest Zielony Ład – ok, ja mogę się przestawić, ale dajcie nam środki, żeby nas było stać na zmniejszenie liczby krów, czy zrobienie stanowisk. Najlepiej jest zrobić zapis, bo Unia każe, a rolnicy niech wezmą pieniądze nie wiem skąd, skredytują się, bo muszą przerobić [gospodarstwa – przyp.red.], bo nowe rozporządzenie Rady Unii Europejskiej mówi, że musi tak być. To jest karygodne, że jest wspieranie gospodarstw ekologicznych do brania dopłat, a nie do produkcji. Dopłata ekologiczna powinna być do kilograma sprzedanego na fakturze, a nie do powierzchni czegoś, co teoretycznie jest

– powiedział rolnik Konrad Krupiński.

Czytaj także: Niemieckie media załamane - Polacy zamknęli granice, kto teraz będzie zbierał szparagi? 

Europejski Zielony Ład nie zapewni bezpieczeństwa żywności państwom unijnym

Podstawowym pytaniem, jakie rodzi się w kwestii Europejskiego Zielonego ładu jest to, czy rolnikom w Europie będzie się dopłacało do ograniczania produkcji. Jeżeli taki jest cel, to jak państwa unijne zamierzają zapewnić sobie bezpieczeństwo żywnościowe na wypadek takich zdarzeń, jak np groźna epidemia?

–Podstawową zasadą dopłat Unii Europejskiej było zapewnienie żywności dla całej Unii po II Wojnie Światowej, a teraz, po kilkudziesięciu latach, każdy wojną nie żyje, ale przykład epidemii, tak? Wystarczył wielki boom w telewizji, że jest problem we Włoszech i w sklepach, w ciągu dwóch dni, były pustki. (...) To jest bardzo dziwne i śmieszne, jak nagle wystarczy jedna epidemia, która tak naprawdę w Polsce jeszcze nie wybuchła i sklepy stoją puste

– powiedział rolnik Konrad Krupiński.

Wyobraźmy sobie, że to naprawdę się rozleje i spedycja stanie. To nawet towar, który jest przywożony załóżmy z Niemiec, czy z Francji, a nie z kraju, to może być problem. Szczęście, że Polska jednak jest krajem bardzo samowystarczalnym pod względem żywności, ale jeżeli jest kraj, który żyje tylko na zakupie, to jak to nie dojedzie, to jest problem

– dodał rolnik propagujący akcję #JestRolnikJestŻywność.

Fot. pixabay.com

Opublikował:
Ewa Zajączkowska-Hernik
Author: Ewa Zajączkowska-HernikWebsite: https://swiatrolnika.info/redakcja
O Autorze
Dziennikarz, publicysta, komentator polityczny. Absolwentka Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie. Z pasji nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Antysocjalistka, wolnorynkowiec. Serce po prawej stronie.
wiecej
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.